Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Czasówka Koczy Zamek 2016

Niedziela, 5 czerwca 2016 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
Km: 7.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:18 km/h: 23.33
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: 196196 (100%) HRavg 178( 91%)
Kalorie: 380kcal Podjazdy: 330m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwsza czasówka typu Uphill w tym sezonie. Po wczorajszym weselu i ostatnich problemach nie wiedziałem na co się nastawiać. Wiedziałem, że mam mocnych rywali w kategorii i o podium będzie bardzo ciężko więc nastawiłem się na jak najmocniejszą jazdę w końcówce. Na start dojechałem rowerem i przed startem już pierwszy problem, kapeć w przednim kole. Dętkę pożyczyłem od Darka i wymieniłem, poprzednia pękła w takim miejscu, że od razu poszła do kosza. Po rozgrzewce ustawiłem się na starcie. Najpierw przez kilkanaście sekund próbowałem się wpiąć i w końcu się udało. Czas płynął a ja dopiero się rozpędzałem, jechałem równo i nie na maksa. Przed pierwszą ścianką już zostałem złapany przez zawodnika z Bike Atelier Team. Znowu zapomniałem o biegach i nie mogłem zrzucić na 30 z przodu więc pierwszą ściankę przejechałem na 39x25, jechałem równo i mocno i już odstawiłem rywala na kilka sekund, przed drugą ścianką zrzuciłem na 30 z przodu i mocno jechałem już do mety i z kilku sekund zrobiło się prawie pół minuty. Według wyników na mecie byłem 15 sekund przed kolejnym zawodnikiem i straciłem 45 sekund, strava mówi o 35 sekundowej stracie,.Gdyby tak było to byłbym w 10 OPEN i byłbym bardzo zadowolony. Tak to z czasem 18:30 jestem 6 w kategorii i 13 OPEN. Zwycięzcxa wykręcił 16:41, na tej trasie to jest kosmos. Moje starty wynikają tylko z tych początkowych łatwiejszych kilometrów, na końcowych kilometrach jechałem może nawet na 3 w OPEN. Ogólnie to jestem zadowolony, jest dobrze, na trudniejszej trasie powinno być lepiej.
https://www.strava.com/activities/599220391

Trening 52

Piątek, 3 czerwca 2016 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2016
Km: 55.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:53 km/h: 29.20
Pr. maks.: 52.00 Temperatura: 12.0°C HRmax: 161161 ( 82%) HRavg 129( 66%)
Kalorie: 1174kcal Podjazdy: 410m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Ostatni trening przed niedzielną czasówką na Koczy Zamek. Ostatnio tyle złego wydarzyło się w moim życiu, że nie wiem jak to wpłynie na moje zdrowie i dyspozycję. Chciałbym w końcu stanąć na podium ale widząc, że znowu na dzień czy dwa przed startem mocni zawodnicy z kategorii A się zapisują to podium chyba dalej będzie tylko marzeniem.
Na dzisiejszym treningu nie wydarzyło się nic szczególnego, poza mgłą, mokrą drogą i zerwanym asfaltem w Ustroniu. Jutro idę na wesele i nic nie pojeżdżę. Po treningu już trzecie mycie roweru w tym tygodniu.
https://www.strava.com/activities/596799868

Trening 51

Środa, 1 czerwca 2016 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa, Trening 2016
Km: 41.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:24 km/h: 29.29
Pr. maks.: 55.00 Temperatura: 17.0°C HRmax: 156156 ( 80%) HRavg 128( 65%)
Kalorie: 835kcal Podjazdy: 240m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny spokojny trening, dzisiaj krótko bo czasu mało i jakoś motywacji większej nie było. Ruch na drogach spory i musiałem bardzo uważać by bezpiecznie dojechać do domu. Wczoraj mnie trochę poniosło i napisałem kilka zbyt ostrych zdań. Następny trening w piatek rano i ostatni przed niedzielną czasówką.
https://www.strava.com/activities/594705096

Miasto

Wtorek, 31 maja 2016 Kategoria blisko domu
Km: 198.00 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: 3950kcal Podjazdy: 1500m Sprzęt: Zimówka Aktywność: Jazda na rowerze

Trening 50

Wtorek, 31 maja 2016 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2016
Km: 61.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:59 km/h: 30.76
Pr. maks.: 62.00 Temperatura: 17.0°C HRmax: 161161 ( 82%) HRavg 130( 66%)
Kalorie: 1397kcal Podjazdy: 490m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Spokojny poranny trening. Od początku dosyć ciepło i można było jechać na krótko. Jechało się bardzo dobrze i udało się jechać równym i spokojnym tempem przez cały dystans. Co prawda przed Landekiem po telefonie z pracy odechciało mi się jazdy ale jakoś dojechałem. Zamiast na 10 musiałem być w pracy już o 8.00. W pracy się dowiedziałem, że nie przedłużą ze mną umowy i zostały mi 2 tygodnie pracy i szukanie kolejnej. Takie jest życie, w moim przypadku cały czas pod górę, inni oszukują, nie przestrzegają reguł a kara zwykle dotyka uczciwych ludzi.  Mam strasznego pecha i nic z tym nie zrobię. Najbardziej denerwuje mnie to, że kiedyś dostałem 15 minut kry za jazdę z kolegą bez numeru, inni za skrócenie trasy dostali po 1-2 minuty.Obecnie za wszelkie oszustwa nie ma żadnych konsekwencji. Po tym sezonie chyba przestanę reprezentować JAS-KÓŁKĘ ze względu na jedną osobę która co tydzień reprezentuje inną druzynę i nic sobie z tego nie robi. Jeżeli tacy ludzie będą jeździć w tej drużynie to ja nie muszę. 
https://www.strava.com/activities/593648843

Trening 49

Niedziela, 29 maja 2016 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2016, w grupie
Km: 136.00 Km teren: 0.00 Czas: 05:06 km/h: 26.67
Pr. maks.: 57.00 Temperatura: 18.0°C HRmax: 178178 ( 91%) HRavg 136( 69%)
Kalorie: 2935kcal Podjazdy: 1240m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Wczoraj z powodu deszczu odpuściłem trening a dzisiaj jakoś ciężko mi się jechało, puls był dziwnie niski, jechałem na maksa a puls ledwo do 180 doszedł. Z domu wyjechałem po 7 z myślą, że mogę nie zdążyć do Cieszyna na 8 i postanowiłem jechać do Trzyńca bocznymi drogami. Byłem na rondzie o 8.20 i czekałem 10 minut. Po telefonie do Andrzeja okazało się, że w Jastrzębiu rano padało i wyjazd przesunięty został na 9. Pojechałem spokojnie w kierunku Karwiny, przed miastem wjechałem na ścieżkę rowerową i jechałem nią do samej Karwiny. Dojechałem do Tesco przy rondzie i tam czekałem około 20 minut. Przyjechało mało osób i razem ruszyliśmy w kierunku Cieszyna. Po drodze kilka spowolnień i w miarę równa i spokojna jazda do Cieszyna. Tam nikt więcej nie czekał i dodatkowo zaczęło padać, deszcz towarzyszył nam praktycznie do końca wspólnej jazdy z kilkoma przerwami. Przed Trzyńcem dołączył Andrzej i niektórzy ubrali kurtki i dojechaliśmy do Oldrzychowic. Tam zapadła decyzja o rozegraniu tylko jednej czasówki, na Koziniec. Dołączył jeszcze Tomek i było nas 10 osób. Wystartowaliśmy razem i od razu zostałem lekko z tyłu, po chwili już wyszedłem na czoło i jechałem kawałek na czele, przed lasem jeszcze przez moment Dominik wyszedł na czoło i chwilę jechał z przodu. Czułem, że chyba trochę zbyt mocno zacząłem i może mnie braknąć w końcówce. Jechałem mocno cały czas i po 200 metrach stromizny Dominik już puścił koło i stopniowo powiększałem różnicę, jechałem cały czas równo i jednak mnie trochę brakło pod koniec i musiałem zwolnić i ostatnie 300 metrów przejechałem wolno, wiedziałem, że mam dużą przewagę i dawało mi to dużo spokoju. Pomiar czasu umiejscowiony był jakieś 100 metrów wcześniej niż myślałem i w tym miejscu miałem czas 9:15 a na końcu 9:39. Dominik był drugi i stracił ponad minutę, wczorajszy dystans 270 km też pewnie wpłynął na jego czas. Po dojechaniu wszystkich wypiliśmy kawę w schronisku i zjechaliśmy w dół. Cała droga do Cieszyna w deszczu, tam się rozdzieliliśmy i ja z Andrzejem pojechaliśmy w kierunku granicy a reszta na Karwinę. Od Cieszyna jechałem sam, dobrym tempem i w lekkim deszczu. Za Pogórzem była już sucha droga i momentami nawet nie padało. Do domu dojechałem o 14. Za tydzień czasówka na Koczy Zamek, nie nastawiam się na konkretny wynik, chciałbym dobrze pojechać a z uwagi, że część mocnych zawodników jedzie etapówkę w Nowym Targu i nie będzie ich w Rajczy to może być bardzo dobrze. Następny tydzień mam regeneracyjny i będą tylko spokojne treningi.  
https://www.strava.com/activities/591804033

Trening 48

Czwartek, 26 maja 2016 Kategoria 100-200, Samotnie, Trening 2016, w grupie
Km: 104.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:54 km/h: 26.67
Pr. maks.: 60.00 Temperatura: 11.0°C HRmax: 182182 ( 93%) HRavg 141( 72%)
Kalorie: 3312kcal Podjazdy: 2140m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Grupowy trening. Pogoda nie zachęcała, kropiący deszcz, mgła i 15 stopni na starcie,później było ok.10 stopni na termometrze. Na starcie było ok.10 osób,kolejne 10 dołączyło później. Od początku dosyć mocne tempo, do czasu gdy Janek zerwał szprychę w tylnym kole. Od tego momentu jechaliśmy trochę spokojniej do Szczyrku a później znowu mocniej. Na Salmopol już poszedł ogień, parę osób od razu ruszyło do przodu, ja jechałem swoje i ostatecznie byłem 2 na szczycie. Na przełęczy było 9 stopni i mgła, trochę zmarzłem zanim się grupa zjechała, po spokojnym zjeździe, pełno piachu i żwiru na drodze było i nie było warto ryzykować. Później przyszła kolej na Kubalonkę, część grupy pojechało przez centrum i główną na szczyt a reszta przez Zameczek. Byłem w tej pierwszej grupce, do ronda dojechaliśmy w większej grupce, od ronda już parę osób pocisło i odjechało. Jechałem swoim tempem w towarzystwie dziewczyny i Wojtka. Do podnóża Kubalonki dojechaliśmy razem, podjazd już każdy swoim tempem. Jechałem niezbyt mocnym ale równym tempem i jeszcze przed szczytem wyprzedziłem wszystkich i byłem pierwszy na szczycie. Kiedy wszyscy dojechali to zjechaliśmy przez Zameczek do Czarnego. Dojechał Janek i razem przez Czarną Wisełkę dojechaliśmy na Stecówkę i ponownie przez Szarculę i Zameczek do Czarnego. Ostatni podjazd to Salmopol. Do podnóża znowu razem a dalej każdy swoim tempem. Jechałem znowu równo i tym razem mocniej ale nie na maksa. Do połowy podjazdu było nas 4 z przodu, później zostało nas 3 i razem dojechaliśmy do ostatniego zakrętu. Tam poszedł ogień, Janek i Michał mi odjechali i byłem trzeci. Miałem w planie jeszcze Przegibek. Po dojechaniu wszystkich zjechaliśmy do Szczyrku. W Buczkowicach złapałem kapcia, znowu mi łatka puściła i musiałem zmienić dętkę. Szybko wymieniłem, ale mi się już bardzo nie chciało jechać i od razu wróciłem do domu. Kostka dalej mnie boli, może to przejdzie do niedzieli. Gdybym miał wolną sobotę to pojechałbym na wyścig na Słowację.
 https://www.strava.com/activities/588378230

Trening 47

Środa, 25 maja 2016 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa, Trening 2016
Km: 45.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:48 km/h: 25.00
Pr. maks.: 55.00 Temperatura: 18.0°C HRmax: 180180 ( 92%) HRavg 138( 70%)
Kalorie: 1085kcal Podjazdy: 750m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Krótki wieczorny trening, zapowiadali deszcze i burze i ciemne chmury chodziły po niebie. Nie oddalałem się zbytnio od domu i robiłem pętle po okolicznych pagórkach. Ostatnio odnowiła mi się kontuzja stawu skokowego i po dwóch dniach przerwy od roweru jest już lepiej. Zrobiłem kilka przepaleń na podjazdach a oprócz tego spokojna jazda. Na szczęście nie zmokłem.
https://www.strava.com/activities/587791355

Długi rozjazd

Niedziela, 22 maja 2016 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 83.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:01 km/h: 27.51
Pr. maks.: 72.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: 152152 ( 77%) HRavg 115( 58%)
Kalorie: 1964kcal Podjazdy: 880m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Wyjazd z JAS-KÓŁKAmi na Kubalonkę. Cały dystans przejechany spokojnie,musiałem parę razy puścić koło, ale trzeba trzymać się planu bo z szarpanej jazdy nic nie będzie. Do Wisły udało się dojechać spokojnie równym tempem, przed Kubalonką wyprzedził nas jakiś kolarz i od razu część osób ruszyła za nim. Ja sobie odpuściłem i spokojnym tempem wjechałem na Kubalonkę,wyprzedzając jeszcze 2 osoby. Po odpoczynku zjechaliśmy w dół do Wisły i tutaj znowu część osób poszalała i odjechała, czekali na nas w Wiśle i razem jechaliśmy dalej coraz mocniejszym tempem, w Ustroniu postój z powodu kapcia. Po postoju szybkim tempem do Skoczowa, przed wiaduktem puściłem koło i już spokojnie dojechałem do domu. 
https://www.strava.com/activities/584130252

Klasyk Radkowski-Pętla Stołowogórska 2016

Sobota, 21 maja 2016 Kategoria 100-200, Maraton, Samotnie, w grupie
Km: 196.00 Km teren: 0.00 Czas: 06:53 km/h: 28.47
Pr. maks.: 60.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: 189189 ( 96%) HRavg 159( 81%)
Kalorie: 6028kcal Podjazdy: 3850m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy ważniejszy start w tym sezonie już za mną. Nie ukrywam, że przygotowywałem się do tego maratonu i wszystko wyszło tak jak powinno i od razu pojawił się wynik. Maraton w Radkowie jest całkiem inną imprezą niż zawody z cyklu RM, nie ma ostrego ścigania, zbytniego cwaniactwa,pretensji oraz szpanowania, jacy to wszyscy są super i najlepsi. 
 Na maraton pojechałem trochę zmęczony i nie wyspany, na przyszłość chyba lepiej pojechać z noclegiem niż wstawać o 2 w nocy. Grupa w której startowałem chyba była najsilniejszą z wszystkich grup na dystansie GIGA. Nie wiem czy to było losowanie czy przypadkowe ułożenie grupy, ale wszystkie JAS-KÓŁKI startowały razem. Od startu od razu mocne tempo i jazda po zmianach, pod pierwszą górkę odjechałem z jednym zawodnikiem, na zjeździe nas dogonili i po rozprowadzeniu przez kolegów z drużyny na drugim podjeździe za Chocieszowem pojechałem na maksa, przez chwilę na kole siedział mi zawodnik z numerem 25, pod koniec podjazdu już został i jeszcze wyprzedziłem około 10 kolarzy i zaczął się zjazd, dziurawy zjazd na którym straciłem sporo czasu i te 10 osób mnie wyprzedziło. Dogoniłem ich po zjeździe i jechałem z nimi kawałek, szarpali strasznie i na kolejnym podjeździe już zostali z tyłu. Mijały kolejne kilometry, jechałem sam, na zjeździe dogoniło mnie 2 zawodników, 25 i ktoś z Interkolu. Przed bufetem dogoniliśmy będącego na czele zawodnika z numerem 6 który złapał kapcia. W trzech dojechaliśmy do Kudowy i zaczęliśmy podjazd na Karłów, narzuciłem dobre tempo i po chwili Interkolowiec odpadł a zawodnik z numerem 25 wytrzymał połowę podjazdu, strasznie się szarpał by utrzymać koło. Przez kilka kilometrów jechałem na czele maratonu, z przodu tylko Policja.Przed szczytem podjazdu wyprzedził mnie Bartek Czyż(nr.6) i odjechał. Zaczął się zjazd do Karłowa, jechałem sam aż do krótkiego podjazdu w Karłowie. Dojechało mnie 2 zawodników (nr.25 i 338) i po zmianach jechaliśmy aż do Radkowa gdzie złapaliśmy Bartka. Bardzo mocne zmiany dawane przez rywali zmusiły mnie do puszczenia koła jeszcze przed Chocieszowem. Bartek samotnie odjechał a ja równym tempem dojechałem do dwójki i podjazd zaczęliśmy we trzech. Jechałem swoim tempem i znowu odjechałem od towarzyszy. Na zjeździe o dziwo mnie nie dogonili, tym razem zjechałem szybciej i samotnie jechałem do bufetu. Po 100km brakło wody w bidonach, zjadłem ostatniego banana i na bufecie zatankowałem, zabrałem jeszcze banany i zapomniałem bidonu,wróciłem po niego 50m i w tym czasie dojechało do mnie 4 zawodników, 3 z MEGA i nr.25. Podjazd rozpoczęliśmy mocno, kiedy skończyłem swoją zmianę zaczęła się znowu szarpanina, odpuściłem i jechałem dalej tym samym tempem, cały podjazd jechałem równo i wyprzedziłem 2 zawodników a 2 była jakieś 100 metrów z przodu. Na zjeździe do Radkowa jadąc ponad 50km/h samochód przede mną zahamował i cudem go wyminąłem i zmieściłem się w zakręcie 180 stopni który był 50 metrów dalej. Za zakrętem już domnie dojechał jeden zawodnik i dojechałem z nim do Radkowa,gdzie znowu musiałem się zatrzymać, tym razem na zakręcie zatrzymał się samochód a z przeciwka jechał autobus. Odechciało mi się jechać, byłem pewny, że na trzeciej rundzie stracę całą wypracowaną przewagę nad rywalami, za Radkowem dojechał do mnie Remigiusz Ornowski, zwycięzca maratonu w latach 2013-16. Jechałem z nim do dziurawgo zjazdu. Na podjeździe nawet odstawał trochę ode mnie, na zjeździe próbował mnie wyeliminować z dalszej jazdy i prawie mu się to udało, w ostatniej chwili skręcił a ja już się nie zmieściłem na drodze i na szczęście zatrzymałem się na żwirowym szerokim poboczu i straciłem kontakt z Ornowskim. Kolejne kilometry były kryzysowe, cały czas się nawadniałem i jadłem i nie myślałem o czekającym mnie jeszcze dystansie. Nerwowo obracałem się do tyłu i w końcu dojechałem do bufetu. Chwila przerwy i ostatnie 20km. Na podjeździe za Kudową widziałem przed sobą Bartka,musiał to być on bo jadąc prawie 20km/h nie mogłem go dogonić, to był błąd, niepotrzebnie się szarpałem i końcówkę podjazdu już ledwo jechałem i pewnie na tym straciłem. Na zjeździe też jeszcze straciłem przez samochody, w końcu wjechałem do Radkowa i przekroczyłem metę. Ciężki maraton w niełatwym terenie. Obstawa w tym roku silniejsza niż w poprzednich latach. W zeszłym roku spokojnie wygrałbym w kategorii M2, w tym roku byłem 2 i 3 w OPEN. Do Bartka starciłem niecałe 2 minuty, niedużo,biorąc pod uwagę, że na każdym zjeździe traciłem średnio 1 minutę do najlepszych.
Maraton oceniam bardzo dobrze, wynik wywalczony ciężką pracą i walką do ostatnich metrów, nikt mi tego nie dał w prezencie. Niektórzy będą twierdzić, że przy takiej obsadzie nie jest trudno być wysoko. Jedynym minusem jaki zauważyłem to usytuowanie bufetu, powinien być jakieś 20km wcześniej i byłoby ok. Kolejnym moim wyzwaniem jest czasówka na Koczy Zamek. Jak wszystko będziedobrze to i wynik powinien być dobry. 
https://www.strava.com/activities/583154933

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 12971 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 15106 km
Evo 2 9901 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum