Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:179051.50 km (w terenie 3302.00 km; 1.84%)
Czas w ruchu:6676:44
Średnia prędkość:26.44 km/h
Maksymalna prędkość:750.00 km/h
Suma podjazdów:2071211 m
Maks. tętno maksymalne:205 (179 %)
Maks. tętno średnie:198 (101 %)
Suma kalorii:3854739 kcal
Liczba aktywności:2775
Średnio na aktywność:64.52 km i 2h 26m
Więcej statystyk

Trening 63

Wtorek, 6 czerwca 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: 85.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:23 km/h: 25.12
Pr. maks.: 60.00 Temperatura: 23.0°C HRmax: 194194 ( 99%) HRavg 137( 70%)
Kalorie: 2328kcal Podjazdy: 1480m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Dzisiaj chciałem zrobić trening na podjazdach. Miałem trzy warianty do wyboru, męczenie Przegibka, Pętlę przez Salmopol i Zameczek lub Kocierz. Wybór padł na tą trzecią opcję. Niemal rok temu wykręciłem swój rekordowy czas na Kocierz od strony Targanic, dzisiaj postanowiłem spróbować poprawić czas od strony Żywca. Wyjechałem o 15:30 i przez miasto duże utrudnienia, na bocznych drogach sporo samochodów i bardzo dużo czasu zajęło przedostanie się do Straconki.  Pierwszy podjazd na Przegibek spokojnie, zjazd dosyć asekuracyjny i walka z wiatrem w Międzybrodziu. Przed zaporą w Tresnej miałem paru kolesi na MTB na kole, po wjechaniu na tamę już byli z tyłu i nie dogonili mnie. Spokojnie dojechałem do Łękawicy i skręciłem w lewo w stronę Kocierza. Przed samym podjazdem zrównał się ze mną gościu, nie zauważyłem na jakim rowerze jedzie tylko to, że ważył dobrze ponad setkę. Zaczął się podjazd, jechałem mocno od początku a gościu trzymał się za mną i nie dawał żadnych oznak wysiłku. Po kilkuset metrach w jego rowerze coś strzeliło i został z tyłu. Na serpentynie odwróciłem się i zauważyłem dym wychodzący z silnika w rowerze. Jechałem dalej mocno i przed wypłaszczeniem już wiedziałem, że będzie bardzo dobry czas. Przyszło wypłaszczenie i łańcuch powoli wędrował w dół kasety. Jakieś 150 metrów do szczytu chciałem wrzucić na blat i zablokowało łańcuch, łańcuch się urwał, na spince i nie myśląc już o niczym szybko wyskoczyłem z butów rzuciłem rower na ramię i sprint do końca podjazdu. Czas wyszedł rekordowy 11:17 ale była realna szansa wjechać poniżej 11 minut. Zjechałem na luzie na pierwszą serpentynę i wziąłem się za naprawę, miałem ze sobą spinki, jedna była na 11 a druga była mieszana 8 i 9 i dupa blada, tą 8 próbowałem założyć ale nie dało się. Miałem też zapasowego i pina i szukałem jakiegoś kamienia by go wbić i jechać dalej. Wtedy zatrzymał się jakiś kolarz i użyczył mi spinki, uratował mi skórę. Straciłem sporo czasu i w końcu mogłem jechać dalej. Zjazd na luzie i czekał kolejny podjazd w Targanicach. Wjechałem go średnim tempem i zjazd do Wielkiej Puszczy. W potoku umyłem trochę uświnione ręce i spokojnym tempem do domu. Konkretna moc jest w nogach, w niedzielę może być bardzo dobry czas na Bahenec. Jutro w planie Trening z Twomark a w czwartek z Jas-Kółkami.
https://www.strava.com/activities/1024047753

Dojazd, rozgrzewka i powrót

Niedziela, 4 czerwca 2017 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa
Km: 126.00 Km teren: 0.00 Czas: 04:54 km/h: 25.71
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: 2530kcal Podjazdy: 1500m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze

FORCE SPAC - Velká cena Frýdku-Místku 2017

Niedziela, 4 czerwca 2017 Kategoria 0-50, avg>30km\h, Samotnie, Szosa
Km: 18.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:29 km/h: 37.24
Pr. maks.: 66.00 Temperatura: 25.0°C HRmax: 185185 ( 94%) HRavg 169( 86%)
Kalorie: 335kcal Podjazdy: 180m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Bardzo trudny dzień, rano jak wstałem biłem się z myślami czy jechać , czy nie. Ostatecznie pojechałem na rowerze, dojazd na czasówki na rowerze zawsze w podobnych sytuacjach mi pomagał i częściowo było tak i tym razem. Wyjechałem ze sporym zapasem bo start miałem dopiero po 12. Spokojnie jechałem cały czas i noga powoli się rozkręcała. Cały czas był pod wiatr lub z bocznym wiatrem. Z godzinnym zapasem byłem w biurze zawodów. Chwilę odpocząłem i pojechałem na rozgrzewkę. Każda próba przyśpieszenia kończyła się klapą, od razu ułożyłem sobie plan w głowie i w przypadku braku szansy na dobry wynik miałem luźno dojechać do mety. Kręciłem praktycznie do samego startu i gdy była moja kolej to ustawiłem się na linii. Na dzień dobry miałem problem wpiąć się i już straciłem kilka sekund, sam początek był zupełnie płaski i powinienem się rozpędzić by najtrudniejszy fragment pokonać z rozpędu, rozpędziłem się do 33 km/h i ciężko było jechać szybciej. Nie usprawiedliwiał mnie silny wiatr w twarz, byłem po prostu słaby. Podjazd jakoś wjechałem i później wypłaszczenie i skoki nachylenia cały czas, jechało się fatalnie. Odpuściłem na moment ale chwilę później zmotywowałem się do mocniejszej jazdy.  W połowie drogi do nawrotu był zjazd i przekroczyłem 40 km/h po raz pierwszy na trasie. Później jednak znowu w górę i na nachyleniu 2-3 % nie byłem w stanie przekroczyć 30 km/h. W końcu dojechałem do nawrotu ale czas ponad 17 minut nie dawał nadziei na dobry wynik. Czas w sumie nie był taki zły, tylko myśląc o dobrej lokacie musiałem mieć około minuty przewagi na tym odcinku nad resztą a tej przewagi nie było wcale. Odcinek do mety to głównie zjazd, szybko wrzuciłem co miałem i powyżej 50 km/h nie udało się jechać, brakowało, na kompakcie czasówek nie powinno się jeździć. Jechałem cały czas na tyle ile pozwalała korba i nawet krótki podjazd pokonałem dosyć szybkim tempem. Dystans mijał i czas leciał, myślałem, że uda się przejechać poniżej 29 minut co było absolutnym minimum jakie sobie wyznaczyłem na ten dzień. Ostatnie kilometr to konkretny zjazd i powinienem tam przekroczyć 70 km/h, nie udało się i tyle co straciłem na tym odcinku do najlepszych, to brakło do czasu 29 minut. Ostatecznie z czasem 29:04 udało się zająć 10 miejsce w kategorii A i 38 OPEN na ponad 100 osób. Najgorsza czasówka w tym sezonie. Wczorajszy wyścig też zostawił jakiś ślad, większość startujących jechała na świeżości i dokładnego porównania nie mam. Ma nadzieję, że za tydzień sobie to odbiję na Bahenec. 
https://www.strava.com/activities/1020698501

Rozgrzewka i rozjazd

Sobota, 3 czerwca 2017 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 20.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:50 km/h: 24.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: 390kcal Podjazdy: 170m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze

Trening 62

Środa, 31 maja 2017 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: 103.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:42 km/h: 27.84
Pr. maks.: 67.00 Temperatura: 19.0°C HRmax: 190190 ( 97%) HRavg 142( 72%)
Kalorie: 2482kcal Podjazdy: 1050m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Bardzo fajny trening, było kilka utrudnień na trasie oraz po raz kolejny wymądrzający się kolarz ale poradziłem sobie ze wszystkim. Wyjechałem trochę wcześniej niż myślałem i początkowo bocznymi drogami do Jasienicy, ominąłem w ten sposób utrudnienia na głównej drodze. Dosyć spokojnie dojechałem do Rudzicy i po zjeździe zrobiłem pierwszą 5 minutową tempówkę. Początek z bocznym wiatrem, koniec z wiatrem w twarz. Po ponad 3 kilometrowej jeździe zwolniłem i jechałem spokojnie do Chybia. Zorientowałem się, że ktoś "siedzi mi na kole". Widząc to, zwolniłem i chciałem przepuścić go by dał zmianę, zaczął się rzucać, że tak wolno to on nie jeździ i zmiany też nie da. Wymądrzał się strasznie i po przejechaniu dwupasmówki w Drogomyślu z zaskoczenia przyśpieszyłem. Druga pięciominutowa tempówka pod wiatr pozwoliła mi go zgubić. Kiedy zwolniłem to nie odwracałem się do tyłu mając nadzieję, że nie dojedzie, trochę zakrętów i rondo działało na moją korzyść i będąc już za rondem odwróciłem się i nie było nikogo. Dalej mogłem jechać już spokojnie, ten koleś działał mi na nerwy. Dojechałem do Zebrzydowic i Marklowic Górnych i tam światła i ruch wahadłowy. Z przodu Policja i wolałem cierpliwie poczekać dwie zmiany świateł by przejechać. Po wjechaniu do Czech spory odcinek przejechałem ścieżką rowerową i dopiero za Karwiną wjechałem na główną drogę. W Albrechticach na rondzie w lewo na Cieszyn. Na początku podjazdu pierwszy z zaplanowanych 1 minutowych sprintów. Dalsza część podjazdu spokojnie i drugie przyśpieszenie w Stanisławicach. Na zjeździe do Cieszyna zwykle jechałem ponad 70 km/h, dzisiaj z wiatrem ledwo 65 km/h. Po dojechaniu do granicy w Cieszynie skręciłem w lewo i wzdłuż Olzy pod Zamek i w korku w kierunku Pogwizdowa. Skręciłem w prawo w ul. Hażlaską, początek po mokrej i nierównej kostce, tylne koło się ślizgało, po przejechaniu bruku kolejny minutowy zryw i dojazd do głównej drogi na Pruchną. Odbiłem w prawo i na rondzie na Zamarski, z wiatrem po dobrej drodze świetnie się jechało, później już różnie i przez Gumna i Kostkowice do Dębowca. Po drodze spadło kilka kropel deszczu i wpadłem w dużą dziurę którą zauważyłem w ostatniej chwili. Na podjeździe do Simoradza kolejne przyśpieszenie i na samej końcówce przed zjazdem do Skoczowa ostatni zryw. Szybki zjazd i spokojna jazda z wiatrem do Jaworza i ostatni mocniejszy akcent. Ponad kilometrowy podjazd wjechałem prawie na maksa, po drodze dwa zwolnienia przez samochody a czas i tak rekordowy na tym odcinku. Dosyć mocno ujechany spokojnie jechałem dalej, na rynience w drodze dobiłem koło i powietrze zaczęło uchodzić, na szczęście dojechałem do domu bez pompowania ani zmiany dętki. Był to ostatni trening przed Rajczą Tour. Jadę tam głównie na trening, od robienia wyników będą inni a ja i tak nie ma żadnych szans na punkty dla Drużyny.
https://www.strava.com/activities/1014103122

Trening 61

Wtorek, 30 maja 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: 64.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:56 km/h: 21.82
Pr. maks.: 57.00 Temperatura: 25.0°C HRmax: 183183 ( 93%) HRavg 138( 70%)
Kalorie: 1926kcal Podjazdy: 1430m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Dosyć mocny trening, może liczby tego nie mówią ale trochę ujechany wróciłem do domu. Planowałem tylko interwały siłowe i spokojny dojazd do domu. Po bezproblemowo przeprowadzonych interwałach na podjeździe na Przegibek pojechałem w stronę Wilkowic i skręciłem w lewo. Dojechałem do przystanku autobusowego i jakoś odruchowo skręciłem w lewo. Tym samym zaczął się podjazd na Magurkę. Wrzuciłem bardzo miękki bieg i tak sobie mieliłem prawie cały podjazd, na nieco trudniejszych fragmentach kadencja spadała ale nie na tyle by jechać siłowo. Nie patrzyłem na licznik, od czasu do czasu monitorowałem tętno, pod koniec lekko przyspieszyłem i zaskakująco szybko podjazd się skończył, wydawało mi się, że ta góra jest dłuższa i bardziej wymagająca. Nie pojechałem na maksa a rekord i tak wpadł. Czas 17:04 jest na tym odcinku dobry a myślę, że jestem w stanie wjechać na górę poniżej 16 minut. W czerwcu zaatakuję tą górę jeszcze raz na lepszym rowerze i porównam wynik. Zjazd na dół wolny, nawierzchnia w niezbyt dobrym stanie, żwir, piesi, zakręty. Po drodze dwa razy się zatrzymałem by nie zagrzać zbytnio obręczy, ostatni odcinek już spokojnie i luźnym tempem do domu. Pogoda wreszcie taka jaką lubię czyli ciepło i słonecznie. Jutro dłuższy trening z kilkoma mocniejszymi akcentami.
https://www.strava.com/activities/1012466310

Rozjazd

Niedziela, 28 maja 2017 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
Km: 31.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:20 km/h: 23.25
Pr. maks.: 49.00 Temperatura: 10.0°C HRmax: 154154 ( 78%) HRavg 100( 51%)
Kalorie: 537kcal Podjazdy: 340m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Bardzo spokojny rozjazd po wczorajszym treningu. Wyjechałem o 5:40 i było dosyć chłodno. Ubrałem się na letniaka i nie było mi zimno. Trasa szybko przeleciała, wiatr nie był odczuwalny. Po wczorajszym treningu pojawiło się kilka niemiłych komentarzy na mój temat. Ja mam to w d...e, jak zazdroszczą moich wyników na podjazdach to niech spróbują je poprawić, nikt im tego nie broni. Wczoraj odbyły się zawody na Pradziada. Zwycięzca osiągnął czas 29:44 i o ponad 1:30 wyprzedził drugiego zawodnika. Z moim najlepszym czasem zdecydowanie wygrałbym OPEN na tych zawodach, zapisy na nie trwały całe 5 godzin, nie miałem możliwości zapisania się i brakło miejsc. Forma jest dobra, najbliższa czasówka pod górę za 2 tygodnie, może uda się w końcu wygrać. W tym tygodniu w planie mam 2 treningi a po nich dwa starty w weekend.
https://www.strava.com/activities/1008984409

Trening 59

Piątek, 26 maja 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: 89.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:09 km/h: 28.25
Pr. maks.: 57.00 Temperatura: 18.0°C HRmax: 166166 ( 85%) HRavg 131( 67%)
Kalorie: 2107kcal Podjazdy: 830m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Spokojny trening tlenowy. W środę była kumulacja zmęczenia, jeden trening po Radkowie za dużo i nogi się zbuntowały, dzisiaj było już dużo lepiej. Pojechałem sprawdzić jedną drogę w okolicy Wisły Czarne, niestety nie ma przejazdu na szosie. 
Wyjechałem o 16 i było dosyć ciepło i wiało. Pojechałem główną drogą na Skoczów, do drodze korki i niepoważne zachowania kierowców. Przed Grodźcem się uspokoiło i jazda od razu wyglądała dużo lepiej. Od Skoczowa z wiatrem w plecy, jechałem cały czas dwupasmówką omijając Ustroń i po drodze dogonił mnie jakiś kolarz. Próbował mnie nakłonić do szybszej jazdy, jechałem swoje a on był lekko z przodu, przed Wisłą się wyjechał i wyprzedziłem go. Dojechałem do Czarnego i  spróbowałem znaleźć drogę okrążającą jezioro od północnej strony. Nie znalazłem drogi nadającej się na szosę wiec zawróciłem i jechałem w stronę Centrum. Droga powrotna pod wiatr, nie przeszkadzało mi to w ogóle i jechałem dalej spokojnie. Tym razem jechałem przez Ustroń i w prawo na Brenną. Podjazdy na spokojnie i szybko znalazłem się w Jaworzu. Na koniec jeszcze jeden podjazd i do domu. Jutro Lysa Hora, zadowoli mnie czas poniżej 35 minut. Po cichu mam nadzieję na rekord. Jadę na lepszym rowerze i to może być klucz do sukcesu.
https://www.strava.com/activities/1006774395

Trening 58

Środa, 24 maja 2017 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 81.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:37 km/h: 30.96
Pr. maks.: 62.00 Temperatura: 12.0°C HRmax: 185185 ( 94%) HRavg 151( 77%)
Kalorie: 1634kcal Podjazdy: 600m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Planowałem trening w grupie, za wiele z tego nie wyszło. Wyjechałem pół godziny wcześniej by trochę rozkręcić nogi. Byłem jakoś dziwnie słaby, pomimo tego faktu pojechałem pod Twomark. Pojawiło się około 10 osób. Początek znośnym tempem, w planie było ćwiczenie jazdy po zmianach. Z każdym kilometrem jechaliśmy szybciej, nikt nie mówił, że będzie się to odbywać przy prędkości ponad 40 km/h. W dalszym ciągu mam uraz po kraksie i trzymam sie trochę dalej od koła poprzednika. W Jasienicy już tempo dochodziło do 40 km./h. W Rudzicy przyszła kolej na moją zmianę, trzymałem dosyć dobrą prędkość, zaczął się pierwszy krótki podjazd, komuś się paliło i mnie wyprzedził, zjechałem na bok i podkręcenie tempa było na tyle duże, że nie byłem w stanie złapać koła schodząc ze zmiany. Przytkało mnie, noga dzisiaj kompletnie nie podawała, nie było mocy. Grupa sie oddalała a ja próbowałem gonić. Zaczął się trudniejszy podjazd i straciłem kolejne 30 sekund, na zjeździe pod wiatr nie byłem w stanie nic zyskać, na szczęście czekali na mnie w Landeku. Dałem jeszcze jedną zmianę i tyle z mojej jazdy w grupie. Nie próbowałem nawet gonić, jechałem równym tempem do Strumienia i tam lekko przyśpieszyłem. Jechałem cały czas równo i w Wiśle Wielkiej złapałem Grześka który odpadł od grupy. Od tego momentu jazda po zmianach do Łąki i na skróty omijając Pszczynę do Goczałkowic. Strata była za duża by dogonić grupę i do Międzyrzecza już lżejszym tempem. Tam się rozdzieliliśmy, Grzesiek pojechał prosto, ja w prawo na Jasienicę i jeszcze mocno pojechałem pod górę i w dół. Przez Jaworze już luźnym tempem do domu. Byłem dzisiaj słaby i tyle, nie przejmuję się głupimi komentarzami i odzywkami innych, niech spróbują wjechać poniżej 17 minut na Równicę lub przejechać 20 kilometrową czasówkę poniżej 30 minut, wtedy pogadamy. Jutro wolne a w piątek jakaś tlenowa runda. Jeżeli nogi nie wrócą do dobrego stanu do w sobotę nie jadę na Lysą Horę, nie będzie miało to sensu,a jechać by wjechać powyżej 40 minut to mi się nie chce.
https://www.strava.com/activities/1003768304

Trening 57

Wtorek, 23 maja 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: 70.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:32 km/h: 27.63
Pr. maks.: 60.00 Temperatura: 17.0°C HRmax: 182182 ( 93%) HRavg 133( 68%)
Kalorie: 1677kcal Podjazdy: 973m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Wyjazd dopiero o 17:30. Po ciekawym etapie Giro i przy krążących po okolicy chmurach burzowych zastanawiałem się czy jechać. Miałem nadzieję, że nie zmoknę i nie brałem nawet kurtki, było ciepło więc na krótko. Po wyjeździe nogi kompletnie nie kręciły jak powinny, niby nie bolą mnie po Radkowie w przeciwieństwie do pozostałych mięśni ale mocy jakoś mniej. Zupełnie zapomniałem o zwężeniu i robotach drogowych w Jaworzu i wkopałem się w korek. Trochę czasu straciłem i przy dużym ruchu samochodowym skręciłem w pierwszą boczną drogę w Grodźcu. Jest tam ciekawy podjazd w kierunku Górek Wielkich, niby nie długi ale 10% pokazało. Z Górek w stronę Brennej i w prawo skrótem do Lipowca. Zaczęło padać, mimo to jechałem dalej i deszcz nie popuścił aż do Ustronia. Pod Równicą też padało ale postanowiłem jechać. Rozpocząłem dosyć szybko i mocno jak na mnie i to mogło mieć wpływ na dalszą jazdę. Czas na końcu kostki był obiecujący, równe 6 minut. Później niestety było gorzej, miałem nadzieję na czas poniżej 17 minut. Nie mogłem złapać odpowiedniego rytmu i ciągle zmieniając przełożenia męczyłem się z podjazdem. W końcówce już wrzuciłem co mogłem i tragedii nie było, w sumie w maju nigdy tak szybko nie wjechałem. Na lepszym rowerze, przy świeżej nodze powinienem urwać sporo czasu. Czas wyszedł dobry, 17:03, biorąc pod uwagę niezbyt równą jazdę i niezbyt dobrze kręcącą nogę jestem zadowolony. Mogło być dużo gorzej. Na szczycie też mokro i padało, zjazd kompletnie odpuściłem i wolnym tempem dotarłem do Jaszowca. Krótka pętla na Polanie i dwupasem na Skoczów. Zorientowałem się, że będzie pod silny wiatr i chciałem równym tempem przejechać ten odcinek. Zrobiłem jeden zryw 30 sekundowy i dalej spokojnie. Za światłami dołączył do mnie jakiś kolarz  i po równych zmianach jechaliśmy razem do Skoczowa. Przed wiaduktem postanowiłem zrobić sprint, akurat była moja zmiana i pomimo już dosyć długiej jazdy na czele podkręciłem tempo, po jakimś czasie udało się zerwać współtowarzysza i byłem pierwszy na wiadukcie. Zjazd do świateł i każdy w swoją stronę. Do domu dojechałem już spokojnie, po drodze zahaczając jeszcze o parę górek. Fajny trening przed jutrzejszą grupową jazdą.
https://www.strava.com/activities/1002198221

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 15170 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 17496 km
Evo 2 10004 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum