Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Trening 54

Poniedziałek, 6 czerwca 2022 Kategoria 100-200, Cube '22, Góry, Samotnie, Szosa, Trening 2022
Km: 118.00 Km teren: 0.00 Czas: 04:47 km/h: 24.67
Pr. maks.: 67.00 Temperatura: 25.0°C HRmax: 177177 ( 90%) HRavg 135( 69%)
Kalorie: 3602kcal Podjazdy: 2660m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Długo czekałem na dzień w którym uda się zaliczyć kilka podjazdów w mocniejszym tempie. Korbę po ostatniej awarii udało się pokleić i liczyłem na to, że sprawa zostanie szybko rozwiązana. Miałem cały dzień do dyspozycji więc wyjechałem dopiero po 10. Po rozgrzewkowym przejeździe przez Bielsko gdzie tradycyjnie straciłem czas i nerwy ruszyłem na Magurkę. Wydawało mi się, że dobrze podjeżdżam ale sił brakło i łańcuch szybko wylądował na największej koronce kasety, utrzymując założoną moc doczłapałem do szczytu gdzie w momencie obleciało mnie stado much więc szybko ruszyłem w dół. Przy doświadczeniu zdobytym w MTB dużo łatwiej zjeżdżało się stromą i krętą szosą do Wilkowic. Przed drugim podjazdem miałem trochę czasu na regenerację, jakoś nie chciało mi się jechać na Żar czy jeszcze bardziej oddaloną Łysinę więc ruszyłem w kierunku Szczyrku gdzie zaliczyłem równie trudny ale nieco krótszy podjazd – Osiedle Podmagura od Biłej. Tak się złożyło, że generowałem dokładnie taką samą moc jak na Magurce ale w czasie 5 minut krótszym. Po tym podjeździe już czułem się ujechany więc kolejny podjazd na Trasie – Salmopol wjechałem już znacznie spokojniejszym tempem. Planowałem jeszcze jechać Zameczek i Równicę ale zmieniłem zdanie i po zjeździe do Wisły nawróciłem i zaliczyłem drugi raz Salmopol, tym razem ze sporą niespodzianką w postaci spadniętego łańcucha w trakcie jazdy. Musiałem się zatrzymać i już motywacja do dalszej jazdy spadła znacznie. Doczołgałem się do końca podjazdu i od razu ruszyłem w dół do Szczyrku gdzie musiałem odwiedzić sklep. Na postoju stwierdziłem, że korba znowu dostała luz i konieczna będzie wymiana ramion i być może osi na nową. Czasu miałem jeszcze sporo więc postanowiłem zaliczyć jeszcze Przegibek, tradycyjnie z dwóch stron. Jadąc do Bielska biłem się jeszcze z myślami czy jednak nie odpuścić ale pojechałem i nie żałuję bo całkiem nieźle się podjeżdżało chociaż tempo było spokojne. Mając w nogach ponad 100 kilometrów i 2500 metrów w pionie wróciłem do domu. Co prawda liczyłem na więcej ale plan minimum jaki założyłem przed jazdą został wykonany.

Podsumowanie 23 tygodnia 2022

Niedziela, 5 czerwca 2022 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Czerwiec nie zaczął się dla mnie zbyt szczęśliwie, znowu pojawiły się problemy ze sprzętem co spowodowało fatalny start w BAM Racibórz. Kiedyś twierdziłem, że prawdziwą sztuką jest zająć ostatnie miejsce w zawodach. Mi się to udało ale potrzebowałem na to trzech kapci, 2 kilometrów z buta oraz dystansu który w normalnym trybie pokonuje się w niecałą godzinę. Sportowo od 11 lat nie znalazłem się w takim miejscu aby być skazanym na okupywanie tej części tabeli. Było to wyzwanie dla głowy aby się z tym pogodzić ale się udało, nie przejmuję się osobnikami którzy będę śmiać się z tej sytuacji bo swoje miejsce w szeregu znam a to, że znalazłem się w tym miejscu to przypadek. Regularne zajmowanie miejsc w TOP 10 na uphillach w ostatnich latach to nie jest przypadek tylko norma na którą pracowałem przez długi czas i to jest moje miejsce w szeregu, na MTB też dotychczas zajmowałem miejsca w TOP 20 i żaden słabszy start nie może spowodować, że nagle zostanę traktowany jak cienias. Każdy kto tak twierdzi jest po prostu niepoważny i nie warto z taką osobą się zadawać. Na trening znowu nie byłem w stanie poświęcić większej ilości czasu i bardziej przypominało to poziom z kwietnia niż maja gdy musiałem zadowolić się ledwie 3 treningami w tygodniu i niespełna 7 godzinami treningowymi co dla mnie jest bardzo małą ilością z której nie potrafię nic wyciągnąć. Ten rok już taki będzie i nie będę na siłę budował formy która pozwoli mi w dobrym tempie przejechać 3-5 godzinny wyścig bo raczej nic z tego nie będzie a może się okazać, że w ogóle popadnę w przeciętność i nawet na uphillach czy w MTB będę spisywał się dużo gorzej niż obecnie a nie jest to poziom na jaki mnie stać. Nic mi się ostatnio nie układa ale muszę z tym żyć i może kiedyś sytuacja wróci do normy i znowu będę mógł cieszyć się długimi dystansami pokonywanymi w dobrym tempie, na razie muszę trzymać się tego co udaje się realizować w ostatnich tygodniach i być może okaże się że przez wiele lat bezskutecznie walczyłem o dobre pozycje na wyścigach szosowych co od razu udało się zrobić po wejściu w MTB. Końcem roku nastąpi u mnie kilka zmian i na jakiś czas rowery pójdą w odstawkę ale lepiej tak niż mieć całkowity zakaz roweru i wysiłku poprzez jeżdżenie na siłę mimo buntu organizmu. Ostatnio wyciągnąłem sporo wniosków i już wiem, że przez ostatnie lata wiele rzeczy robiłem na siłę, teraz to musi się zmienić by znów być sobą a nie tylko zadowalać innych i ich chore oczekiwania, poświęcać się by nie usłyszeć za to nawet dziękuję czy po prostu tłumaczyć się ze swoich zachowań które w gruncie rzeczy są naturalne, to nie tędy droga do szczęścia, zaczynając jeździć rowerem wszystko wyglądało inaczej, obecnie w tym sporcie za dużo jest „Gwiazd” którzy świata poza dwoma kołami nie widzą i na każdym kroku są faworyzowani a poświęcenie innych jest niewidoczne. Już ma wszystko co do życia mi jest potrzebne, mieszkanie, dobry samochód, bardzo dobrą i świetnie płatną pracę, stać mnie na kilka wyjazdów zagranicznych w roku, niedługo pojawi się rodzina, brakuje mi tylko zdrowia które przez ostatnie lata się pogorszyło ale więcej do szczęścia mi nie jest potrzebne, rowerów może nie mam najdroższych ale zarobiłem na nie własną pracą i dobrze mi się na nich jeździ więc nie potrzebuję nudnych i oklepanych sprzętów na ramie Trek czy Specialized wyposażonych w jeszcze bardziej powszechny osprzęt Shimano.
1.Dane o parametrach ciała:

Bez zmian w odniesieniu do wcześniejszych tygodni.
2.Analiza obciążenia treningowego:

Wzrost CTL nie wpłynął w żaden sposób na stabilizację dyspozycji która w dlaszym ciągu bardzo faluje.

Rozgrzewka i rozjazd

Niedziela, 5 czerwca 2022 Kategoria 0-50, Romet '22, Samotnie, Szosa, teren
Km: 38.00 Km teren: 8.00 Czas: 01:46 km/h: 21.51
Pr. maks.: 41.00 Temperatura: 26.0°C HRmax: 170170 ( 87%) HRavg 130( 66%)
Kalorie: 1127kcal Podjazdy: 210m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze
Po zawodach miałem okazję przejechać się jeszcze godzinę rowerem i postanowiłem to wykorzystać. Z Goczałkowic dojechałem do domu zaliczając zupełnie mi nieznane wały Wapieniczanki, początkowo jechało się szeroką szutrową drogą by później przedzierać się przez zarośla, na mapie droga była, koleiny również widoczne więc kiedyś jeździło się tym traktem. W pewnym momencie musiałem wjechać na drogę i zaliczyłem jeszcze kilka nieznanych uliczek a następnie główną drogą i znów bocznymi do Bielska. Fajne przekręcenie nogi, zupełnie nie byłem zmęczony ale nie miałem być po czym.

Bike Atelier Maraton Racibórz 2022

Niedziela, 5 czerwca 2022 Kategoria 0-50, Romet '22, Samotnie, teren, w grupie, Zawody 2022
Km: 22.00 Km teren: 16.00 Czas: 01:00 km/h: 22.00
Pr. maks.: 60.00 Temperatura: 28.0°C HRmax: 183183 ( 93%) HRavg 165( 84%)
Kalorie: 845kcal Podjazdy: 220m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze
Czas kolejnego startu nie był dla mnie łaskawy. Co prawda pojawiłem się po raz pierwszy w biurze zawodów na tyle wcześnie aby zrobić dobrą rozgrzewkę i ustawić się na starcie z przodu ale to co wydarzyło się na trasie przeczy celowi w jakim przyjechałem do Raciborza.
Już po starcie tempo było mocne, mi trochę brakowało pod nogą i w dłuższym czasie generowałem niższą moc ale szybko dojechałem do czołówki, najpierw dogoniłem trójkę jadącą za samotnie prowadzącym zawodnikiem, po około kilometrze zespawałem czołówkę, wjechaliśmy w teren, udało się na podjeździe zyskać przewagę a gdy nastąpił zjazd wyprzedzając wolniej jadących zawodników z Hobby najechałem na kamień, dobiłem oponę i po chwili powietrza nie było. Miałem w tym momencie już kilka sekund przewagi nad drugim, kilkanaście nad kolejną 2 i minutę nad kolejnymi, szkoda ale nie miałem czasu na rozmyślanie i wziąłem się za wymianę dętki. Po 8 minutach byłem gotowy do jazdy ale motywacja mi spadła, jechałem ile mogłem, na błocie miałem spore obawy i zbyt asekuracyjnie się zachowywałem i dopiero gdy zrobiło się trudniej zacząłem wyprzedzać, w międzyczasie zgubiłem gdzieś pompkę która później była jeszcze potrzebna. Super pokonywałem podjazdy, bardzo dobrze zjazdy i na końcu ostatniego zjazdu przed wyjazdem z lasu dobiłem na nierówności obie opony i złapałem podwójnego kapcia. To by było na tyle, mając jeszcze szanse na TOP 20 w zawodach pogodziłem się już z myślą o DNF ale do mety nie było tak daleko więc ruszyłem z buta. Po drodze dostałem jedna dętkę, wymieniłem i szedłem dalej do momentu aż 6 kilometrów przed metą uzyskałem drugą dętkę, dopompowałem asekuracyjnie więcej powietrza i w dobrym tempie dojechałem do mety. Czas samej jazdy dawałby miejsce w TOP 5 a skończyłem jako ostatni ze sklasyfikowanych, połowa czasu to postoje i walka ze sprzętem. Moja technika jest już lepsza ale pora popracować nad rowerem aby defekty nie odbierały szans na wysokie lokaty na które mnie stać. Noga podawała bardzo dobrze i z tego mogę być zadowolony.

Trening 53

Piątek, 3 czerwca 2022 Kategoria 50-100, Cube '22, Samotnie, Szosa, Trening 2022
Km: 83.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:57 km/h: 28.14
Pr. maks.: 67.00 Temperatura: 26.0°C HRmax: 159159 ( 81%) HRavg 131( 67%)
Kalorie: 2013kcal Podjazdy: 1140m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Po pracy ruszyłem na kolejny trening tlenowy, tym razem dłuższy – 3 godzinny z jednym wymagającym podjazdem na trasie. Ruszyłem w kierunku centrum Bielska gdzie straciłem naprawdę dużo czasu ale przedostałem się na ul. Lipnicką skąd już mogłem jechać swoje, pierwsze 20 minut treningu można odrzucić więc dopiero wtedy zacząłem pilnować parametrów, moc była trochę za wysoka, kadencja za niska więc starałem się wypośrodkować te parametry. Warunki na drogach poza Bielskiem jednak słabe i sporo ciasnych miejsc i przeciskania się między samochodami aby w ogóle przejechać. Nieco czasu nadrobiłem na zjazdach ale później znowu walczyłem dla odmiany z wiatrem i znowu wszystko się bilansowało. Przed Targanicami skręciłem na Brzezinkę i zupełnie nie znanymi mi drogami dojechałem do głównej szosy na Kocierz. Sam podjazd poszedł sprawnie i nawet szybko ale nie zatrzymywałem się na przełęczy tylko od razu ruszyłem w dół. Dobry technicznie zjazd został przerwany przez samochód ciężarowy który miał problem z pokonywaniem ciasnych zakrętów, jakoś się przedarłem i próbowałem wrócić do tempa w jakim jechałem wcześniej le nie było to łatwe. W Żywcu znowu korki, remonty i wszystko co mogło utrudniać jazdę. Mimo, że brakowało mi już wody zatrzymałem się w sklepie dopiero w Łodygowicach, myślałem jechać przez Lipową ale postanowiłem nie wydłużać jazdy więc po postoju już najszybszą drogą parłem w kierunku domu. Zmieściłem się w założonym czasie więc trening mogę uznać za udany. Powtórzenie tej trasy na razie mi nie grozi, z reguły unikam tras wieloma wahadłami na drodze a tutaj były minimum trzy więc przy następnej okazji będę musiał poszukać alternatywnych dróg które wydłużą tą trasę.

Rozjazd 13

Czwartek, 2 czerwca 2022 Kategoria 0-50, blisko domu, Regeneracja, Romet '22
Km: 21.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:07 km/h: 18.81
Pr. maks.: 42.00 Temperatura: °C HRmax: 146146 ( 74%) HRavg 111( 56%)
Kalorie: 343kcal Podjazdy: 390m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze
Luźna przejażdżka po pracy, śladem drogowców. W Mazańcowicach trafiłem na prace nawierzchniowe i musiałem nieco pokrążyć nieznanymi mi ścieżkami ale udało się dojechać do Bielska.

Trening 52

Środa, 1 czerwca 2022 Kategoria 0-50, blisko domu, Cube '22, Ćwiczenia, Samotnie, Szosa, Trening 2022
Km: 54.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:10 km/h: 24.92
Pr. maks.: 59.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: 170170 ( 87%) HRavg 126( 64%)
Kalorie: 1403kcal Podjazdy: 1210m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Na początek czerwca zaplanowałem wymagający trening z powtórzeniami w 5 strefie mocy. Czując zmęczenie po pracy wiedziałem, ze łatwo nie będzie. Ruszyłem jednak planowo na Przegibek, rozgrzewka poszła sprawnie ale gdy przyszło do powtórzeń to pojawiła się jakaś blokada. Dopiero drugie 5 minut mocnej jazdy wyglądało jak trzeba, kolejne dwa również więc mogłem być z siebie zadowolony, moce już zaczynają przypominać te z najlepszych lat ale to jeszcze nie jest to co być powinno. Wracając do domu zatrzymałem się na kawę i ciasto, połączyłem wymagający trening z chwilą relaksu. Coraz częściej stawiam na takie kompromisy ale jak brakuje czasu to innego wyjścia nie ma.

Podsumowanie maja

Wtorek, 31 maja 2022
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Po dosyć słabym miesiącu jakim był kwiecień wziąłem się do roboty i maj pod tym względem wyglądał dużo lepiej. Zarówno pod względem zawodowym, treningowym jak i sportowym zrobiłem pewien postęp. Miesiąc rozpocząłem od obozu treningowego który trwał 4 dni a zakończyłem naprawdę dobrym treningiem technicznym w terenie. Nie nastawiałem się na nic konkretnego więc z przebiegu maja mogę być zadowolony. Moja dyspozycja na rowerze nie była stabilna więc trafiły się bardzo słabe dni np. podczas Klasyku Annogórskiego gdy walczyłem sam ze sobą jak i bardzo dobrych dni gdy na treningach potrafiłem generować niezłe Waty i w dobrym tempie pokonywać podjazdy. Ze startów w zawodach na ogół jestem zadowolony, poza bardzo słabym Klasykiem Annogórskim pozostałe wyglądały dużo lepiej. Ustabilizowałem swój poziom możliwości i oczekiwań na TOP 10 open i takie wyniki zajmowałem podczas Milówka Challenge, BAM w Tarnowskich Górach oraz Velka cena Racinku Olesna. Oczywiście mógłbym od siebie wymagać więcej ale biorąc pod uwagę okoliczności oraz stan mojego zdrowia to musiałem sobie nieco obniżyć poprzeczkę. Jeżeli uda się ustabilizować wszystko na poziomie w jakim funkcjonowało to w maju to mogę być spokojny o dalszą część sezonu. Jest szansa, że coś w tym roku uda się jeszcze ugrać. Najlepsze lata mam chyba za sobą ale stać mnie wciąż na przebłyski naprawdę dobrej dyspozycji i wyzwaniem będzie aby pojawiały się podczas zawodów. Najlepsze i najbardziej odpowiadające mi zawody dopiero się odbędą więc motywacja do tego aby się do nich najlepiej przygotować jest wysoka.
1.Dane o parametrach ciała:
W maju parametry ciała były wyjątkowo stabilne, ciągle towarzyszył mi dyskomfort zwiaznay z bólem stawów, czasami pojawiał się problem z oddychaniem czy krótkotrwałe bóle pleców.
2.Analiza obciążenia treningowego:
Starając się regularnie trenować byłem w stanie podnieść wskaźnik CTL na ponad 80. Na ten moment jest to wartość optymalna. Pozostałe czynniki wahały się w poszczególnych tygodniach maja.
3.Dane o podjazdach:
W maju regularnie trenowałem na podjazdach więc uzbierało się ich całkiem sporo. Trafiły się też dwa fajne rekordy czasowe – Na Magurce i Ochodzitej, chociaż moce z podjazdów odbiegały od rekordowych na podobnej długości odcinkach.
4.Dane liczbowe:
Pod względem liczbowym maj nie był złym miesiącem. Jakośc tych danych już tak dobrze nie wygląda ale powoli organizm przyzwyczaja się do pracy w innym trybie niż przez ostatnich kilka lat gdy czasu na trening było sporo a na głowie mniej obowiązków i wyzwań.
5.Plan działania na czerwiec:
Po kilku miesiącach sezonu wyciągnąłem mnóstwo wniosków. Pierwszy z nich jest taki, że w tym roku nie byłem dotąd w stanie zbudować formy wyścigowej więc świadomie zrezygnowałem ze startów w wyścigach szosowych. Idealnym przykładem takiej sytuacji był Klasyk Annogórski który przemęczyłem kończąc w ogonie stawki. Ogólny stan zdrowia mojego organizmu jest zły więc muszę szukać takich rozwiązań które pozwolą mi czerpać ze sportu maksymalną przyjemność i cieszyć się, że w ogóle mogę jeździć na rowerze. Poza zdrowiem duży wpływ na słabą dyspozycję na rowerze ma fakt, że musiałem w znacznym stopniu ograniczyć treningi co w moim przypadku jest zbyt dużym impulsem który jak widać wpływa na wszytko w sposób negatywny. Pasję mogę realizować poprzez starty w maratonach MTB oraz czasówkach gdzie czas wysiłku jest krótki i organizm w tym czasie jest w stanie funkcjonować normalnie. Po wielu latach treningów, tysiącach godzin na rowerze i dawania z siebie nieraz po ponad 100 % na trasach zawodów organizm zaczął się buntować, może kiedyś uda się wrócić na poziom sprzed 2021 roku gdy byłem naprawdę mocny. Na razie nie jestem w stanie wrócić do tego co udawało się robić przez poprzednie kilka lat więc efekty są jakie są i jestem w stanie się z nimi pogodzić.
W czerwcu chciałbym utrzymać regularność w treningach, nawet na tym poziomie z maja oraz pracować nad techniką jazdy w terenie a także nad wykrzesaniem z siebie maksymalnej mocy w czasie zawodów z czym już w tym roku był problem np. podczas Rury na Kocierz czy BAM w Tarnowskich Górach. Nieźle wygląda już moja dyspozycja w beztlenie i treningi z powtórzeniami na Vo2 Max to potwierdzają, wysokie FTP nie jest mi w tym momencie potrzebne bo maksymalne wysiłki podczas zawodów trwają w moim przypadku mniej niż godzinę a utrzymanie stałej mocy w dłuższym czasie jest po prostu niemożliwe. Brakuje mi dłuższych treningów ale organizm w takim przypadku się buntuje i nie wiem czy podejmę próbę np. 5 godzinnej jazdy w tlenie co dotychczas było u mnie normą a teraz wydaje się czymś niemożliwym do zrobienia. Straszne wahania dyspozycji pojawiające się na przestrzeni kilku dni chciałbym wyeliminować lub przynajmniej ograniczyć. Muszę także skupić się na lepszym przeglądzie sprzętu bo co róż coś przestaje działać, jak nie w jednym to w drugim rowerze.
W czerwcu oczywiście planuję kontynuację startów w zawodach. Na początek Bike Atelier Maraton w Raciborzu na trasie zupełnie mi nieznanej więc potraktuję go treningowo. Następnie pierwszy górski sprawdzian w tym roku podczas BAM w Wiśle, trasa oczywiście będzie trudna a w takich warunkach radzę sobie całkiem nieźle więc mogę powalczyć o coś więcej niż TOP 10. Po tych zawodach przyjdzie pora na odpoczynek i nieco więcej treningu przed cyklem Uphilli, w najbliższych tygodniach planuję 5 startów w czasówkach pod górę, sezon rozpocznie się od Magurki lub Ostrego w Czechach, następnie Czantoria i trzy szosowe wspinaczki – Góra Świętej Anny, „ moja „ Równica oraz Zameczek. Na tych zawodach już interesuje mnie tylko walka o najwyższe cele. Pod względem ilości startów ten sezon jest na razie najlepszy od kilku lat i pora aby za ilością startów poszła ich jakość.
Nie planuję na razie jakiś modernizacji sprzętu, w MTB muszę kupić nowe opony oraz wymienić łańcuch, linki i pancerze ale to było zaplanowane już przed sezonem. W szosie niepokoi mnie korba oraz coraz gorsze działanie Di2, chciałbym dojeździć na tym sprzęcie ten sezon, nowy rower już czeka w kartonie ale osprzęt dostanie dopiero w listopadzie lub grudniu.
Najważniejsze to być zdrowym i cieszyć się jazdą oraz nie przejmować „gwiazdami” którzy oczekują czegoś ode mnie, znalazłem znowu w tym sporcie radość z czym był ostatnio problem więc mam motywację aby ciągnąć ten sezon mimo wielu problemów które się pojawiły a nie mam na nie żadnego wpływu.

Trening 51

Wtorek, 31 maja 2022 Kategoria 0-50, blisko domu, Romet '22, Samotnie, teren, Trening 2022
Km: 26.00 Km teren: 18.00 Czas: 01:31 km/h: 17.14
Pr. maks.: 46.00 Temperatura: 17.0°C HRmax: 170170 ( 87%) HRavg 139( 71%)
Kalorie: 769kcal Podjazdy: 720m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze
Po weekendzie dałem organizmowi czas na regenerację a następnie przystąpiłem do testu nowego rozwiązania które ma wpłynąć na poprawę techniki mojej jazdy w terenie – sztycy regulowanej. Już jakiś czas temu przymierzałem się do zakupu tego wynalazku ale dopiero BAM w Tarnowskich Górach gdzie miałem problemy na technicznych odcinkach w dół przekonał mnie do zakupu innowacyjnej sztycy. Kilka godzin męczyłem się z założeniem sztycy a konkretnie schowaniem linki z pancerzem w ramie. Ostatecznie się udało i wieczorem ruszyłem na test terenowy. Uświadomiłem sobie, że w tym roku jeszcze nie byłem na Błatniej więc w tym kierunku ruszyłem. Wybrałem najbardziej łatwy wariant podjazdu od Willi Relax w Jaworzu, nie miałem motywacji do mocnej jazdy więc poza trudnymi fragmentami podjazdu jechałem po prostu wolno. Im bliżej Błatniej tym mocniej pracowałem, już niewiele mi zabrakło aby wjechać na szczyt bez schodzenia. Krótki kamienisty odcinek przed schroniskiem jest jednak dla mnie na razie zbyt dużym wyzwaniem. Po wdrapaniu się na szczyt na chwilę złapałem oddech i ruszyłem w dół żółtym szlakiem, na odcinku od rozwidlenia szlaków do parkingu przy wiacie w Jaworzu poprawiłem swój czas z jesieni o blisko 3 minuty, to jest przepaść, sporo w tym zasługi sztycy, obniżyłem sobie wysokość położenia siodła przed zjazdem i dużo lepiej i pewniej mi się zjeżdżało. Po zjeździe z Błatniej dołożyłem jeszcze kilka technicznych odcinków w Jaworzu i Wapienicy i wszystkie pokonałem szybciej niż kiedykolwiek. Postęp w technice jest już zauważalny ale wciąż mam nad czym pracować. Kolejny sprawdzian już w weekend w Raciborzu.

Miasto 14

Poniedziałek, 30 maja 2022 Kategoria 0-50, blisko domu, Romet '22
Km: 39.00 Km teren: 8.00 Czas: 01:53 km/h: 20.71
Pr. maks.: 40.00 Temperatura: 12.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1149kcal Podjazdy: 420m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 14036 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 16398 km
Evo 2 9995 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum