Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:179051.50 km (w terenie 3302.00 km; 1.84%)
Czas w ruchu:6676:44
Średnia prędkość:26.44 km/h
Maksymalna prędkość:750.00 km/h
Suma podjazdów:2071211 m
Maks. tętno maksymalne:205 (179 %)
Maks. tętno średnie:198 (101 %)
Suma kalorii:3854739 kcal
Liczba aktywności:2775
Średnio na aktywność:64.52 km i 2h 26m
Więcej statystyk

Roztrenowanie 17

Niedziela, 31 października 2021 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
Km: 47.00 Km teren: 42.00 Czas: 03:53 km/h: 12.10
Pr. maks.: 45.00 Temperatura: 14.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1920kcal Podjazdy: 1880m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze
Ostatni wyjazd w październiku zamykający sezon. W ostatnich latach właśnie końcem tego miesiąca zamykam sezon i zaczynam myśleć o kolejnym. Zazwyczaj udawało się na koniec zaliczyć ciekawą trasę, nie mając do dyspozycji szosy postanowiłem zaliczyć nowe góry na MTB. Na początek Błatnia zupełnie nieznaną mi drogą ale całkiem przyjemną do jazdy. Miejscami śliskie liście powodowały utratę przyczepności ale ani razu nie zszedłem z roweru. Dojechałem do żółtego szlaku i trafiłem na tłumy więc znowu czekał mnie spacer, ludzi była cała masa więc zatrzymałem się jedynie na moment i ruszyłem w dół, do Brennej. Gdyby nie ludzie byłoby nawet przyjemnie i nieźle technicznie a było jaz zwykle czyli hamowanie i przeciskanie się przez tłumy pieszych. Trafiłem nie tam gdzie chciałem ale dobrze się stało bo krócej jechałem asfaltem. Wjazd na niebieski szlak nie był dobrym pomysłem, co prawda ludzi nie było ale trakcji też nie i spore odcinki musiałem podprowadzać rower. W końcu jednak dało się jechać bez przeszkód ale im bliżej Grabowej gdzie miałem wjechać na czerwony szlak tym gorzej. Kilka razy nawet dzwonek nie spełnił swojego zadania. Ludzi jak mrówek było na całym czerwonym szlaku, udało się bezpiecznie przejechać ale później postanowiłem minąć Klimczok i zaliczyłem kolejny mi nieznany szlak ale nieprzejezdny w tych warunkach. Ostatni zjazd przyniósł mi sporo frajdy, mimo slalomu między ludźmi technicznie było bardzo w porządku. Dobra pogoda utrzymała się przez cały dzień, mogę chociaż zakończyć sezon w pięknych okolicznościach przyrody skoro inne okoliczności są jakie są i z tego zadowolony być nie mogę.

Roztrenowanie 15

Wtorek, 26 października 2021 Kategoria 0-50, Samotnie, teren
Km: 43.00 Km teren: 35.00 Czas: 02:11 km/h: 19.69
Pr. maks.: 56.00 Temperatura: 12.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1205kcal Podjazdy: 600m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze
Spokojniejszy wyjazd bez akcentów technicznych, starałem się jechać jak najwięcej w terenie i nawet mi to wyszło. Zaliczyłem jeden nowy odcinek z Brennej do Ustronia. Już od samego początku nie miałem szczęścia, najpierw awaryjne hamowanie gdy z bocznej drogi wyjechał samochód nie zatrzymując się przy znaku STOP, następnie sprzeczka z kierowcą któremu blokowałem drogę a chciał wjechać wielką ciężarówką w drogę o nośności 3,5 tony aż w końcu piesi nie potrafiący się zdecydować w którym kierunku iść i mając do wyboru rozjechanie jednego z nich a niegroźną kontrolowaną glebę wybrałem to drugie. Oczywiście zostałem wyśmiany ale nie ma się co przejmować, szybko pojechałem dalej zostawiając pieszych w trudnej sytuacji, ja zmieściłem się na kładce z rowerem a oni mieli problem gdyż gabaryty ich ciała nie pozwalały na przejście wąską kładką dla pieszych, to ja z nich mógłbym się śmiać. Do domu mi się nie spieszyło więc znowu pozwiedzałem boczne uliczki w Górkach i pobłądziłem. Pozwoliłem sobie na nieco szaleństwa w lesie ale cały czas zachowując zdrowy rozsądek. Na koniec pojawił się problem z prawą dłonią więc nieco skróciłem trasę.

Roztrenowanie 12

Sobota, 23 października 2021 Kategoria Szosa, Samotnie, 100-200
Km: 123.00 Km teren: 0.00 Czas: 04:13 km/h: 29.17
Pr. maks.: 63.00 Temperatura: 4.0°C HRmax: 155155 ( 79%) HRavg 123( 63%)
Kalorie: 2759kcal Podjazdy: 840m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Po pięciu dniach leczenia, kilku zabiegach na kręgosłup wreszcie poczułem ulgę i większą ruchomość ciała. Postanowiłem więc wracać z Zakopanego na rowerze zaliczając m.in. ścieżkę rowerową z Chochołowa na Słowację. Rano było bardzo zimno i gdy na termometrze pojawiły się 2 stopnie ruszyłem, prawie nie wiało ale chłód był odczuwalny. Ciężko było wyjechać spod Tatr i dopiero za Chochołowem jechało się lepiej, temperatura nieco podskoczyła ale i pojawił się wiatr, jechałem cały czas równo podziwiając piękne jesienne widoki, noga podawała całkiem nieźle więc i drogi ubywało. Nie było czasu na postoje i zatrzymałem się dopiero wtedy gdy nie miałem już jedzenia i picia czyli jeszcze przed Korbielowem. Postój nieco się przedłużył ale szybko złapałem znowu dobry rytm i ostatnie kilometry do Korbielowa znowu minęły bardzo szybko. Zjazd musiałem nieco odpuścić, później już walka z wiatrem i sporym ruchem. Mimo wyższej temperatury niż w Zakopanem wcale nie było cieplej. Ciekawa trasa zaliczona na koniec sezonu szosowego i wreszcie bez bólu pleców.

Roztrenowanie 11

Niedziela, 17 października 2021 Kategoria Szosa, Samotnie, 50-100
Km: 82.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:37 km/h: 22.67
Pr. maks.: 60.00 Temperatura: 8.0°C HRmax: 153153 ( 78%) HRavg 122( 62%)
Kalorie: 1913kcal Podjazdy: 1000m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Po wielu miesiącach walki ze zdrowiem postanowiłem w końcu poddać się leczeniu które ma zażegnać wszystkie problemy będące skutkiem zakażenia Sars-Cov oraz powikłaniom które okazały się bardzo groźne dla mojego organizmu. Jedną z nich była kontuzja pleców będąca jak się okazuje skutkiem choroby zwanej rwą kulszową. Ze względu na trudną sytuację życiową nie byłem w stanie leczyć się w domu, do szpitala nie miałem ochoty się wybierać więc pozostało szukać zabiegów w różnych ośrodkach nie wymagających stałego pobytu. Postawione kryteria idealnie spełniało Zakopane gdzie dobrze się czuję i jest blisko do Nowego Targu gdzie przechodziłem rehabilitację. Planowałem jechać dopiero po weekendzie ale ze względu na L-4 przez które nie wolno było mi się swobodnie poruszać pojechałem już w niedzielę świadomie olewając zawody na Stożek. Miałem opcję jazdy rowerem więc ją wykorzystałem. Skróciłem sobie trasę dojeżdżając koleją do Rajczy skąd ruszyłem w trasę. Nie chciałem się przemęczać więc jechałem bardzo wolno. Świadomie zabrałem rower treningowy ważący 10 kilogramów zamiast lżejszego. Na początek podjazd pod Glinkę, nie jechałem tutaj chyba 3 lata, przy wolnej jeździe nie zdążyłem się spocić pod grubą warstwą ciuchów która była konieczna w temperaturze około 5 stopni. Zjazd w miarę szybki i bez hamowania nawet w łukach więc nieco czasu zyskałem. Później zaczęły się schody, zauważyłem, że w przednim kole jest mało powietrza, szukałem długo dziury w oponie i po kilku minutach zauważyłem ślad wypalony przez papierosa, ktoś zrobił mi psikusa. Niestety nie miałem ze sobą dobrej dętki, udało się napompować 4 bary i trzymało więc jechałem ostrożnie dalej. Przygody jednak mnie nie opuściły i najpierw nieco pobłądziłem, później ledwo uniknąłem spotkania z sarną. Po ponownym wjeździe do Polski natknąłem się na stłuczkę motocyklisty z samochodem osobowym, na szczęście bez ofiar. Zrobiłem się głodny więc zatrzymałem się w restauracji w Witowie a później padła bateria w liczniku. Brakowało mi nawigacji na ostatnich kilometrach ale bez błądzenia trafiłem pod właściwy adres gdzie czekały na mnie ciepłe ciuchy i rzeczy osobiste. W końcu mogłem trochę odpocząć i myślę, że ten wyjazd zamknie trudny dla mnie czas o którym chciałbym szybko zapomnieć.

Roztrenowanie 10

Sobota, 16 października 2021 Kategoria teren, Samotnie, 0-50
Km: 39.00 Km teren: 31.00 Czas: 02:13 km/h: 17.59
Pr. maks.: 45.00 Temperatura: 11.0°C HRmax: 162162 ( 83%) HRavg 125( 64%)
Kalorie: 1165kcal Podjazdy: 610m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejna niezbyt długa przejażdżka ze sporą ilością terenu, nowych odcinków jak i błota. Na początek dobrze znane ścieżki i trochę technicznej jazdy, zwłaszcza w lesie między Bierami a Grodźcem, później wjechałem w całkiem nieznany mi las i oczywiście pomyliłem drogi, jednak w końcu dojechałem do Górek gdzie postanowiłem odwiedzić Bucze, kilka lat temu tam byłem ale jazda tam po ostatnich deszczach nie była zbyt dobrym pomysłem. Podjazd w otwartym terenie jeszcze jakoś poszedł ale zjazd w błocie to już walka o przetrwanie, jechałem bardzo wolno ale wiele szybciej się nie dało. Odcinek był bardzo techniczny a na takich sobie na razie nie radzę więc odpuściłem dalszą jazdę ścieżkami i miałem wracać asfaltem przez Szpotawice i lasem do Jaworza ale będąc już w Górkach sprawdziłem jedną drogę, kolejny ciekawy asfaltowy podjazd odkryłem ale następnie musiałem wjechać w teren lub wrócić tą samą drogą, jadąc przez las trafiłem na szlak którym jakieś 2 tygodnie temu. W tym momencie znowu walczyłem z błotem w terenie i znowu pojawiła się blokada techniczna. Później już nie kombinowałem i jechałem już znanymi drogami zaliczając sporo kilometrów w terenie. Wyjazd mocno techniczny po którym nie jestem zadowolony ze swojej postawy.

Roztrenowanie 7

Poniedziałek, 11 października 2021 Kategoria 100-200, Cube '21, Samotnie, Szosa
Km: 100.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:42 km/h: 27.03
Pr. maks.: 65.00 Temperatura: 11.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 2558kcal Podjazdy: 1600m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Po słabym weekendzie znalazłem nieco więcej czasu na rower więc postanowiłem go wykorzystać. Od wyjazdu w góry skutecznie odwiodła mnie temperatura, pojechałem więc na Terlicko gdzie jest sporo wymagających podjazdów. Nie jechało mi się najlepiej od samego początku, męczyłem się na każdym podjeździe i o złapaniu rytmu mowy nie było. W Czechach górki są bardziej wymagające i dlatego też tam przeżywałem największe katusze. W trakcie jazdy podjąłem decyzję, że zaliczę 5 różnych podjazdów na Koniaków, nazwa miejscowości mówi dużo o ukształtowaniu terenu bo w polskim Koniakowie próżno szukać płaskiego odcinka drogi. Zaliczyłem wszystkie wybrane warianty a jeszcze minimum dwa mogłem dołożyć ale ograniczał mnie czas. Po ostatnim podjeździe złapała mnie tradycyjna bomba i nawet wizyta w sklepie i ciągłem uzupełnianie energii nic nie pomogły. Ostatnią godzinę już wlekłem się do domu ale jakoś dojechałem. Przed domem pojawił się komunikat o słabej baterii Di2, to oznaka że trzeba kończyć ten sezon, do końca października pojeżdżę jeszcze na MTB a później zamknę się na Świat w nowo tworzonej jaskini i dopiero na wiosnę wrócę na szosę.

