Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:175754.50 km (w terenie 3302.00 km; 1.88%)
Czas w ruchu:6556:08
Średnia prędkość:26.42 km/h
Maksymalna prędkość:750.00 km/h
Suma podjazdów:2024461 m
Maks. tętno maksymalne:205 (179 %)
Maks. tętno średnie:198 (101 %)
Suma kalorii:3763302 kcal
Liczba aktywności:2724
Średnio na aktywność:64.52 km i 2h 26m
Więcej statystyk

Road Maraton Góra Świętej Anny

Sobota, 5 maja 2018 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Wyścig
Km: 75.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:18 km/h: 32.61
Pr. maks.: 62.00 Temperatura: 19.0°C HRmax: 186186 ( 95%) HRavg 165( 84%)
Kalorie: 1889kcal Podjazdy: 1000m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Wolałbym o tym wyścigu nie pisać nic, dla mnie przyniósł więcej szkody niż pożytku. Takie jest kolarstwo, ale czasami naprawdę nie warto się wysilać i starać jak organizacja startu i runda honorowa pozostawia wiele do życzenia. Przyjeżdżając pół godziny przed czasem na start i zastając pełny sektor to jest jakieś nieporozumienie. Jeszcze większym "nonsensem" był sektor dla dwudziestu najlepszych zawodników, nie wiem jaki był klucz przyznawania miejsc w tym sektorze, ale robiąc jeden sektor powinni zrobić także kolejne by wszyscy mocni zawodnicy mieli równe szanse. Jest to cykl amatorski i promowanie "Gwiazd" nie powinno mieć miejsca, większość osób wie kto zawsze wygrywa i nie trzeba tego powtarzać przy każdej najmniejszej okazji. Brak sektorów powoduje, że doświadczeni w startach zawodnicy muszą przepychać się przez turystów czy osoby które dopiero kupiły rowery za nawet pięciocyfrowe sumy, nie mające pojęcia o jeździe w grupie a tym bardziej peletonie. 
Start nastąpił z opóźnieniem i startując praktycznie z końca peletonu ruszyłem wtedy gdy czołówka miała już za sobą 200 metrów. Już po starcie nerwowo, pierwsi pechowcy nie wyjechali nawet z Leśnicy a ci którym się to udało nie wiedzieli co czeka ich kawałek za miastem. Runda niby honorowa a tempo ponad 40 km/h, to jest nieporozumienie, to nie jest promocja kolarstwa jak niby ma być tylko normalne rozciąganie peletonu które ma nastąpić po starcie ostrym. Do tego startu już nie dojechałem, około 2 kilometry od startu mając przed sobą dobrego zawodnika który mógłby mnie przeciągnąć do przodu peletonu przy prędkości 45 km/h nagle ktoś zahamował, do tego momentu czułem się bardzo pewnie w peletonie. W panice wszyscy zaczęli hamować, udało mi się zatrzymać kiedy z tyłu centralnie w moją tylną przerzutkę wjechał inny rowerzysta, sytuacja identyczna jak na ubiegłorocznej Pętli Beskidzkiej, tym razem nie miałem tyle szczęścia i poleciałem wywracając jeszcze jednego kolarza. Chwila minęła zanim wstałem, wydawało mi się, że jeszcze jedna Jas-Kółka ucierpiała ale skupiłem się na sobie. Nie wiem jak udało mi się wyjść z tego cało i na nodze mam tylko lekki szlif, niestety rower wyglądał dużo gorzej i jedną nogą byłem już w samochodzie serwisowym. Rozwalone zapięcie buta udało się jakoś zastąpić, wyprostowałem kierownicę, nałożyłem łańcuch, obejrzałem czy nie ma poważniejszych usterek i chciałem jechać dalej, okazało się, że tylne koło bije na tyle mocno, że musiałem nieco poluzować hamulec. Jak ruszyłem to miałem stratę około 4 minut na samym postoju. Nadrobić się nie dało, bo był takich ruch samochodowy, że musiałem się przeciskać między pojazdami i traciłem kolejne sekundy. Wypatrywałem strzałek na jezdni, na próżno i zaufałem intuicji i trafiłem na właściwą drogę nadrabiając przy okazji trochę dystansu. Już po przejechaniu ronda jadąc w kierunku Góry Świętej Anny minąłem ostatnią zawodniczkę. Sam podjazd też był raczej slalomem pomiędzy samochodami niż nadrabianiem czasu. Parę osób wyprzedziłem a większą grupę dogoniłem dopiero przed skrętem na kostkę. Moc z podjazdu niezła, jedyny plus tego jest taki, że straciłem mniej niż na płaskim do czołówki. Sama kostka poszła tak sobie, musiałem się przepychać przez innych i nie bardzo widziałem sens dalszej jazdy w tym "wyścigu". Na zjeździe wyszedł problem z tylną przerzutką i kolejne starty czasowe. Po zjeździe ciężko mi było się zmotywować do mocniejszej jazdy i dopiero przed bufetem ruszyłem mocniej. Od tego momentu jechałem równym tempem, jak na samotną jazdę tempo było mocne, przy jeździe w grupie byłoby bardzo słabe. Mijałem kolejnych zawodników, pojedynczo czy grupami, tylko jeden zawodnik był w stanie na parę sekund wyjść na zmianę. Pod górę jechałem dosyć mocno, nie na maksa ale dobrym tempem. Kolejne rundy wyglądały podobnie, mijałem kolejne grupki, nie zwalniałem ani na moment i jedyne momenty w których ktoś z tyłu mógł się zbliżyć to były zjazdy. Przez 4 rundy sukcesywnie doganiałem zawodników a na ostatniej to poza tymi których mijałem już 2 raz nie wyprzedziłem chyba nikogo. W połowie względnie płaskiego odcinka prowadzącego do podnóża podjazdu wyprzedził mnie Krzysiek Sikora i od razu zostałem w tyle, nie goniłem go tylko jechałem swoim tempem. Na podjeździe wyprzedziłem jeszcze 2 Jas-Kółki, zrozumiałem, że jadą już poza wyścigiem i ruszyłem mocno na ostatni podjazd. Krzyśka szybko wyprzedziłem i z mocnego finiszu nic nie wyszło z powodu sporej ilości samochodów. Na trasie to była istna plaga,nie wiem ile razy przez nich musiałem zwalniać, wiem, że czołówka nie miała takich "luksusów". Na mecie byłem około 2 minut po dużej grupie, przy obecnym poziomie wytrenowania raczej nie byłbym w stanie ich dogonić. Dałem z siebie wszystko, więcej raczej bym nie wycisnął, wynik jak na czasówkę 75 km jest niezły i przy jeździe w grupie, współpracy i tej samej mocy byłbym około 100 miejsc wyżej. Może mój dzisiejszy rezultat nie jest dobry, ale osób które będąc w mojej sytuacji i jadąc cały czas samemu byłyby w stanie pojechać takim tempem cały wyścig nie byłoby dużo. Nie mam szczęścia w tym roku i jeszcze żaden start nie potwierdził moich rzeczywistych możliwości, znawcy powiedzą, że pojechałem słabo ale nie zawsze wynik jest najważniejszy. Wożąc się na kole i kombinować to każdy potrafi a jak trzeba jechać i pracować to już robią się schody, dla niektórych nie do przejścia.

Przepalenie nogi

Piątek, 4 maja 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 11.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:23 km/h: 28.70
Pr. maks.: 49.00 Temperatura: 17.0°C HRmax: 168168 ( 86%) HRavg 115( 58%)
Kalorie: 233kcal Podjazdy: 80m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Po kilkugodzinnym przygotowaniu sprzętu na które straciłem tylko czas bo na nic się nie zdało, pojechałem sprawdzić sprzęt. Wszystko działało bardzo dobrze i tradycyjnie zrobiłem dwa mocniejsze akcenty, oba trwały 30 sekund i wartości mocy napawały optymizmem przed sobotnim wyścigiem. Na koniec rozładowała się bateria w Garminie, bo dawno nie ładowałem.


Trening 48

Środa, 2 maja 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 27.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:00 km/h: 27.00
Pr. maks.: 65.00 Temperatura: 12.0°C HRmax: 190190 ( 97%) HRavg 136( 69%)
Kalorie: 534kcal Podjazdy: 470m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Krótki, mocny trening. Nie miałem czasu na więcej i postanowiłem zrobić krótką symulację wyścigu. Nie wyszło idealnie tak jakbym chciał ale ujechałem się a o to głównie chodziło, na początek rozgrzewka, kilka krótkich podjazdów i Dolina Wapienicy na przetarcie. Przed samym testem zrobiłem jeden zryw i po raz pierwszy zobaczyłem czterocyfrowy wynik mocy na liczniku. Na trasę wybrałem niełatwą pętlę w Jaworzu. Ruszyłem od razu mocno i do zjazdu cisnąłem ile mogłem, na zjeździe lekko popuściłem a na końcu musiałem hamować. Na koniec rundy podjazd, krótki i dosyć stromy. Pierwsza runda poszła dobrze czego nie można powiedzieć o drugiej, na zjeździe musiałem cały czas hamować a na podjeździe też pojawił się problem. Trzecia runda była najmocniejsza, na zjeździe lekko zaszalałem i na końcu znowu samochód. Miałem jechać do końca podjazd ale odpuściłem na końcu rundy, pojechałem końcówkę na maksa. Bardzo duża moc wyszła z tych 3 rund. biorąc pod uwagę zjazdy gdzie nie dało się jechać tak mocno jak na podjazdach to wyszło nieźle. Dobra noga i po odpoczynku w sobotę powinno być dobrze, na zjazdach może nie będę tracił zbyt dużo a na podjazdach nie powinienem mieć dużego problemu by utrzymać tempo czołówki. Teraz skupiam się na odpoczynku.


Okrążenia:
                        Nazwa                   Czas    Dystans    Praca            Moc                      Tętno                   Kadencja               Prędkość

Trening 47

Wtorek, 1 maja 2018 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2018, w grupie
Km: 106.00 Km teren: 0.00 Czas: 04:02 km/h: 26.28
Pr. maks.: 63.00 Temperatura: 20.0°C HRmax: 184184 ( 94%) HRavg 137( 70%)
Kalorie: 2121kcal Podjazdy: 1800m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny ciężki trening zaliczony. Nie wiedziałem o której wstanę i wyjadę i nie miałem konkretnego planu na trasę. Udało się wstać wcześnie rano i po spokojnej jeździe do Skoczowa dołączyłem do Jas-Kółek. Jazda do Ustronia była równa, dobre zmiany a później trochę się posypało i przy Czantorii się podzieliliśmy na dwie mniejsze grupki. Pierwsza pojechała na Kubalonkę a druga bezpośrednio na Cieńków gdzie mieliśmy się spotkać. Ja pojechałem z pierwszą grupą i spokojnym tempem dojechaliśmy do Wisły Głębce. Tam kilka osób się zatrzymało i podjazd każdy jechał swoim tempem. Mając w planie jeszcze 2-3 wjazdy na Salmopol lub Równicę wjechałem ten podjazd spokojnie. Gdybyśmy ruszali wspólnie to byłbym jako jeden z ostatnich na szczycie. Po nieco dziurawym zjeździe do Czarnego pozostał podjazd na Cieńków. Ruszyliśmy razem, początkowo jechałem dosyć spokojnie, byłem zaskoczony nową nawierzchnią, płyty zostały ale dziurawy asfalt zniknął. Drugą połowę podjazdu pojechałem już bardzo mocno i wyszedł fajny czas, lepszy o ponad minutę niż rok temu. Na szczycie dłuższa przerwa i zjazd tą samą drogą, myślałem zjechać do Malinki, innym razem sprawdzę tą dróżkę. Dalsza część treningu już samotnie, podjazdy pod Salmopol. Zdecydowałem jechać 2 razy po 20 minut. Zacząłem jeszcze przed początkiem właściwego 5 kilometrowego podjazdu i nie wiedziałem czy wjadę na szczyt przed upływem 20 minut. Początek jechałem za słabo a później mocniej a nawet za mocno i średnia moc wyszła wyższa niż moje FTP. Zjazd nawet szybki jak na ilość samochodów i drugi podjazd. Początek w tym samym miejscu i trochę równiejsza jazda, wynik niemal identyczny jak za pierwszym razem. Muszę zrobić test FTP bo strefy są już trochę zaniżone. Zjazd do Szczyrku wolny i nieprzyjemny, przejazd przez miasto też nienajlepszy i poczułem ulgę kiedy znalazłem się w Buczkowicach. Dalsza jazda już spokojniejsza i trochę zmęczony dojechałem do domu.


Podjazdy:
                     Nazwa                  Czas     Dystans   Praca            Moc                       Tętno                   Kadencja             Prędkość

Rozjazd

Poniedziałek, 30 kwietnia 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 19.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:55 km/h: 20.73
Pr. maks.: 48.00 Temperatura: 26.0°C HRmax: 131131 ( 67%) HRavg 102( 52%)
Kalorie: 366kcal Podjazdy: 150m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Krótki rozjazd po niedzielnej jeździe. Nogi nie bolały ale jakiejś szczególnej mocy nie czułem. Godzina spokojnej jazdy i do domu. Na koniec mała awaria sprzętu.

Miasto 8

Poniedziałek, 30 kwietnia 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie
Km: 95.00 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: 1890kcal Podjazdy: 800m Aktywność: Jazda na rowerze

Trening 46

Niedziela, 29 kwietnia 2018 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 141.00 Km teren: 0.00 Czas: 05:02 km/h: 28.01
Pr. maks.: 71.00 Temperatura: 26.0°C HRmax: 169169 ( 86%) HRavg 133( 68%)
Kalorie: 2886kcal Podjazdy: 1300m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Po nadrobieniu zaległości w spaniu pojechałem na spalenie kalorii, na dodatkowy kilogram nie mogę sobie pozwolić.
Wreszcie mam już swój najlepszy rower, wszystko działa idealnie i warto było czekać.
W głowie miałem dwa kierunki, Świnna Poręba lub Jabłonków. Po wyjeździe stwierdziłem, że jedyny słuszny kierunek to Czechy. Nie miałem przy sobie koron ani euro i musiałem oszczędnie gospodarować wodą i jedzeniem. Pomimo walki z wiatrem, było ciepło i wody ubywało bardzo szybko. Jedną butelkę miałem w kieszeni i musiałem z niej skorzystać już po przejechaniu granicy w Lesznej Górnej. Udało się kupić wodę i znowu miałem zapas. Nie chciałem jechać przez Trzyniec i skręciłem w równoległą drogę, później boczną, dosyć stromą dróżką dojechałem do drogi okrążającej miasto. Kawałek za miastem musiałem jechać główną drogą a dalej już równoległą do drogi przelotowej. Wydawało mi się, że wieje coraz mocniej, topornie szło i mając w głowie podjazd na Wielki Połom zrezygnowałem z tej opcji i chciałem ominąć dłuższe podjazdy. Dojechałem do Mostów i skręciłem w prawo na Szańce, nie jechałem tam nigdy od tej strony i ten podjazd wydawał mi się strasznie łatwy. Na zjeździe dogoniłem autobus i dopiero po kilku kilometrach udało mi się go wyprzedzić. Dojechałem do głównej i w lewo, jechałem cały czas główną drogą w kierunku Zwardonia. Mogłem pojechać bocznymi drogami znanymi z Road Trophy, wody zaczynało brakować a noga też nie była jakaś super. Przed wjazdem do Polski zatrzymałem się, sporo śmieci zgromadziło się w kieszeni a byle gdzie nie chciałem wyrzucać. Jak skręciłem bardziej na północ to dostałem podmuch wiatru w plecy. Wiało tak mocno, że nie jadąc mocno pobiłem swój rekord na podjeździe pod Zwardoń. Z uroku wiatru w plecy skorzystałem także w drodze do Lalik, na przeszkodzie stanęły tylko podjazdy, które były dosyć strome i na zjazd wjechałem już bez picia. W Milówce zatrzymałem się w sklepie i dalej już z bocznym wiatrem do Bielska, były momenty, że wiał bardziej w plecy ale nie długie i pod koniec brakowało już sił. Fajna trasa zaliczona, w sam raz jak na ten dzień i na spalenie sporej ilości kalorii. Jakoś w tym roku nie przywiązuję zbytnio wagi do długich dystansów i ta trasa w tych warunkach do najłatwiejszych nie należała.
 

Trening 45

Piątek, 27 kwietnia 2018 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 108.00 Km teren: 0.00 Czas: 04:19 km/h: 25.02
Pr. maks.: 63.00 Temperatura: 15.0°C HRmax: 192192 ( 98%) HRavg 142( 72%)
Kalorie: 1974kcal Podjazdy: 2000m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Konkretny trening z podjazdami w roli głównej. Mało jeździłem w tym roku po górach i trzeba to nadrobić. Planowałem 4-6 podjazdów i zaliczyłem 5. Na pierwszy ogień poszedł dosyć trudny odcinek na Orle gniazdo, podjazd nie jest zbyt długi ale zmienne nachylenie i jakość nawierzchni powoduje, że daje po nogach. Starałem się jechać z jak najwyższą kadencją i umiarkowanym tempem. Czas wyszedł taki sobie, po wolnym zjeździe stromym fragmentem, sporo samochodów i pieszych w Szczyrku. Jakoś dostałem się na główną drogę, tradycyjnie w stronę Soliska jechałem pod wiatr. Noga nie kręciła najlepiej i trochę cierpiałem, przed podjazdem minąłem Angelę i Marcina zjeżdżających w dół. Podjazd na Salmopol też nie poszedł najlepiej, czas wyszedł średni, nie jechałem przesadnie mocno ale spodziewałem się, nieco lepszego wyniku. Zjazd zimny, wolny i nieprzyjemny. Nie mogłem się zagrzać i już miałem zrezygnować z mocnej jazdy na Kubalonkę. Przemogłem się i postanowiłem jechać mocno, na tyle ile mogę przez 10 minut. Mocną jazdę rozpocząłem tam, gdzie zawsze zaczynam mierzyć czas, od początku ruszyłem mocno, mocniej niż zwykle i trzymałem równy poziom przez większą część podjazdu, pod koniec przyśpieszyłem i na samą końcówkę mnie brakło. Udało się wjechać w niecałe 10 minut, z poprzedniego czasu urwałem ponad 30 sekund. Przy moim obecnym FTP wynik z 10 minut powinien być trochę niższy, więc moje FTP poszło nieco do góry. Po tym przepaleniu nie miałem zamiaru już jechać mocno i pozostałe 2 podjazdy pokonałem spokojniejszym tempem. Pierwsze Stecówka z Istebnej, wjechałem do rozwidlenia i zjechałem Doliną Czarnej Wisełki. Na deser pozostał najdłuższy podjazd dnia, Salmopol od Wisły. Tutaj noga kręciła już dużo lepiej i całkiem przyjemnie się podjeżdżało. Na zjeździe kilka samochodów i dosyć wolna jazda, nie było za ciepło i nawet mi to pasowało. Do Bielska już raczej na luzie i spokojny przejazd przez miasto. Noga na podjazdach coraz lepsza.


Trening 44

Środa, 25 kwietnia 2018 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2018, w grupie
Km: 65.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:07 km/h: 30.71
Pr. maks.: 60.00 Temperatura: 21.0°C HRmax: 185185 ( 94%) HRavg 145( 74%)
Kalorie: 1577kcal Podjazdy: 540m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny trening nadrabiający braki. Tym razem jazda w grupie, tempo wyścigowe i wyciąganie wniosków. Przed treningiem krótka rundka po okolicy z małym przepaleniem. Na miejscu zbiorki ponad 20 osób a po starcie dołączyło jeszcze kilka osób i było nas około 30. Powinny być dwie grupy ale ja tam nie miałem nic do gadania i jechaliśmy jedną dużą grupą. Trzymałem się w miarę z przodu i to była już duża zmiana bo zwykle ubezpieczałem tyły. Gdy dojechaliśmy do podjazdu to sporo osób ruszyło do przodu i trochę się wszystko porozrywało i byłem już na tyłach. Po zjeździe do Międzyrzecza zjechaliśmy się ponownie w grupę. Przed dojazdem na start rundy dołączyła jeszcze 4 z Jafi Sport. Pierwsza runda miała być rozpoznawcza i po w miarę spokojnym początku poszedł gaz. Na przodzie było to płynne przyśpieszenie a dla nas z tyłu to było szarpanie. Chciałem przebić się do przodu i zorientowałem się, że już wszystko się podzieliło, koledzy też nie ułatwiali zadania, straciłem trochę sił. Po rondzie w Ligocie zrobiło się luźniej i trudniej. Od czoła odpadali kolejni kolarze i gdy z przodu zostało 7 osób, we dwóch udało się dojechać do czoła. Na podjeździe dwóch zawodników z Jafi Sport odpadło i było nas 7. Po zjeździe już tylko 6 i tak wjechaliśmy na rundę 2. Dołączył Przemek Szlagor i zaczęła się równa jazda po zmianach, nie odstawałem od reszty i całą 7 pracowaliśmy równo. Za rondem po skończonej zmianie lekko odstałem od kolegów i już myślałem, że nie dogonię grupy. Uratowała mnie ciężarówka która spowolniła trochę grupkę i doskoczyłem. Podjazd poszedł średnio, nie brakło mnie, ale rezerw już raczej nie było. Trzecia runda była trochę wolniejsza, zmiany dalej równe i do podjazdu było dobrze. Na podjeździe się utrzymałem i lekko odpuściłem, zrobiła się przerwa i już nie dogoniłem. Czwartą rundę przejechałem samotnie spokojniejszym tempem, udało się przed drugą grupą. Zmiana rundy pomogła mi bardzo, na starej traciłem kontakt już w Landeku a tutaj potrzebowałem 3 rund. Noga jest dobra, jeszcze trochę więcej samozaparcia i może w przyszłości uda się dojeżdżać do mety w czołówce. Najwięcej tracę na łukach i zakrętach i nad tym muszę pracować. Kolejny trening w piątek i solidny trening podjazdów, różnych, długich a także krótszych i sztywniejszych.



Trening 43

Wtorek, 24 kwietnia 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 48.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:18 km/h: 20.87
Pr. maks.: 49.00 Temperatura: 19.0°C HRmax: 179179 ( 91%) HRavg 128( 65%)
Kalorie: 1533kcal Podjazdy: 1200m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy trening mający na celu nadrobienie braków które stwierdziłem po sobotnim wyścigu w Ustroniu. Brakuje mnie pod krótkie podjazdy i w tym celu zrobiłem trening siły. Nie miałem ochoty jechać na Przegibek, daleko, spory ruch i dużo "gwiazd" dzięki którym mógłbym tego treningu nie zrobić dokładnie. Znalazłem odpowiedni podjazd bliżej domu, jest dużo trudniejszy niż Przegibek, co prawda krótki ale nachylenie w maksymalnym momencie przekracza 20%. Przed właściwym treningiem pokręciłem po okolicy. Zrobiłem jeden krótki zryw 500-700 Wat. Pierwszy interwał był na rozpoznanie podjazdu, pojechałem mocniej niż myślałem na nieco wyższej kadencji. Zjazd asekuracyjny, na tyle by nie zagrzać obręczy. Następne powtórzenia już na niższej mocy i kadencji. Próbowałem jechać poniżej 50 ale było to trochę za twardo jak dla mnie. Po pierwszej serii około 15 minutowa jazda na wyższej kadencji z dwoma podjazdami. Na drugim wyprzedził mnie kolarz na elektrycznym rowerze i zniknął na szlaku na Błatnią. Druga seria przeleciała szybko, wydawało się, że już zacznie padać, na szczęście obyło się bez deszczu. Na koniec zaliczyłem jeszcze kilka podjazdów ćwicząc kadencję. Fajny trening zaliczony.



kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 14036 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 16398 km
Evo 2 9995 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum