Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

w grupie

Dystans całkowity:49822.00 km (w terenie 762.00 km; 1.53%)
Czas w ruchu:1817:20
Średnia prędkość:27.27 km/h
Maksymalna prędkość:92.00 km/h
Suma podjazdów:569366 m
Maks. tętno maksymalne:205 (103 %)
Maks. tętno średnie:198 (101 %)
Suma kalorii:1041293 kcal
Liczba aktywności:549
Średnio na aktywność:90.75 km i 3h 20m
Więcej statystyk

Trening 31

Czwartek, 31 marca 2016 Kategoria 100-200, Samotnie, Trening 2016, w grupie
Km: 119.00 Km teren: 0.00 Czas: 04:01 km/h: 29.63
Pr. maks.: 55.00 Temperatura: 16.0°C HRmax: 168168 ( 86%) HRavg 136( 69%)
Kalorie: 2633kcal Podjazdy: 760m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Ostatni trening przed pierwszym wyścigiem w tym sezonie. Pogoda zacna, ciepło i pogodnie, jedynie wiatr mógłby być słabszy. 
Założyłem nowe wyścigowe opony by je przetestować, super niosą, do Jastrzębia jadąc pod wiatr dotarłem po nieco ponad godzinie jazdy. Przez miasto przejechałem spokojnie i dotarłem na miejsce zbiórki. Grupowy trening był ostatnim "elementem" w przygotowaniu do Sobótki. Na treningu zjawiło się 7 osób, po kilku kilometrach jedna osoba odpadła z powodu defektu i jechaliśmy w 6, po drodze dołączyły jeszcze 2 osoby. Do Pawłowic dojechaliśmy spokojnie,z Pawłowic do Hażlacha już równo po zmianach. Tempo było coraz mocniejsze i w końcu z przodu zostało nas 5 osób, równe mocne zmiany spowodowały, że do ronda w Hażlachu dojechaliśmy w 4. Po nawrocie zjechaliśmy się w jedną grupę i już spokojniejszym tempem przez Pruchną do Kończyc Małych. Odłączyłem się od grupy i równym  spokojnym tempem dojechałem do Rudzicy. Później już na luzie przez Jaworze do domu.  
Opony bardzo dobrze się spisują na suchej nawierzchni, nie wiem jak na mokrym.
W Sobótce nie nastawiam się na wynik, jadę tam tylko dla dobrego treningu w grupie w mocnym tempie i dla rozeznania na kogo trzeba będzie uważać w tym sezonie. Decyzję na temat kolejnych startów podejmę po weekendzie, narazie nie wiem co się dzieje, pojawiają się informacje w które nie chce mi się wierzyć, oby były to tylko żarty.
https://www.strava.com/activities/531806174

Trening 19

Niedziela, 6 marca 2016 Kategoria w grupie, Trening 2016, Szosa, Samotnie, 100-200
Km: 108.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:55 km/h: 27.57
Pr. maks.: 51.00 Temperatura: 10.0°C HRmax: 165165 ( 84%) HRavg 132( 67%)
Kalorie: 2284kcal Podjazdy: 780m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Planowałem wyjechać o 8, zaspałem i wyjechałem dopiero o 9. Znowu mocno wiało i początek miałem pod wiatr, później z wiatrem. Do Jastrzębia dojechałem o 10:30. Trochę pokręciłem się po mieście i o 11 ruszyliśmy 9 osobową grupą w kierunku Golasowic. Od Golasowic do Hażlacha jechaliśmy dwójkami po zmianach, nawet dobrze to wyglądało. Później już trochę gorzej, próby ataków ze strony kolegów. Próbowałem to spawać ale nie miało to sensu. Do Ochab dojechaliśmy wspólnie. Z Ochab wróciłem do domu. Dobrze się jechało, podjazdy spokojnie a wcale nie odstawałem od reszty, kolejny grupowy trening za dwa tygodnie.
 https://www.strava.com/activities/509967598

Trening 13

Niedziela, 14 lutego 2016 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2016, w grupie
Km: 107.00 Km teren: 0.00 Czas: 04:17 km/h: 24.98
Pr. maks.: 47.00 Temperatura: 8.0°C HRmax: 176176 ( 90%) HRavg 150( 76%)
Kalorie: 2077kcal Podjazdy: 800m Sprzęt: Zimówka Aktywność: Jazda na rowerze
Wybrałem się na klubowy trening. Z domu wyjechałem po 9. Na miejsce zbiórki miałem 40 km. Nie jechało mi się dobrze i myślałem by pojechać samemu dystans. Przed 11 byłem na miejscu. Parę minut po 11 ruszyliśmy w 12 osobowym składzie. Po drodze jeszcze dołączył Paweł. Tempo początkowo spokojne stawało się coraz bardziej szarpane. Od Pawłowic w kierunku Skoczowa jechaliśmy po zmianach, strasznie nierówne to były zmiany i w końcu przed Ochabami gdy miałem tętno ponad 175 odpuściłem i jechałem luźniejszym tempem przez kilometr. Później dołączyłem i było już lepiej.  Od Skoczowa do Hażlacha każdy jechał swoim tempem, część osób się ścigała, ja wolałem spokojnie przejechać ten odcinek, luty to nie czas na ściganie. Od Hażlacha już każdy w swoją stronę. Spokojnie jechałem przez Iskrzyczyn do Skoczowa i dalej do Bielska. Nie było tak źle po wczorajszym treningu siłowym. Podjazdy też luż nieco lepiej wchodzą. Teraz czas na tydzień regeneracyjny.
https://www.strava.com/activities/493273786

Roztrenowanie 3

Niedziela, 18 października 2015 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 130.00 Km teren: 0.00 Czas: 04:54 km/h: 26.53
Pr. maks.: 54.00 Temperatura: 6.0°C HRmax: 167167 ( 85%) HRavg 118( 60%)
Kalorie: 2818kcal Podjazdy: 600m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Wybrałem się dzisiaj na kolejny grupowy trening. Na miejscu zbiórki pod salonem Treka zebrało się 7 osób. Pogoda nie rozpieszczała, 4-5 stopni na termometrze i mgła. Drogi były mokre i miejscami śliskie. Padły dwie propozycje trasy, jedna górzysta: Dookoła Babiej Góry, druga płaska: Woszyce. Wybór padł na tą drugą i spokojnie jechaliśmy w kierunku Komorowic. Początkowo współpraca nie bardzo się układała, później było coraz lepiej i kilometry szybko mijały. Pierwszy postój był na zaporze w Goczałkowicach. Tam też podzieliliśmy się na dwie grupy,  dwie osoby jechały prosto do Strumienia i na Bielsko a reszta w kierunku Suszca. Jechaliśmy częściowo nowymi dla mnie drogami z zerowym ruchem i całkiem dobrą nawierzchnią, będzie gdzie trenować wytrzymałość przed następnym sezonem. Dojechaliśmy do ronda w Woszycach i wróciliśmy tą samą drogą do Suszca. Później znowu bokami do Mizerowa i Wisły Wielkiej. W Strumieniu krótka przerwa i równym tempem do Landeka. Tam trochę podkręciliśmy tempo i do Ligoty trochę się porwało. W Ligocie postój w sklepie i później jeszcze runda przez Czechowice i Bestwinę do Bielska. Tam się rozdzieliliśmy i każdy w swoją stronę. Wyszedł fajny trening w grupie, jak będzie pogoda to jeszcze za tydzień i może za dwa tygodnie pojadę na tego typu trening. Jak się nie uda to trudno. Do 1 listopada planuję jeszcze jeździć spokojnie, później 2 tygodnie przerwy od roweru i znowu powolne rozkręcenie, celem dobrego przygotowania do 2016.
https://www.strava.com/activities/415282029

Zakończenie sezonu 2015

Sobota, 10 października 2015 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie, Wyścig
Km: 98.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:27 km/h: 28.41
Pr. maks.: 67.00 Temperatura: 8.0°C HRmax: 190190 ( 97%) HRavg 141( 72%)
Kalorie: 2247kcal Podjazdy: 1270m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Ostatni mocny akcent tego sezonu. Czuć już zmęczenie tym sezonem, był to najlepszy sezon w mojej karierze, wnioski już wyciągnąłem, te dobre i złe i teraz trzeba odpocząć i później dobrze przepracować zimę by następny sezon był co najmniej tak dobry jak ten mijający.
Pogoda się zmieniła, pojawił się zimny wiatr który przyniósł ze sobą niskie temperatury. Dosyć mocno odczułem to w pracy gdzie mocno wymarzłem a później nie potrafiłem się rozkręcić. Z pracy wróciłem o 11:55 a o 13:00 miałem być w Dębowcu.
Z domu wyjechałem o 12:10, do Skoczowa jechałem z wiatrem, noga nie podawała zbytnio, ale byłem dobrej myśli. Ze Skoczowa pojechałem przez Międzyświeć w kierunku Iskrzyczyna i dalej Dębowca. Na starcie byłem o 13:00. Pojawiło się sporo zawodników w tym wszyscy najmocniejsi kolarze z naszego klubu. Zjawił się nawet Marek Adamczyk ale nie był klasyfikowany. Wystartowaliśmy o 13:20, początkowo jechałem z tyłu bardzo spokojnie. Już na samym początku odjechał Marek Adamczyk z Darkiem na kole, nikt nie był chętny do gonitwy, tempo też nie było jakieś szczególnie mocne i każdy patrzał na innych i nie było żadnej współpracy. W grupce było nas 7 osób. Taka sytuacja utrzymywał a się przez większość pierwszej rundy. Na początku drugiej rundy wyszedłem na czoło i zacząłem podkręcać tempo, później Grześ wyszedł na czoło, ja podkręciłem tempo i zostało nas 3. W tym składzie jechaliśmy już do końca. Współpraca z Grzesiem i Dominikiem dawała efekty. Pod koniec drugiej rundy złapaliśmy Darka, kawałek się trzymał, puścił koło na podjeździe pod Iskrzyczyn. Trzecia runda minęła szybko, współpraca się układała i w połowie rundy kiedy mieliśmy dosyć dużą przewag ę nad goniącymi nas Andrzejem i Darkiem jeszcze lekko podkręciliśmy tempo. Wspólnie dojechaliśmy do ostatniego podjazdu. Długo byłem na czele, jednak pod koniec zaczęło brakować sił i Dominik wydawał sie być mocniejszy, Grześ już został parę metrów za nami, zacisnalem zęby i zacząłem długi finisz i udało się wygrać. Z wyniku jestem bardzo zadowolony. Marek Adamczyk przejechał trasę 5 minut szybciej, jeszcze do niego mi trochę brakuje, może kiedyś uda mi się mu dorównać. Po wyścigu pojechaliśmy do Darka Puzonia na herbatę i ciasto. Po 16 większość osób pojechała, ja z Robertem siedzieliśmy do 17. Później czekał mnie tylko powrót pod wiatr do Bielska, ciężko się jechało. W domu byłem o 18:20.



Trening 74

Niedziela, 4 października 2015 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 123.00 Km teren: 0.00 Czas: 04:21 km/h: 28.28
Pr. maks.: 72.00 Temperatura: 21.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 2450kcal Podjazdy: 1800m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
https://www.strava.com/activities/405914044
Grupowy trening po okolicznych pagórkach. Przyłączyłem się do grupy startującej o 7:00 przed salonem Speca w Bielsku. Zjawiło się osiem osób w tym jedna kobieta. Pojechaliśmy w kierunku Szczyrku, początkowo nie bardzo współpraca się układała i razem z Jankiem Grzempą prowadziliśmy grupę, sytuacja zmieniła się za Lipową i tam już więcej osób wychodziło na czoło. Pierwszym trudniejszym podjazdem była przeł. U Poloka. Przed podjazdem się podzieliliśmy na dwie grupki, mocniejsi pojechali przodem a reszta została z tyłu. Sam podjazd jeszcze nas podzielił i na szczyt dojechaliśmy razem z Jankiem z przodu a następni dojeżdżali pojedynczo. Na szczycie znowu się połączyliśmy i pojechaliśmy w kierunku Jeleśni. W Sopotni było blisko czołowego zderzenia z samochodem. W Jeleśni jadący tuż przede mną kolega Tomek z drużyny Jafi Sport gwałtownie zahamował i to był test mojej koncentracji, udało się uniknąć zderzenia a także kolarze jadący za mną w porę zareagowali. Kolejnym podjazdem był Rychwałdek. Znowu na szczyt wjechałem razem z Jankiem a reszta niewiele za nami. Dalsza droga przebiegła szybko z dobrą współpracą a także próbami odjazdów. W Międzybrodziu dwie osoby zatrzymały się a nasza szóstka ruszyła na Przegibek. Mocne tempo narzucone przez towarzyszy spowodowało, że właściwy podjazd zaczynaliśmy we dwóch z Jankiem. Po około kilometrze wyprzedził nas Przemek Niemiec, próbowałem złapać koło ale jechał zdecydowanie za mocno dla mnie, przy okazji urwałem Janka i na szczyt wjechałem jakieś 30 sekund przed Jankiem. Na szczycie poczekaliśmy na resztę i uzupełniliśmy zapasy wody. Szybki zjazd do Straconki i równym tempem do Kamienicy. Tam się rozdzieliliśmy. Odprowadziłem dwóch kolarzy do Jasienicy i sam pojechałem do Nałęża i przez Jaworze Górne do domu. Wyszedł fajny trening, chyba ostatni taki trening w tym roku.

Rajcza

Sobota, 19 września 2015 Kategoria 0-50, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 13.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:23 km/h: 33.91
Pr. maks.: 65.00 Temperatura: 15.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 254kcal Podjazdy: m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Rajcza Tour 2015

Sobota, 19 września 2015 Kategoria 100-200, avg>30km\h, Maraton, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 103.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:20 km/h: 30.90
Pr. maks.: 75.00 Temperatura: 15.0°C HRmax: 182182 ( 93%) HRavg 162( 83%)
Kalorie: 2237kcal Podjazdy: 2000m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
https://www.strava.com/activities/395417852
Ostatni maraton w tym sezonie, patrząc na wynik to mogę być zadowolony, pozostaje lekki niedosyt z powodu 1 pkt starty do podium w generalce, po prostu rywale byli lepsi i trzeba się z tym pogodzić.
Pogoda w dniu startu była taka jak zwykle w Rajczy, czyli pochmurno, mokro i chłodno, z tego powodu też nie robiłem rozgrzewki i od razu ustawiłem się na starcie.
Po starcie staram się trzymać z przodu, nie do końca się to udaje, co chwilę spowolnienia i przyspieszenia, trochę sił straciłem i u podnóża podjazdu pod Glinkę byłem dosyć daleko od czuba peletonu. Na podjeździe sporo nadrobiłem i byłem na bardzo dobrej pozycji w samej czołówce. Na zjeździe nic nie widziałem, zaparowane okulary i mgła i trochę zacząłem tracić, przed Rajczą zrobił się już dosyć duży peleton a niezbyt mocne tempo na kolejnych kilometrach spowodowało, że przed podjazdem na Kotelnicę było w peletonie około 60 osób. Byłem z tyłu i to był błąd, straciłem kontakt z pierwszą grupą i jechałem na początku drugiej grupy, zjazd potraktowałem spokojnie i przez Tarliczne jechałem w środku grupy. Przed kolejnym podjazdem w Lalikach przez zbyt agresywny ruch manetką spadł mi łańcuch, chwilę z nim walczyłem i straciłem kontakt z grupą. Próbowałem gonić i na Ochodzitej miałem jakieś 50m starty do grupy, nie byłem w stanie się przepchać z powodu dużej ilości samochodów i musiałem się nawet zatrzymać. Motywacja spadła do zera. Na zjeździe jem batona i dołączam do kolejnej grupki, trzymam się do podjazdu pod Zapasieki, tam postanowiłem zaatakować, udało się przeskoczyć do ogona drugiej grupy w której jechał m.in. Marek, jechaliśmy równo po zmianach i na podjeździe w kierunku Krężelki wszystko się rwie, łapię dwie osoby z poprzedniej grupy i staram się na zjeździe utrzymać ich tempo, średnio się to udaje i mam lekką stratę. Dociągam do grupki przed granicą, daję zmianę na podjeździe i kiedy zaczął się zjazd to spadł mi łańcuch, udało się go nałożyć bez zatrzymywania, ale grupa odjechała, przegapiłem skręt w lewo i musiałem zawracać tracąc kilkanaście sekund. Jechałem średnim tempem i przed podjazdem w kierunku granicy zobaczyłem przed sobą grupę, znowu przegapiłem skręt i musiałem zawrócić. Na podjeździe doganiam kilka osób, jem batona i biorę pełny bidon. Kiedy zaczął się zjazd to znowu spadł mi łańcuch, trochę trwało zanim go nałożyłem i wyprzedziła mnie w tym czasie grupa z którą mogłem jechać dalej, pozostała mi jazda indywidualna na czas. Jechałem spokojnym tempem, dopiero przed samą metą przyspieszyłem i wyprzedziłem jeszcze dwie osoby.  Ostatecznie straciłem 20 minut do zwycięzcy i niecałe 5 minut do tej grupy z którą mogłem dojechać do mety. W następny weekend jadę jeszcze do Żmigrodu, czasowiec ze mnie marny, może w parze uda się wykręcić jakiś dobry czas.

XII Rajd na Równicę

Niedziela, 13 września 2015 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 90.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:12 km/h: 28.12
Pr. maks.: 74.00 Temperatura: 20.0°C HRmax: 200200 (102%) HRavg 144( 73%)
Kalorie: 1921kcal Podjazdy: 1500m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
https://www.strava.com/activities/391165087/overvi...
Kolejna (XII) edycja Rajdu z metą na Równicy była moją piątą i jak się okazało najlepszą. Po pewnych problemach w domu wyjechałem mocno spóźniony o 7:40. Do Skoczowa jechałem dosyć mocno i po niecałych 30 minutach  byłem w Skoczowie. Część ekipy już czekała a reszta dojechała chwilę później. Spokojnie dojechaliśmy do Ustronia. Tam krótki postój,  wspólne zdjęcie i ustawiliśmy się na starcie. W głowie wszystko poukładane, miałem plan A, B a nawet C. Po starcie nie mogłem wpiąć buta w pedał i trochę zostałem w tyle, ale gdy tylko zaczęło się pod górę to zacząłem nadrabiać pozycje, postanowiłem od początku jechać mocno, bez kalkulacji i przyniosło to zamierzony efekt, jeszcze przed kostką byłem na czele, tylko Dominik jeszcze próbował ze mną walczyć, w połowie kostki został z tyłu, później już nie oglądałem się za siebie i gnałem co sił w nogach. Równe mocne tempo przez cały czas zaowocowało nowym rekordem, juz jakiś kilometr przed metą wiedziałem, że rekord jest w zasięgu i na ostatnim kilometrze nie starciłem tempa i nawet na ostatnich 300 metrach jeszcze przyśpieszyłem i linię poboru opłat przekroczyłem z czasem 16:21. Nie stanąłem od razu tylko pojechałem o do schroniska, tam miałem czas 17:54. W maju miałem 18:43, z tym, że wtedy mój czas wynosił 17:33 do linii poboru opłat. Drugi zawodnik stracił do mnie 2:15. Uważam, że zasłużyłem na to zwycięstwo, piąty raz brałem udział w Rajdzie i trzeci raz wygrałem. Po ściganiu spotkanie przy napojach i ciastach. Po godzinie siedzenia pojechałem z Darkiem i Adamem przez Wisłę na Salmopol, wjechałem go spokojnym tempem i dalej w kierunku Bielska. W domu byłem o 12:45. Był to ostatni mocny trening przed Rajczą. Jestem nastawiony pozytywnie, mam nadzieję, że w końcu dobrze przejadę ten wyścig, zwykle zawsze coś nie grało, albo brak formy, albo awarie sprzętu. 

Trening 61

Niedziela, 30 sierpnia 2015 Kategoria 50-100, Szosa, w grupie
Km: 70.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:41 km/h: 26.09
Pr. maks.: 64.00 Temperatura: 31.0°C HRmax: 163163 ( 83%) HRavg 135( 69%)
Kalorie: 1525kcal Podjazdy: 1700m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
https://www.strava.com/activities/380726259
Po sobotnim dystansie, w niedzielę wybrałem się na klubowy trening. Celem była Góra Żar. Oprócz mnie na trening wybrało się trzech kolarzy, sezon urlopowy, wyścig w Rybniku, upał i duży dystans miały wpływ na niską frekwencję, ja byłem w tej komfortowej sytuacji, że na Górę Żar mam tylko 35 km a koledzy ponad 70km. Całą trasę przejechałem spokojnie, na Przegibek wjechałem razem z Andrzejem, później jechałem sam z przodu, jednak moja przewaga na Żar wynosiła jakieś 45 sekund. Po godzinnym postoju na szczycie Góry Żar wróciliśmy tą samą drogą, pod Przegibek znowu jechałem spokojnie i wjechałem pierwszy z przewagą około 1,5 minuty nad resztą. W Straconce zatrzymaliśmy się w sklepie, później dojechałem z resztą do granicy z Jaworzem i skręciłem w stronę domu, po drodze jeszcze spotkałem Jacka.

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 14036 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 16398 km
Evo 2 9995 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum