Wpisy archiwalne w miesiącu
Maj, 2018
Dystans całkowity: | 1611.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
Czas w ruchu: | 50:31 |
Średnia prędkość: | 27.40 km/h |
Maksymalna prędkość: | 76.00 km/h |
Suma podjazdów: | 23720 m |
Maks. tętno maksymalne: | 190 (97 %) |
Maks. tętno średnie: | 165 (84 %) |
Suma kalorii: | 38508 kcal |
Liczba aktywności: | 26 |
Średnio na aktywność: | 61.96 km i 2h 11m |
Więcej statystyk |
Miasto 11
Czwartek, 31 maja 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: | 72.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 1430kcal | Podjazdy: | 1100m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Podsumowanie maja
Czwartek, 31 maja 2018
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m |
Kolejny miesiąc
minął, sezon startowy zaczął się na dobre i startowałem w każdy weekend. Poza
wyścigami znalazł się czas na obóz treningowy w Bukowinie Tatrzańskiej. Objętość
treningów nieco spadła, ciężko jest pogodzić cotygodniowe starty z dużą ilością
treningów oraz innymi sprawami. Solidnie przepracowana zima, dobra baza
wypracowana wiosną oraz skonkretyzowane treningi nie zajmujące dużej ilości
czasu pozwoliły zbudować bardzo dobrą formę. Niestety nie szło to w parze ze szczęściem
i na wyścigach miałem sporo pecha.
Pierwszy majowy wyścig był kompletnie nieudany, przegrywając wyścig zaledwie 2 kilometry od startu podczas rundy „honorowej” nie mogę dobrze wspominać tego startu. Miałem dużo szczęścia i wyszedłem z tej kraksy prawie bez szwanku a rower wyglądał fatalnie. Dobre kilka minut doprowadzałem go do stanu używalności i ruszyłem na trasę, żeby było ciekawie jeszcze pomyliłem drogi i nadrobiłem dystans.

Cały czas jechałem swoim równym tempem i przesunąłem się bliżej przodu. Patrząc na wynik to nie ma się czym chwalić ale sama jazda wyglądała sporo lepiej niż wskazuje na to pozycja na mecie.

Po tym wyścigu na obozie treningowym powtórzyłem test FTP który nie wyszedł idealnie i miarodajnie, niby był progres ale nie taki jak być powinien. Solidna robota wykonana podczas obozu miała dać efekty w dalszej części sezonu. Na koniec obozu kontrolnie wystartowałem w wyścigu Podhale Tour.

Kolejny zimny prysznic i wnioski wyciągnięte. Kraksa z Leśnicy odnowiła uraz do jazdy w peletonie i już po starcie znalazłem się z tyłu peletonu, tam było nerwowo i po chwili już widziałem oddalający się peleton. Próbowałem gonić ale cały czas brakowało, dwa razy zwalniałem niemal do zera i to chyba przesądziło o tym, że miałem kolejną czasówkę.

Po luźnym tygodniu pojechałem na wyścig do Zduńskiej Woli, zupełnie nie mój profil trasy i jeszcze defekt sprzętu spowodowały, że kolejny wyścig był dla mnie kompletnie nieudany.

Powoli traciłem cierpliwość i chciałem przestać jeździć na wyścigi. Przełomowym momentem był kolejny wyścig w Ujsołach. Ciekawa trasa, stosunkowo słaba obsada spowodowały, że pojechałem dużo lepiej niż w dotychczasowych wyścigach. Próbowałem odjazdów, zrobiłem selekcje na podjeździe dnia i dojechałem w czołówce do mety. Brakło na finiszu ale pojawiła się ulga, że z formą jest wszystko w porządku a to, że nie wychodziło to była głównie zasługa braku szczęścia i jazdy na treningowym rowerze. Od tego wyścigu szło już dobrze a pech mnie opuścił.
Cały miesiąc mogę ocenić dobrze, było trochę pechowych sytuacji ale też takich które pozytywnie na mnie wpłynęły i dodały motywacji do dalszej ciężkiej pracy.
Podsumowanie liczbowe:

Najlepsze moce:

Wszystkie jazdy:

Pierwszy majowy wyścig był kompletnie nieudany, przegrywając wyścig zaledwie 2 kilometry od startu podczas rundy „honorowej” nie mogę dobrze wspominać tego startu. Miałem dużo szczęścia i wyszedłem z tej kraksy prawie bez szwanku a rower wyglądał fatalnie. Dobre kilka minut doprowadzałem go do stanu używalności i ruszyłem na trasę, żeby było ciekawie jeszcze pomyliłem drogi i nadrobiłem dystans.

Cały czas jechałem swoim równym tempem i przesunąłem się bliżej przodu. Patrząc na wynik to nie ma się czym chwalić ale sama jazda wyglądała sporo lepiej niż wskazuje na to pozycja na mecie.

Po tym wyścigu na obozie treningowym powtórzyłem test FTP który nie wyszedł idealnie i miarodajnie, niby był progres ale nie taki jak być powinien. Solidna robota wykonana podczas obozu miała dać efekty w dalszej części sezonu. Na koniec obozu kontrolnie wystartowałem w wyścigu Podhale Tour.

Kolejny zimny prysznic i wnioski wyciągnięte. Kraksa z Leśnicy odnowiła uraz do jazdy w peletonie i już po starcie znalazłem się z tyłu peletonu, tam było nerwowo i po chwili już widziałem oddalający się peleton. Próbowałem gonić ale cały czas brakowało, dwa razy zwalniałem niemal do zera i to chyba przesądziło o tym, że miałem kolejną czasówkę.

Po luźnym tygodniu pojechałem na wyścig do Zduńskiej Woli, zupełnie nie mój profil trasy i jeszcze defekt sprzętu spowodowały, że kolejny wyścig był dla mnie kompletnie nieudany.

Powoli traciłem cierpliwość i chciałem przestać jeździć na wyścigi. Przełomowym momentem był kolejny wyścig w Ujsołach. Ciekawa trasa, stosunkowo słaba obsada spowodowały, że pojechałem dużo lepiej niż w dotychczasowych wyścigach. Próbowałem odjazdów, zrobiłem selekcje na podjeździe dnia i dojechałem w czołówce do mety. Brakło na finiszu ale pojawiła się ulga, że z formą jest wszystko w porządku a to, że nie wychodziło to była głównie zasługa braku szczęścia i jazdy na treningowym rowerze. Od tego wyścigu szło już dobrze a pech mnie opuścił.
Cały miesiąc mogę ocenić dobrze, było trochę pechowych sytuacji ale też takich które pozytywnie na mnie wpłynęły i dodały motywacji do dalszej ciężkiej pracy.
Podsumowanie liczbowe:

Najlepsze moce:

Wszystkie jazdy:

Test roweru
Środa, 30 maja 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: | 13.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:33 | km/h: | 23.64 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 250kcal | Podjazdy: | 100m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Trening 51
Wtorek, 29 maja 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: | 49.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:48 | km/h: | 27.22 |
Pr. maks.: | 46.00 | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | 184184 ( 94%) | HRavg | 138( 70%) |
Kalorie: | 1167kcal | Podjazdy: | 660m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Trening 50
Niedziela, 27 maja 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: | 68.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:32 | km/h: | 26.84 |
Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 127( 65%) |
Kalorie: | 1587kcal | Podjazdy: | 830m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Rano czułem się o wiele lepiej niż po ostatnim wyścigu i mógłbym spokojnie dzisiaj wystartować w zawodach bez obaw o słabszą dyspozycję. Wstałem dosyć późno i o długiej trasie nie było mowy, postanowiłem pojechać spokojnie do Ustronia i wrócić. Kierunek ten nie był do końca przemyślany bo powrót miał być walką z wiatrem. Na drogach sporo samochodów a szczególnie na drodze Skoczów-Wisła. Jadąc w dużym ruchu nie myślałem o skręcie w lewo z głównej drogi i dojechałem do skrzyżowania przed Czantorią. Do tego momentu jechałem cały czas z wiatrem w plecy. Po skręcie w lewo podjąłem nieplanowaną decyzję o wjeździe na Równicę. Wjechać miałem spokojnie i początek tak wyglądał, z czasem noga się rozkręciła i tempo stopniowo rosło. Cały czas miałem rezerwy i szybsza jazda była możliwa. Po drodze wyprzedziłem kilka osób, przeczuwając już dobry czas dalej podkręcałem tempo. Na około kilometr do szczytu minąłem zjeżdżającego już Darka i mknąłem dalej do góry. Ostatnie 300-400 metrów pojechałem już bardzo mocno, na finisz to było za słabo ale dużo mocniej niż dotychczasową część podjazdu. Na początku byłem przekonany, że jadę na czas 19-20 minut a wyszło sporo lepiej. Czas 17:32 przy zachowaniu rezerwy jest bardzo dobry. Jakby dzisiaj była czasówka to podobny lub nawet lepszy czas byłbym w stanie uzyskać z dojazdem do mety przy schronisku. Po podjeździe myślałem o zimnej Coli, jak zobaczyłem ile samochodów i ludzi jest na Równicy to skapitulowałem i zacząłem zjeżdżać. Zjazd mógł być szybki, ale sporo samochodów i innych przeszkód skutecznie mnie spowolniło. Na Colę zatrzymałem się w sklepie, uzupełniając przy okazji bidony. Do domu wróciłem już spokojnym tempem podziwiając widoki i czerpiąc przyjemność z jazdy.
Rozgrzewka i Rozjazd
Sobota, 26 maja 2018 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: | 14.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:30 | km/h: | 28.00 |
Pr. maks.: | 70.00 | Temperatura: | 26.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 270kcal | Podjazdy: | 60m | Aktywność: Jazda na rowerze |
Ujsoły-Novot Road Maraton 2018
Sobota, 26 maja 2018 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Szosa, w grupie
Km: | 98.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:46 | km/h: | 35.42 |
Pr. maks.: | 74.00 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 2322kcal | Podjazdy: | 1180m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
W końcu pojechałem
wyścig z którego mogę być całkowicie zadowolony. Co prawda przed startem nie
wszystko zagrało tak jak powinno, na wyścig przyjechałem niewyspany i musiałem jeszcze
dopracować parę rzeczy przy rowerze. Postanowiłem jechać bez opaski tętna, może
to pomogło bo poprzednio jadąc bez monitorowania pracy serca osiągałem
najlepsze wyniki na zawodach.
Po krótkiej rozgrzewce na której zorientowałem się, że wszystko działa jak należy ustawiłem się na starcie, pod nieobecność dużej części mocnych kolarzy którzy wyścigi zwykle rozgrywali między sobą ustawiłem się na samym czele peletonu i z sektora ruszyłem jako pierwszy. Tempo było takie jakie miało być podczas rundy honorowej czyli spokojne i równe. Z tyłu zaczęły się przepychanki i przepuściłem kilka osób do przodu. Znowu pojawiały się niepotrzebne manewry, przekonałem się, że są one udziałem nie zawodników z czołówki a takich którzy pchają się do przodu by odpaść na początku podjazdu. Przed podjazdem byłem lekko z tyłu, trzymałem się prawej strony i gdy zrobiło się stromiej to zacząłem przesuwać się do przodu. Narzuciłem swoje tempo, kilka osób skoczyło od razu do przodu. Jednym z zawodników próbujących odjechać był Darek więc siłą rzeczy nie jechałem na maksa i dałem Darkowi szansę zrobienia przewagi przed zjazdem. Tempo było na tyle konkretne, że z przodu pozostało około 20 osób. Po przejechaniu Glinki i początku zjazdu nastąpiło rozluźnienie i z czasem grupa się powiększała aż po wjechaniu na główną drogę uzbierał się niezły kilkudziesięcioosobowy peleton. Chęci do jakiejś mocniejszej jazdy nie było i postanowiłem spróbować popracować trochę na czele. Zanim udało mi się przedostać na czub już nastąpiły nieudane próby ataków. Przez pewien czas fajni z Darkiem jechaliśmy po zmianach, później znowu ktoś wyskoczył i Darek podkręcił tempo i odjechali. Ja nie zamierzałem jechać za nimi bo ucieczka na tym etapie wyścigu nie miała sensu. Pokazałem się na czele peletonu i to się liczy. Odpuściłem lekko i schowałem się w peletonie wyczekując podjazdu. Zanim nastąpił to zdążyłem jeszcze raz wyjechać na przód i dać zmianę. Zmiany pozycji w peletonie nie sprawiały mi żadnego problemu i nawet tempo było równe i jazda była całkiem bezpieczna. Lekka zadyszka przytrafiła się na początku podjazdu, byłem na dosyć odległej pozycji i miałem problem by przebić się do przodu. Pod koniec podjazdu puściło i zacząłem nadrabiać, szybko jednak zaczął się zjazd na który wjechałem na niezbyt komfortowej pozycji. Wiedziałem, że na pewno stracę do najlepszych ale jechałem na tyle szybko ile umiałem, brakowało jednego ząbka by utrzymać się w czołowej grupie. Po zjeździe miałem około 30 metrów starty, z tyłu nie widziałem nikogo i postanowiłem dogonić sam, szybko tego liwe dokonałem bo tempo znowu nie było zawrotne. Kolejne kilometry mijały a z tyłu pojawiały się kolejne grupki kolarzy. Trzymałem się w okolicy środka peletonu, nie traciłem sił, wielu czołowych kolarzy postąpiło podobnie i przed nawrotem na rondzie poszedł kolejny atak. Samotny uciekinier minął punkt kontrolny i wyrobił sobie kilkanaście sekund przewagi. Przejechanie maty pomiarowej nie było całkiem prostą sprawą i kilka osób zawracało by zaliczyć pomiar. Po nawrocie tempo poszło w górę i znowu miałem lekkie problemy, nie byłem przygotowany na szarpanie tempa. Przejechanie do przodu było niemal niemożliwe więc stopniowo przesuwałem się do czuba peletonu. Jadąc raz wolniej, raz nieco szybciej dojechaliśmy do podnóża najdłuższego podjazdu na trasie. Zacząłem asekuracyjnie by później podkręcić tempo. Po chwili byłem już w ścisłej czołówce, stawka była już nieźle rozciągnięta, a był to dopiero początek podjazdu. Mniej więcej w połowie podjazdu było nas około 20 osób. Postanowiłem poszukać swojej szansy i zyskać kilka sekund przewagi przed długim zjazdem. Udało się najpierw wyjechać na czoło a później oderwać od grupki. Po chwili dojechał do mnie Patryk a grupa była niedaleko z tyłu. Pod koniec było nas już 3 a mnie zaczęło brakować i przewaga przed zjazdem nie była duża. Na zjeździe znowu lekko odstawałem i ostatecznie zostałem za bardzo małą, około 10 osobową grupą. Wiedziałem, że niedaleko z tyłu jedzie grupka pościgowa z Darkiem i po kilku kilometrach gdy mnie mijali udało się złapać koło. Chwilę nie dawałem zmian a gdy pojawiła się szansa na dogonienie najlepszych to znowu dałem 2 zmiany i przy skręcie w stronę Mety powstała znowu jedna około 20 osobowa grupa. Tempo było wysokie, meta coraz bliżej a sił coraz mniej. Zmotywowałem się do wyjścia na zmianę, rozgrywałem finisz w głowie a gdy się pojawił, jak dla mnie nagle to wiedziałem, że już po mnie. Musiałem spróbować ruszyć szybciej i z mniejszą mocą próbować coś ugrać. Nie wycisnąłem nic więcej niż na ostatnich testach i wiem, że jestem za słaby na taki finisz, niby pod górę, ale łatwą i krótką. Z małej grupki miałbym jakieś szanse, w walce z zawodnikami potrafiącymi w krótkim okresie czasu wycisnąć większą moc nie miałem szans.
Cały wyścig bardzo dobry, organizacja i zabezpieczenie na bardzo wysokim poziomie. Moja forma poszła w górę, lepiej czuję się w peletonie i mniej tracę na zjazdach. Mam nadzieje, że w kolejnych startach uda się utrzymać dobry poziom.
Po krótkiej rozgrzewce na której zorientowałem się, że wszystko działa jak należy ustawiłem się na starcie, pod nieobecność dużej części mocnych kolarzy którzy wyścigi zwykle rozgrywali między sobą ustawiłem się na samym czele peletonu i z sektora ruszyłem jako pierwszy. Tempo było takie jakie miało być podczas rundy honorowej czyli spokojne i równe. Z tyłu zaczęły się przepychanki i przepuściłem kilka osób do przodu. Znowu pojawiały się niepotrzebne manewry, przekonałem się, że są one udziałem nie zawodników z czołówki a takich którzy pchają się do przodu by odpaść na początku podjazdu. Przed podjazdem byłem lekko z tyłu, trzymałem się prawej strony i gdy zrobiło się stromiej to zacząłem przesuwać się do przodu. Narzuciłem swoje tempo, kilka osób skoczyło od razu do przodu. Jednym z zawodników próbujących odjechać był Darek więc siłą rzeczy nie jechałem na maksa i dałem Darkowi szansę zrobienia przewagi przed zjazdem. Tempo było na tyle konkretne, że z przodu pozostało około 20 osób. Po przejechaniu Glinki i początku zjazdu nastąpiło rozluźnienie i z czasem grupa się powiększała aż po wjechaniu na główną drogę uzbierał się niezły kilkudziesięcioosobowy peleton. Chęci do jakiejś mocniejszej jazdy nie było i postanowiłem spróbować popracować trochę na czele. Zanim udało mi się przedostać na czub już nastąpiły nieudane próby ataków. Przez pewien czas fajni z Darkiem jechaliśmy po zmianach, później znowu ktoś wyskoczył i Darek podkręcił tempo i odjechali. Ja nie zamierzałem jechać za nimi bo ucieczka na tym etapie wyścigu nie miała sensu. Pokazałem się na czele peletonu i to się liczy. Odpuściłem lekko i schowałem się w peletonie wyczekując podjazdu. Zanim nastąpił to zdążyłem jeszcze raz wyjechać na przód i dać zmianę. Zmiany pozycji w peletonie nie sprawiały mi żadnego problemu i nawet tempo było równe i jazda była całkiem bezpieczna. Lekka zadyszka przytrafiła się na początku podjazdu, byłem na dosyć odległej pozycji i miałem problem by przebić się do przodu. Pod koniec podjazdu puściło i zacząłem nadrabiać, szybko jednak zaczął się zjazd na który wjechałem na niezbyt komfortowej pozycji. Wiedziałem, że na pewno stracę do najlepszych ale jechałem na tyle szybko ile umiałem, brakowało jednego ząbka by utrzymać się w czołowej grupie. Po zjeździe miałem około 30 metrów starty, z tyłu nie widziałem nikogo i postanowiłem dogonić sam, szybko tego liwe dokonałem bo tempo znowu nie było zawrotne. Kolejne kilometry mijały a z tyłu pojawiały się kolejne grupki kolarzy. Trzymałem się w okolicy środka peletonu, nie traciłem sił, wielu czołowych kolarzy postąpiło podobnie i przed nawrotem na rondzie poszedł kolejny atak. Samotny uciekinier minął punkt kontrolny i wyrobił sobie kilkanaście sekund przewagi. Przejechanie maty pomiarowej nie było całkiem prostą sprawą i kilka osób zawracało by zaliczyć pomiar. Po nawrocie tempo poszło w górę i znowu miałem lekkie problemy, nie byłem przygotowany na szarpanie tempa. Przejechanie do przodu było niemal niemożliwe więc stopniowo przesuwałem się do czuba peletonu. Jadąc raz wolniej, raz nieco szybciej dojechaliśmy do podnóża najdłuższego podjazdu na trasie. Zacząłem asekuracyjnie by później podkręcić tempo. Po chwili byłem już w ścisłej czołówce, stawka była już nieźle rozciągnięta, a był to dopiero początek podjazdu. Mniej więcej w połowie podjazdu było nas około 20 osób. Postanowiłem poszukać swojej szansy i zyskać kilka sekund przewagi przed długim zjazdem. Udało się najpierw wyjechać na czoło a później oderwać od grupki. Po chwili dojechał do mnie Patryk a grupa była niedaleko z tyłu. Pod koniec było nas już 3 a mnie zaczęło brakować i przewaga przed zjazdem nie była duża. Na zjeździe znowu lekko odstawałem i ostatecznie zostałem za bardzo małą, około 10 osobową grupą. Wiedziałem, że niedaleko z tyłu jedzie grupka pościgowa z Darkiem i po kilku kilometrach gdy mnie mijali udało się złapać koło. Chwilę nie dawałem zmian a gdy pojawiła się szansa na dogonienie najlepszych to znowu dałem 2 zmiany i przy skręcie w stronę Mety powstała znowu jedna około 20 osobowa grupa. Tempo było wysokie, meta coraz bliżej a sił coraz mniej. Zmotywowałem się do wyjścia na zmianę, rozgrywałem finisz w głowie a gdy się pojawił, jak dla mnie nagle to wiedziałem, że już po mnie. Musiałem spróbować ruszyć szybciej i z mniejszą mocą próbować coś ugrać. Nie wycisnąłem nic więcej niż na ostatnich testach i wiem, że jestem za słaby na taki finisz, niby pod górę, ale łatwą i krótką. Z małej grupki miałbym jakieś szanse, w walce z zawodnikami potrafiącymi w krótkim okresie czasu wycisnąć większą moc nie miałem szans.
Cały wyścig bardzo dobry, organizacja i zabezpieczenie na bardzo wysokim poziomie. Moja forma poszła w górę, lepiej czuję się w peletonie i mniej tracę na zjazdach. Mam nadzieje, że w kolejnych startach uda się utrzymać dobry poziom.
Trening 49
Wtorek, 22 maja 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: | 38.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:51 | km/h: | 20.54 |
Pr. maks.: | 53.00 | Temperatura: | 20.0°C | HRmax: | 178178 ( 91%) | HRavg | 133( 68%) |
Kalorie: | 1137kcal | Podjazdy: | 1000m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Trening 48
Poniedziałek, 21 maja 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: | 62.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:36 | km/h: | 23.85 |
Pr. maks.: | 71.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 175175 ( 89%) | HRavg | 132( 67%) |
Kalorie: | 1607kcal | Podjazdy: | 1340m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Miasto 10
Niedziela, 20 maja 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie
Km: | 65.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 1290kcal | Podjazdy: | 1000m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |