Trening 101
Niedziela, 19 września 2021 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, teren, Trening 2021
| Km: | 29.00 | Km teren: | 22.00 | Czas: | 02:12 | km/h: | 13.18 |
| Pr. maks.: | 45.00 | Temperatura: | 6.0°C | HRmax: | 172172 ( 88%) | HRavg | 133( 68%) |
| Kalorie: | 1296kcal | Podjazdy: | 1050m | Sprzęt: Evo 2 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wymagający trening w terenie. Mimo bardzo niepewnej aury pojechałem w teren, mając w głowie kilka wariantów tras. Pierwszy podjazd na trasie, pod Dębowiec poszedł mi całkiem sprawnie i później miałem podjąć decyzję gdzie jechać dalej. Zostałem przy najtrudniejszym wariancie a on zakładał przejazd przez Kozią Górkę, co oznaczało kłopoty. Nawigacja poprowadziła mnie najtrudniejszą z możliwych dróg gdzie już po kilkuset metrach nie dało się jechać, koła grzęzły w błocie a przełożenia brakowało i kapitulacja była jedynym wyjściem. Kilkaset metrów z buta to jeszcze nie tragedia dla początkującego w MTB rowerzysty. Niestety pierwszy błąd pociągnął za sobą kolejne, najpierw zapomniałem się wpiąć przed zjazdem następnie ruszyłem w dół ścieżką Bystry, brak wpiętej nogi dawał o sobie znać na każdym kroku i w zasadzie większość zjazdu to była totalna padaka w moim wykonaniu, dopiero w końcówce wyglądało to nieco lepiej. Po przejechaniu 10 kilometrów byłem już w Bystrej a od kolejnego podjazdu dzieliły mnie tylko 2 kilometry. Jadąc wolno nie czułem zimna i nie chciało mi się wierzyć, że jest ledwie 6 stopni na termometrze. Szybko dojechałem do końca asfaltu i ruszyłem w kierunku Klimczoka jeszcze przy niezłej widoczności. Im wyżej tym było gorzej, już po 5 minutach nie wiedziałem gdzie jadę, trzymałem się szerokiej drogi która z czasem przeszła w bardziej kamienistą której także się trzymałem i ostatecznie pojechałem inaczej niż zamierzałem. Dotarłem jednak na Klimczok pokonując dwa strome odcinki z buta i wtedy podjąłem decyzję o skróceniu trasy do minimum, było tak zimno, że zaczynałem tracić czucie w placach. Widoczność była zerowa więc musiałem sugerować się znakami kierunkowymi. Jak po sznurku dojechałem na Szyndzielnię i następnie w dół przez Dębowiec do Wapienicy, mimo asekuracyjnej jazdy zjechałem minutę szybciej niż ostatnim razem, to jednak wciąż daleko od poziomu jaki pozwala na starty w maratonach i walkę o pozycje w górnej połowie stawki. Mimo tego, że warunki pogodowe po zjeździe z gór były o niebo lepsze nie zdecydowałem się na dalszą jazdę. Po powrocie do domu spędziłem pod kocem wiele czasu zanim doszedłem do siebie.
Rozjazd 30
Sobota, 18 września 2021 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, teren
| Km: | 19.00 | Km teren: | 9.00 | Czas: | 01:03 | km/h: | 18.10 |
| Pr. maks.: | 47.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | 144144 ( 73%) | HRavg | 114( 58%) |
| Kalorie: | 504kcal | Podjazdy: | 190m | Sprzęt: Evo 2 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Spokojny wyjazd w celu przetestowania nowych butów rowerowych. Nie mogłem przyzwyczaić się do innego sposobu wpinania buta i długo próbowałem w domu na sucho aż w końcu się udało załapać o co w tym chodzi. Celem tego wyjazdu również było zbieranie kasztanów a najwięcej jest ich w Grodźcu więc tam się udałem. Po porannej jeździe czułem nieco zmęczenie ale szybko minęło. Gdy już nazbierałem odpowiednią ilość kasztanów wróciłem do domu. Po drodze walczyłem z lewym butem i ciągle nie umiałem go wpiąć tak jak trzeba. Muszę nad tym popracować.
Trening 100
Sobota, 18 września 2021 Kategoria 100-200, avg>30km\h, Cube '21, Samotnie, Szosa
| Km: | 101.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:14 | km/h: | 31.24 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | 150150 ( 76%) | HRavg | 121( 62%) |
| Kalorie: | 2468kcal | Podjazdy: | 750m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Planowałem start w czasówce na Pustevny ale znowu pojawiło się kilka okoliczności które wykluczyły taką możliwość. Patrząc na ten rok jest to zjawisko normalne więc nie rozczulam się nad tym , że znowu ominęły mnie ciekawe zawody. Miałem jednak sporo czasu więc ruszyłem na dłuższy trening tlenowy, byłem bardzo zmęczony po ciężkim tygodniu w pracy i oczywiście niewyspany więc najlepiej było wybrać trudną trasę i trochę się rozruszać ale wybrałem inną opcję. Płaskie trasy zwykle mnie nudzą, przy tym samopoczuciu i zmęczeniu nie wykluczałem nawet zasypiania podczas jazdy ale postanowiłem się przełamać i pojechałem na płaskie czego unikałem w tym roku jak ognia. Nie było tak źle jak się początkowo wydawało, nawet przez Bielsko przejechałem sprawnie wybierając możliwie bezpieczne drogi. Za Bielskiem już noga się rozkręciła a znużenie i senność minęły więc moglem cieszyć się jazdą. Zahaczyłem nawet o mój ulubiony Kaniówek gdzie zwykle jest mały ruch, dobra droga, bardzo lubię tam jeździć. Następnie wybrałem taką opcję aby minąć miasta i zupełnie nieznaną mi drogą dojechałem do Wilczkowic a następnie już wiedząc gdzie jadę skierowałem się na Oświęcim. Również to miasto udało mi się możliwie sprawnie przejechać i dlatego nie pchałem się dalej na północ tylko ruszyłem przez pagórki na Osiek. Miałem ochotę na kawę ale Molo i inne lokale jeszcze były zamknięte więc obeszłem się smakiem. Po drodze znowu odkryłem ciekawą drogę z zerowym ruchem i ładnymi widokami i nawet zapamiętałem gdzie w nią skręcić. Wracając do domu nieco kluczyłem ale byłem świadomy swoich wyborów i dzięki temu przejechałem 100 kilometrów bez dokręcania i w niecałe 3 i pół godziny co nawet na płaskiej trasie było dla mnie barierą nie do przejścia w tym roku. O dziwi w ogóle nie bolaly mnie plecy co się rzadko zdarza podczas jazdy. Mimo wielu przeszkód jestem w stanie wyciągnąć pozytywne wnioski z tej jazdy co jest ważne.
Trening 99
Czwartek, 16 września 2021 Kategoria 50-100, Cube '21, Samotnie, Szosa, Trening 2021
| Km: | 72.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:51 | km/h: | 25.26 |
| Pr. maks.: | 68.00 | Temperatura: | 23.0°C | HRmax: | 159159 ( 81%) | HRavg | 128( 65%) |
| Kalorie: | 1962kcal | Podjazdy: | 1490m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Znalazłem nieco więcej czasu na rower wiec ruszyłem tam gdzie nie było mnie dłuższy czas czyli na Górę Żar. Jakoś specjalnie mi się nie chciało ale pogoda była zachęcająca do jazdy więc żal było tego nie wykorzystać. Jadąc przez Bielsko znowu musiałem walczyć z dużym ruchem pojazdów i kilkoma bezmózgami za kółkiem. Miałem znowu "szczęście" i nie tylko złapały mnie wszystkie światła jak i przejazd kolejowy. Nie wpłynęło to jednak na jakość treningu bo straconego w ten sposób czasu nie musiałem nadrabiać mając odpowiedni zapas czasu. W Straconce już nie było żadnych przeszkód, pierwszy podjazd na trasie poszedł sprawnie, na zjeździe pękł mi kolejny już uchwyt na licznik i dobrze, że miałem zabezpieczony przed upadkiem bo przy rawie 60 km/h z licznika by nic nie zostało. Przed Żarem zatrzymałem się by zabezpieczyć bardziej licznik ale niewiele mogłem zdziałać. Zapomniałem zapiąć torebkę podsiodłową i po chwili zaczęły wypadać rzeczy i musiałem się znów zatrzymać. Straciłem dobre półtorej minuty na postoju ale nie jechałem na żaden dobry czas więc różnicy mi to nie zrobiło. Na Górze mimo środka tygodnia i godziny było sporo ludzi i dlatego długo tam nie byłem. Zjazd miał być szybki i dobry technicznie, starałem się jak mogłem ale nic z tego nie wyszło. Powrót też był niezły ale bez fajerwerków, nie potrafię przełamać słabości na zjazdach i same dobre podjazdy niewiele mi dają. Nie ma co jednak się rozczulać nad tym bo przy obecnych warunkach na drogach szybkie zjazdy są bardzo niebezpieczne, szkoda zdrowia na zbytnie podejmowanie ryzyka i nie będę za wszelką cenę walczył o szybsze zjazdy.
Trening 98
Środa, 15 września 2021 Kategoria teren, blisko domu, 0-50
| Km: | 25.00 | Km teren: | 21.00 | Czas: | 01:44 | km/h: | 14.42 |
| Pr. maks.: | 47.00 | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | 182182 ( 93%) | HRavg | 142( 72%) |
| Kalorie: | 795kcal | Podjazdy: | 890m | Sprzęt: Evo 2 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Korzystając z dobrej nogi która ostatnio mi towarzyszy postanowiłem zaatakować terenowy podjazd z myślą o jak najlepszym czasie. Zazwyczaj nie idę na łatwiznę i tak też było tym razem. Wybrałem podjazd na Błatnią w wersji klasycznej - żółtym szlakiem z Jaworza. Zanim dojechałem do początku już zaliczyłem dwa podjazdy w celu rozgrzania nogi. Nie czułem się w pełni wypoczęty i nie był to mój najlepszy dzień, mimo to ruszyłem mocno od samego początku, podjazd jest naprawdę trudny, luźne kamienie robią robotę a nachylenie cały czas trzyma ponad 10 %. Znowu brakowało przełożenia ale jakoś przepchałem pierwsze trudności, później złapałem oddech przed kolejną ścianą. Znowu miałem problemy z utrzymaniem się na rowerze, tym razem brakło mi jakieś 50 metrów, prawie zaliczyłem glebę w tył ale w ostatniej chwili się wybroniłem ale musiałem podejść kawałek z buta. Później przez moment było lepiej, dojechałem do rozwidlenia szlaków i prawie połowę ścianki udało się wjechać, dopiero kamienie mnie wyjaśniły i musiałem znowu zejść z roweru, spacer tym razem był dłuższy ale nie było jak ruszyć na sporym nachyleniu. Mimo spaceru uzyskałem niezły czas który oczywiście da się w każdej chwili poprawić. Miałem jeszcze mało i trochę czasu więc ruszyłem w kierunku Brennej ale nie zjechałem do końca szlaku, na Błatnią wróciłem inną drogą z kolejnym spacerem po drodze, brakuje mi doświadczenia, przełożeń i nieco siły w rękach aby pokonywać większość podjazdów bez schodzenia z roweru,. Miałem ochotę i byłem bardzo bojowo nastawiony na zjazd i wybrałem bardzo łatwy technicznie szlak co okazało się dużym błędem. Gdy tylko zjechałem na właściwy szlak trafiłem na zwalone drzewo, jedno to jeszcze nie problem więc jakoś pokonałem tą przeszkodę, później jednak było gorzej, cały szlak na długości 50 metrów był zawalony ściętymi drzewami a leśnicy zamiast robić siedzieli, sporo czasu mi zajęło przedostanie się i przy okazji zdążyłem uszkodzić rower, gdzieś uderzyłem przerzutką i hak oczywiście się skrzywił, musiałem spasować i zamiast kolejnego podjazdu i zjazdu awaryjnie dojechałem do domu. Czeka mnie sporo pracy nad techniką bo brakuje mnie w każdym aspekcie, jak sobie przypomnę swoje początki na szosie to wyglądało to podobnie, wówczas sporo osób się ze mnie śmiało, z czasem jednak zrobiłem progres i osiągnąłem poziom o którym " hejterzy" mogą tylko pomarzyć. Czeka mnie kilka dni wolnych od MTB, rower jedzie na zerowy przegląd i przy okazji wyprostowany zostanie hak.
Rozjazd 29
Wtorek, 14 września 2021 Kategoria 0-50, blisko domu, teren
| Km: | 26.00 | Km teren: | 21.00 | Czas: | 01:25 | km/h: | 18.35 |
| Pr. maks.: | 38.00 | Temperatura: | 20.0°C | HRmax: | 131131 ( 67%) | HRavg | 105( 53%) |
| Kalorie: | 294kcal | Podjazdy: | 240m | Sprzęt: Evo 2 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po dwóch dniach odpoczynku wyjechałem na krótką przejażdżkę na rowerze MTB. Postanowiłem sprawdzić kilka dróg które na mapie wyglądały ciekawie, ale tylko na mapie. W rzeczywistości jedna z nich była zupełnie nieprzejezdna a druga zarośnięta, znalazłem za to inną którą całkiem przyjemnie się jechało. Mimo, że nie czułem się najlepiej jechało się całkiem nieźle.
Miasto 33
Poniedziałek, 13 września 2021 Kategoria Miasto
| Km: | 59.00 | Km teren: | 1.00 | Czas: | 02:45 | km/h: | 21.45 |
| Pr. maks.: | 52.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 957kcal | Podjazdy: | 560m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Podsumowanie 37 tygodnia 2021
Niedziela, 12 września 2021 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Wreszcie przyszedł tydzień na ktory dosyć długo czekałem. Był dla mnie ważny z kilku powodów. W sporcie oznaczał tylko jedno - Tatra Road Race - najtrudniejszy wyścig szosowy w Polsce. Nie ukrywam, że przygotowywałem się na ten wyścig cały rok i zrobiłem wszystko aby być jak najlepiej przygotowanym. Z wielu powodów zdecydowałem się na zmianę dystansu na Hard. Mógłbym znaleźć nawet kilkanaście argumentów które zadecydowały ale w żaden sposób nie żałuję tej podjętej decyzji. Była całkowicie przemyślana. Główny powód to oczywiście zdrowie które szwankuje już dłuższy czas i przez które kilka miesięcy treningu mi odpadło. Niedawno zmieniłem pracę i poza tym, że daje mi dużo satysfakcji i pieniędzy zabiera mi sporo czasu który zazwyczaj poświęcałem na trening. To w połączeniu z sytuacją rodzinną która wymaga mojego zaangażowania każdego dnia powoduje , że mam mało czasu zarówno na trening jak i odpoczynek. Skutkiem tego jest także to, że nie jadam o stałych porach i często brakuje mi energii. Od lat próbowałem swoich sił w dłuższych dystansach i prędzej czy później łapał mnie kryzys, albo skurcze, albo typowa bomba i stwierdziłem, że nie warto ryzykować i popełniać te same błędy i postanowiłem sprawdzić się na krótszym dystansie. Nie ukrywam, że przez ostatnie 2 lata nie czerpałem żadnej przyjemności ze startu w wyścigach, ścigałem się znacznie mniej, zazwyczaj wtedy jak miałem czas i potrzebę sprawdzenia nogi, ostatnio to się zmieniło i dlatego z radością jechałem na ten wyścig. Kolejny powód może nie jest zbyt miły ale w pewnym sensie oddaje rzeczywistość jest taki, że na dłuższej trasie startowało zbyt wiele " Gwiazd" dla których rower jest najważniejszy a nawet jedynym zajęciem w życiu i super jazda bez błędów nie pozwoliłaby mi na zajęcie miejsca wyższego niż 50 OPEN. Na krótszej obsada była słabsza, znałem ledwie kilka osób i przede wszystkim nie musiałem kalkulować i mogłem iść na żywioł już od startu. Po raz pierwszy przyłożyłem się do Bezpośredniego przygotowania Startowego. Przeczytałem nawet sporo materiału na ten temat ale i tak zrobiłem wszystko po swojemu. Miałem nieco czasu na to by obserwować przygotowania innych osób i w pewnym sensie byłem zaskoczony tym w jak różny sposób podchodzimy do tych samych spraw. Ja postawiłem na odpoczynek i ledwie dwie niezbyt mocne jazdy a inni dalej trenowali, forma rośnie podczas odpoczynku a ja konkretną robotę wykonałem przez 3 wcześniejsze tygodnie. Już dzień przed wyścigiem wiedziałem, że obrałem dobrą drogę i czułem, że jestem w stanie pokazać się z dobrej strony. Mając duże niedobory snu udało się przespać całą noc poprzedzającą wyścig i przed zawodami byłem wyspany, wypoczęty i rozluźniony a jednocześnie bojowo nastawiony do walki z czym był duży problem przez dłuższy czas. Moja baza noclegowa znajdowała się w idealnym miejscu bo miałem do wyboru zarówno skorzystanie z kolei linowej lub szynowej na Gubałówkę jak i dojazd przez Poronin i Ząb co czasowo wychodziło podobnie. Pozwoliło to zrobić idealną rozgrzewkę i zachować czas na tradycyjne zabiegi przed startowe. Sam wyścig poszedł mi bardzo dobrze, wystrzygłem się błędów, popełniałem odważne i dobre decyzje np. zachowując nieco rezerwy na pierwszym podjeździe, próbując rozrywać grupę na podjazdach czy odpuszczając jazdę w grupie po ataku skurczy, tym sposobem w dobrym tempie dojechałem do końca z życiowym wynikiem oraz uśmiechem na twarzy. Czułem też satysfakcję wiedząc, że wiele osób które praktycznie nie pracują i mają znacznie więcej czasu na treningi czy jazdę na rowerze zostawiłem za swoimi plecami. Po wyścigu miałem dużo czasu na to by rozjechać nogi, odświeżyć organizm oraz dotrzeć na dekorację, byłem na tyle szybko, że załapałem się na makaron. Długo trwało wręczanie nagród i zrobiło się zimno, pogoda dobra cały dzień ale to jednak wrzesień i wieczory już są chłodne. Żałowałem, że nie mogłem zostać dłużej pod Tatrami, już w niedzielę trzeba było wrócić do domu zachowując tylko dobre wspomnienia z tego weekendu.
1. Informacje o podjazdach:
Przez awarię komputera i brak dostępu do Excela w wersji komputerowej nie jestem w stanie wrzucić tradycyjnej tabeli z podjazdami.
Podczas Tatra Road Race poprawiłem niemal wszystkie czasy na podjazdach, niektóre nawet o ponad 20 sekund. Wreszcie zaświeciło słońce i znowu jest noga która pozwala walczyć o rekordy na niemal każdym podjeździe. Warto było na to czekać prawie cały sezon
2. Zestawienie najlepszych wyników OPEN w wyścigach ze startu wspólnego:
Przez lata nie radziłem sobie w wyścigach, pojawiały się pojedyncze dobre wyniki spowodowane m.in. slabszą lub mniej liczną obsadą, z czasem było lepiej, ustabilizowałem swój poziom między 15 a 30 miejscem i dopiero w momencie w którym już mi nie zależało na wynikach poprawiłem najlepszy rezultat i to w bardzo wymagającym wyścigu.
1. Informacje o podjazdach:
Przez awarię komputera i brak dostępu do Excela w wersji komputerowej nie jestem w stanie wrzucić tradycyjnej tabeli z podjazdami.
Podczas Tatra Road Race poprawiłem niemal wszystkie czasy na podjazdach, niektóre nawet o ponad 20 sekund. Wreszcie zaświeciło słońce i znowu jest noga która pozwala walczyć o rekordy na niemal każdym podjeździe. Warto było na to czekać prawie cały sezon
2. Zestawienie najlepszych wyników OPEN w wyścigach ze startu wspólnego:
Przez lata nie radziłem sobie w wyścigach, pojawiały się pojedyncze dobre wyniki spowodowane m.in. slabszą lub mniej liczną obsadą, z czasem było lepiej, ustabilizowałem swój poziom między 15 a 30 miejscem i dopiero w momencie w którym już mi nie zależało na wynikach poprawiłem najlepszy rezultat i to w bardzo wymagającym wyścigu.
Dojazdy - Małopolska Tatra Road Race 2021
Sobota, 11 września 2021 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
| Km: | 40.00 | Km teren: | 1.00 | Czas: | 02:00 | km/h: | 20.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 790kcal | Podjazdy: | 400m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Małopolska Tatra Road Race 2021
Sobota, 11 września 2021 Kategoria Wyścig, w grupie, Szosa, Samotnie, Cube '21, 50-100
| Km: | 54.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:53 | km/h: | 28.67 |
| Pr. maks.: | 77.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | 186186 ( 95%) | HRavg | 164( 84%) |
| Kalorie: | 1803kcal | Podjazdy: | 1580m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Nadszedł dzień na który czekałem od dłuższego czasu. Już trzeci rok z rzędu najważniejszym wyścigiem w sezonie jest dla mnie Tatra Road Race. W tym roku na skutek wielu okoliczności na które w większości nie miałem w wpływu zdecydowałem się na krótszy wariant trasy. Po raz pierwszy zrobiłem książkowe BPS, bez żadnych błędów, jedynym był chyba zbyt późny wyjazd z Zakopanego i nie miałem już zapasu czasowego który jednak nie był konieczny. Zaskoczył mnie panujący chaos wokół startu, zawodnicy spóźniający się na start, zamieszania z sektorami startowymi, warunki drogowe i logistyczne były jakie były i organizator miał dobre intencje ale coś nie zagrało jak trzeba. Po rozgrzewce odstałem około 15 minut i obserwowałem przejazd dystansu Hell, gdy wyścig przejechał też nie od razu ruszyłem w dół bo należał mi się pierwszy sektor i mogłem zjechać jako ostatni. Ustawiłem się z samego przodu, nie wszyscy którzy stali obok mieli prawo do startu z pierwszego sektora ale przy tym chaosie było to nie do wyłapania. Gdy nastąpił sygnał ruszyłem pierwszy i przez kilka sekund byłem na prowadzeniu ale szybko zaczęli mnie wyprzedzać inni zawodnicy, brakowało mi mocy aby cisnąć w tempie najlepszych pierwszy podjazd, wyprzedziło mnie około 30 osób z czego część to typowi mistrzowie pierwszego podjazdu po którym radzą sobie już gorzej. Jechałem równym tempem ale nie na maksa wiedząc, że jeszcze kilka podjazdów mnie czeka w ciągu kilkunastu minut. Na zjeździe wyprzedziły mnie tylko 2 osoby ale ja wyprzedziłem 3 oraz dwie które zbierały się z pobocza po wypadnięciu z trasy. Drugi podjazd zaskoczył wiele osób i dwie z nich zatrzymały się na początku ścianki z łańcuchem na blacie, jakoś je wyminąłem i mocno cisnąłem do końca podjazdu, nikt nie był w stanie jechać moim tempem, wyprzedziłem kilka osób i do 4 osobowej grupki traciłem niewiele, na zjeździe zachowywałem kontakt wzrokowy i pod Ostrysz widziałem już czołówkę, zbliżyłem się do kolejnych zawodników ale wciąż brakowało kilku metrów, na zjeździe dojechałem do nich a kolejni już byli na widelcu, charakterystyka trasy mi sprzyjała i szybko dojechałem do grupki i pracując na jej czele doprowadziłem do kolejnej selekcji, w pewnym momencie zostało nas 3, przed samą premią nieco mi brakło mocy i odstałem kilka metrów, na zjeździe zaczekałem na grupkę w której dobrze się pracowało i znowu się zjechaliśmy w całość. Nie wiedziałem czy zawodnicy których mijamy jadą Hell czy Hard i grupa w pewnym momencie liczyła ponad 10 osób, tempo było mocne, na ściance pod Budz już trzeba było iść na maska, tam jeszcze się utrzymałem ale później pojawiły się skurcze, nigdy nie miałem ich już po godzinie i nie wiedziałem jak się zachować, na płaskim odstałem kilka metrów, pod Bachledówkę goniłem na siedząco bo jak tylko wstawałem z siodełka skurcze atakowały moje nogi. Wymieniłem bidon na pełny, wziąłem magnez i ogień, zbliżałem się do grupki ale wciąż brakowało kilku metrów, zjazdy musiałem odpuszczać, jak tylko próbowałem kręcić korbą lub przyjąć bardziej agresywną pozycję wracały skurcze, moim jedynym ratunkiem była jazda w trupa na podjazdach, to był dobry wybór bo znowu nadrobiłem stracony czas ale wciąż 10- 15 sekund traciłem do grupy. Ostatni dłuższy zjazd totalnie mnie pogrążył i przekreślił moje szanse w tym wyścigu, jechałem jednak bardzo dobrze i czułem, że skurcze powoli mijają i zamierzałem jechać mocno do końca. Na zjeździe musiałem puścić korby, skurcze były tak silne, że blokowało mi nogi i przez spory czas nie kręciłem tracąc sporo czasu do grupy która cisła tutaj bardzo mocno, straciłem kontakt wzrokowy i nawet dogonił mnie zawodnik jadący z niewielką startą od bufetu. Pod Ostrysz już skurczów nie było ale zachowywałem rezerwy, odezwały się za to plecy o których bólu już zapomniałem, widziałem znowu grupę ale to już były blisko 2 minuty starty, nie do nadrobienia na tak krótkim dystansie, pojechałem jednak dobrze podjazd, zjazd był możliwie bezpieczny ale całkiem szybki. Ostatnie 5 kilometrów prowadziło głównie pod górę po niezłej nawierzchni, jechałem mocno, z przodu ani z tyłu nikogo nie było więc jedynym uatrakcyjnieniem nudnej jazdy było przełączanie ekranów w liczniku, dystans powoli mijał, gdy robiło się stromiej dokręcałem ale nie na maksa, meta coraz bliżej, noga całkiem nieźle podawała i byłem zły na to, że skurcze ustawiły ten wyścig bo mogło być naprawdę dobrze, przed metą postawiłem na jedną kartę i potrafiłem nieźle zafiniszować z samym sobą, po przejeździe przez metę miałem mieszane uczucia, wiedziałem, że pojechałem dobry wyścig ale jakiś niedosyt pozostał. Odebrałem medal za ukończenie i pojechałem do Zakopanego, podobnie jak rano przez Ząb.
Po sprawdzeniu wyników byłem zaskoczony, nigdy tak dobrze nie przejechałem żadnego wyścigu, gdyby nie skurcze byłoby naprawdę dobrze, nie popełniłem żadnego błędu, dobrze się rozgrzałem, ustawiłem z przodu na starcie, idealnie rozłożyłem siły, regularnie jadłem i piłem, wiedziałem kiedy docisnąć a kiedy popuścić, byłem tam gdzie trzeba przez większą część wyścigu i byłem w stanie kontrolować sytuację na trasie, zwykle traciłem szanse już na starcie a teraz wyścig dla mnie trwał do bufetu i zatrzymały go jedynie skurcze a nie jakieś moje błędy czy głupie decyzje. Zupełnie odciąłem głowę i to przyniosło rezultat. Najlepszy dotychczas wynik open to 15 miejsce w wyścigu ze startu wspólnego, teraz niby jest tylko oczko wyżej ale w mocniej obsadzonym i trudniejszym wyścigu na którym naprawdę trzeba być przygotowanym i nic nie dzieje się przez przypadek. Jestem bardzo zadowolony bo ten rok nie układał się po mojej myśli ale ten wyścig przeważył szalę na drugą stronę, już teraz mogę uznać ten sezon za udany. Za rok chciałbym znowu być na tym wyścigu i chyba pozostanę przy dystansie Hard gdzie jestem w stanie dać z siebie wszystko a na dłuższych trasach zwykle prędzej czy później łapie mnie mniejszy lub większy kryzys. Gdzie są osoby które na każdym kroku udowadniają mi, że jestem słaby, walczą o Komy na Stravie czy nie schodzą poniżej 30 km/h podczas treningów, dla mnie jest to poziom nie do przejścia a gdy przychodzi wyścig zwykle jest tak samo, z łatwością objeżdżam wszystkie takie „Gwiazdy”. Nie patrzę jednak na ten wyścig pod kątem wyniku, musiałbym się ścigać w innych kategoriach, ciężko znaleźć wśród tych co szybciej pokonali trasę osobę która pracuje tyle co ja lub więcej, brakuje jej snu, regularności w jedzeniu i cały rok ma jakieś problemy, m.in. zdrowotne. Pod tym względem jestem wygranym, nawet to co inni sądzą o mnie nie ma znaczenia. Nie przejmuję się tym, że na mecie pierwsze co usłyszałem to pytanie, dlaczego nie pojechałem na dłuższy dystans, to jest moja sprawa i mam argumenty za tym, że wybrałem krótki. Mi też nie podoba się wiele rzeczy ale nie mam na nie wpływu dlatego inni też nie powinni za mnie podejmować decyzji, udowodniłem swoje na trasie czym potwierdziłem to, że to była słuszna decyzja. Na tym wyścigu kończę sezon, jeszcze kilka czasówek chciałbym pojechać wykorzystując dobrą formę która pojawiła się na początku września.
Po sprawdzeniu wyników byłem zaskoczony, nigdy tak dobrze nie przejechałem żadnego wyścigu, gdyby nie skurcze byłoby naprawdę dobrze, nie popełniłem żadnego błędu, dobrze się rozgrzałem, ustawiłem z przodu na starcie, idealnie rozłożyłem siły, regularnie jadłem i piłem, wiedziałem kiedy docisnąć a kiedy popuścić, byłem tam gdzie trzeba przez większą część wyścigu i byłem w stanie kontrolować sytuację na trasie, zwykle traciłem szanse już na starcie a teraz wyścig dla mnie trwał do bufetu i zatrzymały go jedynie skurcze a nie jakieś moje błędy czy głupie decyzje. Zupełnie odciąłem głowę i to przyniosło rezultat. Najlepszy dotychczas wynik open to 15 miejsce w wyścigu ze startu wspólnego, teraz niby jest tylko oczko wyżej ale w mocniej obsadzonym i trudniejszym wyścigu na którym naprawdę trzeba być przygotowanym i nic nie dzieje się przez przypadek. Jestem bardzo zadowolony bo ten rok nie układał się po mojej myśli ale ten wyścig przeważył szalę na drugą stronę, już teraz mogę uznać ten sezon za udany. Za rok chciałbym znowu być na tym wyścigu i chyba pozostanę przy dystansie Hard gdzie jestem w stanie dać z siebie wszystko a na dłuższych trasach zwykle prędzej czy później łapie mnie mniejszy lub większy kryzys. Gdzie są osoby które na każdym kroku udowadniają mi, że jestem słaby, walczą o Komy na Stravie czy nie schodzą poniżej 30 km/h podczas treningów, dla mnie jest to poziom nie do przejścia a gdy przychodzi wyścig zwykle jest tak samo, z łatwością objeżdżam wszystkie takie „Gwiazdy”. Nie patrzę jednak na ten wyścig pod kątem wyniku, musiałbym się ścigać w innych kategoriach, ciężko znaleźć wśród tych co szybciej pokonali trasę osobę która pracuje tyle co ja lub więcej, brakuje jej snu, regularności w jedzeniu i cały rok ma jakieś problemy, m.in. zdrowotne. Pod tym względem jestem wygranym, nawet to co inni sądzą o mnie nie ma znaczenia. Nie przejmuję się tym, że na mecie pierwsze co usłyszałem to pytanie, dlaczego nie pojechałem na dłuższy dystans, to jest moja sprawa i mam argumenty za tym, że wybrałem krótki. Mi też nie podoba się wiele rzeczy ale nie mam na nie wpływu dlatego inni też nie powinni za mnie podejmować decyzji, udowodniłem swoje na trasie czym potwierdziłem to, że to była słuszna decyzja. Na tym wyścigu kończę sezon, jeszcze kilka czasówek chciałbym pojechać wykorzystując dobrą formę która pojawiła się na początku września.







