Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Roztrenowanie 1

Wtorek, 1 października 2019 Kategoria 50-100, Cube 2019, Samotnie, Szosa
Km: 61.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:15 km/h: 27.11
Pr. maks.: 64.00 Temperatura: 12.0°C HRmax: 158158 ( 81%) HRavg 130( 66%)
Kalorie: 973kcal Podjazdy: 750m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Przełom września października zwykle u mnie oznacza początek okresu roztrenowania, nie inaczej jest w tym roku. Pierwszy luźny wyjazd bez patrzenia na cyferki i pilnowania tętna, mocy czy kadencji. Przed jazdą ustaliłem sobie jeden cel jakim była jak największa liczba przewyższeń bez wjazdu w góry. W tym celu zamiast w stronę głównej drogi skierowałem się na Jaworze. Od samego startu jechałem pod górę, godzina wyjazdu nie była najlepsza bo na drogach był spory ruch pojazdów, po przejechaniu obok przedszkola i szkoły już zrobiło się spokojniej. Po wjeździe na boczną drogę znowu więcej pojazdów ale dużego wpływu na moją jazdę to nie miało. Powoli zbliżałem się do wierzchołka z którego czekał mnie dłuższy zjazd. Po wjeździe na główną drogę zacząłem przyspieszać, wiatr wiejący w plecy pomógł w rozwinięciu niezłej prędkości której jednak nie byłem w stanie utrzymać do końca zjazdu. Po drodze musiałem bardzo uważać na samochody i pieszych wchodzących z pobocza na drogę. Chciałem uniknąć jazdy drogą Bielsko-Skoczów i wybrałem najbardziej optymalną trasę omijającą ten odcinek. Wjechałem na niego dopiero w Świętoszówce gdzie nie ma dogodnej alternatywnej drogi. Po około kilometrze znowu skręciłem w boczna drogę którą dojechałem do Górek Wielkich. Z kilku możliwych dróg prowadzących do Ustronia wybrałem tą z najmniejszym ruchem i podczas jazdy minął mnie tylko jeden samochód. Po szybkim zjeździe do Nierodzima nie wiedziałem gdzie jechać i skierowałem się na Bładnice a później Kisielów. Przegapiłem skrzyżowanie na którym miałem skręcić w lewo i pojechałem dłuższą i gorszej jakości drogą. Po odcinku prowadzącym lekko w dół wjechałem ponownie w pagórkowaty teren. Po około 10 kilometrach jazdy w zmiennym tempie i zaliczeniu kilku krótkich podjazdów dojechałem do Skoczowa gdzie zupełnie się pogubiłem i nie wiedziałem jak trafić na właściwą drogę. Ostatecznie wybrnąłem z niezręcznej dla mnie sytuacji i trafiłem na kolejne utrudnienia, najpierw spory zator przed rondem a następnie zamknięty przejazd kolejowy. Do domu wróciłem dłuższą drogą przez Bielowicko, Wieszczęta i Łazy. Po drodze jeszcze dwa razy przegapiłem drogi w które miałem skręcić, raz w porę się zorientowałem i zawróciłem a drugim razem straciłem trochę czasu. Najważniejsze, ze jazda była przyjemna a pogoda pozwoliła cieszyć się pięknymi, jesiennymi widokami.


Podsumowanie września

Poniedziałek, 30 września 2019 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Wrzesień to bardzo trudny i ważny dla mnie miesiąc w którym podjąłem decyzje odnośnie przyszłego sezonu. Pod względem treningowym był to znacznie gorszy okres niż ostatnie kilka miesięcy. Nie utrzymałem wcześniejszego obciążenia treningowego a dodatkowo straciłem formę pozwalająca na skuteczną walkę na dystansach. Głównym czynnikiem jaki decydował o spadku formy było narastające zmęczenie. Już na początku miesiąca podczas GMJ nie byłem do końca zadowolony ze swojej dyspozycji. Udało się dojechać na 3 miejscu ale sam wynik wiele nie mówi o mojej formie. Kolejne kilka dni poświeciłem na ostatnie przygotowania do GMP i na podjęcie decyzji o starcie w tych zawodach. Układ trasy, moja dyspozycja i pech który spowodował uszkodzenie sprzętu a konkretnie kół to przyczyny rezygnacji z walki na trasie GMP. Dużo lepiej czułem się na krótkich odcinkach które pokonać musiałem tylko raz. Dobre wyniki podczas Rajdu z Metą na Równicy, STAŘÍČSKÍEJ ČASOVKI i Ponikiew Time Trial były jednymi z czynników jakie zdecydowały o tym, że w przyszłym roku zamierzam jeszcze próbować sił w zawodach bo jeszcze na początku miesiąca miałem w głowie tylko Kolarstwo Romantyczne bez żadnych startów w zawodach. Podczas tych prób czasowych przekonałem się o tym, że sprzęt zazwyczaj nie ma większego znaczenia, startowałem na ciężkich, miękkich kołach aluminiowych z miękkimi gumami i podczas jazdy czułem się jakbym jechał w smole a mimo to byłem w stanie uzyskać niezłe rezultaty. W tym miesiącu na układ treningów większy wpływ miały warunki atmosferyczne a także zdrowie i przez to wypadło kilka aktywności które jednak nie wpłynęły znacząco na formę która już znacznie się waha i coraz częściej trafiają się słabsze dni a dyspozycji pozwalającej na start w wyścigu i walkę o rezultat odzwierciedlający moje możliwości nie udało się odzyskać. Kilka wniosków już wyciągnąłem i w przygotowaniach do sezonu wprowadzę kilka zmian. Może wtedy uniknę takich problemów.
1.Waga w poszczególnych tygodniach:

Przez pierwsze dwa tygodnie września utrzymywałem wagę na zbliżonym poziomie. Później zaczęły się problemy, najpierw niespodziewanie przybrałem na wadze a później znowu waga osiągnęła najniższy od wielu miesięcy poziom. Zbyt dużego wpływu na dyspozycje to nie miało ale na pewno jest to fakt który muszę monitorować.
2.Obciążenie treningowe:

Od kilku tygodni stopniowo zmniejszam obciążenie treningowe. Większy spadek w 3 tygodniu miesiąca spowodowany jest problemami z miernikiem mocy i brakiem danych z dwóch aktywności.
3.Najlepsze wartości mocy:

W ostatnim miesiącu najlepiej czułem się na odcinkach około 10 minutowych co potwierdzają dane w tabeli. Inne wartości również wyglądają nieźle, chociaż nie skupiałem na nich swojej uwagi.
4.Intensywność treningów:

Dane w tej tabeli zupełnie nie odzwierciedlają rzeczywistości. Duży wpływ na wartości poszczególnych parametrów miały aktywności bez danych o generowanej mocy.
5.Dane liczbowe:
5.1.Dane z programu Golden Cheetach:
5.1.1.Dane ogólne:

5.1.2.Czas w strefach:

5.1.3.Dane szczegółowe:

5.2.Wstępny rozpis na październik:
Październik to już tylko roztrenowanie z możliwością startu w jakiś zawodach. Po 20 października odstawiam rower na 2 tygodnie i ruszam z przygotowaniem ogólnorozwojowym. Na razie nie ma żadnych przeciwskazań zdrowotnych do rozpoczęcia treningów. Po raz ostatni takie możliwości miałem w 2015 roku. Ostatnie 3 lata to mniejsze lub większe problemy wpływające na moją wydolność i torpedujące końcówkę sezonu i przygotowania. W zeszłym roku normalne treningi zacząłem dopiero w lutym gdy większość osób była już po 3 miesiącach przygotowań do sezonu.
5.3.Informacje o podjazdach:

Kolejny miesiąc w którym najczęściej jeździłem w Beskidzie Małym. Podjazdów było mniej ale sporo dobrych wyników i kilka rekordów czasowych.

Podsumowanie 40 tygodnia 2019

Niedziela, 29 września 2019 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Ciężki to był tydzień, zaczął się od zatrucia pokarmowego i spadku wagi skutkującego osłabieniem ciągnącym się kilka dni. Dało to o sobie wyraźnie znać podczas wtorkowego treningu na którym męczyłem się strasznie a obciążenie które zwykle było optymalne tym razem stało się ekstremalne. W czwartek już było znacznie lepiej ale dla odmiany po raz pierwszy od dawna jechałem w deszczu, później krążyłem w koło Skoczowa w celu uniknięcia drugiej dawki deszczu. Po dwóch jazdach byłem wyświeżony przed weekendem i kolejnym startem w czasówce. Już na rozgrzewce noga podawała całkiem nieźle co zapowiadało bardzo dobrą czasówkę. Ciągle czegoś mi brakuje i popełniam błędy pomimo których zbliżam się coraz bardziej do czołówki. Dzięki tym ostatnim trzem próbom czasowym znowu nabrałem ochoty do ścigania, czasówki wychodzą mi najlepiej i to chyba na tego typu zawodach oprę kalendarz startów na kolejny sezon. Ciągle czekam na pierwsze zwycięstwo OPEN i wierze, że ono kiedyś przyjdzie ale w takim momencie jak będę na to gotowy i wszystko się dobrze ułoży a także będą do tego podstawy. Na razie inni są lepsi ode mnie i całkowicie akceptuje ten fakt i jest to dla mnie dobra motywacja do pracy nad podnoszeniem swoich możliwości. W końcu przemogłem się i pojechałem na trening grupowy, muszę zacząć pracować nad jazdą w grupie bo tam mam braki i rezerwy które muszę wyeliminować a wtedy będę mógł myśleć nad skuteczną rywalizacją w wyścigach. Taki trening dał mi więcej niż kolejna jazda po górach.
1.Informacje o wadze:

Podczas problemów żołądkowych straciłem trochę wagi która powoli wracała do stanu z początku tygodnia ale nie osiągnęła tej wartości.
2.Obciążenie treningowe:

Przez mniejszą liczbę treningów i TSS dane w tabeli zaczęły maleć. Obciążenie treningowe było nieco niższe i taki spadek będę kontynuował przez najbliższe 3 tygodnie.
3.Najlepsze wartości mocy:

Podczas czasówki osiągnąłem dobrą moc na 5 i 10 minut. Wyniki wyszły lepsze niż tydzień temu.
4.Intensywność treningów:

Intensywność treningów także spada. Najmocniejsza aktywność w tym tygodniu była nieco słabsza niż w ubiegłym.
5.1. Dane liczbowe:
5.1.Dane z programu Golden Cheetach:
5.1.1.Dane ogólne:

5.1.2.Czas w strefach:

5.1.3.Dane szczegółowe:

5.2.Wstępny rozpis na 41 tydzień 2019:
Przyszedł czas w którym pora zacząć roztrenowanie, powoli zmniejszam obciążenie treningowe a wszystkie aktywności rowerowe zależą głównie od mojego samopoczucia. Być może wystartuję jeszcze w zawodach ale nie nastawiam się na to szczególnie. Końcówka sezonu w moim wykonaniu jest bardzo dobra i chciałbym teraz pojeździć bardziej na luzie i skorzystać jeszcze z pogody która mam nadzieje będzie jeszcze sprzyjająca jeździe po górach.
5.3.Podsumowanie podjazdów:

Znowu niewielka liczba podjazdów z jednym rekordem.

Trening 112

Niedziela, 29 września 2019 Kategoria 100-200, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019, w grupie
Km: 110.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:47 km/h: 29.07
Pr. maks.: 63.00 Temperatura: 13.0°C HRmax: 160160 ( 82%) HRavg 128( 65%)
Kalorie: 1641kcal Podjazdy: 1130m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Po sobotniej czasówce czułem się dużo lepiej niż tydzień temu. Mimo to nie ciągło mnie w góry i postanowiłem pojechać na trening grupowy. Moja jazda w grupie wygląda krótko mówiąc słabo i musze zacząć nad tym pracować aby na wyścigach móc skutecznie rywalizować z czołówką. Zapowiadali niezłą pogodę i temperaturę dochodzącą do 20 stopni, nie bardzo chciałem wierzyć tym prognozom i ubrałem się cieplej. Na początek musiałem dojechać pod Twomark, dawno tam nie byłem i sporo się pozmieniało, dojazd pod Salon obecnie jest niemożliwy. Żeby dostać się na drugą stronę drogi gdzie czekało już kilka osób musiałem zejść z roweru, pokonać różnicę wysokości i dopiero znalazłem się na właściwej drodze. Po kilku minutach czekania i dojeździe reszty ekipy ruszyliśmy spokojnie w kierunku Jasienicy. Na początku nie umiałem się odnaleźć w grupie ale z czasem było coraz lepiej. Trzymałem się w środku grupy i nie pchałem do przodu jak to zwykle bywało. Spokojne tempo pozwalało na skupienie się na trzymaniu odpowiedniej pozycji i sygnalizacje dokładnie wszystkich manewrów. Na zjeździe przyjąłem odpowiednią pozycje i nie straciłem wiele do grupy. Na bocznych drogach trzymałem się z tyłu i dopiero w Ustroniu wyszedłem na pierwszą tego dnia zmianę. Noga się rozkręciła i po ustaleniu dogodnego dla wszystkich tempa mogłem tak jechać bardzo długo i na czele znajdowałem się aż do Goleszowa. Później schowałem się i znowu skupiłem na utrzymaniu pozycji. Na krótkim podjeździe w kierunku Dzięgielowa trochę się porozrywało, po zjeździe udało się połączyć w zwartą grupę ale na podjeździe znowu koledzy narzucili mocniejsze tempo i nie wszyscy byli w stanie je utrzymać. Na szczęście tuż za wjazdem do Czech był krótki postój na złapanie oddechu i uzupełnienie zapasów energii. Na szybkim odcinku do Cieszyna miałem już problemy z utrzymaniem pozycji w grupie. Moje braki przy dużych prędkościach są zauważalne i czeka mnie dużo pracy nad wyeliminowaniem tego, walczyłem z tym przez cały czas i momentami nawet jechałem już całkiem dobrze ale były też chwile gdy odstawałem i nie korzystałem z koła. Po wjeździe do Polski znowu zaczęło się dzielić. Kilka osób narzuciło mocniejsze tempo na podjazdach, nie zamierzałem się szarpać i jechałem z tyłu grupki. Po wyjeździe z Cieszyna znowu jechaliśmy w jednej grupie. Z wiatrem jechało się dosyć szybko, na kolejnych podjazdach znowu szło mocne tempo. Kilka osób odskoczyło a ja spokojnie prowadziłem resztę grupy. Lekko odstałem dopiero na ostatnim trudniejszym fragmencie przed Skoczowem. Po zjeździe nastąpiła krótka przerwa na kawę. Po przerwie już samotnie ruszyłem w kierunku Ustronia sprawdzić trasę Pucharu Równicy. Noga podawała całkiem nieźle i nawet jazda pod wiatr nie była taka ciężka. Gdy dojechałem do Ustronia i wjechałem na rundę wyścigu to już zaczęły się schody, na wstępie już dwie duże wyrwy w asfalcie które w połączeniu z wąską drogą jaka następuje po zjeździe z głównej drogi już mnie dyskwalifikuje na starcie bo nie wierze w to, że w ciągu niecałych dwóch tygodni droga zostanie naprawiona. Po około kilometrze dobrej jakości drogi znowu pojawia się przekop przez drogę z dużą ilością luźnych kamieni. Zjazd do głównej również nie wygląda najlepiej, dzisiaj przeszkadzały dodatkowo samochody. Na końcu zjazdu mimo niewielkiej prędkości podbiło mi rower i niewiele brakowało abym leżał. Druga część rundy wygląda lepiej ale bez szału. Już w zeszłym roku ta runda mi się nie podobała a teraz nawierzchnia jest dużo gorsza i zupełnie nic nie przekonuje mnie do startu w tym wyścigu. Po objeździe rundy skierowałem się w kierunku Bielska starając się zaliczyć jak najwięcej podjazdów. Ruch na drogach był dosyć duży i musiałem uważać na każdym zakręcie i skrzyżowaniu. Jechałem prawie cały czas z wiatrem i dosyć szybko pokonywałem kolejne kilometry. Po ostatnim podjeździe odpuściłem i ostatnie 12 minut jazdy było już całkiem luźne. Fajny trening na zakończenie dosyć ciężkiego tygodnia. Kolejny dzień dobrej pogody wykorzystany w jak najlepszy sposób. Zupełnie nie żałuje, że nie zaliczyłem żadnego dłuższego podjazdu. Jeszcze dwie wymagające trasy chciałbym przejechać w tym roku a później już odstawić rower na jakiś czas.


Rozgrzewka i rozjazd

Sobota, 28 września 2019 Kategoria 50-100, Cube 2019, Samotnie, Szosa
Km: 72.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:50 km/h: 25.41
Pr. maks.: 50.00 Temperatura: 12.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1430kcal Podjazdy: 800m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze

Ponikiew Time Trial 2019

Sobota, 28 września 2019 Kategoria 0-50, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Zawody 2019
Km: 6.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:13 km/h: 27.69
Pr. maks.: 39.00 Temperatura: 13.0°C HRmax: 192192 ( 98%) HRavg 180( 92%)
Kalorie: 191kcal Podjazdy: 180m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejna bardzo ciekawa i dobrze zorganizowana impreza w której miałem okazje brać udział. Po ostatnich treningach na których prezentowałem różną formę postanowiłem podejść do startu na luzie bez parcia na konkretny wynik. Byłem w biurze zawodów na tyle wcześnie, że mogłem spokojnie przejechać trasę czasówki, uzupełnić zapasy energii i przeprowadzić dobrą rozgrzewkę. Plan na rozgrzewkę spokojnie rozpisałem sobie w domu i wszystko zrobiłem idealnie. Nie byłbym sobą gdybym nie popełnił kilku błędów przed startem. Nie odrobiłem lekcji z zeszłego tygodnia i po raz kolejny wystartowałem z pompką, saszetką na narzędzia i bidonem. To były niepotrzebne rzeczy dociążające mój rower.
Przed samym startem krążyłem jeszcze w kółko utrzymując nogi w ruchu. W porę zorientowałem się, że łańcuch znajduje się na małej tarczy i szybko wrzuciłem go na blat. W tym celu musiałem jeszcze przejechać kawałek i dopiero ustawiłem się na starcie. Wystartowałem jak nigdy bardzo mocno i nie miałem problemów z wpięciem nogi i dlatego na starcie zyskałem kilka sekund. Później szukałem odpowiedniego przełożenia i chyba trochę straciłem. Starałem się trzymać równą moc ale nie wychodziło to idealnie. Odcinek prowadzący lekko w górę bardziej mnie meczy niż zupełnie płaski fragment ale łatwo skóry sprzedać nie zamierzałem. Szukałem najbardziej optymalnej pozycji, nie wiem czy lemondka na tym początkowym fragmencie by się nie sprawdziła i często zmieniałem układ rąk na kierownicy próbując ochronić się bardziej przed wpływem wiatru. Po około 2 kilometrach wyprzedziłem pierwszego zawodnika i już wtedy czułem, że pomimo obaw idzie mi całkiem nieźle. Po kilku kilometrach wiatr już nie był tak odczuwalny a dodatkowo łatwiej utrzymywałem założoną moc. Zbliżałem się do ostatniego kilometra na którym miałem pokazać pełnie swoich możliwości, znalazłem moment w którym mogłem wsiąść mały łyk z bidonu, więcej w nim i tak nie było a być może dzięki temu na ostatnim kilometrze byłem w stanie nadrobić do konkurencji kilkanaście sekund i wskoczyć na podium.
Na mecie byłem ujechany, czuje, że dałem z siebie maksimum i wszystkie rezerwy wykorzystałem na ostatnich kilkuset metrach podjazdu. Na mecie miałem 2 czas, 9 sekund starty do pierwszego. Nigdy nie byłem tak blisko zwycięzcy a biorąc pod uwagę konkurencje i moje błędy które kosztowały mnie na pewno kilka sekund to muszę być zadowolony. Pomijając moje wjazdy na Równice to nigdy nie dałem z siebie więcej na żadnej próbie czasowej. Taki wynik i starta do najlepszej dwójki z tym samym czasem zwiększają tylko moją motywacje do treningów zimą i przygotowań do następnego sezonu. Nie chce zwalać wszystkiego na błędy czy sprzęt tylko się cieszyć, że wskoczyłem na poziom który jeszcze rok temu był dla mnie abstrakcją. Pierwsze zwycięstwo OPEN przyjdzie wtedy gdy w pełni na niego zasłużę i będę miał dużo szczęścia które też jest ważne.



Trening 111

Czwartek, 26 września 2019 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 58.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:56 km/h: 30.00
Pr. maks.: 56.00 Temperatura: 13.0°C HRmax: 152152 ( 77%) HRavg 129( 66%)
Kalorie: 865kcal Podjazdy: 420m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Wyjazd przy bardzo niepewnej pogodzie i już po około minucie jazdy zaczęło padać. Postanowiłem jechać mimo trudnych warunków bo to była ostatnia okazja do sprawdzenia nogi przed sobotnią czasówką. Początek był pod wiatr który w połączeniu z deszczem tworzył mieszankę której nie lubię. Mimo to noga była znacznie lepsza niż we wtorek. Po kilkunastu minutach jazdy w deszczu przestało padać ale drogi były bardzo mokre i śliskie. Nie forsowałem tempa i starałem się jechać w 2 strefie na płaskich odcinkach i nie wychodzić poza 3 na podjazdach. Mimo tego, że aktualnie nie padało to wokół były ciemne chmury i określenie najbardziej optymalnego kierunku jazdy było niemożliwe. Kręciłem się bocznymi drogami w okolicach Skoczowa i wtedy stwierdziłem, że najjaśniejsze niebo jest nad Ustroniem i skierowałem się w tamtym kierunku. Sporo dróg którymi podążałem było dziurawych i nierównych wiec wypatrzenie wszystkich przeszkód wśród niezliczonej ilości kałuż było trudne. Przed Ustroniem wjechałem na lepszej jakości drogę ale tylko na moment bo później znowu jechałem dużo gorszą drogą. Sytuacja na niebie zmieniała się jak w kalejdoskopie i w tym momencie dużo lepsze niebo było nad Strumieniem wiec skierowałem się na północ. Mimo walki z wiatrem szybko dojechałem do Skoczowa i bez większych problemów przejechałem przez miasto. Skręciłem na Pierściec ale duży ruch na głównej drodze bardzo mnie irytował i zjechałem w pierwszą możliwą drogę boczną. Nieznanymi lub zapomnianymi ale zupełnie pustymi drogami dojechałem do Pierśćca. Znowu musiałem zmagać się z gorszej jakości drogami ale ostatnie 12 kilometrów prowadziło już po dobrej jakości drogach. W całkiem dobrym tempie dojechałem do Bielska. Dawno nie jeździłem w deszczu, zwykle darowałem sobie jazdę w takich warunkach nie tylko ze względów zdrowotnych ale także konieczności czyszczenia sprzętu na co brakuje mi czasu. Noga podawała całkiem nieźle i może uda się wykrzesać z siebie więcej na sobotniej czasówce. Będzie to prawdopodobnie ostatni start w tym roku i chciałbym pokazać się z jak najlepszej strony.


Trening 110

Wtorek, 24 września 2019 Kategoria 0-50, blisko domu, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 49.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:59 km/h: 24.71
Pr. maks.: 61.00 Temperatura: 13.0°C HRmax: 185185 ( 94%) HRavg 138( 70%)
Kalorie: 955kcal Podjazdy: 970m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Ciężko znaleźć motywacje do treningów zwłaszcza w sytuacji gdy pojawia się niedyspozycja zdrowotna. Cały poniedziałek źle się czułem i walczyłem z zatruciem pokarmowym. We wtorek było już lepiej ale nogi nie nadawały się do jazdy. Wiedząc, że w środę o rowerze mogę zapomnieć postanowiłem pojechać na lekką przejażdżkę. Po kilkunastu minutach spokojnej jazdy wpadłem na głupi pomysł i stwierdziłem, że to ostatnia okazja do mocniejszej jazdy przed sobotnią czasówką. Po dojechaniu do Straconki rozpocząłem rozgrzewkę którą były tradycyjne schodki. Udało się zrobić dwie serie na jednym podjeździe. Rozpocząłem z niskiego pułapu ale mimo to męczyłem się strasznie. Po trzech minutach zwolniłem do 2 strefy i kręciłem spokojnie przez 5 minut. Druga seria była nieco mocniejsza ale nie przyniosła poprawy dyspozycji i pomimo rozgrzania w nogach nie przybyło mocy. Po zimnym zjeździe do Międzybrodzia znowu musiałem rozgrzać mięśnie i ruszyłem mocniej stopniowo zwiększając tempo. Właściwe powtórzenie zacząłem od wartości 300 Wat i kolejno po 3 i 6 minutach dokładałem 30 Watów. Końcówka już na oparach, ale udało się utrzymać założoną moc. Na zjeździe znowu odpoczynek i uzupełnienie energii przed ostatnim już podjazdem. Tym razem schodki były dwuminutowe z coraz mniejszym przyrostem mocy. Zaczynałem znowu z okolic 300 Wat i zakładałem kończyć na 380. Niestety nogi nie pozwoliły na wiele i moc ponad 370 utrzymałem tylko przez 30 sekund próbując finiszować. Jeszcze niedawno byłem w stanie zrobić 5 powtórzeń w serii z mocą około 400 Wat a dzisiaj nie mogłem wygenerować takiej wartości nawet w czasie 30 sekundowego finiszu. Byłem nieco zrezygnowany i spokojnie ruszyłem w dół. Spory ruch na drogach mi przeszkadzał wiec jak tylko mogłem to uciekłem na ścieżkę rowerową a do domu wróciłem nieco okrężną drogą. Mam nadzieje, że słabsza dyspozycja jest chwilowa i gdy wrócę do sił i odpocznę to w nogach będzie więcej mocy.



Informacje o podjazdach:


Miasto 25

Poniedziałek, 23 września 2019 Kategoria 50-100, b'Twin 2019, blisko domu, Miasto, Samotnie, Szosa
Km: 61.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:40 km/h: 22.88
Pr. maks.: 48.00 Temperatura: 14.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1210kcal Podjazdy: 840m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Podsumowanie 39 tygodnia 2019

Niedziela, 22 września 2019 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
W ostatnim tygodniu nie bazowałem na ustalonym planie i każdy trening zależał od dyspozycji dnia, warunków atmosferycznych oraz czasu. Poranki były już chłodne więc korzystałem z cieplejszych ciuchów i jeździłem głównie po płaskim. Uznałem że za wcześnie na typowe roztrenowanie i chciałem utrzymać obciążenie treningowe z poprzedniego tygodnia. Na koniec tygodnia zaliczyłem ciekawą trasę, w poprzednich latach nie miałem możliwości jeździć takich dystansów treningowych i byłem zadowolony, że się udało. Słabszą dyspozycję wynagrodziła piękna pogoda i widoki. Po kilku ciekawych trasach zaliczonych wiosną udało się powtórzyć trasę zaliczoną już w 2013 i 2015 roku z drobnymi modyfikacjami i teraz z czystym sumieniem mogę czekać na odpoczynek przed przygotowaniami do kolejnego sezonu. Poza tym udało się wystartować w czasówce w Czechach. Miałem spore nadzieje na podium, byłem świadomy swojej formy. Po raz kolejny popełniłem błędy które nieznacznie wpłynęły na mój czas i wynik ale od podium w dalszym ciągu dzieli mnie przepaść. Ostatnie kilka czasówek w płaskim terenie kończyłem na 4 miejscu, według nieoficjalnych wyników mój czas dawał 5 miejsce w kategorii i 8 OPEN z dużo niższą niż zwykle stratą do zwycięzcy.
1.Informacje o wadze:

Udało się ustabilizować wagę po zeszłotygodniowych wahaniach.
2.Obciążenie treningowe:

Bez większych problemów utrzymałem obciążenie treningowe z poprzedniego tygodnia. Wymagało to zaliczenia jednej aktywności z TSS około 250 i spadku TSB do 0 co nie jest widoczne w tej tabeli.
3.Najlepsze wartości mocy:

Kilka mocniejszych akcentów w ubiegłym tygodniu dało niezłe wartości mocy w czasie 1 oraz 2 minut a dobra czasówka na 5 i 10 minut.
4.Intensywność treningów:

Duża różnorodność treningów tym razem nie wpłynęła dobrze na moją dyspozycje. Najlepsza była w sobotę podczas czasówki a w niedziele z kolei najgorsza.
5.1. Dane liczbowe:
5.1.Dane z programu Golden Cheetach:
5.1.1.Dane ogólne:

5.1.2.Czas w strefach:

5.1.3.Dane szczegółowe:

4.2.Wstępny rozpis na 40 tydzień 2019:
W najbliższym czasie zamierzam się cieszyć jazdą, forma zaczyna spadać i nie chce za wszelką cenę tego spowalniać bo może się to źle skończyć. Przez ostatnie 3 miesiące utrzymałem bardzo dobry poziom, coś udało się ugrać ale sezon ma się ku końcowi i po planowanej na sobotę prawdopodobnie ostatniej w tym roku czasówce zaczynam trzytygodniowy okres roztrenowania. Czasu też zbyt dużo nie mam i chęci na jazdy godzinne lub krótsze wiec będę jeździł mniej i być może spokojniej. Chciałbym jeszcze zaliczyć kilka górskich tras ale to zależy od pogody.
5.4.Podsumowanie podjazdów:

Jeździłem głównie po płaskim, w górach byłem tylko raz i zaliczyłem 4 podjazdy poprawiając jeden rekord czasowy.
5.5. Analiza wyników mocy na 10 minut:
W tym roku często miałem okazje próbować swoich sił na odcinku 10 minutowym. Na początku roku prezentowałem bardzo słaby poziom, stopniowo podnosiłem swoje możliwości i w czerwcu osiągnąłem najlepsze wyniki na testach, wtedy też przyszła forma i gdy byłem świeży to miało to przełożenie na osiągane wyniki. Różnie z tą świeżością bywało i nie zawsze byłem w stanie dawać z siebie 100 %. Liczby mówiły, że początkiem września nie prezentowałem wcale gorszej formy na poszczególnych odcinkach, gorzej było z powtarzalnością. W czerwcu byłem w stanie robić nawet 5 powtórzeń po 5 minut na maksymalnej mocy 10 minutowej a we wrześniu już był z tym duży problem. Brak powtarzalności to główna przyczyna decyzji o startach w czasówkach. Na wyścigu konieczna jest powtarzalność a na czasówce maksymalna moc możliwa do osiągnięcia na określonej długości odcinku. Najlepsze wartości mocy w czasie 10 minut przedstawiają się następująco:

Wstawiłem tylko 10 najlepszych wyników z tego roku. Na przestrzeni trzech miesięcy nie ma dużych różnic, w tabeli brakuje m.in. podjazdu na Tyniok który jechałem bez miernika mocy a generowałem zapewne taką moc która znalazłaby się wśród 10 najlepszych wyników. Najbardziej cieszy fakt, że byłem w stanie dać z siebie tyle samo na kilku różnych podjazdach a nawet niemal zupełnie płaskiej czasówce. Zwykle maksimum możliwości pokazywałem tylko na podjeździe pod Równice. Może w tym roku uda się jeszcze zbliżyć do najlepszych rezultatów. W ubiegłym roku zanotowałem tylko dwa wyniki klasyfikujące się w tej tabeli, na czasówce Doliną Czarnej Wisełki i podczas jednego z treningowych podjazdów na Przegibek.

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 15170 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 17496 km
Evo 2 10004 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum