Wpisy archiwalne w kategorii
Samotnie
| Dystans całkowity: | 175754.50 km (w terenie 3302.00 km; 1.88%) |
| Czas w ruchu: | 6556:08 |
| Średnia prędkość: | 26.42 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 750.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 2024461 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 205 (179 %) |
| Maks. tętno średnie: | 198 (101 %) |
| Suma kalorii: | 3763302 kcal |
| Liczba aktywności: | 2724 |
| Średnio na aktywność: | 64.52 km i 2h 26m |
| Więcej statystyk | |
Trening 77
Środa, 1 sierpnia 2018 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: | 49.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:04 | km/h: | 23.71 |
| Pr. maks.: | 50.00 | Temperatura: | 26.0°C | HRmax: | 154154 ( 78%) | HRavg | 123( 63%) |
| Kalorie: | 777kcal | Podjazdy: | 460m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po wtorkowym
ciężkim treningu nie miałem sił na kolejny ciężki trening. Myślałem, że pojadę
kawałek z TwomarkSport i w tym celu wyjechałem wcześniej by trochę rozkręcić
nogę. Krążyłem po okolicy i podjąłem decyzje o odpuszczeniu jazdy z Twomark.
Jeździłem najpierw po Jaworzu a później zwiedzałem Biery i okolice
„Dziewiarza”. Sprawdziłem praktycznie każdą uliczkę asfaltową i przy okazji
poćwiczyłem jazdę na zmiennej kadencji
oraz poruszanie się po wąskich, krętych uliczkach co może się przydać na
którymś z wyścigów. Pomimo dosyć spokojnej jazdy znowu pod koniec łapałem już
bombę, nie wiem czym jest to spowodowane ale ostatnimi czasy zdarzają mi się
takie dni, że mam problemy na dłuższych dystansach.








Trening 76
Wtorek, 31 lipca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: | 86.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:19 | km/h: | 25.93 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 23.0°C | HRmax: | 186186 ( 95%) | HRavg | 139( 71%) |
| Kalorie: | 1556kcal | Podjazdy: | 1350m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po
niezbyt udanym weekendzie startowym przyszła kolej na ostatnie mocniejsze
treningi przed etapówką Road Trophy. Forma jest niezła, najważniejszy jest
odpoczynek i na tym skupie się w ostatnim tygodniu poprzedzającym trzydniowe
zmagania w okolicy Istebnej. Miałem zamiar zrobić dwie 20 minutowe tempówki w
okolicy progu FTP. W tym celu pojechałem w kierunku Równicy. Jadąc bocznymi
drogami trafiłem na wypadek samochodowy i małe utrudnienia. Było bardzo ciepło
a nawet upalnie i wody w bidonach ubywało. Przepchałem się przez Ustroń i
dotarłem do Jaszowca. Zacząłem mocno i trzymałem tempo cały czas, założoną moc
udało mi się utrzymać do samego końca właściwego podjazdu a dalej zaczęły się
schody, jeszcze 2 minuty wysiłku mnie czekały a sporo ludzi samochodów i
rowerzystów nie ułatwiały zadania. Dopiero ostatnie 40 sekund wysiłku było na
tyle mocne, że wynik wyszedł tylko nieco niższy niż założony. Po wolnym
zjeździe w dół drugi akcent zacząłem jeszcze przed skrzyżowaniem, nie byłem w
stanie jechać na tyle mocno jak powinienem i nawet dobra jazda na podjeździe i
mocna końcówka nie sprawiły, że wynik wyszedł dobry. Zbyt mała moc wyszła na
tym powtórzeniu i nie mogę być z tego zadowolonym. Na przyszłość przed takim
treningiem musze być bardziej wypoczęty i przede wszystkim zmienić podjazd.
Przy moim poziomie wytrenowania, ponad 6 kilometrowy odcinek o nachyleniu ponad
5% jest zbyt krótki by jechać przez 20 minut ze zbliżoną mocą. Po szybszym
zjeździe pojechałem sprawdzić dawno nie zaliczony podjazd na Poniwiec. Nie
jechałem tam na czas i moje tempo było słabe, podjazd fajny ze stromą końcówką.
Na szczycie miernik mocy przestał działać, może już wcześniej nie działał
właściwie i wyniki 20 minutowe nie wyszły dokładne. Po zjeździe musiałem
odwiedzić bufet i uzupełnić bidony. Pomimo ciągłego nawadniania i jedzenia
złapałem bombę i ostatnie około 10 kilometrów było walką o przetrwanie.








Rozgrzewki i Rozjazdy
Niedziela, 29 lipca 2018 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 48.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:50 | km/h: | 26.18 |
| Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 27.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 950kcal | Podjazdy: | 200m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
ITT Przełomy Wisłoka 2018
Niedziela, 29 lipca 2018 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
| Km: | 7.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:17 | km/h: | 24.71 |
| Pr. maks.: | 43.00 | Temperatura: | 24.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 172( 88%) |
| Kalorie: | 233kcal | Podjazdy: | 240m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po wczorajszym wyścigu nie czułem żadnego zmęczenia. Wszystko
było dobrze zorganizowane, strój, rower przygotowany i wyjeżdżając o planowanej
godzinie na rozgrzewkę jeszcze nic się nie działo. Po kilku minutach zauważyłem
dziwne zachowanie się tylnej przerzutki, nie zrzucała jak należy a przy każdej
próbie wrzucenia większej koronki nie było właściwej reakcji. Po kilku próbach
przerzutka już nie działała i wiedziałem, że poszła linka. Znowu pech, nigdy
nie może być dobrze, po raz kolejny nie mogłem pojechać tak jak potrafię, a większość
osób patrzy tylko na wynik a ten jest zupełnie nie adekwatny do moich obecnych
możliwości. Mając około 30 minut czasu pomyślałem o wymianie linki na nową
którą miałem w pokoju. Zjechałem na kwaterę, tak się zbierałem z domu, ze nie
miałem ani obcinaczek do linek ani wszystkich narzędzi. Wymiana linki mogła
tylko pogorszyć sprawę więc wróciłem w okolice startu i pożyczyłem śrubokręt i
ustawiłem przerzutkę na maksymalnie lekkim przełożeniu. Udało się uzyskać 36x15
a każda próba wrzucenia na 52 z przodu kończyła się zrzuceniem łańcucha na 13 z
tyłu. Nie miałem zbyt czasu na kombinowanie i na krótką rozgrzewkę pojechałem
na 36x15, wiedziałem, ze będzie ciężko ale musiało to wystarczyć. Dłuższa
rozgrzewka nie miała znaczenia bo i tak walczyłem tylko o dojechanie do mety.
Ruszyłem dosyć dobrze i pierwszy trudniejszy fragment pojechałem mocno, na łatwiejszych fragmentach mieliłem z kadencją ponad 100 i traciłem cenne sekundy. Nie wiem ile na tym fragmencie straciłem ale na pewno sporo. Po skręcie w prawo zrobiło się trudniej i tutaj już cierpiałem, nie znoszę przepychania a ostatnie 3 kilometry praktycznie tak wyglądały. Nie patrzyłem na licznik tylko daleko przed siebie i wtedy zobaczyłem przed sobą mojego jedynego rywala. Cierpiałem coraz bardziej ale nie poddawałem się. Moje nogi na mecie mówiły dość, nie byłem jakoś szczególnie ujechany, moc z czasówki bardzo słaba, czas zresztą też, nie wiem jaki cudem udało mi się wygrać. To jeden z niewielu pozytywów tego dnia. Jestem zły, że to znowu mnie dopadł pech i nie mogłem powalczyć o całkiem realny cel jakim było TOP 3 w OPEN na tej czasówce. Nie wiem co mam zrobić z tym sprzętem, oszczędzam go, nie jeżdżę na nim na co dzień, nie kupuje najtańszych części, regularnie go serwisuje a defekty ciągle się przytrafiają. W domu się zdziwiłem, że linka jest cała i w jakiś sposób zablokowała się w klamkomanetce. Jedyną przyczyną tego musiała być jazda z luźną linką, po zmianie przełożenia i na jakiejś nierówności to wyskoczyło. To by pasowało, bo gdyby linka strzeliła to byłyby już jakieś sygnały wcześniej. Forma jest dobra a za 2 tygodnie powinna być jeszcze lepsza. Dzięki tym dwóm średnio udanym startom awansowałem na 1 miejsce w Generalce. Utrzymać to będzie bardzo trudno, ale na TOP 3 na koniec cyklu mam spore szanse i o to będę walczył do końca. Ciężki tydzień mnie czeka a po nim zupełnie luźny okres i kolejny ważny start.




Ruszyłem dosyć dobrze i pierwszy trudniejszy fragment pojechałem mocno, na łatwiejszych fragmentach mieliłem z kadencją ponad 100 i traciłem cenne sekundy. Nie wiem ile na tym fragmencie straciłem ale na pewno sporo. Po skręcie w prawo zrobiło się trudniej i tutaj już cierpiałem, nie znoszę przepychania a ostatnie 3 kilometry praktycznie tak wyglądały. Nie patrzyłem na licznik tylko daleko przed siebie i wtedy zobaczyłem przed sobą mojego jedynego rywala. Cierpiałem coraz bardziej ale nie poddawałem się. Moje nogi na mecie mówiły dość, nie byłem jakoś szczególnie ujechany, moc z czasówki bardzo słaba, czas zresztą też, nie wiem jaki cudem udało mi się wygrać. To jeden z niewielu pozytywów tego dnia. Jestem zły, że to znowu mnie dopadł pech i nie mogłem powalczyć o całkiem realny cel jakim było TOP 3 w OPEN na tej czasówce. Nie wiem co mam zrobić z tym sprzętem, oszczędzam go, nie jeżdżę na nim na co dzień, nie kupuje najtańszych części, regularnie go serwisuje a defekty ciągle się przytrafiają. W domu się zdziwiłem, że linka jest cała i w jakiś sposób zablokowała się w klamkomanetce. Jedyną przyczyną tego musiała być jazda z luźną linką, po zmianie przełożenia i na jakiejś nierówności to wyskoczyło. To by pasowało, bo gdyby linka strzeliła to byłyby już jakieś sygnały wcześniej. Forma jest dobra a za 2 tygodnie powinna być jeszcze lepsza. Dzięki tym dwóm średnio udanym startom awansowałem na 1 miejsce w Generalce. Utrzymać to będzie bardzo trudno, ale na TOP 3 na koniec cyklu mam spore szanse i o to będę walczył do końca. Ciężki tydzień mnie czeka a po nim zupełnie luźny okres i kolejny ważny start.




Miasto 16
Piątek, 27 lipca 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 68.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1350kcal | Podjazdy: | 1000m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Trening 74
Środa, 25 lipca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: | 62.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:40 | km/h: | 23.25 |
| Pr. maks.: | 62.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 182182 ( 93%) | HRavg | 133( 68%) |
| Kalorie: | 1243kcal | Podjazdy: | 1400m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po wczorajszej
spokojnej jeździe, nie było mowy o powtórce. Jeden mocniejszy trening musiałem
zrobić i tak też się stało. Nie udało się zrobić powtórzeń na wytrzymałość
siłową więc pojeździłem po krótkich ale sztywnych podjazdach. Miałem do wyboru
okolice Ustronia, Wisły lub Międzybrodzia. Mając ograniczenia czasowe wybór
padł na Międzybrodzie gdzie w bliskiej odległości jest kilka ścianek. Ten
wyjazd był ukierunkowany przygotowaniem do Road Trophy gdzie będzie kilka
sztywnych podjazdów wiec pojechałem na startowym rowerze. Mając do dyspozycji
przełożenie 36x32 nie bałem się o to, że gdzieś będzie za stromo.
Po wyjeździe od razu problemy, przedostanie się przez miasto nawet o wczesnej porze nie należy do łatwych. Sporo remontów po drodze, remontowany przejazd kolejowy mimo zamkniętej dla ruchu drogi udało mi się pokonać bez problemów ale dojazd do Straconki to jest porażka. Zrywanie asfaltu w kilku miejscach naraz i blokowanie całego ruchu nie jest najlepszym pomysłem, zwłaszcza, że w górnej części Straconki droga też jest w remoncie. Sporo czasu straciłem by dostać się do początku podjazdu na Przegibek. Pierwszy podjazd pojechałem średnim, równym tempem. Na podjeździe kolejne niespodzianki, sporo drobnych kamyczków którymi utwardzone jest pobocze znajduje się na jezdni. Kilka z nich na szczycie wyciągałem z opon, dobrze, że dętki całe. Zjazd dosyć dobry jak na mnie, nie umiałem dobrze się składać w zakręty i niepotrzebnie wytracałem zbyt dużo prędkości. Po dotarciu do Międzybrodzia przyszła kolej na ścianki. Pierwszym sprawdzianem była Kotelnica. Nigdy nie wjeżdżałem tą drogą i już po starcie zrobiło się stromo. Nachylenie około 15% trzyma cały czas. Przez większą część podjazdu korzystałem z przełożenia 36x28 i to wystarczyło by komfortowo jechać na siedząco. Na najtrudniejszych fragmentach dochodzących do 19% wrzuciłem 32 z tyłu. Sam podjazd fajny, końcówka puszcza lekko ale raczej nachylenie nie spada poniżej 10%. Po podjeździe czeka mniej przyjemna rzecz czyli zjazd, nie lubię tak stromych zjazdów. Po zjeździe i krótkim odcinku główną drogą skręciłem w ulicę Wiosenną. Ten odcinek już jechałem i składa się on z dwóch trudniejszych fragmentów przedzielonych lekkim wypłaszczeniem. Na tym podjeździe 28 z tyłu wystarczyło spokojnie. Zjechać chciałem inną drogą i sprawdziłem chyba wszystkie warianty, pierwszy z nich skończył się u kogoś w bramie i musiałem zawrócić, było tak stromo, że nie mogłem się wpiąć i około 20 metrów musiałem podejść. Ostatecznie trafiłem na właściwy zjazd, tak stromy, że nie rozpędzając się za bardzo, nie mogłem się zatrzymać. Kolejnym sprawdzianem były Groniaki, to jest dopiero sztajfa. Zaczyna się z pozoru dosyć łatwo ale już za pierwszym łukiem w lewo robi się sztywno, nachylenie przekracza 20% i poniżej 15 nie schodzi przez około kilometr. Tutaj także 28 z tyłu wystarczyło, końcówka podjazdu jest łatwiejsza, pojawia się nawet krótki zjazd który na papierze ułatwia ten podjazd. Wspinaczka tak samo jak dwie poprzednie kończy się przy jakiejś posesji. Zjazd pokonałem bardzo ostrożnie, z przodu jechał samochód i trzymałem się około 100 metrów za nim. Po sekwencji 3 sztywnych podjazdów pozostało wrócić przez Przegibek. Podjazd pokonałem w dobrym tempie, zjazd też poszedł nieźle, sporo kamyków i zwężenie przed Straconką trochę mnie spowolniły. Nie przeszkodziło mi to w zdobyciu jeszcze jednego podjazdu. Na deser pozostawiłem sobie Przełęcz pod Łysą Górą, dużo o niej słyszałem ale nigdy tam nie byłem. Podjazd bardzo fajny, początek trzyma równo, później się wypłaszcza by na koniec przejść w konkretną ścianę. Nie znałem tego podjazdu wiec zacząłem z dużą rezerwą, jechałem równo na 36x28, przez moment nawet na 25 z tyłu a gdy zobaczyłem końcowy fragment to szybko wrzuciłem co mam i nie dałem rady już jechać na siedząco. Na moje oko 30% na krótkim odcinku mogło tam być, przepchałem tą ścianę jadąc już prawie na maksimum możliwości i pokonałem kolejny ciężki podjazd. Nie wiedziałem, że taki podjazd jest w okolicy. Chyba będę zaglądał tutaj częściej. Spokojnie da się wjechać nawet 30 sekund szybciej. Po bezpiecznym zjeździe, krótkim postoju i problematycznym dojeździe do Żywieckiej już bez przygód jechałem dalej. Po drodze znowu spotkałem dwójkę z JBG2 ale i tym razem nie starałem się utrzymać im koła. Ostatni kilometr już na zupełnym luzie. Fajny trening udało się zrobić. Ścianki wychodzą mi dużo lepiej niż myślałem, może uda się to wykorzystać na Road Trophy. W najbliższy weekend kolejne starty. Głównym celem będzie wyłapanie ewentualnych braków a może uda się powalczyć o dobry wynik.




Po wyjeździe od razu problemy, przedostanie się przez miasto nawet o wczesnej porze nie należy do łatwych. Sporo remontów po drodze, remontowany przejazd kolejowy mimo zamkniętej dla ruchu drogi udało mi się pokonać bez problemów ale dojazd do Straconki to jest porażka. Zrywanie asfaltu w kilku miejscach naraz i blokowanie całego ruchu nie jest najlepszym pomysłem, zwłaszcza, że w górnej części Straconki droga też jest w remoncie. Sporo czasu straciłem by dostać się do początku podjazdu na Przegibek. Pierwszy podjazd pojechałem średnim, równym tempem. Na podjeździe kolejne niespodzianki, sporo drobnych kamyczków którymi utwardzone jest pobocze znajduje się na jezdni. Kilka z nich na szczycie wyciągałem z opon, dobrze, że dętki całe. Zjazd dosyć dobry jak na mnie, nie umiałem dobrze się składać w zakręty i niepotrzebnie wytracałem zbyt dużo prędkości. Po dotarciu do Międzybrodzia przyszła kolej na ścianki. Pierwszym sprawdzianem była Kotelnica. Nigdy nie wjeżdżałem tą drogą i już po starcie zrobiło się stromo. Nachylenie około 15% trzyma cały czas. Przez większą część podjazdu korzystałem z przełożenia 36x28 i to wystarczyło by komfortowo jechać na siedząco. Na najtrudniejszych fragmentach dochodzących do 19% wrzuciłem 32 z tyłu. Sam podjazd fajny, końcówka puszcza lekko ale raczej nachylenie nie spada poniżej 10%. Po podjeździe czeka mniej przyjemna rzecz czyli zjazd, nie lubię tak stromych zjazdów. Po zjeździe i krótkim odcinku główną drogą skręciłem w ulicę Wiosenną. Ten odcinek już jechałem i składa się on z dwóch trudniejszych fragmentów przedzielonych lekkim wypłaszczeniem. Na tym podjeździe 28 z tyłu wystarczyło spokojnie. Zjechać chciałem inną drogą i sprawdziłem chyba wszystkie warianty, pierwszy z nich skończył się u kogoś w bramie i musiałem zawrócić, było tak stromo, że nie mogłem się wpiąć i około 20 metrów musiałem podejść. Ostatecznie trafiłem na właściwy zjazd, tak stromy, że nie rozpędzając się za bardzo, nie mogłem się zatrzymać. Kolejnym sprawdzianem były Groniaki, to jest dopiero sztajfa. Zaczyna się z pozoru dosyć łatwo ale już za pierwszym łukiem w lewo robi się sztywno, nachylenie przekracza 20% i poniżej 15 nie schodzi przez około kilometr. Tutaj także 28 z tyłu wystarczyło, końcówka podjazdu jest łatwiejsza, pojawia się nawet krótki zjazd który na papierze ułatwia ten podjazd. Wspinaczka tak samo jak dwie poprzednie kończy się przy jakiejś posesji. Zjazd pokonałem bardzo ostrożnie, z przodu jechał samochód i trzymałem się około 100 metrów za nim. Po sekwencji 3 sztywnych podjazdów pozostało wrócić przez Przegibek. Podjazd pokonałem w dobrym tempie, zjazd też poszedł nieźle, sporo kamyków i zwężenie przed Straconką trochę mnie spowolniły. Nie przeszkodziło mi to w zdobyciu jeszcze jednego podjazdu. Na deser pozostawiłem sobie Przełęcz pod Łysą Górą, dużo o niej słyszałem ale nigdy tam nie byłem. Podjazd bardzo fajny, początek trzyma równo, później się wypłaszcza by na koniec przejść w konkretną ścianę. Nie znałem tego podjazdu wiec zacząłem z dużą rezerwą, jechałem równo na 36x28, przez moment nawet na 25 z tyłu a gdy zobaczyłem końcowy fragment to szybko wrzuciłem co mam i nie dałem rady już jechać na siedząco. Na moje oko 30% na krótkim odcinku mogło tam być, przepchałem tą ścianę jadąc już prawie na maksimum możliwości i pokonałem kolejny ciężki podjazd. Nie wiedziałem, że taki podjazd jest w okolicy. Chyba będę zaglądał tutaj częściej. Spokojnie da się wjechać nawet 30 sekund szybciej. Po bezpiecznym zjeździe, krótkim postoju i problematycznym dojeździe do Żywieckiej już bez przygód jechałem dalej. Po drodze znowu spotkałem dwójkę z JBG2 ale i tym razem nie starałem się utrzymać im koła. Ostatni kilometr już na zupełnym luzie. Fajny trening udało się zrobić. Ścianki wychodzą mi dużo lepiej niż myślałem, może uda się to wykorzystać na Road Trophy. W najbliższy weekend kolejne starty. Głównym celem będzie wyłapanie ewentualnych braków a może uda się powalczyć o dobry wynik.




Trening 73
Wtorek, 24 lipca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: | 44.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:31 | km/h: | 29.01 |
| Pr. maks.: | 56.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | 164164 ( 84%) | HRavg | 130( 66%) |
| Kalorie: | 755kcal | Podjazdy: | 350m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po dniu wolnym i
odpoczynku jechało się dużo lepiej. Zrobiłem spokojny trening mimo, że
zamierzałem inaczej i to był chyba dobry wybór. Na trasie kilka niespodzianek,
jedną z nich nowy dywanik w Bielowicku. Po takich drogach jeździ się bardzo
przyjemnie i dobrze, że tych nowych nawierzchni przybywa w okolicy. Najbardziej
denerwujący był przejazd ze Skoczowa do Górek Wielkich, spory ruch, dziwne
manewry kierowców co w połączeniu z nienajlepszym asfaltem zmniejszyło
przyjemność z jazd do zera. Przed podjazdem w Górkach Wielkich dojechało do
mnie dwóch zawodników z JBG2, na moment złapałem ich koło ale jechali za mocno
jak dla mnie w tym dniu i długo z nimi nie pojechałem. Ostatnie około 10
kilometrów było już kryzysowe, mało zjadłem przed treningiem, nie zabrałem nic
do jedzenia i zaczynało mnie brakować. Jakoś przetrwałem ten lekki kryzys.






Trening 71
Sobota, 21 lipca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: | 75.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:56 | km/h: | 25.57 |
| Pr. maks.: | 62.00 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | 193193 ( 98%) | HRavg | 151( 77%) |
| Kalorie: | 1673kcal | Podjazdy: | 1500m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Ciężki trening po
dniu przerwy. Pogoda inna niż w ostatnim czasie, ciepło i słonecznie, zwykle
nie miałem problemów w takich warunkach, tym razem było inaczej. Jechałem niby
spokojnie a tętno od początku mega wysokie. Brakuje mi ostatnio regeneracji,
snu i odpoczynku i to może mieć duży wpływ na taki stan rzeczy. Wyjechałem już
z opóźnieniem i to zdecydowało, że przez Bielsko był spory ruch a jadąc 30
minut wcześniej mogłoby być inaczej. Po dojechaniu do rozkopanej Straconki
motywacja do jazdy była już mniejsza. Podjazd na Przegibek wjechałem w
założonym tempie, okazało się, że to tempo było za mocne jak na ten dzień i
planując mocną 10 minutową tempówkę nie było to zbyt dobre posuniecie. Na
zjeździe po raz pierwszy zauważyłem wadę opon. Są bardzo miękkie i nie czułem
się pewnie. Zjechałem około 3500 metrów od szczytu i sądziłem, że to wystarczy.
Zacząłem bardzo mocno, za mocno i później miałem problem z utrzymaniem tej
mocy, pod koniec musiałem zmniejszyć kadencje i na oparach dojechałem do
szczytu. Nie był to dobry dzień na tego typu próbę ale w sumie przez niecałe 10
minut wycisnąłem z siebie dużo. Czas podjazdu nie był najważniejszy i wyszedł
słabszy niż by mógł przy tej mocy. Po tempówce byłem ujechany i zastanawiałem
się czy jechać dalej. Postanowiłem trzymać się planu i zjechałem do
Międzybrodzia, droga wzdłuż Jeziora nie należała do przyjemnych, kilka razy
miałem ochotę rzucić kilka nieprzyjemnych słów w stronę kierowców ale się
powstrzymałem. Podjazd na Żar zacząłem spokojnie, w bidonie miałem już resztkę
wody i pojawił się znajomy który napełnił mi bidony i nie musiałem stawać w
sklepie. Sam podjazd jechałem na limicie, mocy nie było a przyjemności z jazdy
nie było. Zaliczyłem podjazd i tyle, przy tym tętnie powinienem poprawić swój
najlepszy czas a do niego brakło prawie 3 minuty. Zjazd zacząłem fajnie i tak
było do momentu w którym pojawił się przede mną samochód i nie jechał za szybko
a wyprzedzić się nie dało. Po zjeździe znowu kilka niebezpiecznych sytuacji, w
jednej z nich ucierpiał jakiś kolarz, jak się okazało z Kolumbii. Na szczęście
nic się nie stało i dalej jechaliśmy już razem, w 4 osobowej grupce. Przed
Przegibkiem zatrzymaliśmy się w sklepie. Wziąłem butelkę wody z lodówki, jakieś
batoniki i puszkę coli. Zanim doszedłem do kasy wszystko zdążyło się zagrzać.
Po przerwie jechało się nieco lepiej. Kolarze z Kolumbii skręcili na kwaterę a
na Przegibek ruszyłem samotnie. Podjazd szedł ciężko ale lepiej niż Żar, po
drodze wyprzedziłem dwie osoby a na szczycie dojechałem jeszcze jednego
kolarza. Dobra pogoda to i kolarzy więcej na drogach. Zjazd początkowo wolny
ale końcówka w bardziej aerodynamicznej pozycji już całkiem nieźle jak na mnie.
Byłem zaskoczony, że przez Bielsko przejechałem niemal bez utrudnień i wpadły
prawie 3 godziny treningu. Trening konkretny, 4 podjazdy, jeden rekordowy czas
i duże zmęczenie. Nie wiem jakby wyglądało wszystko gdybym jechał na zupełnej świeżości, przy tym
samopoczuciu mogło być tylko gorzej. Po powrocie do domu zauważyłem duży luz w
suporcie. Po około 3000 kilometrów suport do wymiany. Zwykle wytrzymywał więcej
a kupowałem tańszy model.








Miasto 16
Piątek, 20 lipca 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 75.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1490kcal | Podjazdy: | 1100m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Trening 70
Czwartek, 19 lipca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018, w grupie
| Km: | 60.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:04 | km/h: | 29.03 |
| Pr. maks.: | 62.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 144( 73%) |
| Kalorie: | 1101kcal | Podjazdy: | 730m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wreszcie pojawiło
się okno pogodowe, przestało padać na około 90 minut przed wyjazdem i drogi
były jeszcze mokre. Przeciągałem wyjazd na tyle długo, że wyjechałem około 20
minut później niż planowałem. Zamierzałem potrenować trochę w tempie wyścigowym
i dlatego wybrałem się na Jas-Kółkowy trening. Nie byłem pewny jak warunki w tamtym
rejonie, w przypadku gorszej pogody miałem plan B czyli trening na miejscu w
Jaworzu. Jechałem dobrym tempem cały czas i myślałem, że złapie grupę w
Iskrzyczynie. Dojeżdżając do Iskrzyczyna zaczęło kropić a drogi były całkiem
mokre, nieźle tam musiało popadać, pewnie dlatego na treningu był tylko Irek.
Złapałem go w Dębowcu i wspólnie objechaliśmy jedną rundę, tempo było dobre ale
nie wyścigowe i po jednej rundzie każdy pojechał w swoją stronę. Sprawdziłem
drogę którą ostatnio pomyliłem i nie należy do najciekawszych, dopiero ostatnie
znane mi już 800 metrów ma lepszą nawierzchnię. Żeby trening nie był nijaki to
postanowiłem odpalić kilka zapałek, na początek krótki 30 sekundowy wysiłek z
bardzo dobrą mocą, na finisz to byłoby mało ale i tak jest lepiej niż jeszcze
jakiś czas temu. Na zjeździe hamulce nie chciały już hamować, klocki zdarte
niemal do zera. Jakoś zjechałem bezpiecznie i bez problemu przejechałem
Skoczów. Pagórki w Grodźcu pojechałem w dobrym tempie, na ostatnim zrobiłem 1
minutowy sprint z dosyć dobrą mocą, w tym czasie miałem już lepsze wyniki. Po
dojechaniu do Jaworza na deser zostawiłem sobie 3 minutowy podjazd. Początek
stromy i na mokrym momentami koło ślizgało się, musiałem jechać na siedząco i
przez to trochę straciłem, później samochód i kolejna starta, mocna jazda w
końcówce poprawiła mój wynik ale mogłem wycisnąć więcej. Mokry zjazd nie
należał do super przyjemnych, udało się bezpiecznie dojechać do domu. Po
treningu wyglądałem jak po jeździe na MTB w terenie, rower brudny, buty brudne
a na ciuchach nie było widać rzeczywistych kolorów.















