Wpisy archiwalne w miesiącu
Sierpień, 2017
Dystans całkowity: | 1657.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
Czas w ruchu: | 54:06 |
Średnia prędkość: | 27.71 km/h |
Maksymalna prędkość: | 87.00 km/h |
Suma podjazdów: | 22852 m |
Maks. tętno maksymalne: | 183 (93 %) |
Maks. tętno średnie: | 151 (77 %) |
Suma kalorii: | 38827 kcal |
Liczba aktywności: | 24 |
Średnio na aktywność: | 69.04 km i 2h 21m |
Więcej statystyk |
Miasto
Czwartek, 31 sierpnia 2017 Kategoria blisko domu
Km: | 158.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 3150kcal | Podjazdy: | 1200m | Sprzęt: Zimówka | Aktywność: Jazda na rowerze |
Podsumowanie sierpnia
Czwartek, 31 sierpnia 2017
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m |
Następny miesiąc przeleciał. Koniec sezonu się zbliża i chyba dobrze bo coraz bardziej czuć już zmęczenie. Miesiąc lepszy niż lipiec. Udało się pokonać lekką zadyszkę która mi towarzyszyła przez jakiś czas. Tydzień konkretnego treningu i tydzień odpoczynku przed jedynym wyścigiem etapowym w tym sezonie. Na Road Trophy przyjechałem dobrze przygotowany, wypoczęty i zmotywowany do walki o jak najlepsze miejsce. Etapówkę zacząłem lepiej niż sobie mogłem wymarzyć, od zwycięstwa w czasówce. Tak długo czekałem na podium, po szeregu 4,5 czy 6 miejsc wreszcie wdrapałem się wyżej. Trochę niefortunnie się to złożyło, że była to część 3 dniowych zmagań i liczyła się końcowa Klasyfikacja. Ta nie wyglądała już tak pięknie, za sprawą fatalnego 3 etapu. Zastanawiam się dlaczego tak jest, jak jest dobrze, to zawsze wydarzy się coś by to popsuć. Już powoli godzę się z myślą, że wtedy gdy nic mi się nie przytrafia to jest szczęście a wszystkie inne sytuacje są normalne. Przekonałem się, że jestem w stanie jechać z czołówką i nie nazwałbym tego przypadkowym faktem gdyż sporo osób dojeżdżało z tyłu do czołówki gdy tempo było wyższe. Gdyby na przykład na 3 czy 4 etapie od początku szło tempo to wyniki wyglądałyby inaczej. Trochę rzeczy mam do poprawienia i jak to zrobię to może być jeszcze lepiej. Uważam, że zasłużyłem na dużo wyższe miejsce i nie wiem czym się inni szczycą skoro w uczciwej walce oglądali moje plecy i to tylko na początku wyścigu a zajęli wyższe miejsce. Zmieniłem też trochę taktykę jazdy przez co niektórzy zaczęli patrzeć na mnie przychylnym okiem. Na wynik sobie trzeba zapracować, jazda na kole i sprint przed metą nie jest do końca uczciwe. Było widać moją pracę na czele grupy na wszystkich 3 etapach ze startu wspólnego.
Po Road Trophy trening stał się bardziej chaotyczny. Trochę więcej pracy i gorszej pogody i pojawiające się oznaki zmęczenia. Treningowo już więcej mam za sobą niż w całym zeszłym sezonie. Pogoda też w tym roku dosyć chaotyczna jak na lato. Bardzo mało dni z upalną pogodą. Kiedy pojawił się taki dzień to nastąpiły VII Górskie Mistrzostwa Jas-Kółek. Nie był to dobry dzień. W sumie już na starcie byłem niemal pewny, że tytułu nie obronię. Trochę moich błędów i jazda w połowie stała się umieraniem. Kolejna porażka ale trudno, jak inni się mogą cieszyć z faktu, że byli szybciej na mecie to niech się cieszą. Na koniec miesiąca kilka mocniejszych treningów i miał być start w Górskich Mistrzostwach Polski. W środę się dowiedziałem, że ubezpieczenie jakie wykupiłem na początku roku nie zawiera jednego punktu który jest potrzebny do wyrobienia licencji. Był to śmieszny koszt i chwila roboty i miałem zamiar to zrobić w czwartek. Wszystko się zmieniło w momencie gdy z powodu dużego natłoku pracy musiałem w piątek zostać do 18 a licencję wyrobić mogłem do 20. Niby 2 godziny czasu, tylko ja byłem w Bielsku a biuro w Szaflarach i małe szanse na to by zdążyć. Gotowy byłem jechać ale po informacji znajomego który jechał tam wcześniej ponad 2 godziny odpuściłem. Trochę niefortunnie się dla mnie ten rok układa, trudno, może kiedyś się to zmieni i będę mógł coś na dłuższą metę planować.
Na wrzesień nie planuję konkretnych wyścigów. Pewnie 2-3 razy wystartuję, wszystko wyjdzie w praniu.
Jestem w trakcie tworzenia poszerzonego rankingu podjazdów z rekordami czasów. Dojdzie sporo podjazdów w tym nawet takich okolicznych na których często się sprawdzam. Z ciekawości sprawdziłem czasy na Stravie i jestem zdziwiony. Do tej pory nikt nie poprawił moich tegorocznych czasów na Lysą Horę czy Pradziada. Nie są super wyśrubowane a swoje wyniki notowały tam osoby które na wyścigach regularnie mnie objeżdżają i meldują się w czołówce. To jednak o czymś świadczy i nie jest to przypadek.
Jakieś rekordy udało się pobić w sierpniu, muszę dokładnie przeanalizować zestawienie i później uzupełnię.
We wrześniu co roku odbywa się Rajd z Metą na Równicy, w tym roku mam zamiar uczestniczyć po raz 7.
Moje poprzednie miejsca i czasy:
2011 1 miejsce 0:17:20
2012 4 miejsce 0:18:26
2013 2 miejsce 0:18:48
2014 1 miejsce 0:17:01
2015 1 miejsce 0:16:21 - rekordowy czas
2016 1 miejsce 0:16:41
2017 ?
Pozytywnym zwieńczeniem pechowego sezonu byłby czas poniżej 16 minut lub przynajmniej nowy rekord.
Po Road Trophy trening stał się bardziej chaotyczny. Trochę więcej pracy i gorszej pogody i pojawiające się oznaki zmęczenia. Treningowo już więcej mam za sobą niż w całym zeszłym sezonie. Pogoda też w tym roku dosyć chaotyczna jak na lato. Bardzo mało dni z upalną pogodą. Kiedy pojawił się taki dzień to nastąpiły VII Górskie Mistrzostwa Jas-Kółek. Nie był to dobry dzień. W sumie już na starcie byłem niemal pewny, że tytułu nie obronię. Trochę moich błędów i jazda w połowie stała się umieraniem. Kolejna porażka ale trudno, jak inni się mogą cieszyć z faktu, że byli szybciej na mecie to niech się cieszą. Na koniec miesiąca kilka mocniejszych treningów i miał być start w Górskich Mistrzostwach Polski. W środę się dowiedziałem, że ubezpieczenie jakie wykupiłem na początku roku nie zawiera jednego punktu który jest potrzebny do wyrobienia licencji. Był to śmieszny koszt i chwila roboty i miałem zamiar to zrobić w czwartek. Wszystko się zmieniło w momencie gdy z powodu dużego natłoku pracy musiałem w piątek zostać do 18 a licencję wyrobić mogłem do 20. Niby 2 godziny czasu, tylko ja byłem w Bielsku a biuro w Szaflarach i małe szanse na to by zdążyć. Gotowy byłem jechać ale po informacji znajomego który jechał tam wcześniej ponad 2 godziny odpuściłem. Trochę niefortunnie się dla mnie ten rok układa, trudno, może kiedyś się to zmieni i będę mógł coś na dłuższą metę planować.
Na wrzesień nie planuję konkretnych wyścigów. Pewnie 2-3 razy wystartuję, wszystko wyjdzie w praniu.
Jestem w trakcie tworzenia poszerzonego rankingu podjazdów z rekordami czasów. Dojdzie sporo podjazdów w tym nawet takich okolicznych na których często się sprawdzam. Z ciekawości sprawdziłem czasy na Stravie i jestem zdziwiony. Do tej pory nikt nie poprawił moich tegorocznych czasów na Lysą Horę czy Pradziada. Nie są super wyśrubowane a swoje wyniki notowały tam osoby które na wyścigach regularnie mnie objeżdżają i meldują się w czołówce. To jednak o czymś świadczy i nie jest to przypadek.
Jakieś rekordy udało się pobić w sierpniu, muszę dokładnie przeanalizować zestawienie i później uzupełnię.
We wrześniu co roku odbywa się Rajd z Metą na Równicy, w tym roku mam zamiar uczestniczyć po raz 7.
Moje poprzednie miejsca i czasy:
2011 1 miejsce 0:17:20
2012 4 miejsce 0:18:26
2013 2 miejsce 0:18:48
2014 1 miejsce 0:17:01
2015 1 miejsce 0:16:21 - rekordowy czas
2016 1 miejsce 0:16:41
2017 ?
Pozytywnym zwieńczeniem pechowego sezonu byłby czas poniżej 16 minut lub przynajmniej nowy rekord.
Trening 105
Czwartek, 31 sierpnia 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: | 65.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:15 | km/h: | 28.89 |
Pr. maks.: | 64.00 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | HRavg | 139( 71%) | |
Kalorie: | 1597kcal | Podjazdy: | 900m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Trening 104
Środa, 30 sierpnia 2017 Kategoria 50-100, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: | 65.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:55 | km/h: | 33.91 |
Pr. maks.: | 64.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | 176176 ( 90%) | HRavg | 141( 72%) |
Kalorie: | 1389kcal | Podjazdy: | 470m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Grupowy trening z TwomarkSport. Chciałem jak najdłużej jechać w pierwszej grupie. Tempo od początku dosyć spokojne, dopiero po zjeździe do Landeka nastąpiło przyśpieszenie. Na odcinku do Ligoty dla bezpieczeństwa jechałem z tyłu grupy i to był błąd. Na wertepach cudem utrzymałem się na tyłach grupy. Na rondzie neiebezpieczny manewr jednego z zawodników i musiałem zwolnić prawie do zera. Zrobiła się przerwa, próbowałem gonić, jechałem bardzo mocno pod wiatr i nie byłem w stanie się zbliżyć. Z grupy odpadały kolejne osoby i zaczął się podjazd do Rudzicy. Dojechałem do 3 osób i uformowała się 4 osobowa grupa w której jechałem do końca. Mogłem odjechać i próbować złapać kogoś z przodu, odpuściłem ten pomysł i nie była to zła decyzja. Współpraca układała się bardzo dobrze i 2 rundy przejechaliśmy w równym tempie. Nie wyjechałem się do końca, myślę, że mogłem szybciej przejechać wszystkie rundy. Wreszcie trafił się dobry dzień i trzeba podtrzymać ten trend. Niestety pojawiły się komplikacje i mój start w GMP stoi pod bardzo dużym znakiem zapytania.
Rundy:
I. Rudzica - Landek - Ligota - Międzyrzecze - Rudzica 14,9 km: 0:23:23 ( 38,56 ) 157 ( 79 % )
II. Rudzica - Landek - Ligota - Międzyrzecze - Rudzica 14,9 km: 0:25:27 ( 35,28 ) 153 ( 76 % )
III. Rudzica - Landek - Ligota - Międzyrzecze - Rudzica 14,9 km: 0:25:37 ( 36,06 ) 145 ( 73 % )
https://www.strava.com/activities/1160148050
Rundy:
I. Rudzica - Landek - Ligota - Międzyrzecze - Rudzica 14,9 km: 0:23:23 ( 38,56 ) 157 ( 79 % )
II. Rudzica - Landek - Ligota - Międzyrzecze - Rudzica 14,9 km: 0:25:27 ( 35,28 ) 153 ( 76 % )
III. Rudzica - Landek - Ligota - Międzyrzecze - Rudzica 14,9 km: 0:25:37 ( 36,06 ) 145 ( 73 % )
https://www.strava.com/activities/1160148050
Trening 103
Wtorek, 29 sierpnia 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: | 62.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:17 | km/h: | 27.15 |
Pr. maks.: | 71.00 | Temperatura: | 11.0°C | HRmax: | 183183 ( 93%) | HRavg | 137( 70%) |
Kalorie: | 1616kcal | Podjazdy: | 850m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Znowu pechowy dzień. Planowałem jechać popołudniu na trasę z kilkoma podjazdami, okazało się, że mogę jechać tylko rano i też nie tak długo jak planowałem. Na dzień dobry było niecałe 10 stopni a w najzimniejszym momencie nawet 6. Zdecydowałem się na Równicę. Niezbyt dobrze się czułem i pomimo tego postanowiłem zrobić jak najlepszy czas. Początek podjazdu poszedł źle, a nawet fatalnie, nie umiałem się wkręcić, dopiero ostatnie 3 kilometry pojechałem bardzo mocno i w sumie czas wyszedł dobry. Powrót pod wiatr i coraz gorzej się czułem. Żeby nie było mało problemów to niedaleko domu urwałem linkę tylnego hamulca. Linki wymieniałem miesiąc temu i to nie na najtańsze. Jakoś dowlekłem się do domu. Reszta dnia zleciała na ciągłych wizytach w toalecie.
Podjazdy:
I. Równica od Mostu na Wiśle 4,8 km 390 m ( 8,3 % ): 0:17:19 ( 16,63 ) 171 ( 87 % )
Równica od Skalicy "Koniec kostki brukowej" 3,2 km 260 m ( 8,1 % ) 0:10:53 ( 17,64 ) 176 ( 89 % )
https://www.strava.com/activities/1157564180
Podjazdy:
I. Równica od Mostu na Wiśle 4,8 km 390 m ( 8,3 % ): 0:17:19 ( 16,63 ) 171 ( 87 % )
Równica od Skalicy "Koniec kostki brukowej" 3,2 km 260 m ( 8,1 % ) 0:10:53 ( 17,64 ) 176 ( 89 % )
https://www.strava.com/activities/1157564180
GMJ 2017
Niedziela, 27 sierpnia 2017 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2017, w grupie
Km: | 140.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 05:16 | km/h: | 26.58 |
Pr. maks.: | 67.00 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | 180180 ( 92%) | HRavg | 151( 77%) |
Kalorie: | 4347kcal | Podjazdy: | 2750m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Bardzo ciężki dzień o którym będę chciał szybko zapomnieć. Już od rana nie czułem się najlepiej i jadąc w kierunku Szczyrku tętno było wyższe niż zazwyczaj. Zignorowałem ten fakt i dosyć mocno jechałem dalej. W Szczyrku niemiła niespodzianka, sklep w którym planowałem się zatrzymać był zamknięty i musiałem się wracać około 300 metrów. Podjazd na Salmopol spokojnie i przed 9 byłem na szczycie. Tam już sporo osób w tym kilka mocnych i zapowiadała się zacięta walka o zwycięstwo. Dla wyrównania szans start miał być na szczycie, lecz ze względu na spory ruch oraz liczbę osób ściganie zacząć się miało po zjeździe do Wisły. Sam zjazd zajął mi 20 minut, włączyłem czas na starcie i od razu mocne tempo. Jechałem z tyłu a im bliżej podjazdu na Salmopol tym przesuwałem się bardziej do przodu. Miałem jechać treningowo, swoim tempem ale ze względu na obecność jednej osoby postanowiłem pojechać mocno pierwszy podjazd. Jechałem cały czas mocno i w końcu zostało nas 4 na czele. Nie odpuściłem do końca podjazdu i jako pierwszy zacząłem zjazd do Szczyrku. Zapomniałem o jedzeniu i później za to okrutnie zapłaciłem. Na zjeździe jechałem cały czas na przodzie i w Szczyrku przegapiłem zjazd w lewo i musiałem zawracać. Podjazd na Orle Gniazdo wjechałem na końcu grupy i trochę oszczędziłem sił. Po zjeździe na którym się trochę rozjechaliśmy udało się zespawać grupę razem. W Szczyrku popełniłem największy błąd dzisiejszego dnia, jadąc na tyle grupy tempo wydawało mi się zbyt wolne by nie zostać dościgniętym przez innych i wyszedłem na czoło. Jechałem zbyt mocnym tempem i dalej nic nie jadłem. Podjazd na Salmopol zacząłem jako pierwszy i stromy fragment na początku przejechałem jeszcze dobrze a później zjechałem na tył grupy i stopniowo traciłem dystans. Za późno wziąłem się za jedzenie i banan nie pomógł. Na Przełęczy miałem już minutę straty do czołówki. Miałem trzy opcje, zatrzymać się na bufecie, zejść z trasy lub próbować gonić najlepszych. Wybrałem wariant trzeci i na zjeździe pomimo dwóch spowolnień nie straciłem zbyt dużo czasu jednak w Wiśle już nogi odmówiły posłuszeństwa. Jedzenie nie pomogło i siłą woli jechałem dalej, podjazd na Zameczek zacząłem w miarę dobrze a w połowie już czułem zbliżające się skurcze. Masakra, takie warunki zawsze mi pasowały ale tak rzadko miałem okazję w tym sezonie jeździć w podobnych i mogłem się odzwyczaić. Jakieś 500 metrów do szczytu złapał mnie skurcz i pomogło zatrzymanie się na chwilę. Rozmasowałem i dowlekłem się na szczyt. Dwóch zawodników było blisko za mną i już wiedziałem, że mnie wyprzedzą. Dalsza jazda to była droga przez mękę, nie umiałem jechać, dwójka wyprzedziła mnie na zjeździe a dwóch kolejnych dojechało do mnie przy skoczni. Próbowałem z nimi jechać ale nie trwało to długo. Nie zależało mi już na niczym i zjechałem do punktu czerpania wody. Jeden bidon wypiłem na miejscu, dwa powędrowały na schłodzenie ciała i dwa pełne musiały wystarczyć na ostatnie 5 kilometrów. Nie wiedziałem ile osób mnie wyprzedziło i w sumie nie miało już to znaczenia. O dziwo trochę odżyłem i ostatni podjazd poszedł nieco lepiej, sporo wolniej niż czołówka. Po drodze wyprzedziłem tylko Marka i z wielką ulgą minąłem linię mety. Wynik słaby ale z takimi problemami nie każdy by walczył do końca. Inni mogą wyciągać pochopne wnioski, ja znam wszystkie przyczyny dzisiejszego słabego dnia i nie był to pierwszy i nie ostatni taki incydent. Na szczycie chwila przerwy i powrót. Do Buczkowic dojechałem w towarzystwie Krystiana a dalej już samotna walka z wiatrem. W Bystrej na światłach kolejna niemiła sytuacja. Zatrzymał się koło mnie samochód i jego kierowca grzecznie zwrócił mi uwagę, że następnym razem jak mamy się ścigać to lepiej robić to w maksymalnie 15 osobowych grupach, będzie to z korzyścią dla wszystkich uczestników ruchu drogowego. Kierowca zachował się uczciwie mówiąc, że powinien dzisiaj wystawić kilka mandatów a ze względu na urlop i turystyczny rodzinny wyjazd nie zrobił tego.
Dobrze, że taki dzień trafił dzisiaj a nie w przyszły weekend. W sumie to wolę przegrać wyścig po ciężkiej pracy niż wożąc się na kole zająć wysokie miejsce. Dla mnie uczciwość to jest podstawa. Oczywiście są przypadki kiedy zawodnik nie daje zmian i walczy w czołówce na finiszu. Jednak na takie coś trzeba sobie zapracować, każdy by od razu chciał być liderem.
https://www.strava.com/activities/1154695500
Dobrze, że taki dzień trafił dzisiaj a nie w przyszły weekend. W sumie to wolę przegrać wyścig po ciężkiej pracy niż wożąc się na kole zająć wysokie miejsce. Dla mnie uczciwość to jest podstawa. Oczywiście są przypadki kiedy zawodnik nie daje zmian i walczy w czołówce na finiszu. Jednak na takie coś trzeba sobie zapracować, każdy by od razu chciał być liderem.
https://www.strava.com/activities/1154695500
Trening 102
Sobota, 26 sierpnia 2017 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: | 63.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:59 | km/h: | 31.76 |
Pr. maks.: | 55.00 | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | 168168 ( 86%) | HRavg | 136( 69%) |
Kalorie: | 1347kcal | Podjazdy: | 380m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Spokojny trening będący testem sprzętu po wymianie linek, pancerzy i łożysk suportowych. Trasa niemal płaska z kilkoma pagórkami. Żeby było ciekawiej to przez większość trasy wiatr wiał w twarz. Dodatkową atrakcją byli kierowcy którzy chcieli zwrócić na siebie uwagę. W jednym przypadku mogło to się skończyć tragicznie, pomogły dobre hamulce w rowerze i poskutkowało to tylko strachem. Pod koniec jazdy zafundowałem sobie mocniejszy odcinek na podjeździe i już spokojnie do domu. Zaraz po powrocie zaczęło padać. Jutro mocny górski trening. Będzie bolało.
https://www.strava.com/activities/1152390738
https://www.strava.com/activities/1152390738
Trening 101
Czwartek, 24 sierpnia 2017 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: | 61.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:58 | km/h: | 31.02 |
Pr. maks.: | 53.00 | Temperatura: | 12.0°C | HRmax: | 174174 ( 89%) | HRavg | 135( 69%) |
Kalorie: | 1322kcal | Podjazdy: | 350m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Krótki mocny trening. Czasu na więcej nie było a myślałem pojechać w góry. Wyjechałem dosyć wcześnie bo o 6:30. Było zimno, niecałe 10 stopni i w końcu słońce. W środę nie udało się pojechać i to co miałem jechać wczoraj to pojechałem dzisiaj. Tradycyjnie już ominąłem główną drogę i dopiero za Jasienicą wjechałem na tą drogę. Ubrałem się niemal idealnie i nie było mi zimno. Do Skoczowa dojechałem spokojnie i po wjeździe na drogę do Pawłowic zacząłem właściwy trening. Pierwszy odcinek mocnej jazdy poszedł szybko, musiałem się nieźle zagiąć by jechać mocno. Dopiero 3 odcinek był w bardziej neutralnych warunkach. Rozkręcałem się z minuty na minutę i ostatni odcinek był już mega mocny. Jechałem prawie na maksa. Później trochę spokojnej jazdy i na koniec szczeniackie zachowanie kierowcy skutera i ściganie go. Opieprzyłem gościa i spokojnie do domu.
https://www.strava.com/activities/1149204336
https://www.strava.com/activities/1149204336
Trening 100
Wtorek, 22 sierpnia 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: | 83.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:04 | km/h: | 27.07 |
Pr. maks.: | 55.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 183183 ( 93%) | HRavg | 139( 71%) |
Kalorie: | 2177kcal | Podjazdy: | 1270m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Mocny trening w pagórkowatym terenie. Nie chciałem jechać w góry i wybór padł na pagórkowaty teren. Szybko zaplanowana trasa i w drogę. Noga nie podawała na początku najlepiej. Nie lubię gwałtownych zmian pogody a taką był spadek temperatury do 13 stopni, wiatr i brak słońca. Z grona kilkunastu krótkich podjazdów 4 pojechałem mocnym tempem. Na każdym z nich poprawiłem najlepszy czas a na pozostałych też niedużo brakło. Noga podaje i jestem pełen nadzieii, że 2 września w końcu wszystko zagra tak jak powinno.
https://www.strava.com/activities/1145860693
https://www.strava.com/activities/1145860693
Nieudany wyjazd
Niedziela, 20 sierpnia 2017 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
Km: | 32.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:09 | km/h: | 27.83 |
Pr. maks.: | 56.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 757kcal | Podjazdy: | 290m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Bardzo pechowy dzień, na początek fatalna pogoda która pozwoliła wyjechać w miarę sprzyjających warunkach dopiero przed 18. Zamiast jechać przez Jaworze pojechałem główną drogą. Nie był to zbyt dobry pomysł, ruch spory i nerwowi kierowcy. Droga też w trakcie remontu i miejscami występują dziury. Większość z nich ominąłem ale w pewnym momencie nie mogłem. Będąc już któryś raz obtrąbiony przez kierowców, nie byłem w stanie ominąć dziury, na całe szczęście z dwóch dziur obok siebie trafiłem w tą mniejszą. Byłem pewny, że złapię gumę i polecę na bok. Nic poważniejszego się nie stało, jedynie dwie szprychy popuściły co stwierdziłem dopiero później. Jechałem dalej i niestety to nie koniec nieszczęśliwych sytuacji na trasie. Jadąc spokojnie wolnym tempem przy krawędzi drogi zostałem znowu strąbiony. Myślałem, że to pozdrowienia ale przekonałem się później, że to upomnienie. W Górkach Wielkich na poboczu zobaczyłem tego gbura i zatrzymałem się. Ostra wymiana zdań z której wynikło, że niby jestem zagrożeniem dla ruchu i nie powinienem jeździć głównymi drogami, to kolejny kierowca który sobie wyobraża nie wiadomo co, najciekawsze jest to, że wszyscy są z tego samego miasta. Odechciało mi się dalszej jazdy i pojechałem do domu. Zauważyłem przy okazji problem z przednim kołem, zaczęło bić na boki, może nie mocno ale zauważalnie. Modliłem się tylko o dojechanie do domu i szczęśliwie się udało. Treningiem tego nazwać nie można.
https://www.strava.com/activities/1143490219
https://www.strava.com/activities/1143490219