Roztrenowanie 5

Niedziela, 10 października 2021 Kategoria 0-50, Samotnie, teren
Km: 43.00 Km teren: 34.00 Czas: 03:43 km/h: 11.57
Pr. maks.: 46.00 Temperatura: 7.0°C HRmax: 169169 ( 86%) HRavg 135( 69%)
Kalorie: 2285kcal Podjazdy: 1720m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze
Jedna z ciekawszych tras MTB w tym roku. Po raz kolejny przygotowałem kilka wariantów tras długości 4-5 godzin w terenie. Pogoda była wymarzona i dlatego gdy tylko mogłem wyjechałem z domu. Na początek dobrze mi znany odcinek w kierunku zapory i podjazd trawersem który przejechałem w całości i dzięki temu miałem szeroki i łatwy technicznie zjazd na którym nie musiałem ani razu hamować. Takie zjazdy dobrze mi wychodzą ale gdy robi się trudniej jest znacznie gorzej. Schody zaczęły się gdy ponownie wjechałem w teren i pomyliłem drogi, oczywiście wiedziałem gdzie wyjadę ale nie chciało mi się wracać więc nie obyło się bez krótkiego spaceru, 34 % było już nie do podjechania i przez 200 metrów butowałem do żółtego szlaku, kolejny spacerek czekał mnie pod samą Błatnią gdzie na kamieniach i przy pieszych nie byłem w stanie utrzymać się na rowerze, były to jednak krótkie przerywniki. Do Brennej zjechałem drogą która wyglądała ciekawie, na mapie. W rzeczywistości od połowy zjazdu jechałem wąską, kamienistą drogą z dużym nachyleniem. Jakoś dostałem się na dół ale na główną wjechałem nie w tym miejscu co myślałem i postanowiłem zamiast na Karkoszczonkę jechać na Kotarz, nawigacja w Garminie tak mnie poprowadziła że nie byłem pewien jak mam jechać więc wróciłem na główną. Dłużyło mi się już strasznie ale w końcu dojechałem do drogi na Karkoszczonkę, ponownie brakło mi około 200 metrów do szczytu i zmuszony byłem do zejścia z roweru. Po krótkim postoju ruszyłem nie tym szlakiem co trzeba ale jechałem w dobrym kierunku, momentami znów miałem problem z przyczepnością ale tylko raz zszedłem z roweru. Już na żółtym szlaku zaliczyłem niegroźny upadek na podjeździe po czym jechałem bardzo asekuracyjnie. Zjazd Borsukiem był dobry jak na mnie i dlatego zdecydowałem się na dołożenie dodatkowego podjazdu i dobrze mi znanego technicznego zjazdu. Trasa była trudna ale z ciekawymi odcinkami z technicznego punktu widzenia radziłem sobie lepiej ale wciąż nie na miarę startu w maratonie.

Roztrenowanie 4

Sobota, 9 października 2021 Kategoria 50-100, Cube '21, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 82.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:44 km/h: 30.00
Pr. maks.: 76.00 Temperatura: 12.0°C HRmax: 183183 ( 93%) HRavg 142( 72%)
Kalorie: 2241kcal Podjazdy: 1300m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
W przerwie między zajęciami na uczelni ruszyłem na ostatni wyścig Jas-Kółkowy w tym roku. Długo wahałem się jak się ubrać i ostatecznie postawiłem na lżejszy strój i dodatkowe warstwy które można schować do kieszeni. O 12 byłem umówiony na wspólny dojazd do Dębowca na start ale oczywiście pojawiły się dodatkowe komplikacje w domu i ruszyłem w ostatniej chwili ale nie spóźniłem się. Warunki na trasie dyktował wiatr i bardzo szybko dojechaliśmy w trójkę po zmianach do Skoczowa, nie interesuje mnie średnia ale w oczekiwaniu na przejazd przez dwupasmówkę zerknąłem na licznik i było ponad 35 km/h, nawet nie chciałem myśleć o powrocie pod wiatr skoro przy lekkiej jeździe tak szybko znaleźliśmy się w Skoczowie. Było sporo czasu wiec już podjazd pod Simoradz i pagórkowaty odcinek do Dębowca przejechaliśmy spokojniej. W słońcu było fajnie, podczas jazdy nie było czuć zimna ale gdy się tylko zatrzymaliśmy w momencie odczucie chłody było większe. Jeszcze chwila minęła zanim zjechali się wszyscy zawodnicy i kolejne kilka minut zanim ruszyliśmy. Od startu poszedł dwójkowy atak, nikt nie był skory do pogoni więc nieśmiało wyszedłem na czoło i jechałem tempem które mi pasowało, na podjeździe udało się znacznie zmniejszyć stratę ale dopiero jak dano mi zmianę ucieczka została skasowana. Tempo nie było mocne ale nie czułem się komfortowo, na zjeździe oczywiście znalazłem się na tyle i musiałem próbować dostać się na przód podczas kolejnego podjazdu, nawet się to udało i byłem w stanie kontrolować sytuację ale chwilę później popełniłem duży błąd który kosztował mnie dużo i sprawił, że czołówka mi odjechała. Zamiast trzymać się środka jezdni jechałem z prawej strony i gdy poszło tempo nie byłem w stanie odpowiedzieć, w tym roku już kilka razy udawało mi się odpowiadać na takie atak generując nieco niższą moc w dłuższym czasie ale teraz strata była zbyt duża a na zjeździe jeszcze się powiększyła bo na jednym z łuków wyskoczył mi samochód z przeciwka, utrzymywałem kontakt wzrokowy, na kolejnym podjeździe nieco się zbliżyłem ale przy wjeździe na główną musiałem zwolnić bo znowu pojawił się samochód, zorientowałem się, że jestem sam i zdecydowałem się dalej gonić czołówkę, samemu nic nie dałem rady zrobić i liczyłem na to, że czołówka zwolni na drugiej rundzie. Tempo hednak było cały czas na tyle dobre, że nic z tego nie wyszło ale stworzyła się sytuacja w której doszło do podziału czołówki i goniłem już nie 6 a 2 osoby, jechaliśmy podobnym tempem i straty nadrabiałem powoli, podjazdy mi szły całkiem nieźle ale zjazdy tego dnia były słabe a po płaskim w tym roku kompletnie nie umiem jeździć, miałem nawet problem z ustawieniem dobrej pozycji aerodynamicznej więc szans na zniwelowanie strat nie było zbyt dużych. Dopiero na trzeciej rundzie dojechałem do dwójki i chwilę razem jechaliśmy, przed zjazdem jednak poczułem, że mnie braknie na końcówce więc sięgnąłem po żela i na zjeździe znowu zostałem z tyłu. Byłem pewny, że nie dogonię ale mimo to jechałem cały czas bardzo mocno. Na finałowym podjeździe dojechałem ponownie do dwójki i została mi walka na finiszu. W takich sytuacjach miałem najmniej do zaoferowania i liczyłem na to, że długi finisz da mi większe szanse. Nie wiem jakim cudem udało się wycisnąć z siebie jeszcze więcej i być minimalnie szybszy na finiszu. Jadąc w czołówce wcale lepiej być nie musiało, może zamiast niecałych 3 minut straciłbym minutę ale jestem zadowolony ze swojej jazdy, cisnąłem cały czas mocno, nie kalkulowałem, dobrze rozłożyłem siły a jadąc w grupie za dużo byłoby znowu kombinacji, kalkulacji i wówczas nie byłbym zadowolony z 5 miejsca. Wywalczyłem je jednak w sportowej walce a nie przegrywając podium na ostatnim podjeździe. Ten rok znowu pokazał moje inne oblicze, byłem aktywny na wyścigach, próbowałem odjeżdżać, spawać grupy i kontrolować sytuację na trasie z czym w ostatnich latach był problem. W tej sytuacji wynik sportowy schodzi na dalszy plan ale i tak miałem dobre wyniki w tym roku.

Roztrenowanie 3

Czwartek, 7 października 2021 Kategoria 0-50, blisko domu, Cube '21, Samotnie, Szosa
Km: 45.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:55 km/h: 23.48
Pr. maks.: 67.00 Temperatura: 11.0°C HRmax: 177177 ( 90%) HRavg 128( 65%)
Kalorie: 1246kcal Podjazdy: 950m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny krótki wyjazd podczas którego zdążyłem zaliczyć trzy podjazdy szosowe. Na początek zaliczyłem Łysą Przełęcz, przez ostanie lata mnie tam nie było, już wiem dlaczego. Końcówka podjazdu a dokładnie ostatnie 250 metrów w lesie jest bardzo wymagające, licznik nachylenia doszedł do wartości 32 %, wjechałem go na stojąco na przełożeniu 36x28, jechałem mocno od początku więc nie było z czego już jechać i naprawdę na oparach cisnąłem końcówkę. Jesień ma to do siebie, że często poprawiamy czasy na podjazdach na co w sezonie nie zawsze jest czas. Generując blisko 6,5 W/kg przez prawie 4 minuty poprawiłem swój czas na tym odcinku o 15 sekund. To dużo biorąc pod uwagę długość podjazdu. Później już odpuściłem, zaliczyłem dwa razy Przegibek ale już spokojniejszym tempem a na zjazdach poza dobrą techniką ćwiczyłem także hamowanie bo wyprzedzić wolniej jadących samochodów nie byłem w stanie, wracałem już gdy robiło się ciemno, pora założyć mocniejsze lampki i można śmigać nocą.

Roztrenowanie 2

Wtorek, 5 października 2021 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, teren
Km: 20.00 Km teren: 16.00 Czas: 01:48 km/h: 11.11
Pr. maks.: 38.00 Temperatura: 18.0°C HRmax: 175175 ( 89%) HRavg 134( 68%)
Kalorie: 1092kcal Podjazdy: 800m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze
W tym roku jakoś zgubiłem poczucie czasu i jakoś nie jestem w stanie się pogodzić z tym, że już jest październik a co za tym idzie, znacznie krótsze dni. Doceniam więc jedną z zalet roweru MTB a jest nią zrobienie bardzo krótkiego ale treściwego treningu zaraz pod domem i zaliczenie sporego przewyższenia na krótkim dystansie. Tym razem postawiłem jednak na technikę zjazdu z czym mam spory problem w terenie. Ubrałem stare, zużyte już buty których mi nie szkoda na deptanie z rowerem pod górę bądź w dół. Na start zafundowałem sobie podjazd pod Cyberniok, udało się go wjechać w ponad 90 %, w jednym momencie brakło mi może z 200 metrów na stromym kamienistym odcinku, gdyby siła rak była taka jak jeszcze w marcu może bym docisnął rower a tak utraciłem przyczepność i brak spd uratował mnie przed glebą na plecy. Zjazd w moim wykonaniu nie był tragiczny a gdyby podzielić go na dwie części to pierwsza była niezła a druga już znacznie gorsza, było za stromo aby bezpiecznie zjechać więc kawałek pokonałem z buta, tak też wyglądał kolejny podjazd który wybrałem po prostu z barku czasu a chciałem zaliczyć zjazd z Przykrej do Jaworza który technicznie jest łatwy ale dla mnie i tak za trudny, znowu walczyłem z barkiem przyczepności i już wiem, że jest to skutek przede wszystkim słabego ciała i tego, że nie ma czym docisnąć kierownicy przez co nie ma przyczepności, przez moment myślałem nawet nad zredukowaniem ciśnienia ale bałem się kolejnego kapcia. Na Przykrej zrobiłem krótki postój przed zjazdem. Zjazd był ekstremalny w tych warunkach, zapadający zmierzch, problemy z oświetleniem, jedną lampkę zgubiłem a druga przestała działać w połowie zjazdu, do tego zwierzyna co jakiś czas przebiegająca przez szlak i tłumy pieszych, zjechałem jednak bezpiecznie i już jak najszybciej do domu, bez oświetlenia nie czułem się bezpiecznie ale dojechałem w jednym kawałku, wciąż nie widać progresu w technice ale chyba musi on iść w parze z wzrostem siły więc pora ruszyć na siłownię.

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 15170 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 17496 km
Evo 2 10004 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum