Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:175754.50 km (w terenie 3302.00 km; 1.88%)
Czas w ruchu:6556:08
Średnia prędkość:26.42 km/h
Maksymalna prędkość:750.00 km/h
Suma podjazdów:2024461 m
Maks. tętno maksymalne:205 (179 %)
Maks. tętno średnie:198 (101 %)
Suma kalorii:3763302 kcal
Liczba aktywności:2724
Średnio na aktywność:64.52 km i 2h 26m
Więcej statystyk

Trening 26

Sobota, 6 kwietnia 2019 Kategoria 50-100, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 59.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:04 km/h: 28.55
Pr. maks.: 54.00 Temperatura: 9.0°C HRmax: 155155 ( 79%) HRavg 133( 68%)
Kalorie: 960kcal Podjazdy: 230m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Po dniu wolnym od roweru byłem bardzo zmotywowany do treningu. Wstałem nawet dużo wcześniej z myślą o wczesnym wyjeździe i porannym treningu. Nie nacieszyłem się długo bo w czasie gdy przygotowałem się do jazdy zaczęło dosyć mocno padać i padało przez ponad godzinę. Gdy przestało i skończyłem to co zacząłem w międzyczasie robić to zebrałem się po raz drugi. Drogi były już prawie suche i wierzyłem, że przejadę na sucho cały trening. Planowałem jechać do Łąki i zawrócić. Po ciężkim początku noga się szybko rozkręciła i już pierwszy podjazd w Międzyrzeczu poszedł sprawnie. Później walczyłem z dosyć mocnym północnym wiatrem. Trzymałem się założonej mocy i tak dotarłem do Goczałkowic. Po drodze na moment pokropiło a przez większość drogi było sucho. Przed Pszczyną podjąłem decyzję o jeździe na Strumień. Przez około 10 kilometrów jechałem z bocznym wiatrem który nie miał dużego wpływu na jazdę. W połowie drogi między Łąką a Strumieniem zaczęło kropić, z czasem deszcz padał coraz mocniej. Dopóki jechałem równym i dosyć szybkim tempem to opady nie były odczuwalne a z czasem już nogawki i buty zaczęły łapać wodę. Konkretnie rozpadało się w Rudzicy i po przejechaniu dobrym tempem podjazdu do Rudzicy zatrzymałem się i ubrałem kurtkę. Od tego momentu było coraz gorzej, zacinający deszcz, masa kałuż i chlapiące na około samochody nie ułatwiały jazdy. Trzymałem cały czas założoną moc i w miarę dobrze dojechałem do domu. Dłuższa jazda w tych warunkach byłaby trudna ze względu na przemoknięte nogawki które powodowały, że nogi nie pracowały jak powinny. Woda w butach nie ma dużego wpływu, nie lubię połączenia niskiej temperatury i deszczu bo wtedy zwykle moje tempo jest dużo słabsze. Mimo wszystko nie żałuję, że wyjechałem na trening. Trzeba trenować w różnych warunkach bo nie wiadomo jakie będą na wyścigu. Dzisiejszy około 2 godzinny trening był fajnym wstępem do długiej i ciekawej trasy jaką mam jutro w planach.


Trening 25

Czwartek, 4 kwietnia 2019 Kategoria 50-100, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 61.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:16 km/h: 26.91
Pr. maks.: 66.00 Temperatura: 12.0°C HRmax: 155155 ( 79%) HRavg 131( 67%)
Kalorie: 1023kcal Podjazdy: 730m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Po wczorajszej jeździe miałem mieszane uczucia. Wyjeżdżając było dosyć chłodno ale zdecydowałem się na wiosenny strój i na początku trochę marzłem. Pierwsze kilometry i podjazdy szły jak krew z nosa. W Wilkowicach zrobiłem mały test. Jeżeli uda mi się spokojnie wjechać około 1500 metrowy podjazd w czasie poniżej 5 minut to będzie dobrze. Jechałem pod tą górę wolno, trzymałem się założonej mocy i do 5 minut brakło sporo, ponad 40 sekund. Jest to bardzo dużo i z taką jazdą na razie nie mam czego szukać w górach. Na zjeździe puściłem klamki i trochę odważniej zjechałem, zabawę trochę popsuł samochód i wiejący z przeciwka wiatr. Przez Łodygowice przeleciałem szybko i zatrzymał mnie dopiero przejazd w Zarzeczu. Wiatr odrobine zmienił kierunek i nawet odrobinę pomagał. Po skręcie na Lipową pojawili się drogowcy i musiałem manewrować między wyciętymi dziurami w nawierzchni. Do Lipowej dojechałem równym i dosyć dobrym tempem. Później chcąc jechać na Ostre znowu pomyliłem drogi i zaliczyłem o jeden podjazd mniej niż chciałem. Na kilku następnych zjazdach próbowałem trochę odważniej pojechać ale blokowały mnie samochody. Najlepiej pokonanym podjazdem był co prawda krótki ale dosyć wymagający odcinek w Słotwinie. Od tego momentu jechałem szybkim tempem aż do Bielska. Na zjeździe z Bystrej wreszcie nie miałem przed sobą żadnych samochodów i byłem w stanie rozwinąć dobrą prędkość. Przez Bielsko już tradycyjnie ścieżką rowerową, udało mi się rozwinąć prędkość 40 km/h i nawet nie trzęsło tak bardzo. Przy okazji sprawdziłem nowiutki odcinek ścieżki na ulicy Szerokiej. Na koniec dołożyłem kilka podjazdów a na zjazdach znowu pojechałem nieco mocniej. Po początkowych problemach noga kręciła całkiem dobrze i nawet na zjazdach radziłem sobie dużo lepiej niż dotychczas. Ciągle mam nad czym pracować ale jest już lepiej niż tydzień temu.



Trening 24

Środa, 3 kwietnia 2019 Kategoria 50-100, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 60.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:17 km/h: 26.28
Pr. maks.: 53.00 Temperatura: 11.0°C HRmax: 158158 ( 81%) HRavg 131( 67%)
Kalorie: 1039kcal Podjazdy: 650m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Bardzo ciężki trening. W nocy nie spałem tyle ile powinienem. Rano wstałem wcześnie aby zaliczyć co najmniej 2 godzinny trening. Początkowo jechało mi się nieźle, pierwsze podjazdy poszły całkiem dobrze ale z czasem było gorzej. Noga nie kręciła tak jak powinna a w dodatku trochę się pogubiłem i zamiast zrobić trening w okolicy Starej Wsi, Wilamowic to podjąłem decyzję o jeździe w kierunku Kęt. Trzymałem dosyć dobre jak na ten dzień tempo i po dojeździe do Pisarzowic skierowałem się nieznaną mi drogą z ciekawym podjazdem w kierunku Kóz. Kolejnym tego dnia błędem była jazda przez centrum Kóz przez co władowałem się w remontowaną ul. Krakowską i inne utrudnienia drogowe w Bielsku. Pojawił się nawet fragment nierównego i dziurawego bruku a w jednym miejscu musiałem przenosić rower bo nie dało się przejechać. Cieszyłem się, że karbonowe koła zostały w domu. Zmęczony wróciłem do domu.


Trening 23

Wtorek, 2 kwietnia 2019 Kategoria 50-100, blisko domu, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 39.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:25 km/h: 27.53
Pr. maks.: 47.00 Temperatura: 6.0°C HRmax: 163163 ( 83%) HRavg 119( 61%)
Kalorie: 534kcal Podjazdy: 470m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Początek ciężkiego tygodnia w którym nie mam na nic czasu i każdy wyjazd na trening jest już sukcesem. Mając zaledwie niecałe 2 godziny na jazdę nie pozostało nic innego jak krótki i mocny trening. Wybór padł na trening z niską kadencją. Pojechałem tak jako ostatnio do Nałęża i tam ćwiczyłem powtórzenia na kadencji 40-60. Przy okazji sprawdziłem działanie nieużywanej od zeszłego roku opaski do pomiaru tętna. Przy spokojnej jeździe nie ma żadnych zakłóceń a gdy przyśpieszałem to opaska zaczynała fiksować. Nie była droga i nie jestem zdziwiony, że pomimo regularnej konserwacji tak szybko się zużyła. Podczas treningu udało się zrobić sześć dobrych powtórzeń 4 minutowych. Nie dało się jechać ze stałą mocą i kadencją przez cały czas i dlatego odcinki wyszły trochę szarpane. Po treningu wróciłem nieco dłuższą drogą do domu.






Trening 22

Niedziela, 31 marca 2019 Kategoria 100-200, Cube 2019, No Limited 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 108.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:55 km/h: 27.57
Pr. maks.: 55.00 Temperatura: 14.0°C HRmax: 188188 ( 96%) HRavg 142( 72%)
Kalorie: 2150kcal Podjazdy: 560m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Na ostatni dzień miesiąca przypadła tradycyjna czasówka rozpoczynająca sezon w Jas-Kółkach. Po zmianie czasu nie miałem problemu z wcześniejszym wstaniem z łóżka i ze wszystkim zdążyłem na czas. Długo się zastanawiałem czy zabrać lemondkę, czy nie. Przykręciłem ją na szybko i niekoniecznie dobrze. Wyjeżdżając z domu było jeszcze chłodno i zdecydowałem się na cieplejsze ciuchy, w końcu jeszcze jest marzec. Zapomniałem tylko jednej rzeczy, aerodynamicznej nakładki na czas. Szybko przejechałem przez Wapienicę i skierowałem się na Międzyrzecze. Nie byłem w stanie dokładnie stwierdzić jak wieje wiatr. Noga kręciła dosyć dobrze i trzymałem dosyć umiarkowane tempo. Droga szybko mijała i po około 90 minutach jazdy byłem już w Bziu. Nie było jeszcze nikogo i pojechałem jeszcze w kierunku pierwszego odcinka czasówki. Po kilku minutach gdy dojechałem na miejsce startu zaczęli zjeżdżać się kolarze. Zrobiło się ciepło ale postanowiłem jechać tak jak przyjechałem, w bluzie i nogawkach. Po załatwieniu wszystkich formalności, gdy pierwsi zawodnicy startowali pojechałem na rozgrzewkę. Planowałem długą, około 30 minutową jazdę przed starem i to udało się zrobić. Rozgrzewkę zaplanowałem już wcześniej i jechałem według rozpiski, gdy kończyłem rozgrzewkę to zostało mi 30 sekund do startu. Ostatni łyk z bidonu i ogień. Po dosyć wolnym starcie rozwinąłem dosyć dobrą moc, rozpędziłem rower do około 40 km/h i tak cisnąłem przez pierwsze dwa kilometry. Jechałem na bardzo wysokiej kadencji i dobrze się z tym czułem. Chyba nigdy tak dobrze nie rozpocząłem czasówki, szło chyba za dobrze bo na pierwszym bardziej technicznym zjeździe wyjechał z posesji samochód i musiałem zwolnić bardziej niż pozwalały na to warunki. Później musiałem włożyć więcej sił w rozpędzenie roweru i utrzymanie prędkości. Na pierwszej z dwóch hopek wygenerowałem moc chwilową powyżej 500 Wat. Kolejny trochę łatwiejszy podjazd wjechałem szybciej i z mocą powyżej 400 Wat. Przed wjazdem na główną drogę spanikowałem trochę na jednym z zakrętów i zwolniłem zbyt mocno. Po wjeździe na główną drogę miałem delikatny kryzys i na zjeździe nie rozwinąłem imponującej prędkości. Koła na tym odcinku zrobiły fantastyczną robotę i nie straciłem dużo prędkości. Po skręcie w ulice Jastrzębską musiałem zwolnić by nie zahaczyć o ścinający zakręt samochód. Brakło trochę prędkości i na podjeździe musiałem włożyć więcej sił w rower by nie stracić cennego czasu. Generowałem bardzo dobrą moc a nawet podjazdy pokonywałem z kadencją powyżej 90. Miałem dobry czas i zapas energii na końcówkę. Po skręcie w ulice Spółdzielczą nieco odpuściłem ale nie na długo. Na ostatnim na trasie zjeździe mogłem pojechać inaczej, wszedłem w zakręt dosyć wolno i maksymalną prędkość osiągnąłem w końcówce i mało brakowało abym nie zmieścił się w zakręcie. Starałem się jak najmocniej pojechać podjazd i dałem z siebie tyle ile mogłem, później miałem problem z złapaniem dobrego rytmu i zmniejszyłem kadencję. Drogi ubywało, sił też ale udało się utrzymać dobre tempo a nawet przyśpieszyć w końcówce. Wykręciłem bardzo dobrą, zaskakującą mnie moc. Po czasówce zrobiłem dobry rozjazd i szybko zregenerowałem siły. Później przyszedł czas na bufet. Dojazd do Pielgrzymówki można podzielić na dwie części, pierwsza spokojniejsza i druga mocniejsza. Wyjechałem w małej grupce kilka minut po większości osób a w bufecie byliśmy około minuty za resztą. Po około godzinnym postoju podczas którego dowiedziałem się, że zająłem 4 miejsce ruszyłem w drogę do domu. Zamierzałem jechać równym tempem i trzymałem moc na granicy 2 i 3 strefy i dosyć szybko przejechałem ponad 30 kilometrowy odcinek. Na koniec tradycyjny rozjazd i po 14 byłem w domu. Nie spodziewałem się tak dobrej nogi i jazdy na czasówce. Wygenerowana moc jest aż 37 Wat wyższa niż próg FTP a 21 Wat wyższa niż moc 20 minutowa z piątkowego testu. Biorąc pod uwagę moc znormalizowaną to ta różnica byłaby o kolejne 11 Wat większa bo NP wyszło dokładnie 343. Lepszy wynik osiągnąłem tylko podczas trzech ubiegłorocznych prób czasowych: Czasówki Doliną Czarnej Wisełki, Czwartego etapu Road Trophy i Rajdu z Metą na Równicy. To jest kosmos. Oczywiście dałoby się pokombinować coś aby był lepszy czas ale na tym się dzisiaj nie koncentrowałem. Bardzo pozytywne zakończenie marca.






Trening 21

Sobota, 30 marca 2019 Kategoria 50-100, Cube 2019, No Limited 2019, Samotnie, Trening 2019
Km: 57.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:01 km/h: 28.26
Pr. maks.: 71.00 Temperatura: 15.0°C HRmax: 164164 ( 84%) HRavg 139( 71%)
Kalorie: 1064kcal Podjazdy: 590m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Bardzo ładna pogoda od rana a ja miałem już zaplanowany dzień a w nim tylko około 2 godziny na trening. Po wczorajszym teście miałem mieszane uczucia i nie wiedziałem czego się spodziewać. Wyjechałem o nietypowej dla mnie porze, po godzinie 11 i na dogach był bardzo duży ruch. Przed jazdą napompowałem więcej powietrza do szytek i przesmarowałem wyczyszczony wcześniej łańcuch. Po wjeździe na główną drogę zacząłem walczyć z wiatrem. Na tych kołach jechało się dużo lepiej, jedynym utrudnieniem były samochody i dziury w nawierzchni. W Jasienicy spotkały mnie dwie sytuacje w których musiałem się zatrzymać. Później już było lepiej, wybrałem dzisiaj trasę z dużą ilością krótkich maksymalnie 4 minutowych podjazdów. Jechałem trochę mocniej niż zwykle i sporo podjazdów pokonałem w 4 strefie mocy. Przy tym wszystkim trzymałem bardzo wysoką kadencję, przy dużo niższej kadencji miałem wczoraj problemy a dzisiaj podjazdy wchodziły całkiem dobrze jak na aktualną dyspozycję. Miałem okazję sprawdzić też zachowanie kół na zjeździe, rozpędziłem się do 70 km/h i później lekko pedałowałem i przed położonym kilkaset metrów po zjeździe rondem musiałem dosyć mocno przyhamować. W tym elemencie koła sprawdziły się wyśmienicie. Jazda z wiatrem do Brennej była bardzo przyjemna. Trzymałem równą moc i tętno w 2 strefie. Nieco trudniejszy fragment podjazdu w kierunku Lipowca pokonałem bardziej siłowo a na dłuższym zjeździe rozwinąłem fajną prędkość. Przez Ustroń przejechałem dosyć sprawnie i wjechałem w kolejną sekwencje krótkich podjazdów. Na tym odcinku było trochę utrudnień ze względu na prace drogowe. Do Goleszowa dojechałem szybko pomimo walki z przeciwnym wiatrem. Później nie mogłem zlokalizować batona i się zatrzymałem by go wyjąć z środkowej kieszeni. W dalszym ciągu walczyłem z wiatrem i na dłuższym i stromszym podjeździe miałem drobne problemy z utrzymaniem założonej mocy. Decyzja o zabraniu tylko jednego bidonu okazała się błędna i musiałem zatrzymać się w sklepie i dotankować. Dalsza jazda wyglądała nieźle, trochę mocniej na podjazdach, spokojniej w dół i na płaskim. Jedynym utrudnieniem był wiat który trochę zmienił kierunek i zamiast wiać z południowego- zachodu to wiał bardziej z północy. Po dojechaniu do Jaworza było mi mało i dołożyłem jeszcze jeden długi podjazd z trudną końcówką. Samą końcówkę pojechałem już w 5 strefie mocy. Na koniec tradycyjny rozjazd, tym razem w większej części prowadził w dół. Dobrze mi się dzisiaj jechało, koła spisały się na trasie bardzo dobrze. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze lepszej formy.




Trening 20

Piątek, 29 marca 2019 Kategoria 50-100, b'Twin 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 75.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:55 km/h: 25.71
Pr. maks.: 60.00 Temperatura: °C HRmax: 189189 ( 96%) HRavg 144( 73%)
Kalorie: kcal Podjazdy: 870m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Po wczorajszym dniu byłem bardzo optymistycznie nastawiony do treningu. Zrobiłem wszystko aby jak najlepiej się zregenerować a także by wygospodarować odpowiednią ilość czasu na zaliczenie podjazdu na Salmopol. Na starcie popełniłem kilka błędów, jednym z nich była jazda na treningowym, sypiącym się coraz bardziej rowerze. Samopoczucie było dobre i wyjechałem z konkretnym planem rozgrzewki i zamierzałem się go trzymać. Już po wyjeździe stwierdziłem, że miernik mocy nie działa jak należy a wartości wyświetlane są za niskie. Kilka razy kalibrowałem pomiar i dopiero po wyjęciu baterii miernik zaczął działać jak należy. Przy okazji straciłem trochę czasu i musiałem się uwijać by przed zmrokiem wrócić do Bielska. Czułem, że jest to odpowiedni dzień na test, noga podawała całkiem dobrze, nie zwracałem uwagi na tętno które znów było wysokie i starałem się jechać w 1-2 strefie mocy. Po około 30 minutach jazdy przystąpiłem do drugiej części rozgrzewki a mianowicie trzech minutowych sprintów w 5 strefie. Całkiem dobrze wypadł ten element i ostatnie 30 minut rozgrzewki znowu było względnie równą jazdą. Dotarłem do Malinki i po krótkim postoju ruszyłem niezbyt mocno. Szybko dojechałem do podnóża podjazdu na Salmopol i wtedy podkręciłem tempo które zdołałem utrzymać do końca testu. Wraz z początkiem podjazdu zaczęły się problemy z łańcuchem i tak się męczyłem do końca. Nie byłem w stanie złapać swojego rytmu i podkręcić mocy a czułem niewielką rezerwę. Nie miałem problemów z motywacją i dopiero podczas ostatnich 30 sekund byłem w stanie wykrzesać z siebie nieco więcej. Wynik wyszedł lepszy niż ostatnio, ale to jedyny pozytyw. Moja jazda po górach wygląda bardzo słabo, wręcz fatalnie, nie pamiętam kiedy ostatnio miałem takie problemy. Rower też zrobił swoje, na samym sprzęcie traciłem sporo mocy a dzięki faktowi, że 20 minutowy test skończyłem około 400 metrów przed szczytem to końcówkę podjazdu pojechałem bardzo wolno. Czas wjazdu na Salmopol wyszedł słabiutki, sporo gorszy od rekordu. Mniej więcej wiem ile straciłem na rowerze i wcześniejszym rozpoczęciu testu i wtedy ta różnica byłaby dużo mniejsza. Mam nad czym pracować, muszę przede wszystkim odnaleźć radość z pokonywania podjazdów, odstawić treningowy rower na bok i w dalszym ciągu dużo trenować oraz mieć świadomość, ze robię wszytko aby wrócić do formy. Do kolejnego testu podejdę już nieco inaczej i może wtedy wyjdzie bardziej miarodajny. Po krótkim odpoczynku zacząłem zjazd do dziurawego Szczyrku. Na zjeździe z Przełęczy musiałem kilka razy hamowac a przejazd przez Szczyrk był całkiem sprawny. Do domu wróciłem w całkiem dobrym tempie. Na koniec tradycyjny rozjazd.  






Porównanie wyników testów:

W odniesieniu do poprzednich testów zanotowałem progres w każdej wykonywanej próbie. Poprzednie testy były wykonywane na trenażerze a trzeci już w terenie. Na dzień dzisiejszy wartości mocy wyszły dobre a także odpowiednie by w dalszym ciągu je poprawiać. 
Porównanie wyników testu z testem sprzed roku:

Poprawiłem swoje wyniki w krótkim czasie, słabiej natomiast wypadłem na dłuższych próbach. Biorąc pod uwagę dużo krótszy okres przygotowawczy i długa przerwę w treningach to muszę być zadowolony pomimo faktu, że wyniki są słabsze. Innym ważnym wnioskiem jaki wyciągnąłem z tych danych jest fakt, że rok temu lepiej mi się jeździło pod górę, byłem w stanie dobrać idealnie obciążenie oraz czułem się dużo lepiej podczas jazdy. W tym roku jeździ mi się nieźle po płaskim a gdy przychodzi jechać mocniej lub pod gorę to zaczynają się schody. Być może kilka tygodni czasu wystarczy aby zacząć czerpać większą przyjemność z jazdy i lepiej zacząć sobie radzić na podjazdach.
Pierwszy zaliczony w tym roku podjazd:

Czas prawie 3 minuty gorszy od najlepszego przy bardzo mocnej jeździe mówi wszystko o mojej tegorocznej dyspozycji w górach.

Trening 19

Czwartek, 28 marca 2019 Kategoria b'Twin 2019, blisko domu, Samotnie, Szosa, Trening 2018, Trening 2019
Km: 28.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:07 km/h: 25.07
Pr. maks.: 50.00 Temperatura: 5.0°C HRmax: 184184 ( 94%) HRavg 140( 71%)
Kalorie: 567kcal Podjazdy: 320m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Przez kilka dni odpocząłem od treningów i zregenerowałem siły. Dzisiejszy dzień nie wyglądał tak jak myślałem. Musiałem zostać dłużej w pracy i mogłem jechać najwcześniej po 17. Zjadłem szybki obiad, chwile odpocząłem, ubrałem się i gdy wychodziłem to zaczęło padać. Już wczoraj to przewidziałem i na wszelki wypadek zamontowałem pomiar mocy w treningowym rowerze. Wyjeżdżałem w lekkim deszczu a po chwili już nie padało. Drogi były wilgotne a im bliżej Jasienicy tym bardziej sucho. Dojazd do skrzyżowania zajął mi około 10 minut i tylko też trwała moja rozgrzewka. Później trzy minutowe odcinki z dużą mocą i już byłem zmęczony. Właściwy test jeszcze się nie zaczął a ja już czułem, że będzie ciężko. Po kolejnych 10 minutach luźnej jazdy przystąpiłem do próby 5 minutowej. Starałem się trzymać równą moc i kadencję ale nie wychodziło. Początkowo jechałem dosyć miękko a później musiałem na moment puścić korby by wyminąć blokujący drogę samochód. Dalsza jazda już bez przygód. Trzymałem dobrą moc i kadencję w okolicy 80 i tak do końca 5 minuty. Moc wyszła niezła, lepsza niż 4 tygodnie temu i to jest najważniejsze. Kolejne próby były jeszcze lepsze. Po kilku minutach luźnej jazdy i minutowej próbie na wygenerowanej podczas 5 minutowej czasówki mocy i kolejnych 4 minutach spokojniejszej jazdy ruszyłem mocno do przodu. Wiedziałem, że na wysokiej kadencji nic nie zdziałam wiec postawiłem na bardziej siłową jazdę i utrzymałem bardzo dobrą i co najważniejsze dosyć równą moc przez całą minutę. Byłem bardzo zaskoczony wynikiem, wyszedł sporo lepszy niż ostatnio a do rekordowego wyniku z poprzedniego roku nie zabrakło wcale tak dużo. Byłem już nieźle ujechany a pozostała mi jeszcze nielubiana próba 15 sekundowa. Jak już zaliczyłem dwa dłuższe akcenty to nie chciałem rezygnować z najkrótszego. Pierwszy raz był na rozpoznanie, wycisnąłem maksymalną moc z tego przełożenia i wiedziałem, że wyższą moc jestem w stanie wykrzesać tylko przy niższej kadencji. Druga próba już była dobra, pocisnąłem mocno ale czułem, że mogę jeszcze odrobinę więcej mocy wydobyć z siebie. Wynik wyszedł lepszy niż ostatnim razem. Trzecią próbę zrobiłem prawie z zatrzymania, ruszyłem mocno i utrzymałem dobrą moc do końca. Uzyskany wynik jest najlepszym odkąd korzystam z miernika mocy. Taki wynik daje cień nadziei, że będę nieco skuteczniejszy na finiszach pod górę. Po teście wróciłem już najkrótszą drogą do domu. Cały czas miałem wrażenie, że wskazania mocy są za niskie ale pomiar działał prawidłowo. Do domu wróciłem już z włączonym oświetleniem. Teraz szybka regeneracja i jutro najważniejsza próba – Test FTP. Jak nic nie stanie na przeszkodzie to wybiorę się na Salmopol. Nawet jak całkiem opadnę z sił to po teście będę miał cały czas w dół aż do Buczkowic i niezbyt trudny odcinek do Bielska. W każdej z prób zanotowałem progres, myślę, że FTP tez pójdzie lekko w górę. Ucieszy mnie nawet najmniejszy wzrost mocy 20 minutowej.
Po teście FTP pojawi się tabela porównująca wyniki z tegorocznych testów oraz porównanie z wartościami z marca 2018 roku.




Rozjazd 5

Środa, 27 marca 2019 Kategoria blisko domu, Cube 2019, No Limited 2019, Samotnie, Szosa
Km: 22.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:03 km/h: 20.95
Pr. maks.: 49.00 Temperatura: 4.0°C HRmax: 129129 ( 66%) HRavg 106( 54%)
Kalorie: 286kcal Podjazdy: 210m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Krótki rozjazd połączony z kolejnym testem nowych kół. Tym razem skupiłem się na zakrętach a także zjazdach. Na początku nie czułem się zbyt pewnie, jednak po kilku przymusowych hamowaniach nabrałem pewności i kolejne zakręty już pokonywałem lepiej i szybciej. Wydaje się, że szytki lepiej trzymają w zakrętach ale może być to złudne wrażenie. Na trasie miałem kilka zjazdów, na pierwszym z nich nie mogłem się zbytnio rozpędzić ze względu na wiatr wiejący w twarz. Później już zacząłem odczuwać skutki spadającej temperatury i kierowałem się w stronę domu. Na jednym ze zjazdów rozpędziłem rower do ponad 50 km/h i czułem się dosyć pewnie. Pod koniec nie czułem już placów w dłoniach i musiałem się ewakuować do domu. Drugi test kół zaliczony. Kolejny w sobotę na krótkich podjazdach a najważniejszy w niedzielę na 10 kilometrowej czasówce.


Trening 18

Niedziela, 24 marca 2019 Kategoria Trening 2019, Szosa, Samotnie, Cube 2019, 100-200
Km: 104.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:35 km/h: 29.02
Pr. maks.: 59.00 Temperatura: 9.0°C HRmax: 156156 ( 80%) HRavg 134( 68%)
Kalorie: 1560kcal Podjazdy: 450m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Jeden z najlepszych treningów w tym roku. Wyjechałem dopiero po południu przy niezbyt pewnej pogodzie i ubrałem się trochę zbyt zachowawczo, ale nie przeszkadzało to w jeździe. Po raz kolejny pojechałem w bardziej płaskie tereny i od samego wyjazdu byłem zaskoczony dyspozycją. Po wczorajszej słabsze końcówce dystansu wyciągnąłem wnioski i zupełnie zmieniłem rodzaj pożywienia jaki zabrałem ze sobą. W ostatnim czasie unikałem słodkich rzeczy jak ognia i dzisiaj zabrałem słodkie rzeczy zamiast standardowych kanapek. Było praktycznie bezwietrznie i nie musiałem sugerować się wiatrem przy wyborze kierunku jazdy. Wybrałem dobrą godzinę bo na drogach było niemal pusto i wszystkie skrzyżowania przejechałem bez zatrzymania. Po dojeździe do pierwszych podjazdów w Rudzicy postanowiłem nieco mocniej wjechać pod górę. Podjazdy poszły zupełnie dobrze i na zjeździe pojawił się bardziej odczuwalny wiatr. Zmniejszyłem dawki jedzenia i picia i przyjmowałem je częściej. Odbiło się to na przymusowym postoju przed Pawłowicami. Później myślałem, że jadę na kapciu, jakoś dziwnie się rower zachowywał a dosyć szeroka opona z tyłu dawała żmudne wrażenie. Po wjeździe na obwodnice Pawłowic zauważyłem jakiegoś kolarza na poboczu i poratowałem go dętką bo nie miał odpowiedniej. Zawsze wożę dwie zapasowe dętki i nie zastanawiałem się ani chwili i podarowałem mu dętkę. Pomogłem mu, być może kiedyś ktoś inny będzie potrzebował pomocy i wtedy on też powinien pomóc. Ruszyłem dalej i po wjeździe do Jastrzębia skręciłem w nieznaną mi drogę w kierunku Krzyżowic. Do Żor dojechałem nierówną i miejscami dziurawą drogą z bardzo małym ruchem. Przez miasto jechałem na wyczucie i udało mi się ominąć centrum i znaleźć się na północnej obwodnicy. Obrałem kierunek Pszczyna i musiałem walczyć z większą liczbą samochodów a także mocniejszym wiatrem czołowym. Kawałek dalej spadło kilka kropel deszczu ale na szczęście skończyło się na tym. Dojazd i przejazd przez Pszczynę nie należał do najprzyjemniejszych. Na ścieżce w kierunku Goczałkowic też był mały tłok i skręciłem w pierwszą możliwą dróżkę w lewo. Dopiero po przejeździe przez Goczałkowice zrobiło się luźniej i ostatnie kilkanaście kilometrów jazdy wyglądało bardzo dobrze. Żadnych oznak kryzysu, dobrze podająca noga i całkiem dobrze przejechany fragment z dwoma podjazdami. Rozjazd na sam koniec też była bardzo przyjemny. Bardzo fajny trening na zakończenie trzytygodniowego objętościowego cyklu treningowego. Teraz pora na odpoczynek, pierwszy terenowy test FTP i treningi w bardziej pagórkowatym terenie z większą ilością akcentów w 3 i 4 strefie mocy.





kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 14036 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 16398 km
Evo 2 9995 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum