Miasto 14
Poniedziałek, 24 czerwca 2019 Kategoria 0-50, Miasto
| Km: | 44.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 870kcal | Podjazdy: | 730m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Rozjazd 15
Poniedziałek, 24 czerwca 2019 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 32.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:28 | km/h: | 21.82 |
| Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 23.0°C | HRmax: | 121121 ( 62%) | HRavg | 99( 50%) |
| Kalorie: | 605kcal | Podjazdy: | 500m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Luźna jazda po weekendzie. Po raz kolejny wybrałem się na Przegibek. Przez miasto częściowo jechałem ścieżkami rowerowymi. Nie zawsze było to proste i bezpieczne i dlatego w trudniejszych momentach korzystałem z drogi. Po przejechaniu na skróty przez PKP kontynuowałem jazdę ścieżką wzdłuż potoku Stracońskiego. Dojechałem do momentu w którym ścieżka był zanieczyszczona świeżo skoszoną trawą. Do podjazdu dojechałem już bez większych problemów. Udało się równo i spokojnie wjechać na szczyt a na zjeździe bardzo niemiła niespodzianka. Remont poboczy z wykorzystaniem mieszanki której wierzchnią warstwę stanowią bardzo drobne kamyczki które z czasem lądują na jezdni a często także w oponach i na ramie roweru. Zrezygnowałem z szybszego zjazdu i dopiero w Straconce mogłem jechać szybciej. Pomimo dużego ruchu na drogach udało się bezproblemowo dotrzeć do domu.




Podsumowanie 25 tygodnia 2019
Niedziela, 23 czerwca 2019 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Początek tygodnia przeznaczyłem na odpoczynek. Znalazłem również czas na inne aktywności z czym był wcześniej problem. Ostatnie tygodnie były dla mnie bardzo wymagające, często miałem problem z wygospodarowaniem czasu na trening a remonty dróg i inne utrudnienia w okolicy spowodowały, że większość treningów realizowałem wykorzystując podjazdy na przełęcz Przegibek. W ciągu ostatnich trzech tygodni zaliczyłem przełęcz kilkanaście razy i wbrew pozorom nie znudził mi się ten odcinek. Nie było zbyt dużo okazji i możliwości aby dalej szlifować zjazdy ale jestem przekonany, że takie dni jeszcze będą. Po odpoczynku przystąpiłem do testów mocy które ostatni raz przeprowadziłem 8 tygodni temu. Na pierwszy ogień poszły odcinki krótkie: 5 minut, minuta, 15 sekund. W tym roku ten test przeprowadzam książkowo, bez własnych ulepszeń które nie zawsze się sprawdzały. Mając już opracowany schemat mogłem przystąpić do testu. Nie mogło być innej opcji aby większą część tego treningu przeprowadzić na podjeździe pod Przegibek. Podczas luźniejszych dni wypocząłem w 100 % i dzięki temu wyniki miały być miarodajne. Wiedziałem, że moja forma poszła do góry ale rezultaty jakie uzyskałem mnie zaskoczyły. Nie spodziewałem się wyników lepszych niż życiowe z kilku powodów. Jednym z nich była waga która jest niższa o ponad kilogram niż przy poprzednim teście i zdecydowanie najniższa w miarodajnym okresie odkąd korzystam z miernika mocy. Drugim powodem był czas jaki poświęcam na treningi. Nie byłem w stanie jeździć więcej i w poprzednim roku miałem więcej treningów i godzin w nogach w tym momencie sezonu. Uratowała mnie jedynie intensywność oraz umiejętność planowania i realizowania założeń treningowych która spowodowała, ze z przeznaczonego na czas treningu wyciskałem dużo więcej niż wcześniej. Wynik pierwszego testu tak mnie zmotywował, ze postanowiłem po raz pierwszy ogolić nogi. Nie wiedziałem, czy będzie miało to jakiś wpływ na wynik testu FTP ale na pewno jest przyjemniej dla nóg przy wysokich temperaturach. Przed testem wprowadziłem też zmiany w rozgrzewce. Zamiast trzech minutowych sprintów zrobiłem jedną 5 minutową tempówkę na maksymalnej 20 minutowej mocy jaką uzyskałem podczas poprzedniego testu FTP. Podjazd na Salmopol od Szczyrku nadał się na to idealnie. Podczas testu FTP czułem się bardzo dobrze, noga podawała cały czas i zdecydowałem się na bardziej równą niż zwykle jazdę. Pamiętam jak poprzednie testy wyciskały ze mnie siódme poty a niejednokrotnie miałem problem z utrzymaniem motywacji do końca testu i później niemal spadałem z roweru bo tak byłem ujechany. Tym razem takiego uczucia nie było. Dałem z siebie maksimum i pomimo drobnych błędów poprawiłem swój najlepszy wynik również przy niższej wadze. Do pełni szczęścia zabrakło kilku dodatkowych podjazdów. Na koniec tygodnia zafundowałem sobie niezbyt długi ale mocny trening z sześcioma równo przejechanymi podjazdami. Na tym zakończyłem pierwszą, bardziej przygotowawczą do drugiej ważniejszej części sezonu.
1.Informacje o wadze:

Moja waga spadła poniżej wcześniej ustalonego minimum. Na razie nic się nie dzieje ale musze monitorować i bardziej się pilnować aby nie miało to wpływu na zdrowie i wydolność organizmu.
2.Obciążenie treningowe:

Odpoczynek spowodował wyrównanie wartości ATL i CTL a w efekcie dodatnie TSB. Kolejne mocne treningi nie powinny już dawać bardzo niskich wartości TSB.
3.Wygenerowane wartości mocy:
3.1.Krótkie odcinki:

3.2.Dłuższe odcinki:

W ostatnim tygodniu poprawiłem swoje najlepsze wyniki na 15 sekund, minutę, 5 minut i 20 minut. Jakie to będzie mieć przełożenie na wyścigi i powtórzenia w strefach mocy to się dopiero okaże. Poziom wyjściowy do wyższych wyścigowych mocy znormalizowanych i powtórzeń strefowych jest bardzo dobry.
4.Intensywność treningów:

Tydzień można podzielić na dwie części, pierwszą luźną i drugą mocną z dobrymi mocami znormalizowanymi i wysoką ilości TSS.
5.Podsumowanie liczbowe:
5.1.Podsumowanie z programu Golden Cheetach:
5.1.1.Podsumowanie ogólne:

5.1.2.Czas w strefach:

5.1.3.Podsumowanie szczegółowe:

5.2.Wstępny rozpis na 25 tydzień 2019:
W najbliższym tygodniu zaczynam najbardziej intensywny jeżeli chodzi o wyścigi okres w tym sezonie. W planie mam zaliczenie trzech górskich wyścigów z dużą ilością przewyższenia. Na pierwszy ogień pójdzie Beskyd Tour, później Pętla Beskidzka i kulminacyjny punkt tego sezonu czyli Tatra Road Race – wyścig z myślą o którym cały czas trenuję. Treningi będą krótkie i intensywne z naciskiem na konkretne strefy mocy. Podczas wyścigu chciałbym przetestować jedną z dwóch taktyk które biorę pod uwagę przy wyścigu TRR. Nie nastawiam się na wynik i chce przejechać cały dystans jak najrówniejszym tempem z wykorzystaniem wszystkich atutów jakie posiadam. Na koniec tygodnia chciałbym zrobić spokojniejszy trening po górach z bufetem po drodze. Inną taktykę zastosuje podczas PB i ta która da lepszy efekt zostanie wykorzystana podczas TRR.
5.3.Podsumowanie podjazdów:

W całym tygodniu zaliczyłem bardzo dużo podjazdów. Najczęściej pojawia się przełęcz Przegibek, moim zdaniem jeden z najlepszych podjazdów w okolicy. Brakuje mu tylko jednego, długości która mogłaby pozwolić na powtórzenia 15 minutowe. Zaczynanie powtórzeń wcześniej na odcinku o niskim nachyleniu i z sygnalizacją świetlną mija się z celem. Na szczęście takich treningów nie jest dużo a wszystkie inne da się zrealizować pod Przegibkiem. Ostatnio drogowcy naprawiając pobocza zepsuli trochę przyjemność jazdy tym odcinkiem ale za kilka tygodniu lub po kilku większych deszczach sytuacja powinna wrócić do normy. Udało się także poprawić jeden rekord i wreszcie złamać 15 minut na podjeździe pod Salmopol. Forma na to była już w 2017 roku ale jakoś nie było okazji. Pozostałe podjazdy też wjechałem z bardzo dobrymi czasami. Nie nastawiałem si e na rekordy a biorąc pod uwagę rezerwy mocy jakie miałem podczas pokonywania poszczególnych segmentów to myślę, że padłby nie jeden rekord.
5.4.Analiza wyników testów oraz aktualne strefy treningowe:
Podczas testów przeprowadzonych w ostatnich dniach uzyskałem następujące rezultaty:

Udało się osiągnąć rezultaty o których wcześniej mogłem pomarzyć. Przekroczenie 8 w/kg w czasie minuty, 6 W/kg w czasie 5 minut i 5 W/kg na progu FTP daje mi bardzo dużo satysfakcji i chociaż na papierze jestem blisko czołowych amatorów w Polsce.
Porównując osiągnięte rezultaty do poprzedniego testu również wygląda to nieźle:

Poprawiłem swoje wyniki we wszystkich próbach a największy postęp zanotowałem w czasie 5 minut oraz 20 minut co świadczy o tym , że wytrzymałościowo jestem dobrze przygotowany a rezerwy mam w krótkich odcinkach chociaż nie wiem jak je wydobyć.
Porównanie najlepszego wyniku z poprzedniego roku z obecnym:

Przy niższej wadze różnica jest imponująca a sam wzrost wartości bezwzględnej mocy w czasie 5 i 20 minut nie jest duży. Przez rok największy postęp zrobiłem w próbach krótkich. Nie plasuje mnie to jeszcze w czołówce ale zmniejszyłem dystans do najlepszych.
Zmianie uległy także strefy treningowe:

1.Informacje o wadze:

Moja waga spadła poniżej wcześniej ustalonego minimum. Na razie nic się nie dzieje ale musze monitorować i bardziej się pilnować aby nie miało to wpływu na zdrowie i wydolność organizmu.
2.Obciążenie treningowe:

Odpoczynek spowodował wyrównanie wartości ATL i CTL a w efekcie dodatnie TSB. Kolejne mocne treningi nie powinny już dawać bardzo niskich wartości TSB.
3.Wygenerowane wartości mocy:
3.1.Krótkie odcinki:

3.2.Dłuższe odcinki:

W ostatnim tygodniu poprawiłem swoje najlepsze wyniki na 15 sekund, minutę, 5 minut i 20 minut. Jakie to będzie mieć przełożenie na wyścigi i powtórzenia w strefach mocy to się dopiero okaże. Poziom wyjściowy do wyższych wyścigowych mocy znormalizowanych i powtórzeń strefowych jest bardzo dobry.
4.Intensywność treningów:

Tydzień można podzielić na dwie części, pierwszą luźną i drugą mocną z dobrymi mocami znormalizowanymi i wysoką ilości TSS.
5.Podsumowanie liczbowe:
5.1.Podsumowanie z programu Golden Cheetach:
5.1.1.Podsumowanie ogólne:

5.1.2.Czas w strefach:

5.1.3.Podsumowanie szczegółowe:

5.2.Wstępny rozpis na 25 tydzień 2019:
W najbliższym tygodniu zaczynam najbardziej intensywny jeżeli chodzi o wyścigi okres w tym sezonie. W planie mam zaliczenie trzech górskich wyścigów z dużą ilością przewyższenia. Na pierwszy ogień pójdzie Beskyd Tour, później Pętla Beskidzka i kulminacyjny punkt tego sezonu czyli Tatra Road Race – wyścig z myślą o którym cały czas trenuję. Treningi będą krótkie i intensywne z naciskiem na konkretne strefy mocy. Podczas wyścigu chciałbym przetestować jedną z dwóch taktyk które biorę pod uwagę przy wyścigu TRR. Nie nastawiam się na wynik i chce przejechać cały dystans jak najrówniejszym tempem z wykorzystaniem wszystkich atutów jakie posiadam. Na koniec tygodnia chciałbym zrobić spokojniejszy trening po górach z bufetem po drodze. Inną taktykę zastosuje podczas PB i ta która da lepszy efekt zostanie wykorzystana podczas TRR.
5.3.Podsumowanie podjazdów:

W całym tygodniu zaliczyłem bardzo dużo podjazdów. Najczęściej pojawia się przełęcz Przegibek, moim zdaniem jeden z najlepszych podjazdów w okolicy. Brakuje mu tylko jednego, długości która mogłaby pozwolić na powtórzenia 15 minutowe. Zaczynanie powtórzeń wcześniej na odcinku o niskim nachyleniu i z sygnalizacją świetlną mija się z celem. Na szczęście takich treningów nie jest dużo a wszystkie inne da się zrealizować pod Przegibkiem. Ostatnio drogowcy naprawiając pobocza zepsuli trochę przyjemność jazdy tym odcinkiem ale za kilka tygodniu lub po kilku większych deszczach sytuacja powinna wrócić do normy. Udało się także poprawić jeden rekord i wreszcie złamać 15 minut na podjeździe pod Salmopol. Forma na to była już w 2017 roku ale jakoś nie było okazji. Pozostałe podjazdy też wjechałem z bardzo dobrymi czasami. Nie nastawiałem si e na rekordy a biorąc pod uwagę rezerwy mocy jakie miałem podczas pokonywania poszczególnych segmentów to myślę, że padłby nie jeden rekord.
5.4.Analiza wyników testów oraz aktualne strefy treningowe:
Podczas testów przeprowadzonych w ostatnich dniach uzyskałem następujące rezultaty:

Udało się osiągnąć rezultaty o których wcześniej mogłem pomarzyć. Przekroczenie 8 w/kg w czasie minuty, 6 W/kg w czasie 5 minut i 5 W/kg na progu FTP daje mi bardzo dużo satysfakcji i chociaż na papierze jestem blisko czołowych amatorów w Polsce.
Porównując osiągnięte rezultaty do poprzedniego testu również wygląda to nieźle:

Poprawiłem swoje wyniki we wszystkich próbach a największy postęp zanotowałem w czasie 5 minut oraz 20 minut co świadczy o tym , że wytrzymałościowo jestem dobrze przygotowany a rezerwy mam w krótkich odcinkach chociaż nie wiem jak je wydobyć.
Porównanie najlepszego wyniku z poprzedniego roku z obecnym:

Przy niższej wadze różnica jest imponująca a sam wzrost wartości bezwzględnej mocy w czasie 5 i 20 minut nie jest duży. Przez rok największy postęp zrobiłem w próbach krótkich. Nie plasuje mnie to jeszcze w czołówce ale zmniejszyłem dystans do najlepszych.
Zmianie uległy także strefy treningowe:

Trening 64
Niedziela, 23 czerwca 2019 Kategoria Trening 2019, Szosa, Samotnie, No Limited 2019, Cube 2019, 50-100
| Km: | 96.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:35 | km/h: | 26.79 |
| Pr. maks.: | 67.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 175175 ( 89%) | HRavg | 137( 70%) |
| Kalorie: | 1720kcal | Podjazdy: | 1920m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wiele opcji treningu miałem na ten dzień. Ostatecznie zdecydowałem się na samotny trening z kilkoma podjazdami. Wstając rano zauważyłem, że drogi są mokre, dało mi to czas na dłuższy odpoczynek i nieco później wstałem. Nie wiedziałem jak będę się czuł, nogi miły prawo być zmęczone a na regeneracje nie poświeciłem zbyt dużo czasu i sił.
Już po wyjeździe czułem, że jest nieźle. Przejazd przez miasto był szybki, bezproblemowy, zauważyłem drobne problemy z przednim kołem i prowizorycznie poluzowałem hamulec. Do podnóża Przegibka nie musiałem używać hamulców i mogłem zacząć właściwy trening. Chciałem zaliczyć kilka podjazdów w równym tempie, ostatnio trzymałem moc 300 Wat, teraz podniosłem poprzeczkę do 310-320 Wat. Na początku podjazdu nie potrafiłem dobrać optymalnego przełożenia ale z czasem dobrałem odpowiednie i skupiłem się na trzymaniu właściwej mocy. Udało się równo mocno przejechać cały podjazd, w nogach czułem rezerwy a dosyć szybko pokonałem cały odcinek. Na szczycie chwila przerwy, poprawiłem ułożenie przedniego koła, wrzuciłem coś na ząb i ubrałem kurtkę bo było dosyć chłodno a czekał mnie długi zjazd. Nie był to najlepszy pomysł, solidnie wiało i tworzyła się poduszka która skutecznie mnie hamowała. Po pokonaniu technicznej sekcji i wyjechaniu na bardziej otwarty teren zacząłem się gotować i po zjeździe do Międzybrodzia rozebrałem kurtkę. Pomimo wiatru wiejącego prawie cały czas w twarz miałem bardzo dobry czas i gdy ruszyłem byłem w stanie generować niezłą moc. Starałem się nie wychodzić poza 2 strefę. Dojechałem do Porąbki i skręciłem w kierunku Wielkiej Puszczy. W dolinie panował przyjemny chłodek i były to idealne warunki do podjazdu. Dojeżdżając do skrzyżowania z drogą w kierunku Targanic postanowiłem dojechać do końca drogi asfaltowej. Za skrzyżowaniem jest jeszcze około 500 metrów podjazdu i koniec warunków do jazdy na szosie. Na samym końcu zatrzymałem się i ruszyłem w dół. Niewiele brakowało abym przegapił skręt w prawo i z dosyć niskiej prędkości zaczynałem podjazd. Chcąc jechać z podobną mocą jak na Przegibek musiałem włożyć dużo sił w pierwszej części podjazdu i odpuścić w drugiej. Nie wyszło tak jak należy i początek pojechałem za lekko a końcówkę odrobinę za mocno. Ciężko przejechać równo podjazd na którym występują tak duże różnice w nachyleniu. Był to najlżej pzejechany odcinek pod góre tego dnia. Na szczycie się nie zatrzymałem i postój zrobiłem dopiero przed podjazdem na Kocierz. Początek podjazdu nigdy mi nie leżał. Dosyć szybko dobrałem odpowiednie przełożenie i starałem się trzymać założoną moc. Noga cały czas bez zarzutu i dlatego gdy zrobiło się stromiej to nie miałem najmniejszych problemów z utrzymaniem tempa, kadencji i mocy. W końcówce musiałem dołożyć do pieca aby równie mocno skończyć podjazd. Równa i mocna jazda zaowocowała drugim najlepszym czasem, przy tej nodze wjechanie tego podjazdu w rekordowym czasie byłoby formalnością, ale nie o to chodziło. Ponownie założyłem kurtkę, wrzuciłem coś na ząb i wolno ruszyłem w dół, dopiero gdy nachylenie wzrosło to rozwinąłem lepszą prędkość. O szybkim zjeździe nie mogło być mowy, za dużo samochodów i ciasne nie widoczne zakręty skutecznie udaremniły bardziej odważną jazdę. Po zjeździe rozebrałem kurtkę i bez dłuższego postoju rozpocząłem podjazd na Kocierz z drugiej strony. Nie mam dobrych wspomnień z tym odcinkiem, ostatni raz jak tam jechałem zerwałem łańcuch i ostatnie 150 metrów podjazdu pokonałem biegiem chcąc zaliczyć jak najlepszy czas. Podjazd można podzielić na dwie części, pierwszą trudniejszą z w miarę równym nachyleniem i drugą dużo łatwiejszą. Na początku nie umiałem złapać rytmu i dosyć długo dobierałem przełożenie na którym dobrze mi się jedzie. Na najtrudniejszym fragmencie musiałem wrzucić łańcuch na przedostatnią koronkę. Nie byłem zadowolony ze swojej jazdy mimo faktu, że moc się zgadzała. Żeby było jeszcze trudniej to przed wypłaszczeniem wyprzedził mnie starszy pan na elektryku. Gdy zrobiło się płasko to szybko do niego dojechałem i zostawiłem w tyle. Przy szybszej jeździe wspomaganie się wyłączyło a pan nie miał sił aby jechać moim tempem. Coś tam za mną krzyczał ale nie zwracałem na to uwagi. Pan skutecznie podniósł mi ciśnienie i tętno skoczyło do góry. Dobra jazda w końcówce zaowocowała drugim czasem. Przy dużo mocniejszym początku rekord spokojnie byłbym w stanie poprawić. Później wjechałem jeszcze krótki podjazd do hotelu, ubrałem się na zjazd i ruszyłem w dół. Nie dało się zbytnio poszaleć i skupiłem się na bezpiecznym pokonaniu całego zjazdu. Po ostatnim rozebraniu kurtki ruszyłem niemrawym tempem w kierunku Porąbki. Podjazd wjechałem z podobną mocą jak poprzednie co dało słaby czas. Na zjeździe do Porąbki też nie potrafiłem jechać dobrym tempem. Nieco lepiej było w Międzybrodziu Bialskim gdzie pagórkowaty odcinek do centrum pokonałem dobrym tempem. Na deser pozostał mi jeszcze podjazd na Przegibek. Długi dojazd odpuściłem, nawet na moment się zatrzymałem i dopiero ostatnie 3 kilometry jechałem dobrym tempem. Pomimo kilku podjazdów w nogach nie odczułem żadnego kryzysu i w dobrym tempie. Na zjeździe nie szalałem, dopiero w Straconce chciałem pojechać mocniej bo takie odcinki następujące bezpośrednio po zjeździe u mnie leżą totalnie i w tym momencie najwięcej tam tracę. Kolejne kilka kilometrów jechałem miarę równym tempem. Na podjazdach starałem się nie przyśpieszać zbytnio a na zjazdach dokręcać. Ostatnie 3 kilometry były już zupełnie luźne.
Całkiem dobry trening zrealizowany. Nie trzeba zawsze robić 150 kilometrów a charakterystyka trasy zrobiła swoje. Na niecałych 100 kilometrach uzbierało się prawie 2000 metrów przewyższenia i kilka wymagających podjazdów. Udało się pokonać wszystkie wzniesienia ze zbliżoną mocą, myślę, że dwa czy trzy podjazdy więcej nie stanowiłyby problemu co tylko potwierdza moją obecną formę i dobre przygotowanie do wyścigów. Najważniejsze, że nie czułem żadnego zmęczenia a obciążenie treningowe było spore. Duży wpływ miała też pogoda, przy 30 stopniach moja wydolność być może byłaby inna i pokonanie trasy w tym tempie kosztowałoby mnie więcej sił. Dobrze dobrałem ilość jedzenia a picia było odrobinę za mało, piłem mniej niż powinienem i podczas treningu wypiłem tylko 2 bidony.


Informacje o podjazdach:

Już po wyjeździe czułem, że jest nieźle. Przejazd przez miasto był szybki, bezproblemowy, zauważyłem drobne problemy z przednim kołem i prowizorycznie poluzowałem hamulec. Do podnóża Przegibka nie musiałem używać hamulców i mogłem zacząć właściwy trening. Chciałem zaliczyć kilka podjazdów w równym tempie, ostatnio trzymałem moc 300 Wat, teraz podniosłem poprzeczkę do 310-320 Wat. Na początku podjazdu nie potrafiłem dobrać optymalnego przełożenia ale z czasem dobrałem odpowiednie i skupiłem się na trzymaniu właściwej mocy. Udało się równo mocno przejechać cały podjazd, w nogach czułem rezerwy a dosyć szybko pokonałem cały odcinek. Na szczycie chwila przerwy, poprawiłem ułożenie przedniego koła, wrzuciłem coś na ząb i ubrałem kurtkę bo było dosyć chłodno a czekał mnie długi zjazd. Nie był to najlepszy pomysł, solidnie wiało i tworzyła się poduszka która skutecznie mnie hamowała. Po pokonaniu technicznej sekcji i wyjechaniu na bardziej otwarty teren zacząłem się gotować i po zjeździe do Międzybrodzia rozebrałem kurtkę. Pomimo wiatru wiejącego prawie cały czas w twarz miałem bardzo dobry czas i gdy ruszyłem byłem w stanie generować niezłą moc. Starałem się nie wychodzić poza 2 strefę. Dojechałem do Porąbki i skręciłem w kierunku Wielkiej Puszczy. W dolinie panował przyjemny chłodek i były to idealne warunki do podjazdu. Dojeżdżając do skrzyżowania z drogą w kierunku Targanic postanowiłem dojechać do końca drogi asfaltowej. Za skrzyżowaniem jest jeszcze około 500 metrów podjazdu i koniec warunków do jazdy na szosie. Na samym końcu zatrzymałem się i ruszyłem w dół. Niewiele brakowało abym przegapił skręt w prawo i z dosyć niskiej prędkości zaczynałem podjazd. Chcąc jechać z podobną mocą jak na Przegibek musiałem włożyć dużo sił w pierwszej części podjazdu i odpuścić w drugiej. Nie wyszło tak jak należy i początek pojechałem za lekko a końcówkę odrobinę za mocno. Ciężko przejechać równo podjazd na którym występują tak duże różnice w nachyleniu. Był to najlżej pzejechany odcinek pod góre tego dnia. Na szczycie się nie zatrzymałem i postój zrobiłem dopiero przed podjazdem na Kocierz. Początek podjazdu nigdy mi nie leżał. Dosyć szybko dobrałem odpowiednie przełożenie i starałem się trzymać założoną moc. Noga cały czas bez zarzutu i dlatego gdy zrobiło się stromiej to nie miałem najmniejszych problemów z utrzymaniem tempa, kadencji i mocy. W końcówce musiałem dołożyć do pieca aby równie mocno skończyć podjazd. Równa i mocna jazda zaowocowała drugim najlepszym czasem, przy tej nodze wjechanie tego podjazdu w rekordowym czasie byłoby formalnością, ale nie o to chodziło. Ponownie założyłem kurtkę, wrzuciłem coś na ząb i wolno ruszyłem w dół, dopiero gdy nachylenie wzrosło to rozwinąłem lepszą prędkość. O szybkim zjeździe nie mogło być mowy, za dużo samochodów i ciasne nie widoczne zakręty skutecznie udaremniły bardziej odważną jazdę. Po zjeździe rozebrałem kurtkę i bez dłuższego postoju rozpocząłem podjazd na Kocierz z drugiej strony. Nie mam dobrych wspomnień z tym odcinkiem, ostatni raz jak tam jechałem zerwałem łańcuch i ostatnie 150 metrów podjazdu pokonałem biegiem chcąc zaliczyć jak najlepszy czas. Podjazd można podzielić na dwie części, pierwszą trudniejszą z w miarę równym nachyleniem i drugą dużo łatwiejszą. Na początku nie umiałem złapać rytmu i dosyć długo dobierałem przełożenie na którym dobrze mi się jedzie. Na najtrudniejszym fragmencie musiałem wrzucić łańcuch na przedostatnią koronkę. Nie byłem zadowolony ze swojej jazdy mimo faktu, że moc się zgadzała. Żeby było jeszcze trudniej to przed wypłaszczeniem wyprzedził mnie starszy pan na elektryku. Gdy zrobiło się płasko to szybko do niego dojechałem i zostawiłem w tyle. Przy szybszej jeździe wspomaganie się wyłączyło a pan nie miał sił aby jechać moim tempem. Coś tam za mną krzyczał ale nie zwracałem na to uwagi. Pan skutecznie podniósł mi ciśnienie i tętno skoczyło do góry. Dobra jazda w końcówce zaowocowała drugim czasem. Przy dużo mocniejszym początku rekord spokojnie byłbym w stanie poprawić. Później wjechałem jeszcze krótki podjazd do hotelu, ubrałem się na zjazd i ruszyłem w dół. Nie dało się zbytnio poszaleć i skupiłem się na bezpiecznym pokonaniu całego zjazdu. Po ostatnim rozebraniu kurtki ruszyłem niemrawym tempem w kierunku Porąbki. Podjazd wjechałem z podobną mocą jak poprzednie co dało słaby czas. Na zjeździe do Porąbki też nie potrafiłem jechać dobrym tempem. Nieco lepiej było w Międzybrodziu Bialskim gdzie pagórkowaty odcinek do centrum pokonałem dobrym tempem. Na deser pozostał mi jeszcze podjazd na Przegibek. Długi dojazd odpuściłem, nawet na moment się zatrzymałem i dopiero ostatnie 3 kilometry jechałem dobrym tempem. Pomimo kilku podjazdów w nogach nie odczułem żadnego kryzysu i w dobrym tempie. Na zjeździe nie szalałem, dopiero w Straconce chciałem pojechać mocniej bo takie odcinki następujące bezpośrednio po zjeździe u mnie leżą totalnie i w tym momencie najwięcej tam tracę. Kolejne kilka kilometrów jechałem miarę równym tempem. Na podjazdach starałem się nie przyśpieszać zbytnio a na zjazdach dokręcać. Ostatnie 3 kilometry były już zupełnie luźne.
Całkiem dobry trening zrealizowany. Nie trzeba zawsze robić 150 kilometrów a charakterystyka trasy zrobiła swoje. Na niecałych 100 kilometrach uzbierało się prawie 2000 metrów przewyższenia i kilka wymagających podjazdów. Udało się pokonać wszystkie wzniesienia ze zbliżoną mocą, myślę, że dwa czy trzy podjazdy więcej nie stanowiłyby problemu co tylko potwierdza moją obecną formę i dobre przygotowanie do wyścigów. Najważniejsze, że nie czułem żadnego zmęczenia a obciążenie treningowe było spore. Duży wpływ miała też pogoda, przy 30 stopniach moja wydolność być może byłaby inna i pokonanie trasy w tym tempie kosztowałoby mnie więcej sił. Dobrze dobrałem ilość jedzenia a picia było odrobinę za mało, piłem mniej niż powinienem i podczas treningu wypiłem tylko 2 bidony.


Informacje o podjazdach:

Trening 63
Sobota, 22 czerwca 2019 Kategoria Trening 2019, Szosa, Samotnie, No Limited 2019, Czasówka Testowa, Cube 2019, 50-100
| Km: | 76.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:59 | km/h: | 25.47 |
| Pr. maks.: | 62.00 | Temperatura: | 19.0°C | HRmax: | 187187 ( 95%) | HRavg | 129( 66%) |
| Kalorie: | 1248kcal | Podjazdy: | 1310m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Nie tak wyobrażałem sobie ten dzień. Obudziłem się z katarem i nie chciało mi się wstawać z łóżka. Wczoraj wpadłem na pomysł aby ogolić nogi, nie wiem czy dobrze zrobiłem czy nie ale jeżeli moja dyspozycja dzięki temu będzie wyglądała tak jak dzisiaj to był to słuszny ruch.
Wyjechałem przed 8 a musiałem być w domu o 11 więc nie miałem czasu na nic więcej niż test FTP. Kolejną zmianą była rozgrzewka. Zwykle robiłem kilka minutowych akcentów a dzisiaj zdecydowałem się na jedną 5 minutową tempówkę. Przejazd przez miasto o dziwo szybki i bezproblemowy. Dopiero na zwężeniu Buczkowicach musiałem się zatrzymać. Noga podawała bardzo dobrze, musiałem się pilnować aby nie jechać za mocno. Przed Salmopolem zatrzymałem się na momencik i wtedy zacząłem czuć chłód. Na podjeździe to nie przeszkadzało, podczas tempówki starałem się jechać równo ale nie bardzo to wychodziło. O tym, że jest chłodniej niż w ostatnich dniach przekonałem się na zjeździe. Zmarzłem pomimo bardzo wolnej i asekuracyjnej jazdy, rower nie działał poprawnie i dopiero po zjeździe do Malinki przekonałem się, że tylny zacisk ledwo trzymał i miałem dużo szczęścia, że nic poważniejszego się nie stało. Nie wiedziałem gdzie dokładnie zacząć test, pierwszy raz robiłem go na tym rowerze, z tymi kołami, możliwościami i przygotowaniem. Ruszyłem przed wjazdem do hotelu Vestina co okazało się około 100 metrów za późno. Początek prowadził odcinkiem o niższym nachyleniu ale z wiatrem w twarz. Długo byłem w stanie jechać szybko i do właściwego podjazdu na Salmopol dojechałem po około 5 minutach z dosyć dobrą mocą. Na podjedzie starałem się przyśpieszyć ale udało się to dopiero w drugiej połowie. Noga kręciła jak szalona, cały czas podawała i nie było żadnych oznak zmęczenia. Druga połowa testu już cały czas powyżej 350 Wat. Zbliżając się do końca już wiedziałem, że braknie podjazdu. Nie chciałem specjalnie zwalniać i ostatnie 15 sekund było już na zjeździe. Po teście szybko zjechałem na pobocze aby nie wpaść w jedną z wielu dziur. Szybko doszedłem do siebie i ruszyłem wolnym tempem w kierunku Szczyrku. Przejazd przez miasto był już utrudniony, duża liczba pieszych i samochodów nie pozwoliła na szybką jazdę. Na zwężeniu w Buczkowicach trochę poczekałem ale później już bez przeszkód. Po drodze zrobiłem jeszcze jeden 30 sekundowy sprint z dobrą mocą i już na luzie do domu. Szkoda, że nie miałem więcej czasu bo z przyjemnością zaliczyłbym jeszcze kilka podjazdów.
Nie spodziewałem się takiego wyniku i kapitalnego czasu na podjeździe pod Salmopol. Nieznacznie poprawiłem swój najlepszy wynik z zeszłego roku ważąc o ponad kilogram mniej niż wówczas. Pojechałem na swoim najlepszym sprzęcie w dobrych warunkach atmosferycznych. Mógłbym ograniczyć wagę roweru zdejmując np. jeden bidon czy torebkę podsiodłową ale dużego zysku by już nie było. Wcześniejsze rozpoczęcie testu też dałoby może 1 lub 2 Waty w zależności od mocy na finiszu.



Informacje o podjazdach:

Wyjechałem przed 8 a musiałem być w domu o 11 więc nie miałem czasu na nic więcej niż test FTP. Kolejną zmianą była rozgrzewka. Zwykle robiłem kilka minutowych akcentów a dzisiaj zdecydowałem się na jedną 5 minutową tempówkę. Przejazd przez miasto o dziwo szybki i bezproblemowy. Dopiero na zwężeniu Buczkowicach musiałem się zatrzymać. Noga podawała bardzo dobrze, musiałem się pilnować aby nie jechać za mocno. Przed Salmopolem zatrzymałem się na momencik i wtedy zacząłem czuć chłód. Na podjeździe to nie przeszkadzało, podczas tempówki starałem się jechać równo ale nie bardzo to wychodziło. O tym, że jest chłodniej niż w ostatnich dniach przekonałem się na zjeździe. Zmarzłem pomimo bardzo wolnej i asekuracyjnej jazdy, rower nie działał poprawnie i dopiero po zjeździe do Malinki przekonałem się, że tylny zacisk ledwo trzymał i miałem dużo szczęścia, że nic poważniejszego się nie stało. Nie wiedziałem gdzie dokładnie zacząć test, pierwszy raz robiłem go na tym rowerze, z tymi kołami, możliwościami i przygotowaniem. Ruszyłem przed wjazdem do hotelu Vestina co okazało się około 100 metrów za późno. Początek prowadził odcinkiem o niższym nachyleniu ale z wiatrem w twarz. Długo byłem w stanie jechać szybko i do właściwego podjazdu na Salmopol dojechałem po około 5 minutach z dosyć dobrą mocą. Na podjedzie starałem się przyśpieszyć ale udało się to dopiero w drugiej połowie. Noga kręciła jak szalona, cały czas podawała i nie było żadnych oznak zmęczenia. Druga połowa testu już cały czas powyżej 350 Wat. Zbliżając się do końca już wiedziałem, że braknie podjazdu. Nie chciałem specjalnie zwalniać i ostatnie 15 sekund było już na zjeździe. Po teście szybko zjechałem na pobocze aby nie wpaść w jedną z wielu dziur. Szybko doszedłem do siebie i ruszyłem wolnym tempem w kierunku Szczyrku. Przejazd przez miasto był już utrudniony, duża liczba pieszych i samochodów nie pozwoliła na szybką jazdę. Na zwężeniu w Buczkowicach trochę poczekałem ale później już bez przeszkód. Po drodze zrobiłem jeszcze jeden 30 sekundowy sprint z dobrą mocą i już na luzie do domu. Szkoda, że nie miałem więcej czasu bo z przyjemnością zaliczyłbym jeszcze kilka podjazdów.
Nie spodziewałem się takiego wyniku i kapitalnego czasu na podjeździe pod Salmopol. Nieznacznie poprawiłem swój najlepszy wynik z zeszłego roku ważąc o ponad kilogram mniej niż wówczas. Pojechałem na swoim najlepszym sprzęcie w dobrych warunkach atmosferycznych. Mógłbym ograniczyć wagę roweru zdejmując np. jeden bidon czy torebkę podsiodłową ale dużego zysku by już nie było. Wcześniejsze rozpoczęcie testu też dałoby może 1 lub 2 Waty w zależności od mocy na finiszu.



Informacje o podjazdach:

Trening 62
Piątek, 21 czerwca 2019 Kategoria Trening 2019, Szosa, Samotnie, Cube 2019, blisko domu, 0-50
| Km: | 42.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:46 | km/h: | 23.77 |
| Pr. maks.: | 58.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 136( 69%) |
| Kalorie: | 819kcal | Podjazdy: | 760m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po kilku tygodniach solidnych treningów przyszedł czas na sprawdzenie postępów. Odkąd korzystam z miernika mocy to sprawdzeniem moich możliwości są testy 20 oraz 5 minutowe. Dodatkowo sprawdzam też swoje możliwości na 1 minutę i 15 sekund. Ostatnie dni poświeciłem na odpoczynek, był czas na spokojną jazdę, lekki trening na siłowni oraz spotkanie ze znajomymi. Wszystko co dobre szybko się kończy i nadeszła pora sprawdzianu.
Miałem jechać dopiero popołudniu ale w pracy byłem tylko do 8 i wyjechałem z domu przed 9, wypoczęty, wyspany i z całkiem dobrze kręcącą nogą. Przejazd przez miasto spokojny i dopiero po skręcie w ul. Górską przystąpiłem do rozgrzewki. Trzy minutowe akcenty wyszły nieźle. Rozkręcałem się z każdą minutą i ostatni zryw był najmocniejszy. Po kilku minutach zupełnie luźnej jazdy rozpocząłem najdłuższą tego dnia tempówkę. Podszedłem do niej inaczej niż zwykle, zawsze zaczynałem z rezerwą a końcówkę miałem dużo mocniejszą. Tym razem starałem się trzymać równą moc cały czas i spróbować przyśpieszyć na sam koniec. W pewnym momencie nie byłem w stanie jechać z założoną mocą, była to kwestia wyłącznie ukształtowania terenu. Ten krótki słabszy odcinek nie miał dużego wpływu na ostateczny rezultat. Wynik sprzed 8 tygodni poprawiłem dosyć znacznie a okazał się on również lepszy niż najlepszy z ubiegłego roku. Poza testami również nigdy nie miałem lepszego rezultatu na 5 minut. Na Przegibek wjechałem spokojnie i również bez szaleństw zjechałem do Międzybrodzia. Zaraz za mostkiem zawróciłem i kontynuowałem spokojną jazdę aż do wjazdu do lasu. W celu dobrania odpowiedniej kadencji zrobiłem próbny odcinek minutowy. Wygenerowałem zbliżoną moc do wyniku 5 minutowego i po spokojnej minucie ruszyłem mocno. Doszedłem do wniosku, że na tak krótkim odcinku lepiej mi się jedzie z niższa kadencją i trzymając 75-80 cisnąłem ile mogłem. Zbliżając się do końca czułem, że tak mocno jeszcze nigdy nie jechałem przez minutę i jeszcze dokręciłem. Udało się poprawić najlepszy rezultat ale wciąż nie jest to rezultat jakim mógłbym się chwalić. Do przełęczy dojechałem bardzo spokojnie i na zjeździe też nie szalałem. Pozostała mi jeszcze próba 15 sekundowa. Tym razem zrobiłem aż 4 podejścia bo byłem przekonany, ze stać mnie na więcej. Początkowo nie byłem zadowolony z wyniku ale później zmieniłem zdanie.
W domu po analizie wyników stwierdziłem, że poprawiłem wszystkie rezultaty a poprzednie były zupełnie przy innej wadze. Przy tak satysfakcjonujących rezultatach postanowiłem wykorzystać wszystkie rezerwy i na test FTP pojechałem jeszcze bardziej zmotywowany.



Informacje o podjazdach:

Miałem jechać dopiero popołudniu ale w pracy byłem tylko do 8 i wyjechałem z domu przed 9, wypoczęty, wyspany i z całkiem dobrze kręcącą nogą. Przejazd przez miasto spokojny i dopiero po skręcie w ul. Górską przystąpiłem do rozgrzewki. Trzy minutowe akcenty wyszły nieźle. Rozkręcałem się z każdą minutą i ostatni zryw był najmocniejszy. Po kilku minutach zupełnie luźnej jazdy rozpocząłem najdłuższą tego dnia tempówkę. Podszedłem do niej inaczej niż zwykle, zawsze zaczynałem z rezerwą a końcówkę miałem dużo mocniejszą. Tym razem starałem się trzymać równą moc cały czas i spróbować przyśpieszyć na sam koniec. W pewnym momencie nie byłem w stanie jechać z założoną mocą, była to kwestia wyłącznie ukształtowania terenu. Ten krótki słabszy odcinek nie miał dużego wpływu na ostateczny rezultat. Wynik sprzed 8 tygodni poprawiłem dosyć znacznie a okazał się on również lepszy niż najlepszy z ubiegłego roku. Poza testami również nigdy nie miałem lepszego rezultatu na 5 minut. Na Przegibek wjechałem spokojnie i również bez szaleństw zjechałem do Międzybrodzia. Zaraz za mostkiem zawróciłem i kontynuowałem spokojną jazdę aż do wjazdu do lasu. W celu dobrania odpowiedniej kadencji zrobiłem próbny odcinek minutowy. Wygenerowałem zbliżoną moc do wyniku 5 minutowego i po spokojnej minucie ruszyłem mocno. Doszedłem do wniosku, że na tak krótkim odcinku lepiej mi się jedzie z niższa kadencją i trzymając 75-80 cisnąłem ile mogłem. Zbliżając się do końca czułem, że tak mocno jeszcze nigdy nie jechałem przez minutę i jeszcze dokręciłem. Udało się poprawić najlepszy rezultat ale wciąż nie jest to rezultat jakim mógłbym się chwalić. Do przełęczy dojechałem bardzo spokojnie i na zjeździe też nie szalałem. Pozostała mi jeszcze próba 15 sekundowa. Tym razem zrobiłem aż 4 podejścia bo byłem przekonany, ze stać mnie na więcej. Początkowo nie byłem zadowolony z wyniku ale później zmieniłem zdanie.
W domu po analizie wyników stwierdziłem, że poprawiłem wszystkie rezultaty a poprzednie były zupełnie przy innej wadze. Przy tak satysfakcjonujących rezultatach postanowiłem wykorzystać wszystkie rezerwy i na test FTP pojechałem jeszcze bardziej zmotywowany.



Informacje o podjazdach:

Trening 61
Wtorek, 18 czerwca 2019 Kategoria Trening 2019, Szosa, Samotnie, Cube 2019, 50-100
| Km: | 51.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:04 | km/h: | 24.68 |
| Pr. maks.: | 66.00 | Temperatura: | 23.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 861kcal | Podjazdy: | 920m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Spokojny trening z dwoma podjazdami na Przegibek. Tym razem pojechałem nieco inną drogą. Było dłużej, dalej i wolniej. Minąłem długi odcinek ze ścieżkami rowerowymi ale trafiłem na samochód który jechał niecałe 30 km/h i dopiero gdy go wyprzedziłem to moja jazda zaczęła jakoś wyglądać. Gdy dojechałem do Straconki to trzymając równe tempo ruszyłem na Przegibek. Jechało się nieźle i w dosyć dobrym czasie znalazłem się na szczycie. Na zjeździe był czas na uzupełnienie energii i nie starałem się jak najlepiej zjechać. Myślałem o jeździe w kierunku Tresnej i Wilkowic ale będąc w Międzybrodziu zawróciłem i skierowałem się s powrotem na Przegibek. Z wiatrem przyjemnie się jechało, starałem się trzymać odpowiednią moc i gdy zrobiło się stromiej utrzymałem podobne wskazania. Zaczęła szwankować opaska od pulsometru. Nie zwracałem na to dużej uwagi i w dobrym tempie dojechałem do szczytu. Na zjeździe trochę mocniej ale warunki nie pozwoliły na bardzo szybki zjazd. Dobrze wyglądała moja jazda na łagodniejszym zjeździe przez Straconkę. Miałem duże problemy na takich odcinkach i muszę pracować nad poprawą tego a moja jazda w grupie i na wyścigach będzie wyglądać jeszcze lepiej. Do domu wróciłem już spokojniej z drobnymi problemami po drodze.


Informacje o podjazdach:



Informacje o podjazdach:

Miasto 13
Poniedziałek, 17 czerwca 2019 Kategoria 0-50, Miasto
| Km: | 47.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 930kcal | Podjazdy: | 830m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Rozjazd 14
Poniedziałek, 17 czerwca 2019 Kategoria Szosa, Samotnie, Cube 2019, blisko domu, 0-50
| Km: | 32.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:33 | km/h: | 20.65 |
| Pr. maks.: | 64.00 | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | 129129 ( 66%) | HRavg | 102( 52%) |
| Kalorie: | 431kcal | Podjazdy: | 490m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po sobotnim wyścigu dopiero w poniedziałek mogłem siąść na rower. Na początek luźniejszego tygodnia nie pojechałem nigdzie indziej jak na Przegibek. Dotrzeć tam chciałem jak największą ilością ścieżek rowerowych. Pierwsze kilka kilometrów bez dłuższego odcinka ścieżki. W Kamienicy wjechałem na ścieżkę z kostki brukowej. Jazda nie była taka zła a jedynym utrudnieniem był samochód który postanowił wyjechać z posesji wprost pod moje koła. Według przepisów ja mam pierwszeństwo, na szczęście jechałem bardzo wolno i samochód zdążył wyjechać na drogę. Po przekroczeniu ronda zaczął się zjazd. O dziwo nie było żadnych przeszkód i byłem w stanie rozpędzić się do 35 km/h. Nie trzęsło aż tak bardzo ale w momencie gdy pojawiło się skrzyżowanie z boczną drogą to pojawili się i piesi i musiałem niemal się zatrzymać. Ostatnie kilkaset metrów do ronda wyglądało normalnie, tak mogę jeździć. Schody zaczęły się na zjeździe w kierunku Szpitala Wojewódzkiego. Wjazd na parking Szpitala jest niebezpieczny, nagminnie tam kierowcy nie ustępują pierwszeństwa pieszym i rowerzystom. Nie inaczej było tym razem. Na asfaltowej nawierzchni rozpędziłem się do ponad 30 km/h i musiałem ostro hamować. Od kolejnej ścieżki dzieliły mnie dosyć szybkie 2 kilometry. Po wjeździe na kładkę nad rzeką Białą zaczęły się przepychanki z pieszymi. Musiałem często podnosić głos aby utorować sobie przejazd. Nie rozumiem dlaczego piesi muszą zajmować całą szerokość traktu pieszo-rowerowego. Jakoś dojechałem do Straconki gdzie warunki do jazdy rowerem szosowym po ścieżce się skończyły i wjechałem na drogę. Bardzo spokojnie wjechałem na Przegibek, na zjeździe nie było warunków na szybką jazdę i dopiero w Straconce mogłem pojechać szybciej. W drodze powrotnej również jechałem ścieżkami. Pierwszy odcinek tym razem niemal zupełnie pusty i bez problemów przedostałem się w kierunku Olszówki. Przed Szpitalem wjechałem na ścieżkę ale szybko z niej zjechałem. Nie dało się jechać, jacyś biegacze nie chcieli ustąpić mi miejsca. Argument o nierównej nawierzchni chodnika mnie nie przekonał. Manewr wyprzedzania trwałby kilkanaście sekund a później mogli biec dalej. Po kilku próbach zdecydowałem się na skorzystanie z drogi i na ścieżkę już nie wjechałem mimo tego, że przez 2 kilometry mogłem jeszcze nią jechać. Przekonałem się po raz kolejny, że jazda ścieżkami bez przygód jest niemożliwa. Nie musze jechać 40 km/h ale inni użytkownicy ruchu korzystający ze ścieżek w sposób nieprawidłowy skutecznie zniechęcają do korzystania z ścieżek rowerowych.


Informacje o podjeździe:



Informacje o podjeździe:

Podsumowanie 24 tygodnia 2019
Niedziela, 16 czerwca 2019 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Miniony tydzień był ostatnim przed odpoczynkiem po którym nastąpi właściwa cześć sezonu.
Ze względu na start w zawodach zrealizowałem tylko dwie ale solidne jednostki treningowe. Zauważyłem, że moja forma idzie cały czas do góry a jazda jest już bardzo przyjemna. Po wielu latach treningów i zbierania doświadczeń dokładnie wiem jak należy trenować aby utrzymać formę a także poprawić ewentualne braki w poszczególnych elementach. Czas nie pozwolił na dłuższe treningi i musiałem zadowolić się około 2 godzinnymi jazdami. Upalna pogoda oraz dyspozycja czasowa spowodowały, że trenowałem wczesnym rankiem w komfortowych temperaturach. Jazdy w upale nie byłem w stanie uniknąć i gdy stanąłem na starcie sobotniego maratonu Krakonošův to wiedziałem, że upał będzie mi towarzyszył przez cały dzień. Do zawodów przystępowałem z dużymi nadziejami oraz jasnym planem który niestety musiałem zweryfikować. Dokładniej mówiąc zweryfikowały go problemy zdrowotne które dały o sobie znać na kilkanaście godzin przed startem, nie przyjąłem odpowiedniej ilości poszczególnych minerałów i nie zmagazynowałem potrzebnej ilości energii. Spowodowało to jedynie fakt, że jechałem cały czas 80 % tego na co było mnie stać z kilkoma wyjątkami. Sprzęt wytrzymał trudy trasy oraz upał i nie zawiódł. Co prawda dostał bardzo w kość co widać szczególnie po stanie szytek które po wyścigu mają sporo nacięć których wcześniej nie było. Przy okazji wyścigu udało się spędzić fajny weekend w ładnych okolicznościach przyrody i z dala od zgiełku miasta. Odpowiednia ilość i intensywność treningów w ostatnim czasie przyniosła efekt w postaci równej i stabilnej formy. Jestem w stanie jechać na dobrym poziomie przez wiele godzin co ważne przed zbliżającymi się wyścigami kilkugodzinnymi.
1.Informacje o wadze:

Ostatni spadek wagi mógł być przyczyną problemów zdrowotnych. Staram się utrzymać wagę minimum 65 kilogramów i to jest wyzwanie bo zwykle podczas upalnych dni ważę mniej niż wcześniej.
2.Obciążenie treningowe:

Po treningach nie odnotowałem dużych zmian w zakresie ATL czy CTL. Lżejsze dni spowodowały wzrost TSB które i tak nie przekroczyło 0. To doskonały moment na odpoczynek po trzech ciężkich tygodniach.
3.Wartości mocy:
3.1.Na krótkich odcinkach:

3.2.Na dłuższych odcinkach:

Żadnych godnych uwagi wartości mocy nie uzyskałem w ostatnim tygodniu.
4.Intensywność treningów:

Mocne treningi będące ostatnim przygotowaniem do startu oraz wejścia z ważniejszą dla mnie część sezonu nie różniły się wiele w porównaniu do poprzednich.
5.Podsumowanie liczbowe:
5.1.Podsumowanie z programu Golden Cheetach:
5.1.1.Podsumowanie ogólne:

5.1.2.Czas w strefach:

5.1.3.Podsumowanie szczegółowe:

5.2.Wstępny rozpis na 25 tydzień 2019:
Po kilku intensywnych tygodniach przyszedł czas na krótki odpoczynek po którym kolejny test FTP. Po 8 tygodniach solidnych treningów spodziewam się lepszego wyniku niż wcześniej. W czasie ostatnich tygodni zrealizowałem sporo jednostek treningowych, wypadło kilka ale chyba nie wpłynęło to znacząco na obecną dyspozycje. Wykonana praca ma przynieść efekt podczas Tatra Road Race czyli najważniejszego wyścigu w tym sezonie.
5.3.Podsumowanie podjazdów:

Zaliczyłem kilka nowych, ciekawych podjazdów oraz miałem okazje przypomnieć sobie podjazd na przełęcz Okraj.
Ze względu na start w zawodach zrealizowałem tylko dwie ale solidne jednostki treningowe. Zauważyłem, że moja forma idzie cały czas do góry a jazda jest już bardzo przyjemna. Po wielu latach treningów i zbierania doświadczeń dokładnie wiem jak należy trenować aby utrzymać formę a także poprawić ewentualne braki w poszczególnych elementach. Czas nie pozwolił na dłuższe treningi i musiałem zadowolić się około 2 godzinnymi jazdami. Upalna pogoda oraz dyspozycja czasowa spowodowały, że trenowałem wczesnym rankiem w komfortowych temperaturach. Jazdy w upale nie byłem w stanie uniknąć i gdy stanąłem na starcie sobotniego maratonu Krakonošův to wiedziałem, że upał będzie mi towarzyszył przez cały dzień. Do zawodów przystępowałem z dużymi nadziejami oraz jasnym planem który niestety musiałem zweryfikować. Dokładniej mówiąc zweryfikowały go problemy zdrowotne które dały o sobie znać na kilkanaście godzin przed startem, nie przyjąłem odpowiedniej ilości poszczególnych minerałów i nie zmagazynowałem potrzebnej ilości energii. Spowodowało to jedynie fakt, że jechałem cały czas 80 % tego na co było mnie stać z kilkoma wyjątkami. Sprzęt wytrzymał trudy trasy oraz upał i nie zawiódł. Co prawda dostał bardzo w kość co widać szczególnie po stanie szytek które po wyścigu mają sporo nacięć których wcześniej nie było. Przy okazji wyścigu udało się spędzić fajny weekend w ładnych okolicznościach przyrody i z dala od zgiełku miasta. Odpowiednia ilość i intensywność treningów w ostatnim czasie przyniosła efekt w postaci równej i stabilnej formy. Jestem w stanie jechać na dobrym poziomie przez wiele godzin co ważne przed zbliżającymi się wyścigami kilkugodzinnymi.
1.Informacje o wadze:

Ostatni spadek wagi mógł być przyczyną problemów zdrowotnych. Staram się utrzymać wagę minimum 65 kilogramów i to jest wyzwanie bo zwykle podczas upalnych dni ważę mniej niż wcześniej.
2.Obciążenie treningowe:

Po treningach nie odnotowałem dużych zmian w zakresie ATL czy CTL. Lżejsze dni spowodowały wzrost TSB które i tak nie przekroczyło 0. To doskonały moment na odpoczynek po trzech ciężkich tygodniach.
3.Wartości mocy:
3.1.Na krótkich odcinkach:

3.2.Na dłuższych odcinkach:

Żadnych godnych uwagi wartości mocy nie uzyskałem w ostatnim tygodniu.
4.Intensywność treningów:

Mocne treningi będące ostatnim przygotowaniem do startu oraz wejścia z ważniejszą dla mnie część sezonu nie różniły się wiele w porównaniu do poprzednich.
5.Podsumowanie liczbowe:
5.1.Podsumowanie z programu Golden Cheetach:
5.1.1.Podsumowanie ogólne:

5.1.2.Czas w strefach:

5.1.3.Podsumowanie szczegółowe:

5.2.Wstępny rozpis na 25 tydzień 2019:
Po kilku intensywnych tygodniach przyszedł czas na krótki odpoczynek po którym kolejny test FTP. Po 8 tygodniach solidnych treningów spodziewam się lepszego wyniku niż wcześniej. W czasie ostatnich tygodni zrealizowałem sporo jednostek treningowych, wypadło kilka ale chyba nie wpłynęło to znacząco na obecną dyspozycje. Wykonana praca ma przynieść efekt podczas Tatra Road Race czyli najważniejszego wyścigu w tym sezonie.
5.3.Podsumowanie podjazdów:

Zaliczyłem kilka nowych, ciekawych podjazdów oraz miałem okazje przypomnieć sobie podjazd na przełęcz Okraj.







