Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 96036.50 km (w terenie 1710.50 km; 1.78%) |
| Czas w ruchu: | 3524:10 |
| Średnia prędkość: | 26.63 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 92.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 1040163 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 202 (103 %) |
| Maks. tętno średnie: | 179 (89 %) |
| Suma kalorii: | 2006710 kcal |
| Liczba aktywności: | 1405 |
| Średnio na aktywność: | 68.35 km i 2h 33m |
| Więcej statystyk | |
Trening 58
Środa, 24 maja 2017 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
| Km: | 81.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:37 | km/h: | 30.96 |
| Pr. maks.: | 62.00 | Temperatura: | 12.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 151( 77%) |
| Kalorie: | 1634kcal | Podjazdy: | 600m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Planowałem trening w grupie, za wiele z tego nie wyszło. Wyjechałem pół godziny wcześniej by trochę rozkręcić nogi. Byłem jakoś dziwnie słaby, pomimo tego faktu pojechałem pod Twomark. Pojawiło się około 10 osób. Początek znośnym tempem, w planie było ćwiczenie jazdy po zmianach. Z każdym kilometrem jechaliśmy szybciej, nikt nie mówił, że będzie się to odbywać przy prędkości ponad 40 km/h. W dalszym ciągu mam uraz po kraksie i trzymam sie trochę dalej od koła poprzednika. W Jasienicy już tempo dochodziło do 40 km./h. W Rudzicy przyszła kolej na moją zmianę, trzymałem dosyć dobrą prędkość, zaczął się pierwszy krótki podjazd, komuś się paliło i mnie wyprzedził, zjechałem na bok i podkręcenie tempa było na tyle duże, że nie byłem w stanie złapać koła schodząc ze zmiany. Przytkało mnie, noga dzisiaj kompletnie nie podawała, nie było mocy. Grupa sie oddalała a ja próbowałem gonić. Zaczął się trudniejszy podjazd i straciłem kolejne 30 sekund, na zjeździe pod wiatr nie byłem w stanie nic zyskać, na szczęście czekali na mnie w Landeku. Dałem jeszcze jedną zmianę i tyle z mojej jazdy w grupie. Nie próbowałem nawet gonić, jechałem równym tempem do Strumienia i tam lekko przyśpieszyłem. Jechałem cały czas równo i w Wiśle Wielkiej złapałem Grześka który odpadł od grupy. Od tego momentu jazda po zmianach do Łąki i na skróty omijając Pszczynę do Goczałkowic. Strata była za duża by dogonić grupę i do Międzyrzecza już lżejszym tempem. Tam się rozdzieliliśmy, Grzesiek pojechał prosto, ja w prawo na Jasienicę i jeszcze mocno pojechałem pod górę i w dół. Przez Jaworze już luźnym tempem do domu. Byłem dzisiaj słaby i tyle, nie przejmuję się głupimi komentarzami i odzywkami innych, niech spróbują wjechać poniżej 17 minut na Równicę lub przejechać 20 kilometrową czasówkę poniżej 30 minut, wtedy pogadamy. Jutro wolne a w piątek jakaś tlenowa runda. Jeżeli nogi nie wrócą do dobrego stanu do w sobotę nie jadę na Lysą Horę, nie będzie miało to sensu,a jechać by wjechać powyżej 40 minut to mi się nie chce.
https://www.strava.com/activities/1003768304
https://www.strava.com/activities/1003768304
Trening 57
Wtorek, 23 maja 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
| Km: | 70.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:32 | km/h: | 27.63 |
| Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 182182 ( 93%) | HRavg | 133( 68%) |
| Kalorie: | 1677kcal | Podjazdy: | 973m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wyjazd dopiero o 17:30. Po ciekawym etapie Giro i przy krążących po okolicy chmurach burzowych zastanawiałem się czy jechać. Miałem nadzieję, że nie zmoknę i nie brałem nawet kurtki, było ciepło więc na krótko. Po wyjeździe nogi kompletnie nie kręciły jak powinny, niby nie bolą mnie po Radkowie w przeciwieństwie do pozostałych mięśni ale mocy jakoś mniej. Zupełnie zapomniałem o zwężeniu i robotach drogowych w Jaworzu i wkopałem się w korek. Trochę czasu straciłem i przy dużym ruchu samochodowym skręciłem w pierwszą boczną drogę w Grodźcu. Jest tam ciekawy podjazd w kierunku Górek Wielkich, niby nie długi ale 10% pokazało. Z Górek w stronę Brennej i w prawo skrótem do Lipowca. Zaczęło padać, mimo to jechałem dalej i deszcz nie popuścił aż do Ustronia. Pod Równicą też padało ale postanowiłem jechać. Rozpocząłem dosyć szybko i mocno jak na mnie i to mogło mieć wpływ na dalszą jazdę. Czas na końcu kostki był obiecujący, równe 6 minut. Później niestety było gorzej, miałem nadzieję na czas poniżej 17 minut. Nie mogłem złapać odpowiedniego rytmu i ciągle zmieniając przełożenia męczyłem się z podjazdem. W końcówce już wrzuciłem co mogłem i tragedii nie było, w sumie w maju nigdy tak szybko nie wjechałem. Na lepszym rowerze, przy świeżej nodze powinienem urwać sporo czasu. Czas wyszedł dobry, 17:03, biorąc pod uwagę niezbyt równą jazdę i niezbyt dobrze kręcącą nogę jestem zadowolony. Mogło być dużo gorzej. Na szczycie też mokro i padało, zjazd kompletnie odpuściłem i wolnym tempem dotarłem do Jaszowca. Krótka pętla na Polanie i dwupasem na Skoczów. Zorientowałem się, że będzie pod silny wiatr i chciałem równym tempem przejechać ten odcinek. Zrobiłem jeden zryw 30 sekundowy i dalej spokojnie. Za światłami dołączył do mnie jakiś kolarz i po równych zmianach jechaliśmy razem do Skoczowa. Przed wiaduktem postanowiłem zrobić sprint, akurat była moja zmiana i pomimo już dosyć długiej jazdy na czele podkręciłem tempo, po jakimś czasie udało się zerwać współtowarzysza i byłem pierwszy na wiadukcie. Zjazd do świateł i każdy w swoją stronę. Do domu dojechałem już spokojnie, po drodze zahaczając jeszcze o parę górek. Fajny trening przed jutrzejszą grupową jazdą.
https://www.strava.com/activities/1002198221
https://www.strava.com/activities/1002198221
Trening 55
Środa, 17 maja 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
| Km: | 69.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:29 | km/h: | 27.79 |
| Pr. maks.: | 62.00 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | 168168 ( 86%) | HRavg | 124( 63%) |
| Kalorie: | 1371kcal | Podjazdy: | 540m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Kolejny spokojny trening praktycznie identyczny jak wczorajszy. Jedynymi różnicami były prawie płaska trasa oraz trochę mocniejszy wiatr. Kierowcy znowu trochę utrudniali jazdę a do tego sporo objazdów i robót drogowych, ale jak to wszystko zrobią to będą kolejne odcinki z dobrą nawierzchnią oraz kilka nowych rond w okolicy. To była ostatnia jazda przed sobotnim maratonem w Radkowie. Jak mi się nic nie przytrafi to powinno być dobrze, plan już mam i trzeba go zrealizować, nawet jeżeli stracę trochę na pierwszym kółku to na następnych powinienem to odrobić. Poza jednym zjazdem trasa jest stworzona dla mnie, kilka podjazdów w tym jeden długi i przyjemny, niewiele płaskiego. Po zastanowieniu się jaki rower wybrać to ryzykuję i jadę na najlepszym sprzęcie, zmieniłem tylko opony na Michelin.
https://www.strava.com/activities/991588174
https://www.strava.com/activities/991588174
Trening 54
Wtorek, 16 maja 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
| Km: | 57.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:03 | km/h: | 27.80 |
| Pr. maks.: | 53.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 166166 ( 85%) | HRavg | 123( 63%) |
| Kalorie: | 1288kcal | Podjazdy: | 500m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Spokojny trening. Pogoda z rana niezbyt dobra, wyjechałem później i już było dobrze. Nawet wiatr nie przeszkadzał lub już przestałem zwracać na niego uwagę. Cały czas jechałem bardzo spokojnym tempem, nawet na górkach nie przyśpieszałem. Podczas jazdy sporo niebezpiecznych sytuacji, sam nie wiem ile razy musiałem hamować i się zatrzymywać przez bezmyślnych kierowców. Jutro powtórka.
https://www.strava.com/activities/989017091
https://www.strava.com/activities/989017091
Trening 52
Czwartek, 11 maja 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
| Km: | 70.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:39 | km/h: | 26.42 |
| Pr. maks.: | 68.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 192192 ( 98%) | HRavg | 141( 72%) |
| Kalorie: | 1916kcal | Podjazdy: | 1140m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Pierwszy dłuższy trening w okolicach Jesenników. Dawno tutaj nie byłem a zawsze w tych okolicach mi się podobało. Miałem wyjechać zaraz po śniadaniu czyli o 8:00 ale jeszcze miałem coś do zrobienia i było zimno. W ciągu niecałej godziny ogrzało się z 9 do 15 stopni. Wyjechałem punkt 9:00 i skierowałem się na Czechy. Chciałem sprawdzić czy da się bezpośrednio dojechać do Czech nie robiąc pętli przez Głuchołazy. Po kilometrze już byłem za granicą. Jedyną informacją był znak, po kilku minutach byłem już na głównej drodze. Przejechałem przez Zlate Hory i na dzień dobry postanowiłem wjechać na Biskupią Kopę. Początek względnie spokojny ale od ostatniej serpentyny zrzuciłem dwa ząbki niżej i mocno do końca. Tak mocno to chyba jechałem tylko w Orzeszu na czasówce. Trochę ujechany wjechałem na szczyt. Ubrałem kamizelkę i szybki zjazd, dobra droga, zero samochodów i dobra widoczność. Był to chyba najszybszy zjazd w tym roku, po zjeździe do Petrovic skręciłem w prawo. Początkowo po płaskim a im dalej tym stromiej. Końcówka podjazdu to już ponad 10%, po mocnym początku końcówkę odpuściłem. Nawierzchnia w tym miejscu pozostawiała wiele do życzenia, jednak porównując ją do naszych rejonów to była podobna. Przed szczytem lekkie wypłaszczenie i krótki zjazd w dół do głównej drogi. Chwila zawahania i skręciłem w lewo. Lekko w dół do kolejnego skrzyżowania w Hermanovicach i po skręcie w prawo. Kolejny podjazd, wjechałem go spokojnym tempem i na szczycie chwila oddechu i założenie kamizelki. Na zjeździe trochę wiało ale bardziej w plecy. Przed Zlatymi Horami odbiłem na Rejviz. Był znak o jakiś robotach drogowych. Jechałem ale żadnych remontów nie widziałem. Po kilku kilometrach podjazdu byłem na szczycie i tam dopiero jakiiś 100 metrowy odcinek bez nawierzchni, jeden pas był dopuszczony do przejazdu i mogłem jechać dalej. To był ostatni długi podjazd na trasie. Czekał mnie względnie płaski i pozornie nudny odcinek główną drogą do Głuchołaz. Równa szeroka droga i wiatr w boczny lub w plecy. Po drodze krótki odcinek w góre ale wjechałem go za samochodem, jechał moim tempem i spokojnie mogłem się go trzymać. Szybko dojechałem do Mikulovic, po drodze dwie hopki, wiadukt nad torami kolejowymi i lekki podjazd do centrum. Skręciłem w prawo na Zlate Hory, spodziewałem sie jakiegoś podjazdu a był tylko krótki dosyć stromy odcinek na przejazd kolejowy a tak to cały czas lekko w górę ale pod wiatr. Ze Zlatych Hor wróciłem do polski tą samą drogą. Fajna trasa idealna na rozgrzewkę przed piątkowym Pradziadem.
https://www.strava.com/activities/981062431
https://www.strava.com/activities/981062431
Trening 50
Wtorek, 9 maja 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
| Km: | 55.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:55 | km/h: | 28.70 |
| Pr. maks.: | 54.00 | Temperatura: | 5.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 953kcal | Podjazdy: | 400m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Spokojny trening, jechało się tak jak dzisiejsze warunki czyli źle. Noga coś nie podawała, do tego sporo utrudnień na drodze. Przemilczę temat pogody bo to już jest powoli nie do wytrzymania. Samo ubieranie się na trening zabiera sporo czasu a i tak ciężko jest się dobrze ubrać. Dzisiaj brakło grubych rękawic. Przy okazji przetestowałem napęd po wymianie łańcucha. Nie przeskakuje czyli jest dobrze. Trochę źle obrałem kierunek bo spora część trasy była pod wiatr. Na koniec lekko przyśpieszyłem i jechałem tak przez 6 minut. Pod koniec jazdy już nie czułem palców u rąk i miałem problem ze zmianą biegów. Jutro mam w planie zaliczyć jeden podjazd po drodze. Myślałem o Dlouhe Strane ale nie będę miał tyle czasu bo to ponad 12 km podjazdu i ponadto sporo śniegu leży na podjeździe i w okolicy zbiornika na szczycie. Zaliczę go innym razem a bardziej realne jest zaliczenie Cervenohorskiego Sedla, 9 km łatwiejszego podjazdu szeroką drogą i z mniejszą ilością śniegu.
https://www.strava.com/activities/978431611
https://www.strava.com/activities/978431611
Klasyk Annogórski 2017
Sobota, 6 maja 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
| Km: | 80.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:25 | km/h: | 33.10 |
| Pr. maks.: | 64.00 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | 181181 ( 92%) | HRavg | 158( 81%) |
| Kalorie: | 2320kcal | Podjazdy: | 1120m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Pierwszy wyścig w tym roku. Na początek sporo uwag organizacyjnych ale pewne rzeczy chyba już się nigdy nie zmienią i zawsze będą równi i równiejsi. Nie wiedziałem jak się ubrać, siąpiało i było dosyć chłodno, wybór padł na krótki strój i rękawki. Dosyć dobrze się rozgrzałem i byłem na starcie dokładnie na otwarcie sektora. Byłem w miarę z przodu ale po wjechaniu okazało się, że spora część osób już sobie zajęła miejsce w drugim sektorze i wjazd do pierwszego był utrudniony. Byłem gdzieś w 5 rzędzie ale część osób wogóle nie zajęła miejsce w sektorze tylko obok i na ulicy, trochę mniejsi cwaniacy i spóźnialscy przeskakiwali przez barierki by wejść do sektora. Było tak ciasno, że nie mogłem się prawie ruszać. Już na dzień dobry czekaliśmy na decyzje Policji. Wyścig mógł się nie odbyć. Po zabezpieczeniu trasy wyruszyliśmy z prawie 30 minutowym opóźnieniem. Sporo osób nie stojących w sektorze wryło się do przodu i już były pierwsze zgrzyty. Dawno nie jechałem w takim peletonie i po ostatniej kraksie chyba mam jakiś uraz i jakoś świadomie przepuszczałem kolejne osoby do przodu. Przed Górą Świętej Anny byłem w ogonie peletonu. Na podjeździe byłem skutecznie blokowany i nie mogłem sie przesuwać do przodu. Wszyscy wokół już ledwo dychali a ja nie jechałem nawet w 4 strefie. Jarek i Marcin byli daleko z przodu. Na szczycie byłem w rozciągniętej pierwszej grupie. Na zjeździe uważałem było strasznie ślisko i bałem się gleby. Nie straciłem wiele i po zjeździe mogłem powoli przesuwać się do przodu. Wyprzedziłem kilkanaście osób i gdy zaczął się pierwszy stromy podjazd w Porębie to ktoś się wypiął i musiałem się zatrzymać. Gdy ruszyłem to do poprzednich zawodników miałem jakieś 100 metrów starty a do czuba już pewnie dużo więcej. Szybko wjechałem i złapałem kilka osób. Jakaś większa grupka była niedaleko ale mając za sobą kilka osób nie bardzo widziałem szansę złapania. Przed autostradą złapałem Krzyśka Kubika z Interkolu i próbował chwilę pojechać na kole. Nikt nie dawał zmian i cały czas jechałem 50 metrów za grupą 2 w której jechał Jarek. Wiedziałem, że jestem w stanie złapać ich na podjeździe, ruszyłem mocno od początku . Dogoniłem grupkę a 150 metrów z przodu była czołowa grupa. Z rozpędu wyprzedziłem wszystkich i nikt nie złapał koła, dystans do czołówki się zmniejszał i przed szczytem złapałem i nawet przesunąłem się kilka miejsc do przodu. Zaczął się zjazd, mógł to być dla mnie ostatni zjazd. Trochę się zagapiłem, było mokro i ślisko i zbyt szybko wjechałem w zakręt i uślizgło mi się przednie koło, szybko odbiłem w lewo i ratowałem się by się utrzymać, nie wiem jak mi się to udało ale byłem cały i mogłem jechać dalej, oczywiście pierwsza grupa odjechała a mnie minął samotny kolarz który ruszył za mną na podjeździe. Od tego momentu jechałem już zachowawczo, wszystkie zjazdy odpuszczałem. Zwolniłem strasznie i mijałem już pierwsze osoby które jechały na końcu wyścigu. Poczekałem na drugą grupę i dalej jechałem już z nimi. Różnie to bywało ale sporo osób nie chciało dawać zmiany, ja się starałem pracować i nawet to wychodziło. Pod wiatr szło ciężej i nawet dublowane osoby się podpinały. Na podjeździe pod Górę Świętej Anny dałem dosyć mocną zmianę i kilka najsłabszych osób odpadło. Nie bardzo miałem już o co walczyć, kolejna ucieczka nie miała sensu i ograniczyłem się do dawania regularnych zmian. Dwie kolejne rundy szybko przeleciały. Jedynie na zjazdach lekko odstawałem ale później bez problemu doskakiwałem. Byłem zły, że nie jadę w pierwszej grupie i do tego jeszcze samochód pojawił się na wąskiej drodze. Zamiast jechać to się zatrzymał, znowu trochę zostałem z tyłu a Jarek nawet się przewrócił. Czułem się mocny i wcześniej ustaliliśmy, że każdy jedzie ile może do mety. Szybko dogoniłem grupę i przed ostatnim podjazdem wyszedłem na zmianę. Dogoniła nas 3 osobowa czołówka z kategorii C. Jarek też dołączył i było nas 20 osób. Początek podjazdu jechałem z tyłu ale po chwili wyszedłem na czoło i narzuciłem mocne tempo i po jakimś czasie było nas 7, 5 aż w końcu zostało nas 2. Rozprowadziłem Mariusza Piaseckiego i zafiniszował. Ostatni podjazd pojechałem w tempie czołówki a ostatni kilometr nawet szybciej niż większość osób z czołówki. Nawet dłuższy podjazd w tym tempie bym wytrzymał. Szkoda, forma jest bardzo dobra, gdyby nie te pechowe sytuacje i słabe tempo na pierwszej rundzie to przyjechałbym dużo wyżej i nawet 10 OPEN była dzisiaj realna. Przegrałem z wieloma anonimowymi i słabszymi zawodnikami. W Radkowie będzie inaczej, mniejszy tłok, tempo i dłuższy dystans. Po przejechaniu tych 80 km czułem się bardzo dobrze, jak zobaczyłem średnie tętno z wyścigu to się uśmiałem, takie tętno to ja miałem na Klasyku Kłodzkim czy Liczyrzepie a w poprzednich latach na tym wyścigu przynajmniej o 10 wyższe. Ja się chyba jednak nie nadaję do ścigania.
https://www.strava.com/activities/973913530/segmen...
https://www.strava.com/activities/973913530/segmen...
Trening 49
Środa, 3 maja 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
| Km: | 93.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:21 | km/h: | 27.76 |
| Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 12.0°C | HRmax: | 181181 ( 92%) | HRavg | 134( 68%) |
| Kalorie: | 2297kcal | Podjazdy: | 1050m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Kolejny grupowy trening, tym razem pojechałem z kolegami z klubu zobaczyć podjazd którego nie znałem. W pośpiechu wyjechałem z domu, zapomniałem bidonów i trochę ciepło się ubrałem. Niby było mokro i niezbyt ciepło ale tylko w Bielsku. Byłem pewny, że kolega pojedzie i we dwóch po zmianach szybko dojedziemy do Skoczowa. Jeszcze chwilę czekałem i później miałem 25 minut na dojazd do Skoczowa. Jechałem z wiatrem i po pokonaniu pagórkowatego odcinka w Grodźcu mogłem zwolnić. Spokojnie dojechałem do Skoczowa i byłem idealnie na czas. Zjechaliśmy się na skrzyżowaniu i od początku zgodnie, spokojnie po zmianach jechaliśmy w kierunku Ustronia, Wisły. Lekkie zwolnienie po zjeździe z dwupasmówki i później szybkie ułożenie i współpraca. Okazało się, że zapomniałęm bidonów i Sebastian mi użyczył swój bidon. Po drodze postój na przejeździe kolejowym i dojazd do podnóża Kubalonki. Początek podjazdu podzielił grupę na 2 czteroosobowe grupki. Początkowo współpracowaliśmy a kiedy przyszła kolej na moją zmianę do do końca podjazdu jechałem już na czele. Jechałem równym tempem i po chwili byłem trochę przed resztą, zwolniłem lekko i po pierwszym łuku dojechał Darek i cały podjazd przejechaliśmy we dwóch. Nie jechałem na maksa i w każdej chwili mogłem przyśpieszyć lecz nie zrobiłem tego i Darek też nie próbował dać mi zmiany i tak się skończył podjazd. Tak dla odmiany zmierzyłem sobie czas od skrętu na Łabajów i 14:05 jest dobrym wynikiem, od mostu wyszło 11:08, minutę brakło do rekordu. Zjazd Zameczkiem w dół fatalny, sporo dziur i innych przeszkód i na dole czekanie na resztę grupy. Po drodze sporo kolarzy nas minęło, były mniejsze lub większe grupki ale nie większe niż 5 osób. Po skompletowaniu grupki pojechaliśmy w kierunku Czarnego, szukanie właściwej drogi na Cieńków i wspólny początek podjazdu. Trzymałem się z tyłu i kiedy zrobiło się stromiej jakoś odruchowo przesunąłem się na przód. Po drodze była jedna droga w którą mogłem skręcić ale pojechałem za główną, po 500 m od początku stromego podjazdu skończył się asfalt i pojawiły się płyty. Miałem w pewnym momencie problem z utrzymaniem równowagi ale się udało nie upaść. Krótki odcinek płyt i dobrej jakości asfalt pod restaurację. Na szczycie byłem po nieco ponad 6 minutach podjazdu, pojechałem kawałek dalej by zobaczyć czy jeszcze gdzieś nie ma podjazdu, droga już zaczęła lekko opadać i zawróciłem. Kiedy wszyscy dotarli na górę to krótki odpoczynek i zjazd w dół. Przed płytami zszedłem z roweru, nie byłem jedyny i 50 metrów przeszedłem z buta, dalej jechałem i nawet udało się zjechać bez rozgrzania obręczy. Od tego momentu jazda była zgrana, po zjechaniu z zapory w Czarnem i trochę nerwowym odcinku do ronda, później już jechaliśmy po zmianach. Nie były one całkiem równe ale tak się nie da, nie wszyscy są na równym poziomie i im szybsza i mocniejsza jazda tym bardziej widać różnicę między nami. Po drodze dwa zwolnienia przez Obchody Konstytucji 3 Maja. Na dwupasmówce dołączyły 3 osoby i próbowali nawet dawać zmiany. Niepotrzebne przyśpieszenie na wiadukcie i ja z ostatniego miejsca przeskoczyłem na 3. Była okazja, to się przepaliłem. W Skoczowie odbiłem w prawo i złapałem jednego z tych kolarzy. Jechał na kole do Pogórza, widziałem, że ledwo daje radę i gdy zaczął się podjazd to został. Pojechałem prawie na maksa, wiatr w twarz, trochę zbyt twarde przełożenie i zbyt krótki rozpęd sprawił, że pod koniec mnie trochę brakło ale przepalenie zrobione. Mocnej jazdy było dokładnie 2 minuty. Spokojnie dojechałem do Jaworza i tam ostatni test. Ponad kilometrowy podjazd z momentami po 16%. Rozpędziłem się dobrze i już na starcie musiałem hamować, samochód mnie wyprzedził na skręcie i zamiast 25 km/h jechałem 20 km/h. Wiedziałem, że tego braknie i na dosyć płaskim początku już trochę straciłem. Gdy zaczęło się stromo musiałem ominąć grupę pieszych i trochę podbiło mi koło na rynience. Przytkało mnie i dopiero na wypłaszczeniu złapałem rytm. Mogłem zrzucić ząbek niżej i może bym jeszcze urwał kilka sekund. Końcówka już w dobrym tempie i dobry czas 2:55, poprzedni najlepszy 2:59, myślę, że mogę spokojnie jeszcze poprawić to osiągnięcie. Na szczycie byłem trochę ujechany, o to mi chodziło w dzisiejszym dniu, by wrócić zmęczony do domu. Forma jest dobra i w sobotę ogień a później zobaczymy, jak się uda utrzymać to do Klasyka Radkowskiego to będzie bardzo dobrze.
https://www.strava.com/activities/968875755
https://www.strava.com/activities/968875755
Trening 48
Wtorek, 2 maja 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
| Km: | 81.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:51 | km/h: | 28.42 |
| Pr. maks.: | 56.00 | Temperatura: | 9.0°C | HRmax: | 172172 ( 88%) | HRavg | 132( 67%) |
| Kalorie: | 1868kcal | Podjazdy: | 900m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dosyć dobry trening udało się zrobić. Pogoda odrobinę lepsza niż w ubiegłym tygodniu, nie padało, było trochę cieplej ale mocniej wiało. Obrałem taki kierunek by wracać z wiatrem. Początkowo jechałem spokojnie i tak do Wilkowic. Pierwsze szarpnięcie po skręcie na Huciska. Planowałem jechać od początku do podnóża podjazdu na Magurkę mocnym tempem. Po chwili już się musiałem zatrzymać przez autobus i mocniej pojechałem tylko ostatnie 500 metrów. Dalsza jazda też niezbyt równa, zjazd i później pofałdowaną drogą wśród pieszych, podjazdów, dziur, żwiru i innych przeszkód do Zarzecza. Tam dopiero zorientowałem się jak mocno wieje. Po przejechaniu odcinka do zapory skręciłem w prawo i drugą stroną do Międzybrodzia. Po drodze dwa segmenty kostki brukowej. Kolejny odcinek był pod silny wiatr, za Międzybrodziem na krótkim trudniejszym fragmencie zrobiłem krótki zryw i nawet nieźle wyszło. Do ronda w Kobiernicach było teoretycznie cały czas w dół, ale wiatr nie pozwalał na szybką jazdę. Jakoś dokulałem się do Kęt i tam znowu popis kierowcy. Skręciłem w lewo na Wilamowice a jadący w dosyć dużej odległości od strony Kęt po skręcie zaczął się rzucać o to, że nie miałem tam pierwszeństwa i powinienem się zatrzymać mając za sobą sporo samochodów by przepuścić jeden wypasiony samochód, bezpieczniej było szybko skręcić i nie tamować ruchu. Trochę mnie to zdenerwowało. Powoli zaczynałem jechać z wiatrem i od razu jakoś lepiej. Postanowiłem zrobić finisz przed rondem. Rozpędzałem się i brakło dystansu, nie rozpędziłem się na maksa i już musiałem hamować. Spokojnie dojechałem do Bestwiny i w lewo na Janowice. Cały podjazd wjechałem z blatu, wiatr trochę przeszkadzał i nagle zrobiło się kilka stopni chłodniej i naciągnęły ciemniejsze chmury. Przed wjazdem do Bielska znowu wymuszono na mnie pierwszeństwo. Miałem trzy opcje do wyboru, uderzyć w samochód, wjechać do nie wiadomo jak głębokiego rowu, lub hamować i wjechać w kupę szkła rozrzuconego na poboczu i jezdni. Odruchowo wjechałem w szło i po chwili już jechałem na obręczy. Obie opony miały pełno drobinek szkła powbijanych, jedna z nich zrobiła dziurę w tylnej oponie, malutka ale wystarczyła by przebić dętkę. Zdenerwowałem się strasznie i zabrałem się do wymiany dętki. Jakoś topornie szło, nie mogłem zrzucić opony, po chwili szarpania się udało się i na wszelki wypadek podłożyłem kawałek dętki pod tą małą dziurę i założyłem nową dętkę. Po wymianie znowu problemy z założeniem opony. Nie było łatwo i niebyt równo opona była ułożona w obręczy i nie sprawdziłem tego dokładnie i napompowałem. Prawie cały nabój poszedł i ruszyłem, czułem, że opona bije i znowu postój, spuściłem powietrze i poprawiłem to i napompowałem. Było lepiej i dało się normalnie jechać. Nie mogłem się rozkręcić, nogi jakieś twarde i w dodatku po kilku kilometrach zaczęło padać. Niefajnie, znowu w deszczu, kiedy to ostatni raz padało podczas jazdy, już nie pamiętam. Po jakimś czasie opona się dopasowała i już nie bije na boki. Po drodze do domu jeszcze dwa podjazdy udało się podjechać. Pierwszy luźnym tempem a na drugim mocne przyśpieszenie i bardzo dobra jazda. Może coś z tego będzie w sobotę, tam najgorsze będzie pierwsze okrążenie i ostatni podjazd na metę. Myślę, że jak się utrzymam w czołówce na pierwszej rundzie to dojadę z nią do końca. Forma nie jest wcale taka zła i może nawet na takim wyścigu uda się pojechać dobrze. Ostatni odcinek po podjeździe już typowo spokojny. Jutro jeszcze jakiś trening z jakimś podjazdem i odpoczynek do soboty.
https://www.strava.com/activities/967262335
https://www.strava.com/activities/967262335
Trening 47
Niedziela, 30 kwietnia 2017 Kategoria 50-100, Szosa, Trening 2017, w grupie
| Km: | 97.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:47 | km/h: | 25.64 |
| Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 5.0°C | HRmax: | 177177 ( 90%) | HRavg | 140( 71%) |
| Kalorie: | 2817kcal | Podjazdy: | 1870m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Kolejny trening w górach odhaczony. Pogoda znowu dawała o sobie znać, zimno, mokro, wietrznie i przelotne deszcze. Pomimo to wziąłem lepszy rower. Na czas byłem pod sklepem Twomark, tym razem inni się spóźnili. Wyruszyliśmy w 9 osobowej grupce z kilkoma mocnymi zawodnikami. Po drodze dołączyły jeszcze 2 osoby i w grupie ruszyliśmy w kierunku Równicy. Opłotkami przez Górki, Lipowiec do Zawodzia. Na pierwszy ogień poszła Równica. Jeszcze przed podnóżem podjazdu zrobiły się 2 grupy. Początek razem i po kolei następowała selekcja od tyłu. W końcu odjechał Janek i zrobiła się różnica, ja nie reagowałem, chciałem równym tempem wjechać na szczyt. Długo jechałem na drugiej pozycji ale na lekkim wypłaszczeniu zostałem wyprzedzony przez Remika i Michała. W takiej kolejności wjechaliśmy na szczyt. Z ciekawości zmierzyłem sobie czas od kostki do szczytu i wyszło 13:07, nie ma źle jak na spokojny wjazd. Na szczycie chwila przerwy aż wszyscy wjadą i zimny zjazd do Jaszowca. Dalej fajna jazda po zmianach do Wisły i podjazd na Kubalonkę. Jeszcze przed podjazdem zostałem lekko z tyłu i później podganiałem. Janek znowu odjechał i nikt go nie gonił. Przez moment jechałem na drugiej pozycji ale nie trwało to długo. Kilka ataków, brak mojej reakcji i jadąc równym tempem byłem 6 na szczycie. Na tym skończyła się moja spokojna jazda pod górę. Po zjeździe Zameczkiem do Wisły i spokojnym dojeździe do podnóża Salmopolu, wyszedłem na zmianę i zyskałem kilka metrów przewagi. Gdy reszta zorientowała się, że nie mam zamiaru zwolnić to zaczęła się akcja pogoni. W pogoń ruszył Janek a za nim Remik. Jechałem równym tempem ale już nie spokojnie. Rezerwa jeszcze była i mogłem przyśpieszyć. Nie zrobiłem tego i po 3 kilometrach podjazdu Remik dojechał do mnie. Nie dał zmiany tylko czekał na finisz. Na ostatnim zakręcie się zerwał, ja już go nie goniłem i kilka sekund za nim wjechałem. Od zajezdni wjeżdżałem 16:49. Rekord już coraz bliżej ale jeszcze brakło 21 sekund. Na szczycie znowu czekanie na resztę. Było zimno i na zjeździe przemarzłem. W Szczyrku zostaliśmy we dwóch za grupą, chwila mocniejszej jazdy i dogoniliśmy resztę. Już wtedy były 2 grupy, jedna pojechała prosto do Bielska a druga w lewo na Biłę i Orle Gniazdo. Mocna jazda pod górę, Remik i Janek się oddalili, jechałem dosyć mocnym tempem i prawie dogoniłem Janka gdy się zorientowałem, że odkręciła mi się korba. Siłowa jazda oraz chyba nieuważne dokręcenie korby po ostatnim czyszczeniu i musiałem zejść z roweru. Dokręciłem korbę i jechałem dalej, byłem 5 na górze a czas samej jazdy wyszedł 2, za Remikiem. Uważny zjazd w dół po dziurach, parę bidonów poleciało. Po zjechaniu na dół jazda już spokojna nie była, szarpnięcia i mocne tempo. Do Mesznej wytrzymałem później odpuściłem. Znowu zostaliśmy we dwóch i przy mocniejszej jeździe przez Bielsko dołączyliśmy do grupki. Miała miejsce niebezpieczna sytuacja z Policją. Bałem się mandatu a skończyło się na szczęście bez problemów. Powodem była oczywiście jazda drogą a nie ścieżką rowerową. Spokojnie głównymi drogami do Hulanki i później ja pojechałem na Lotnisko. Spotkałem Wojtka który odłączył się wcześniej i jechał bocznymi drogami. Po zjeździe na dół, rozdzieliliśmy się i każdy pojechał do domu. Ostatni kilometr już na zupełnym luzie. Jestem zadowolony ze swojej aktualnej dyspozycji. Jutro zasłużony odpoczynek a we wtorek jakiś trening na pagórkowatej trasie a w środę znowu góry.
https://www.strava.com/activities/963967796
https://www.strava.com/activities/963967796







