Podsumowanie 13 tygodnia 2019
Niedziela, 31 marca 2019 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Na kończący się tydzień przypadał czas na odpoczynek a także kolejny test FTP. Po dobrym weekendzie przeznaczyłem jeden dzień na zupełny odpoczynek, podczas kolejnego skoncentrowałem się na ćwiczeniach gimnastycznych. Po środowym rozjeździe połączonym z kolejnym testem nowych kół przystąpiłem do testów. Pierwszy test był tradycyjnie wyznaczeniem maksymalnych mocy 5 minutowej, minutowej i 15 sekundowej. Z powodu bardzo niepewnej pogody i małej ilości czasu test przeprowadziłem na rowerze treningowym i poprawiłem wszystkie osiągnięte 4 tygodnie temu wartości mocy. W piątek przystąpiłem do testu FTP, pojechałem na Salmopol na treningowym rowerze który wymaga gruntownego serwisu. Ciuchy też wziąłem byle jakie i pomimo nienajlepszego dnia również poprawiłem swój wynik w czasie 20 minut osiągnięty na poprzednim teście. Doszedłem do wniosku, że moja dyspozycja na podjazdach jest słaba i muszę nad tym pracować. Na następny dzień już pojechałem trasę z większą ilością podjazdów i część z nich pokonałem już mocniejszym tempem. Na koniec tygodnia wystartowałem w czasówce na Rozpoczęcie Sezonu z Jas-Kółkami. Pojechałem bardzo dobrze pomimo słabej dyspozycji na podjazdach. Tak w skrócie wyglądał mijający tydzień.
1.Moja waga była najbardziej stabilna w ostatnim czasie:

2.Obciążenie treningowe:

Po odpoczynku zanotowałem wzrost linii formy ATL czy CTL oraz spadek TSB.
3.Wygenerowane wartości mocy:
3.1.Krótkie odcinki:

3.2.Dłuższe odcinki:

Pod względem mocy był to najlepszy tydzień w tym roku. Podczas sprintu wygenerowałem życiową moc na odcinku 15 sekund ( w czasie w którym korzystam z pomiaru mocy ). Podczas testu FTP poprawiłem swój wynik sprzed 4 tygodni. Podczas bardzo dobrej czasówki na Rozpoczęcie sezonu zbliżyłem się do najlepszych wyników osiągniętych podczas tego tygodniowych testów, zarówno w czasie 5 jak i 20 minut.
4.Intensywność treningów:

Po trzydniowym odpoczynku zwiększyłem intensywność treningów. Dłuższe wyjazdy dały ponad 100 TSS a moce znormalizowane zaczynają osiągać coraz lepsze wartości.
5.Podsumowanie liczbowe:
5.1.Czas wszystkich aktywności:

5.2.Podsumowanie z programu Golden Cheetach:
5.2.1.Dane ogólne:

5.2.2.Czas w strefach:

5.2.3.Dane szczegółowe:

5.3.Wstępny rozpis na 14 tydzień 2019:
W najbliższym tygodniu zamierzam skupić się na podjazdach. Będę jeździł trasy z dużą ilością krótkich podjazdów, może pojawi się jakiś dłuższy podjazd. Jeden dzień będę chciał poświecić na trening siłowy, być może w weekend spróbuję przejechać trasę około 6 godzinną. Nie planuje określonej ilości godzin oraz TSS.
1.Moja waga była najbardziej stabilna w ostatnim czasie:

2.Obciążenie treningowe:

Po odpoczynku zanotowałem wzrost linii formy ATL czy CTL oraz spadek TSB.
3.Wygenerowane wartości mocy:
3.1.Krótkie odcinki:

3.2.Dłuższe odcinki:

Pod względem mocy był to najlepszy tydzień w tym roku. Podczas sprintu wygenerowałem życiową moc na odcinku 15 sekund ( w czasie w którym korzystam z pomiaru mocy ). Podczas testu FTP poprawiłem swój wynik sprzed 4 tygodni. Podczas bardzo dobrej czasówki na Rozpoczęcie sezonu zbliżyłem się do najlepszych wyników osiągniętych podczas tego tygodniowych testów, zarówno w czasie 5 jak i 20 minut.
4.Intensywność treningów:

Po trzydniowym odpoczynku zwiększyłem intensywność treningów. Dłuższe wyjazdy dały ponad 100 TSS a moce znormalizowane zaczynają osiągać coraz lepsze wartości.
5.Podsumowanie liczbowe:
5.1.Czas wszystkich aktywności:

5.2.Podsumowanie z programu Golden Cheetach:
5.2.1.Dane ogólne:

5.2.2.Czas w strefach:

5.2.3.Dane szczegółowe:

5.3.Wstępny rozpis na 14 tydzień 2019:
W najbliższym tygodniu zamierzam skupić się na podjazdach. Będę jeździł trasy z dużą ilością krótkich podjazdów, może pojawi się jakiś dłuższy podjazd. Jeden dzień będę chciał poświecić na trening siłowy, być może w weekend spróbuję przejechać trasę około 6 godzinną. Nie planuje określonej ilości godzin oraz TSS.
Trening 22
Niedziela, 31 marca 2019 Kategoria 100-200, Cube 2019, No Limited 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
| Km: | 108.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:55 | km/h: | 27.57 |
| Pr. maks.: | 55.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 188188 ( 96%) | HRavg | 142( 72%) |
| Kalorie: | 2150kcal | Podjazdy: | 560m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Na ostatni dzień miesiąca przypadła tradycyjna czasówka rozpoczynająca sezon w Jas-Kółkach. Po zmianie czasu nie miałem problemu z wcześniejszym wstaniem z łóżka i ze wszystkim zdążyłem na czas. Długo się zastanawiałem czy zabrać lemondkę, czy nie. Przykręciłem ją na szybko i niekoniecznie dobrze. Wyjeżdżając z domu było jeszcze chłodno i zdecydowałem się na cieplejsze ciuchy, w końcu jeszcze jest marzec. Zapomniałem tylko jednej rzeczy, aerodynamicznej nakładki na czas. Szybko przejechałem przez Wapienicę i skierowałem się na Międzyrzecze. Nie byłem w stanie dokładnie stwierdzić jak wieje wiatr. Noga kręciła dosyć dobrze i trzymałem dosyć umiarkowane tempo. Droga szybko mijała i po około 90 minutach jazdy byłem już w Bziu. Nie było jeszcze nikogo i pojechałem jeszcze w kierunku pierwszego odcinka czasówki. Po kilku minutach gdy dojechałem na miejsce startu zaczęli zjeżdżać się kolarze. Zrobiło się ciepło ale postanowiłem jechać tak jak przyjechałem, w bluzie i nogawkach. Po załatwieniu wszystkich formalności, gdy pierwsi zawodnicy startowali pojechałem na rozgrzewkę. Planowałem długą, około 30 minutową jazdę przed starem i to udało się zrobić. Rozgrzewkę zaplanowałem już wcześniej i jechałem według rozpiski, gdy kończyłem rozgrzewkę to zostało mi 30 sekund do startu. Ostatni łyk z bidonu i ogień. Po dosyć wolnym starcie rozwinąłem dosyć dobrą moc, rozpędziłem rower do około 40 km/h i tak cisnąłem przez pierwsze dwa kilometry. Jechałem na bardzo wysokiej kadencji i dobrze się z tym czułem. Chyba nigdy tak dobrze nie rozpocząłem czasówki, szło chyba za dobrze bo na pierwszym bardziej technicznym zjeździe wyjechał z posesji samochód i musiałem zwolnić bardziej niż pozwalały na to warunki. Później musiałem włożyć więcej sił w rozpędzenie roweru i utrzymanie prędkości. Na pierwszej z dwóch hopek wygenerowałem moc chwilową powyżej 500 Wat. Kolejny trochę łatwiejszy podjazd wjechałem szybciej i z mocą powyżej 400 Wat. Przed wjazdem na główną drogę spanikowałem trochę na jednym z zakrętów i zwolniłem zbyt mocno. Po wjeździe na główną drogę miałem delikatny kryzys i na zjeździe nie rozwinąłem imponującej prędkości. Koła na tym odcinku zrobiły fantastyczną robotę i nie straciłem dużo prędkości. Po skręcie w ulice Jastrzębską musiałem zwolnić by nie zahaczyć o ścinający zakręt samochód. Brakło trochę prędkości i na podjeździe musiałem włożyć więcej sił w rower by nie stracić cennego czasu. Generowałem bardzo dobrą moc a nawet podjazdy pokonywałem z kadencją powyżej 90. Miałem dobry czas i zapas energii na końcówkę. Po skręcie w ulice Spółdzielczą nieco odpuściłem ale nie na długo. Na ostatnim na trasie zjeździe mogłem pojechać inaczej, wszedłem w zakręt dosyć wolno i maksymalną prędkość osiągnąłem w końcówce i mało brakowało abym nie zmieścił się w zakręcie. Starałem się jak najmocniej pojechać podjazd i dałem z siebie tyle ile mogłem, później miałem problem z złapaniem dobrego rytmu i zmniejszyłem kadencję. Drogi ubywało, sił też ale udało się utrzymać dobre tempo a nawet przyśpieszyć w końcówce. Wykręciłem bardzo dobrą, zaskakującą mnie moc. Po czasówce zrobiłem dobry rozjazd i szybko zregenerowałem siły. Później przyszedł czas na bufet. Dojazd do Pielgrzymówki można podzielić na dwie części, pierwsza spokojniejsza i druga mocniejsza. Wyjechałem w małej grupce kilka minut po większości osób a w bufecie byliśmy około minuty za resztą. Po około godzinnym postoju podczas którego dowiedziałem się, że zająłem 4 miejsce ruszyłem w drogę do domu. Zamierzałem jechać równym tempem i trzymałem moc na granicy 2 i 3 strefy i dosyć szybko przejechałem ponad 30 kilometrowy odcinek. Na koniec tradycyjny rozjazd i po 14 byłem w domu. Nie spodziewałem się tak dobrej nogi i jazdy na czasówce. Wygenerowana moc jest aż 37 Wat wyższa niż próg FTP a 21 Wat wyższa niż moc 20 minutowa z piątkowego testu. Biorąc pod uwagę moc znormalizowaną to ta różnica byłaby o kolejne 11 Wat większa bo NP wyszło dokładnie 343. Lepszy wynik osiągnąłem tylko podczas trzech ubiegłorocznych prób czasowych: Czasówki Doliną Czarnej Wisełki, Czwartego etapu Road Trophy i Rajdu z Metą na Równicy. To jest kosmos. Oczywiście dałoby się pokombinować coś aby był lepszy czas ale na tym się dzisiaj nie koncentrowałem. Bardzo pozytywne zakończenie marca.










Trening 21
Sobota, 30 marca 2019 Kategoria 50-100, Cube 2019, No Limited 2019, Samotnie, Trening 2019
| Km: | 57.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:01 | km/h: | 28.26 |
| Pr. maks.: | 71.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | 164164 ( 84%) | HRavg | 139( 71%) |
| Kalorie: | 1064kcal | Podjazdy: | 590m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bardzo ładna pogoda od rana a ja miałem już zaplanowany dzień a w nim tylko około 2 godziny na trening. Po wczorajszym teście miałem mieszane uczucia i nie wiedziałem czego się spodziewać. Wyjechałem o nietypowej dla mnie porze, po godzinie 11 i na dogach był bardzo duży ruch. Przed jazdą napompowałem więcej powietrza do szytek i przesmarowałem wyczyszczony wcześniej łańcuch. Po wjeździe na główną drogę zacząłem walczyć z wiatrem. Na tych kołach jechało się dużo lepiej, jedynym utrudnieniem były samochody i dziury w nawierzchni. W Jasienicy spotkały mnie dwie sytuacje w których musiałem się zatrzymać. Później już było lepiej, wybrałem dzisiaj trasę z dużą ilością krótkich maksymalnie 4 minutowych podjazdów. Jechałem trochę mocniej niż zwykle i sporo podjazdów pokonałem w 4 strefie mocy. Przy tym wszystkim trzymałem bardzo wysoką kadencję, przy dużo niższej kadencji miałem wczoraj problemy a dzisiaj podjazdy wchodziły całkiem dobrze jak na aktualną dyspozycję. Miałem okazję sprawdzić też zachowanie kół na zjeździe, rozpędziłem się do 70 km/h i później lekko pedałowałem i przed położonym kilkaset metrów po zjeździe rondem musiałem dosyć mocno przyhamować. W tym elemencie koła sprawdziły się wyśmienicie. Jazda z wiatrem do Brennej była bardzo przyjemna. Trzymałem równą moc i tętno w 2 strefie. Nieco trudniejszy fragment podjazdu w kierunku Lipowca pokonałem bardziej siłowo a na dłuższym zjeździe rozwinąłem fajną prędkość. Przez Ustroń przejechałem dosyć sprawnie i wjechałem w kolejną sekwencje krótkich podjazdów. Na tym odcinku było trochę utrudnień ze względu na prace drogowe. Do Goleszowa dojechałem szybko pomimo walki z przeciwnym wiatrem. Później nie mogłem zlokalizować batona i się zatrzymałem by go wyjąć z środkowej kieszeni. W dalszym ciągu walczyłem z wiatrem i na dłuższym i stromszym podjeździe miałem drobne problemy z utrzymaniem założonej mocy. Decyzja o zabraniu tylko jednego bidonu okazała się błędna i musiałem zatrzymać się w sklepie i dotankować. Dalsza jazda wyglądała nieźle, trochę mocniej na podjazdach, spokojniej w dół i na płaskim. Jedynym utrudnieniem był wiat który trochę zmienił kierunek i zamiast wiać z południowego- zachodu to wiał bardziej z północy. Po dojechaniu do Jaworza było mi mało i dołożyłem jeszcze jeden długi podjazd z trudną końcówką. Samą końcówkę pojechałem już w 5 strefie mocy. Na koniec tradycyjny rozjazd, tym razem w większej części prowadził w dół. Dobrze mi się dzisiaj jechało, koła spisały się na trasie bardzo dobrze. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze lepszej formy.








Trening 20
Piątek, 29 marca 2019 Kategoria 50-100, b'Twin 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
| Km: | 75.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:55 | km/h: | 25.71 |
| Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 189189 ( 96%) | HRavg | 144( 73%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | 870m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po wczorajszym dniu byłem bardzo optymistycznie nastawiony do treningu. Zrobiłem wszystko aby jak najlepiej się zregenerować a także by wygospodarować odpowiednią ilość czasu na zaliczenie podjazdu na Salmopol. Na starcie popełniłem kilka błędów, jednym z nich była jazda na treningowym, sypiącym się coraz bardziej rowerze. Samopoczucie było dobre i wyjechałem z konkretnym planem rozgrzewki i zamierzałem się go trzymać. Już po wyjeździe stwierdziłem, że miernik mocy nie działa jak należy a wartości wyświetlane są za niskie. Kilka razy kalibrowałem pomiar i dopiero po wyjęciu baterii miernik zaczął działać jak należy. Przy okazji straciłem trochę czasu i musiałem się uwijać by przed zmrokiem wrócić do Bielska. Czułem, że jest to odpowiedni dzień na test, noga podawała całkiem dobrze, nie zwracałem uwagi na tętno które znów było wysokie i starałem się jechać w 1-2 strefie mocy. Po około 30 minutach jazdy przystąpiłem do drugiej części rozgrzewki a mianowicie trzech minutowych sprintów w 5 strefie. Całkiem dobrze wypadł ten element i ostatnie 30 minut rozgrzewki znowu było względnie równą jazdą. Dotarłem do Malinki i po krótkim postoju ruszyłem niezbyt mocno. Szybko dojechałem do podnóża podjazdu na Salmopol i wtedy podkręciłem tempo które zdołałem utrzymać do końca testu. Wraz z początkiem podjazdu zaczęły się problemy z łańcuchem i tak się męczyłem do końca. Nie byłem w stanie złapać swojego rytmu i podkręcić mocy a czułem niewielką rezerwę. Nie miałem problemów z motywacją i dopiero podczas ostatnich 30 sekund byłem w stanie wykrzesać z siebie nieco więcej. Wynik wyszedł lepszy niż ostatnio, ale to jedyny pozytyw. Moja jazda po górach wygląda bardzo słabo, wręcz fatalnie, nie pamiętam kiedy ostatnio miałem takie problemy. Rower też zrobił swoje, na samym sprzęcie traciłem sporo mocy a dzięki faktowi, że 20 minutowy test skończyłem około 400 metrów przed szczytem to końcówkę podjazdu pojechałem bardzo wolno. Czas wjazdu na Salmopol wyszedł słabiutki, sporo gorszy od rekordu. Mniej więcej wiem ile straciłem na rowerze i wcześniejszym rozpoczęciu testu i wtedy ta różnica byłaby dużo mniejsza. Mam nad czym pracować, muszę przede wszystkim odnaleźć radość z pokonywania podjazdów, odstawić treningowy rower na bok i w dalszym ciągu dużo trenować oraz mieć świadomość, ze robię wszytko aby wrócić do formy. Do kolejnego testu podejdę już nieco inaczej i może wtedy wyjdzie bardziej miarodajny. Po krótkim odpoczynku zacząłem zjazd do dziurawego Szczyrku. Na zjeździe z Przełęczy musiałem kilka razy hamowac a przejazd przez Szczyrk był całkiem sprawny. Do domu wróciłem w całkiem dobrym tempie. Na koniec tradycyjny rozjazd.





Porównanie wyników testów:

W odniesieniu do poprzednich testów zanotowałem progres w każdej wykonywanej próbie. Poprzednie testy były wykonywane na trenażerze a trzeci już w terenie. Na dzień dzisiejszy wartości mocy wyszły dobre a także odpowiednie by w dalszym ciągu je poprawiać.
Porównanie wyników testu z testem sprzed roku:

Poprawiłem swoje wyniki w krótkim czasie, słabiej natomiast wypadłem na dłuższych próbach. Biorąc pod uwagę dużo krótszy okres przygotowawczy i długa przerwę w treningach to muszę być zadowolony pomimo faktu, że wyniki są słabsze. Innym ważnym wnioskiem jaki wyciągnąłem z tych danych jest fakt, że rok temu lepiej mi się jeździło pod górę, byłem w stanie dobrać idealnie obciążenie oraz czułem się dużo lepiej podczas jazdy. W tym roku jeździ mi się nieźle po płaskim a gdy przychodzi jechać mocniej lub pod gorę to zaczynają się schody. Być może kilka tygodni czasu wystarczy aby zacząć czerpać większą przyjemność z jazdy i lepiej zacząć sobie radzić na podjazdach.
Pierwszy zaliczony w tym roku podjazd:

Czas prawie 3 minuty gorszy od najlepszego przy bardzo mocnej jeździe mówi wszystko o mojej tegorocznej dyspozycji w górach.





Porównanie wyników testów:

W odniesieniu do poprzednich testów zanotowałem progres w każdej wykonywanej próbie. Poprzednie testy były wykonywane na trenażerze a trzeci już w terenie. Na dzień dzisiejszy wartości mocy wyszły dobre a także odpowiednie by w dalszym ciągu je poprawiać.
Porównanie wyników testu z testem sprzed roku:

Poprawiłem swoje wyniki w krótkim czasie, słabiej natomiast wypadłem na dłuższych próbach. Biorąc pod uwagę dużo krótszy okres przygotowawczy i długa przerwę w treningach to muszę być zadowolony pomimo faktu, że wyniki są słabsze. Innym ważnym wnioskiem jaki wyciągnąłem z tych danych jest fakt, że rok temu lepiej mi się jeździło pod górę, byłem w stanie dobrać idealnie obciążenie oraz czułem się dużo lepiej podczas jazdy. W tym roku jeździ mi się nieźle po płaskim a gdy przychodzi jechać mocniej lub pod gorę to zaczynają się schody. Być może kilka tygodni czasu wystarczy aby zacząć czerpać większą przyjemność z jazdy i lepiej zacząć sobie radzić na podjazdach.
Pierwszy zaliczony w tym roku podjazd:

Czas prawie 3 minuty gorszy od najlepszego przy bardzo mocnej jeździe mówi wszystko o mojej tegorocznej dyspozycji w górach.
Trening 19
Czwartek, 28 marca 2019 Kategoria b'Twin 2019, blisko domu, Samotnie, Szosa, Trening 2018, Trening 2019
| Km: | 28.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:07 | km/h: | 25.07 |
| Pr. maks.: | 50.00 | Temperatura: | 5.0°C | HRmax: | 184184 ( 94%) | HRavg | 140( 71%) |
| Kalorie: | 567kcal | Podjazdy: | 320m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Przez kilka dni odpocząłem od treningów i zregenerowałem siły. Dzisiejszy dzień nie wyglądał tak jak myślałem. Musiałem zostać dłużej w pracy i mogłem jechać najwcześniej po 17. Zjadłem szybki obiad, chwile odpocząłem, ubrałem się i gdy wychodziłem to zaczęło padać. Już wczoraj to przewidziałem i na wszelki wypadek zamontowałem pomiar mocy w treningowym rowerze. Wyjeżdżałem w lekkim deszczu a po chwili już nie padało. Drogi były wilgotne a im bliżej Jasienicy tym bardziej sucho. Dojazd do skrzyżowania zajął mi około 10 minut i tylko też trwała moja rozgrzewka. Później trzy minutowe odcinki z dużą mocą i już byłem zmęczony. Właściwy test jeszcze się nie zaczął a ja już czułem, że będzie ciężko. Po kolejnych 10 minutach luźnej jazdy przystąpiłem do próby 5 minutowej. Starałem się trzymać równą moc i kadencję ale nie wychodziło. Początkowo jechałem dosyć miękko a później musiałem na moment puścić korby by wyminąć blokujący drogę samochód. Dalsza jazda już bez przygód. Trzymałem dobrą moc i kadencję w okolicy 80 i tak do końca 5 minuty. Moc wyszła niezła, lepsza niż 4 tygodnie temu i to jest najważniejsze. Kolejne próby były jeszcze lepsze. Po kilku minutach luźnej jazdy i minutowej próbie na wygenerowanej podczas 5 minutowej czasówki mocy i kolejnych 4 minutach spokojniejszej jazdy ruszyłem mocno do przodu. Wiedziałem, że na wysokiej kadencji nic nie zdziałam wiec postawiłem na bardziej siłową jazdę i utrzymałem bardzo dobrą i co najważniejsze dosyć równą moc przez całą minutę. Byłem bardzo zaskoczony wynikiem, wyszedł sporo lepszy niż ostatnio a do rekordowego wyniku z poprzedniego roku nie zabrakło wcale tak dużo. Byłem już nieźle ujechany a pozostała mi jeszcze nielubiana próba 15 sekundowa. Jak już zaliczyłem dwa dłuższe akcenty to nie chciałem rezygnować z najkrótszego. Pierwszy raz był na rozpoznanie, wycisnąłem maksymalną moc z tego przełożenia i wiedziałem, że wyższą moc jestem w stanie wykrzesać tylko przy niższej kadencji. Druga próba już była dobra, pocisnąłem mocno ale czułem, że mogę jeszcze odrobinę więcej mocy wydobyć z siebie. Wynik wyszedł lepszy niż ostatnim razem. Trzecią próbę zrobiłem prawie z zatrzymania, ruszyłem mocno i utrzymałem dobrą moc do końca. Uzyskany wynik jest najlepszym odkąd korzystam z miernika mocy. Taki wynik daje cień nadziei, że będę nieco skuteczniejszy na finiszach pod górę. Po teście wróciłem już najkrótszą drogą do domu. Cały czas miałem wrażenie, że wskazania mocy są za niskie ale pomiar działał prawidłowo. Do domu wróciłem już z włączonym oświetleniem. Teraz szybka regeneracja i jutro najważniejsza próba – Test FTP. Jak nic nie stanie na przeszkodzie to wybiorę się na Salmopol. Nawet jak całkiem opadnę z sił to po teście będę miał cały czas w dół aż do Buczkowic i niezbyt trudny odcinek do Bielska. W każdej z prób zanotowałem progres, myślę, że FTP tez pójdzie lekko w górę. Ucieszy mnie nawet najmniejszy wzrost mocy 20 minutowej.
Po teście FTP pojawi się tabela porównująca wyniki z tegorocznych testów oraz porównanie z wartościami z marca 2018 roku.



Po teście FTP pojawi się tabela porównująca wyniki z tegorocznych testów oraz porównanie z wartościami z marca 2018 roku.



Rozjazd 5
Środa, 27 marca 2019 Kategoria blisko domu, Cube 2019, No Limited 2019, Samotnie, Szosa
| Km: | 22.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:03 | km/h: | 20.95 |
| Pr. maks.: | 49.00 | Temperatura: | 4.0°C | HRmax: | 129129 ( 66%) | HRavg | 106( 54%) |
| Kalorie: | 286kcal | Podjazdy: | 210m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Krótki rozjazd połączony z kolejnym testem nowych kół. Tym razem skupiłem się na zakrętach a także zjazdach. Na początku nie czułem się zbyt pewnie, jednak po kilku przymusowych hamowaniach nabrałem pewności i kolejne zakręty już pokonywałem lepiej i szybciej. Wydaje się, że szytki lepiej trzymają w zakrętach ale może być to złudne wrażenie. Na trasie miałem kilka zjazdów, na pierwszym z nich nie mogłem się zbytnio rozpędzić ze względu na wiatr wiejący w twarz. Później już zacząłem odczuwać skutki spadającej temperatury i kierowałem się w stronę domu. Na jednym ze zjazdów rozpędziłem rower do ponad 50 km/h i czułem się dosyć pewnie. Pod koniec nie czułem już placów w dłoniach i musiałem się ewakuować do domu. Drugi test kół zaliczony. Kolejny w sobotę na krótkich podjazdach a najważniejszy w niedzielę na 10 kilometrowej czasówce.




Gimnastyka 12
Wtorek, 26 marca 2019 Kategoria Zima, Zima2019
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:00 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | 106106 ( 54%) | HRavg | 73( 37%) |
| Kalorie: | 97kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: CrossFit | |||
Po kilku tygodniach przerwy wróciłem do ćwiczeń gimnastycznych. Mięsnie trochę się odzwyczaiły i na drugi dzień jeszcze odczuwałem skutki ćwiczeń.
Podsumowanie 12 tygodnia 2019
Niedziela, 24 marca 2019 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Kolejny tydzień przeleciał i
dotarłem do kolejnego tygodnia odpoczynku. Pod względem czasu treningowego był
to najlepszy tydzień w tym roku. Pomimo dosyć trudnych i zmiennych warunków
udało się przeprowadzić 5 dobrych treningów. Moja dyspozycja powoli rośnie, występują
jeszcze drobne problemy które trochę przeszkadzają w treningu ale przyczyny i
sposób rozwiązania już znam i niedługo będę w 100 % mógł się skupić na
konkretnych rzeczach. W dalszym ciągu trenowałem głównie wytrzymałość, znalazł się
czas na trening siły a ilość odpoczynku była wystarczająca.
1. Waga w minionym tygodniu:

Udało się utrzymać wagę na zbliżonym poziomie. Nie było dużych wahań.
2. Obciążenie treningowe:

Wzrost objętości treningów oraz lekki progres w generowanej mocy spowodował wzrost ATL i CTL. Pod koniec tygodnia już zacząłem odczuwać lekkie zmęczenie treningami. TSB osiągnęło już wartości mniejsze niż –20.
3. Najlepsze wartości mocy:
4. Intensywność treningów:

Na każdym treningu wartość TSS była wyższa niż 100. Intensywność treningów wytrzymałościowych wahała się w granicy 60 – 70 % FTP a przy treningu siłowym była trochę wyższa. Najdłuższy trening trwał 4 i pół godziny. Sumując wartości z pojedynczych treningów wyszedł fajny rezultat.
5. Podsumowanie liczbowe:
5.1. Czas wszystkich aktywności:

5.2. Podsumowanie
z programu Golden Cheetach:
5.2.1. Podsumowanie ogólne:

5.2.2. Czas w strefach:

5.2.3. Podsumowanie szczegółowe:

5.3. Wstępny rozpis na 13 tydzień 2019:

Kilka dni odpoczynku po dosyć wymagających trzech tygodniach a później trzeci w tym roku Test FTP oraz pierwsze sprawdzenie na Rozpoczęciu Sezonu. Wyznaczony nowy próg FTP pozwoli dokładnie dobrać obciążenie i rozplanować siły na być może jedyną czasówkę o prawie płaskim profilu w tym roku. Dobrze by było poprawić czas z ubiegłego roku ale nie napalam się na to zbytnio, chce dać z siebie wystarczająco dużo a jaki czas wyjdzie to okaże się w niedziele.
6.Krótkie podsumowanie ostatnich trzech tygodni:

Udało się przez trzy tygodnie zaliczyć ponad 50 godzin treningowych. Czasu spędzonego na treningach rowerowych było ponad 40 godzin. Uzbierało się ponad 2000 TSS co jest niezłym rezultatem a najwyższe wartości podczas jednej aktywności przekroczyły 200.
Kończę powoli Ranking Podjazdów, w najbliższym tygodniu powinna pojawić się ostatnia część rankingu. Pracuje także nad nowym szablonem i oprawą graficzną bloga, pojawią się nowe kategorie aby blog był bardziej przejrzysty. W tym roku na bieżąco będą pojawiać się informacje o zaliczanych podjazdach i w każdym podsumowaniu tygodnia czy miesiąca pojawi się odpowiednia tabela według szablonu który pojawi się przy pierwszym

Udało się utrzymać wagę na zbliżonym poziomie. Nie było dużych wahań.
2. Obciążenie treningowe:

Wzrost objętości treningów oraz lekki progres w generowanej mocy spowodował wzrost ATL i CTL. Pod koniec tygodnia już zacząłem odczuwać lekkie zmęczenie treningami. TSB osiągnęło już wartości mniejsze niż –20.
3. Najlepsze wartości mocy:
- 3.1. Krótkie odcinki:

3.2. Dłuższe odcinki:

4. Intensywność treningów:

Na każdym treningu wartość TSS była wyższa niż 100. Intensywność treningów wytrzymałościowych wahała się w granicy 60 – 70 % FTP a przy treningu siłowym była trochę wyższa. Najdłuższy trening trwał 4 i pół godziny. Sumując wartości z pojedynczych treningów wyszedł fajny rezultat.
5. Podsumowanie liczbowe:
5.1. Czas wszystkich aktywności:

5.2.1. Podsumowanie ogólne:

5.2.2. Czas w strefach:

5.2.3. Podsumowanie szczegółowe:

5.3. Wstępny rozpis na 13 tydzień 2019:

Kilka dni odpoczynku po dosyć wymagających trzech tygodniach a później trzeci w tym roku Test FTP oraz pierwsze sprawdzenie na Rozpoczęciu Sezonu. Wyznaczony nowy próg FTP pozwoli dokładnie dobrać obciążenie i rozplanować siły na być może jedyną czasówkę o prawie płaskim profilu w tym roku. Dobrze by było poprawić czas z ubiegłego roku ale nie napalam się na to zbytnio, chce dać z siebie wystarczająco dużo a jaki czas wyjdzie to okaże się w niedziele.
6.Krótkie podsumowanie ostatnich trzech tygodni:

Udało się przez trzy tygodnie zaliczyć ponad 50 godzin treningowych. Czasu spędzonego na treningach rowerowych było ponad 40 godzin. Uzbierało się ponad 2000 TSS co jest niezłym rezultatem a najwyższe wartości podczas jednej aktywności przekroczyły 200.
Kończę powoli Ranking Podjazdów, w najbliższym tygodniu powinna pojawić się ostatnia część rankingu. Pracuje także nad nowym szablonem i oprawą graficzną bloga, pojawią się nowe kategorie aby blog był bardziej przejrzysty. W tym roku na bieżąco będą pojawiać się informacje o zaliczanych podjazdach i w każdym podsumowaniu tygodnia czy miesiąca pojawi się odpowiednia tabela według szablonu który pojawi się przy pierwszym
Trening 18
Niedziela, 24 marca 2019 Kategoria Trening 2019, Szosa, Samotnie, Cube 2019, 100-200
| Km: | 104.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:35 | km/h: | 29.02 |
| Pr. maks.: | 59.00 | Temperatura: | 9.0°C | HRmax: | 156156 ( 80%) | HRavg | 134( 68%) |
| Kalorie: | 1560kcal | Podjazdy: | 450m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Jeden z najlepszych treningów w tym roku. Wyjechałem dopiero po południu przy niezbyt pewnej pogodzie i ubrałem się trochę zbyt zachowawczo, ale nie przeszkadzało to w jeździe. Po raz kolejny pojechałem w bardziej płaskie tereny i od samego wyjazdu byłem zaskoczony dyspozycją. Po wczorajszej słabsze końcówce dystansu wyciągnąłem wnioski i zupełnie zmieniłem rodzaj pożywienia jaki zabrałem ze sobą. W ostatnim czasie unikałem słodkich rzeczy jak ognia i dzisiaj zabrałem słodkie rzeczy zamiast standardowych kanapek. Było praktycznie bezwietrznie i nie musiałem sugerować się wiatrem przy wyborze kierunku jazdy. Wybrałem dobrą godzinę bo na drogach było niemal pusto i wszystkie skrzyżowania przejechałem bez zatrzymania. Po dojeździe do pierwszych podjazdów w Rudzicy postanowiłem nieco mocniej wjechać pod górę. Podjazdy poszły zupełnie dobrze i na zjeździe pojawił się bardziej odczuwalny wiatr. Zmniejszyłem dawki jedzenia i picia i przyjmowałem je częściej. Odbiło się to na przymusowym postoju przed Pawłowicami. Później myślałem, że jadę na kapciu, jakoś dziwnie się rower zachowywał a dosyć szeroka opona z tyłu dawała żmudne wrażenie. Po wjeździe na obwodnice Pawłowic zauważyłem jakiegoś kolarza na poboczu i poratowałem go dętką bo nie miał odpowiedniej. Zawsze wożę dwie zapasowe dętki i nie zastanawiałem się ani chwili i podarowałem mu dętkę. Pomogłem mu, być może kiedyś ktoś inny będzie potrzebował pomocy i wtedy on też powinien pomóc. Ruszyłem dalej i po wjeździe do Jastrzębia skręciłem w nieznaną mi drogę w kierunku Krzyżowic. Do Żor dojechałem nierówną i miejscami dziurawą drogą z bardzo małym ruchem. Przez miasto jechałem na wyczucie i udało mi się ominąć centrum i znaleźć się na północnej obwodnicy. Obrałem kierunek Pszczyna i musiałem walczyć z większą liczbą samochodów a także mocniejszym wiatrem czołowym. Kawałek dalej spadło kilka kropel deszczu ale na szczęście skończyło się na tym. Dojazd i przejazd przez Pszczynę nie należał do najprzyjemniejszych. Na ścieżce w kierunku Goczałkowic też był mały tłok i skręciłem w pierwszą możliwą dróżkę w lewo. Dopiero po przejeździe przez Goczałkowice zrobiło się luźniej i ostatnie kilkanaście kilometrów jazdy wyglądało bardzo dobrze. Żadnych oznak kryzysu, dobrze podająca noga i całkiem dobrze przejechany fragment z dwoma podjazdami. Rozjazd na sam koniec też była bardzo przyjemny. Bardzo fajny trening na zakończenie trzytygodniowego objętościowego cyklu treningowego. Teraz pora na odpoczynek, pierwszy terenowy test FTP i treningi w bardziej pagórkowatym terenie z większą ilością akcentów w 3 i 4 strefie mocy.










Trening 17
Sobota, 23 marca 2019 Kategoria Trening 2019, Szosa, Samotnie, Cube 2019, 100-200
| Km: | 130.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 04:33 | km/h: | 28.57 |
| Pr. maks.: | 57.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | 167167 ( 85%) | HRavg | 137( 70%) |
| Kalorie: | 2130kcal | Podjazdy: | 720m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Plan na dzisiejszy dzień zakładał 4-5 godzinną jazdę. Wstępnie ułożony plan dnia uległ zmianie i chcąc pospać trochę dłużej i musząc zrobić kilka rzeczy przed wyjazdem mogłem jechać najwcześniej po 9. Przed ostatnimi jazdami jadłem na około 40 minut przed startem a dzisiaj ten czas wynosił 2 godziny. Gdybym w tym czasie nic nie robił to byłoby okej ale straciłem trochę sił za co zapłaciłem w drugiej części trasy. Ogólnie to jazdę mogę podzielić na dwie części, pierwsza z bardzo dobrze podającą nogą i zerowymi odznakami zmęczenia oraz drugą z dużymi problemami, moja jazda wyglądała jakbym kilka miesięcy nie jeździł i nie miał zupełnie formy. Po wczorajszym teście kół wróciłem do treningówek i około 9:15 wyjechałem. Początek wyglądał obiecująco, czułem moc i noga podawała bardzo dobrze. Po chwili zorientowałem się, że nie będzie łatwo, na drogach chaos, pełno kierowców, pieszych i psów wykonujących niespodziewane i często bardzo niebezpieczne manewry. Na zjeździe do Międzyrzeca musiałem ratować się ucieczką na pobocze by uniknąć czołówki z wyprzedzającym na trzeciego BMW jadącym z przeciwka z prędkością dużo wyższą niż dozwolona. Na szczęście w tym miejscu było dosyć szeroka i nie jechałem szybko wiec nic mi się nie stało. Następne kilka kilometrów było spokojne ale za to w coraz gorszych warunkach. Pojawiła się mgła która z każdym kilometrem gęstniała aż w Zabrzegu w najzimniejszym punkcie było 6 stopni. Większy ścisk na drodze pojawił się w Czechowicach gdzie aż 3 zmiany świateł musiały nastąpić abym mógł przejechać na drugą stronę DK1. Noga podawała cały czas dobrze i po raz kolejny zapomniałem o regularnym jedzeniu i piciu. W kierunku Jawiszowic przedostałem się przez Kaniów i moją ulubioną drogę. Robiło się coraz cieplej i termometr wskazywał już ponad 10 stopni. Szybko znalazłem się w Jawiszowicach gdzie skręciłem na Przeciszów. Nie jechałem tą drogą chyba 7 lat, w sumie nic ciekawego, spory ruch i dwa manewry wyprzedzania na trzeciego na podwójnej ciągłej zostawiły ślad w mojej głowie. W sporym ruchu jechałem aż do Oświęcimia. Miasto minąłem wschodnią stroną przy pomocy ścieżki rowerowej i niedawno wybudowanej obwodnicy. W samym mieście spotkałem tylko 4 radiowozy kontrolujące kierowców. Bardzo dobrze, bo to co się działo na drogach to był dramat. Jazda obwodnica była szybka i przyjemna. Zaczęło trochę mocniej dmuchać z równych kierunków i prędkość jazdy wahała się dosyć mocno a moc była zbliżona. Przed Libiążem zdecydowałem się na krótki postój i przygotowałem się na walkę z czołowym wiatrem. Odcinek przez las do Babic nie był przyjemny. Już zapomniałem jak jedzie się pod silny czołowy wiatr i od tego momentu szło coraz gorzej. Nogi niby cały czas pracowały tak samo ale organizm męczył się bardziej co zaowocowało podwyższonym tętnem. Niby nie jest to nowy problem ale z czasem powinien zniknąć a ciągnie się już któryś tydzień i pojawia się zwykle po 2,5 godziny jazdy. Nie wiem czy to skutek moich błędów czy reakcja organizmu na wysiłek fizyczny. Musze to cały czas monitorować i jak problem nie zniknie to jedyną słuszną opcją będzie rezygnacja z dłuższych dystansów. Mam jeszcze kilka pomysłów na wyeliminowanie tego problemu i może któryś będzie skuteczny.
Po dojeździe do Babic byłem zaskoczony zupełnie nową drogą w kierunku Zatora. Jadąc tam po raz ostatni w 2017 roku nie było nawet o niej śladu a droga okazała się udogodnieniem omijającym Babice i Wygiełzów ale także kierowała cały ruch tranzytowy w kierunku Krakowa. Po kilku kilometrach dojechałem do dobrze znanej drogi 781 i kontynuowałem jazdę tą trasą. Organizm męczył się coraz bardziej a ja trzymałem się stref mocy i starałem się trzymać w 2. W Zatorze i okolicy natrafiłem na kilka zamkniętych dróg i nieznaną drogą przez Piotrowice dotarłem do Polanki Wielkiej. Przejazd przez tą ciągnącą się przez kilka kilometrów miejscowość szła bardzo topornie. Zacząłem wypatrywać otwartego sklepu, wiedziałem, że taki będzie w Bielanach. Pojechałem tam najmniej ruchliwą drogą i natrafiłem znak o zamkniętym mości i miałem wybór, zawrócić w kierunku Osieka lub jechać dalej na Malec i Kęty. W bidonach coraz większa susza a sklep znalazłem dopiero w Nowej Wsi. Musiałem zjechać z głównej drogi i w końcu mogłem uzupełnić zapasy jedzenia oraz picia. Wiele to nie pomogło i kryzys tętna trwał, jechałem cały czas podobnym tempem i drogi powoli ubywało. Dojazd i przejazd przez Kęty pełny był niebezpiecznych sytuacji a później nie było wiele lepiej. Pomimo wszystko na wjeździe do Bielska miałem dobry czas. Myślami byłem już w domu a musiałem skupić się na bezpiecznym przejeździe przez miasto. Utrudnień i samochodów sporo i postanowiłem wrócić przez Kamienice i Lotnisko. Po wyjeździe z Centrum spotkałem Jarka z którym dojechałem do Wapienicy. Po drodze kilka podjazdów podjechanych nieco mocniejszym niż wcześniej tempem i krótki rozjazd. Ciężki trening zaliczony. Mimo wszystko jestem zadowolony bo nie zwątpiłem i przez cały trening utrzymałem dobre tempo. Po tylu dniach treningów mam prawo czuć zmęczenie i po jutrzejszym 3-4 godzinnym treningu przeznaczam kilka dni na zupełny odpoczynek. Może to będzie złoty środek na problemy z tętnem.




Po dojeździe do Babic byłem zaskoczony zupełnie nową drogą w kierunku Zatora. Jadąc tam po raz ostatni w 2017 roku nie było nawet o niej śladu a droga okazała się udogodnieniem omijającym Babice i Wygiełzów ale także kierowała cały ruch tranzytowy w kierunku Krakowa. Po kilku kilometrach dojechałem do dobrze znanej drogi 781 i kontynuowałem jazdę tą trasą. Organizm męczył się coraz bardziej a ja trzymałem się stref mocy i starałem się trzymać w 2. W Zatorze i okolicy natrafiłem na kilka zamkniętych dróg i nieznaną drogą przez Piotrowice dotarłem do Polanki Wielkiej. Przejazd przez tą ciągnącą się przez kilka kilometrów miejscowość szła bardzo topornie. Zacząłem wypatrywać otwartego sklepu, wiedziałem, że taki będzie w Bielanach. Pojechałem tam najmniej ruchliwą drogą i natrafiłem znak o zamkniętym mości i miałem wybór, zawrócić w kierunku Osieka lub jechać dalej na Malec i Kęty. W bidonach coraz większa susza a sklep znalazłem dopiero w Nowej Wsi. Musiałem zjechać z głównej drogi i w końcu mogłem uzupełnić zapasy jedzenia oraz picia. Wiele to nie pomogło i kryzys tętna trwał, jechałem cały czas podobnym tempem i drogi powoli ubywało. Dojazd i przejazd przez Kęty pełny był niebezpiecznych sytuacji a później nie było wiele lepiej. Pomimo wszystko na wjeździe do Bielska miałem dobry czas. Myślami byłem już w domu a musiałem skupić się na bezpiecznym przejeździe przez miasto. Utrudnień i samochodów sporo i postanowiłem wrócić przez Kamienice i Lotnisko. Po wyjeździe z Centrum spotkałem Jarka z którym dojechałem do Wapienicy. Po drodze kilka podjazdów podjechanych nieco mocniejszym niż wcześniej tempem i krótki rozjazd. Ciężki trening zaliczony. Mimo wszystko jestem zadowolony bo nie zwątpiłem i przez cały trening utrzymałem dobre tempo. Po tylu dniach treningów mam prawo czuć zmęczenie i po jutrzejszym 3-4 godzinnym treningu przeznaczam kilka dni na zupełny odpoczynek. Może to będzie złoty środek na problemy z tętnem.











