Wpisy archiwalne w kategorii
Samotnie
| Dystans całkowity: | 175754.50 km (w terenie 3302.00 km; 1.88%) |
| Czas w ruchu: | 6556:08 |
| Średnia prędkość: | 26.42 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 750.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 2024461 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 205 (179 %) |
| Maks. tętno średnie: | 198 (101 %) |
| Suma kalorii: | 3763302 kcal |
| Liczba aktywności: | 2724 |
| Średnio na aktywność: | 64.52 km i 2h 26m |
| Więcej statystyk | |
Trening 1
Sobota, 16 lutego 2019 Kategoria Zima2019, Zima, Szosa, Samotnie, 50-100, b'Twin 2019, Trening 2019
| Km: | 51.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:58 | km/h: | 25.93 |
| Pr. maks.: | 54.00 | Temperatura: | 9.0°C | HRmax: | 160160 ( 82%) | HRavg | 136( 69%) |
| Kalorie: | 957kcal | Podjazdy: | 310m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Pierwszy od prawie 4 miesięcy trening rowerowy. Sprzęt który
na stałe jest wpięty w trenażer był jedynym na którym mogłem dzisiaj jechać. Rower
który wykorzystywałem do jazdy zimą poszedł już na zasłużoną emeryturę a sprzęt
wyścigowy wczoraj pojechał do serwisu i za 10 dni ma być gotowy do jazdy. Przeprowadziłem
podstawowe zabiegi jak: wyczyszczenie i nasmarowanie napędu, przesmarowanie
linek, wypolerowanie ramy i kół, dopompowanie powietrza do opon i sprawdzenie ewentualnych
luzów na łożyskach i tak przygotowany rower musiał wystarczyć. Jednym z
dylematów jakie miałem przed wyjazdem to ubiór. Ostatecznie wybrałem jesienne
długie spodnie, potówkę, kurtkę zimową, cieplejsze rękawice, bandanę, chustę
buff, kask z nakładką, jedną parę skarpet i letnie ochraniacze na buty. Wyjeżdżając
w takim zestawie ubrań czułem się bardzo komfortowo. Jedynie spodnie okazały się
trochę ciasne, moja budowa ciała trochę się zmieniła od zeszłego roku a przez większą
cześć sezonu nie używałem tych spodni. Zabrałem odpowiednią ilość jedzenia i
jeden bidon o pojemności 700 ml z dobrym sokiem. Ustaliłem odpowiednią trasę i
w drogę. Warunki do jazdy były bardzo dobre, jeden z lepszych pogodowo dni w
tym roku. Ani mocno nie wiało, nie było zimno, nie padało a normy stężenia pyłów
były tylko nieznacznie przekroczone. Gdybym dzisiaj wybrał trenażer to mógłbym tego
później żałować. Wybrałem niezbyt dobrą godzinę bo na drogach był spory ruch
samochodowy, oczy musiałem mieć dookoła głowy i już w czasie pierwszych minut
jazdy spotkały mnie dwie bardzo niebezpieczne sytuacje, podczas jednej z nich
musiałem hamować gwałtownie a kierowca który to spowodował nawet nie spojrzał w
moją stronę, przeciął mój tor jazdy a w dodatku rozmawiał przez telefon. Miałem
ochotę skręcić za nim na stację i coś mu powiedzieć ale zrezygnowałem z tego. Gdy skręciłem w boczną drogę to pojawił się przede
mną zawalidroga i znowu musiałem uważać, nie byłem pewny czy nie wykona
jakiegoś gwałtownego i niebezpiecznego manewru. Takich sytuacji było później
jeszcze kilkanaście ale zdążyłem się to tego przyzwyczaić. Po kilku treningach
nie będę już na to zwracał uwagi a wyrobione w poprzednich latach nawyki wrócą.
Początek trasy był pagórkowaty, niby prowadził cały czas lekko w dół ale
pojawiały się hopki. Najpierw dwie krótkie pokonane prawie z marszu a dwa
trudniejsze podjazdy w Jasienicy już dały o sobie znać. Przy sporym wachlarzu przełożeń byłem w stanie
dobrać takie przełożenie aby nie przepychać i nie znajdować się w 6 strefie.
Stromy odcinek spowodował, że fragment
jednego z podjazdów pokonałem w 5 strefie. Tętno też wyraźnie poszło do
góry, nie jest to niczym nowym, co roku przy pierwszych wyjazdach wygląda to
podobnie. Nie ma na to innej recepty jak trening, kilka tygodni regularnych
treningów i już powinno być lepiej. Po pokonaniu dwóch krótkich podjazdów
czekał mnie długi zjazd do Międzyrzecza gdzie na jednym z zakrętów było mokro. Nie
miałem błotników i wyhamowałem prawie do zera by nie zachlapać ciuchów i dalej
jechało się już przyjemniej, z wiatrem. Przez pewien czas szukałem optymalnego
przełożenia i nie jechałem równym tempem. Dopiero po skręcie na Bronów złapałem
dobry rytm i nawet walka z wiatrem nie była taka straszna. Zaskoczeniem był
wyremontowany odcinek drogi w Bronowie, w zeszłym roku była tam bardzo nierówna
nawierzchnia z kilkoma wyrwami a jazda była bardzo nieprzyjemna. Skorzystałem
nawet na moment z chodnika który miał nawierzchnię taką jak na większości ścieżek
rowerowych. Za Bronowem skończyło się dobre i przez kilkaset metrów musiałem zmagać
się z wyrwami i łatami w drodze. Na moment wjechałem na główną drogę w kierunku
Strumienia ale szybo z niej zjechałem w boczną drogę do Zabrzega. Dosyć dobra
nawierzchnia i mały ruch, bardzo przyjemnie się jechało. Przed Zabrzegiem
minąłem się z jedynym spotkanym na trasie kolarzem, pomimo mijanki w dosyć
newralgicznym momencie byłem w stanie odpowiedzieć na pozdrowienie. Wiatr w tej
okolicy wiał trochę mocniej z południowego zachodu i przez kilka kolejnych kilometrów
jechałem z wiatrem. Cały czas trzymałem satysfakcjonujące tempo i moc. Małym
utrudnieniem był zamknięty przejazd kolejowy, przepchałem się do przodu i dzięki
temu nie musiałem czekać aż wszyscy ruszą i zanim ruszyli i do mnie dojechali
to zdążyłem skręcić w prawo w boczną drogę. Dobrze znaną drogą dojechałem do
Ligoty. Od tego momentu jechałem pod wiatr. Nic nie zapowiadało utraty sił. Regularnie
uzupełniałem zapasy energii i nawadniałem się a sił wystarczyło zaledwie na 40
kilometrów i 90 minut jazdy. Nie była to typowa bomba ale jechało się zdecydowanie
gorzej, wpływ na to miało także ukształtowanie terenu, droga prawie cały czas
prowadziła do góry a na trasie były dwa wymagające podjazdy. Zrobiło się cieplej
i było mi trochę za ciepło, to też miało jakiś wpływ na słabszą końcówkę. Nie jest
jednak źle bo podobne problemy miałem przy pierwszych jazdach w poprzednich
latach. Różnica jest taka, że zwykle miało to miejsce w grudniu a w lutym byłem
już solidnie rozjeżdżony i trening 2 godzinny nie był żadnym problemem.
Jestem bardzo zadowolony z dzisiejszej jazdy. Nie było gorzej niż się spodziewałem a moja jazda po płaskim wygląda nieźle, podjazdy idą jak to na początku roku bardzo topornie. Potrzeba tylko czasu aby wszystko zaczęło wyglądać coraz lepiej. Teraz trzeba skupić się na regeneracji i jutro powtórka. Wprowadzę kilka zmian, m.in. skoryguję czas pomiędzy kolejnymi dawkami jedzenia i być może zmienię coś w ubiorze aby podczas powrotu było tak samo komfortowo jak przy wyjeździe. Najważniejsze, że mój organizm nie zaprotestował i kolejne jazdy mogą stać się faktem. To była ważniejsza sprawa niż sprawdzenie formy czy zrobienie treningu.




Jestem bardzo zadowolony z dzisiejszej jazdy. Nie było gorzej niż się spodziewałem a moja jazda po płaskim wygląda nieźle, podjazdy idą jak to na początku roku bardzo topornie. Potrzeba tylko czasu aby wszystko zaczęło wyglądać coraz lepiej. Teraz trzeba skupić się na regeneracji i jutro powtórka. Wprowadzę kilka zmian, m.in. skoryguję czas pomiędzy kolejnymi dawkami jedzenia i być może zmienię coś w ubiorze aby podczas powrotu było tak samo komfortowo jak przy wyjeździe. Najważniejsze, że mój organizm nie zaprotestował i kolejne jazdy mogą stać się faktem. To była ważniejsza sprawa niż sprawdzenie formy czy zrobienie treningu.




Koniec Sezonu
Sobota, 20 października 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 14.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:37 | km/h: | 22.70 |
| Pr. maks.: | 48.00 | Temperatura: | 7.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 227kcal | Podjazdy: | 140m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Ostatni, krótki wyjazd w tym roku.
Po kilku minutach zaczęło padać i po małej rundzie przez Jasienicę i Jaworze
wróciłem do domu. Jak zwykle w ostatnim czasie nie miałem czasu na dłuższy
wyjazd i mogłem wyjechać dopiero przed 14, po chwili przyszło załamanie pogody
i już w deszczu wróciłem do domu. Szkoda, że tak kończę ten sezon, sezon pełny
wzlotów i upadków. Muszę na spokojnie wszystko przeanalizować i wprowadzić
sporo zmian. Na razie czeka mnie długa, częściowo przymusowa przerwa i będę
miał masę czasu na analizę.
Roztrenowanie 11
Piątek, 19 października 2018 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
| Km: | 45.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:39 | km/h: | 27.27 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 8.0°C | HRmax: | 165165 ( 84%) | HRavg | 128( 65%) |
| Kalorie: | 732kcal | Podjazdy: | 490m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Ostatni dłuższy wyjazd w tym roku.
Najgorsza pogoda od kilku dni, bardzo duża mgła i poniżej 10 stopni na
termometrze. Widząc prognozę na weekend zdecydowałem, że takie warunki nie są
jeszcze takie złe i pojechałem. Początkowo szło bardzo ciężko, z czasem trochę
lepiej. Po dojeździe do Ustronia sprawdziłem jedną drogę, na mapie wyglądało to
dużo lepiej niż w rzeczywistości. Początkowo dobra nawierzchnia zamieniła się w
teren, po 200 metrach w terenie dojechałem do skrzyżowania i zawróciłem. Bałem
się zjechać i sprowadziłem rower, była straszna mgła, nic nie było widać, nawet
drutu kolczatego ukrytego w krzakach, rozdarłem sobie nogawkę spodni i kolano,
trochę krwawiło ale mogłem jechać dalej. W tych warunkach wolałem unikać
głównych dróg więc jechałem bocznymi drogami do Skoczowa. Później jechało się już
lepiej i nawet brukowany podjazd był całkiem przyjemny. Znowu nie miałem zbyt
dużej ilości czasu i szybko musiałem wracać. Szkoda, że ten sezon się już
kończy. W ostatnich latach nie miałem zbyt dobrych końcówek sezonu, w tym roku
moja forma jest lepsza. Chciałem zakończyć ten sezon jakąś fajną trasą, ale się
nie udało.






Roztrenowanie 10
Środa, 17 października 2018 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
| Km: | 44.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:41 | km/h: | 26.14 |
| Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | 157157 ( 80%) | HRavg | 122( 62%) |
| Kalorie: | 679kcal | Podjazdy: | 460m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Kolejna krótka jazda, tym razem w
nieco gorszych warunkach. Przez większość trasy drogi były mokre a momentami
była lekka mgła. Pojechałem w rzadko odwiedzane rejony. Przejazd przez miasto całkiem sprawny, dalej
trochę utrudnień ale nie straciłem na tym czasu. Na drodze w kierunku Żywca
bardzo znikomy ruch. Nawet nie spodziewałem się, że tak mało samochodów będzie
na drogach, zwykle w tym rejonie był spory ruch i dlatego omijałem go szerokim
łukiem. W drugiej części trasy wiatr pomagał i powrót do Bielska był szybki. Na
koniec dołożyłem kilka krótkich podjazdów, nie miałem czasu na więcej.




Roztrenowanie 9
Wtorek, 16 października 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 51.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:57 | km/h: | 26.15 |
| Pr. maks.: | 56.00 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | 157157 ( 80%) | HRavg | 125( 64%) |
| Kalorie: | 802kcal | Podjazdy: | 510m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Trzeci, ostatni tydzień
roztrenowania zbiegł się z kolejnym ciężkim tygodniem w pracy. Jedną z niewielu
rzeczy która zmotywowała mnie do jazdy była bardzo dobra pogoda. Nawet bardzo
silny wiatr nie zniechęcił mnie do jednej z ostatnich jazd w tym roku. Do
Brennej walczyłem z silnym wiatrem i było ciężko, boczne drogi były mocno
zanieczyszczone żwirem co potęgowało tylko trudność trasy. Od Brennej wiatr
pomagał, były to idealne warunki dla zbieraczy „KoMów”. Później sprawdziłem
jeszcze jedną z nieznanych dróg i znalazłem ciekawy podjazd. Gdybym miał więcej
czasu to chętnie wydłużyłbym jazdę.




Roztrenowanie 8
Niedziela, 14 października 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 91.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:16 | km/h: | 27.86 |
| Pr. maks.: | 55.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 162162 ( 83%) | HRavg | 129( 66%) |
| Kalorie: | 1390kcal | Podjazdy: | 570m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Żal było
marnować kolejny dzień bardzo pięknej pogody i po 9 wyjechałem na
kolejną trasę. Nie wiedziałem gdzie jechać, czy w góry czy w
płaskie rejony. Po pierwszym podjeździe już wiedziałem, że w
górach będę się tylko męczył i skierowałem się na
Goczałkowice. Po drodze cała masa remontów i zamkniętych dróg.
Jak wydostałem się z miasta to już szło lepiej. Po przejeździe
przez zatłoczoną Zaporę w Goczałkowicach kolejna przygoda. Po
wjeździe do Pszczyny zjechałem ze ścieżki rowerowej, już nie
miałem obowiązku nią jechać bo była po przeciwnej stronie i
dodatkowo jechałem dosyć szybko ale to nie wystarczyło. W
Pszczynie byłem bliski zderzenia czołowego z jadącym z naprzeciwka
samochodem, kierowca wyprzedzał samochód na podwójnej linii
ciągłej jadąc szybciej niż dozwolone 50 km/h, dodatkowo jechał
bez włączonych świateł i trąbił na mnie jakbym to ja był
wszystkiemu winien. Trochę mnie to zdemotywowało do dalszej jazdy
i w pewnym momencie pomyliłem drogi, pojechałem inną niż chciałem
ale szybko trafiłem na właściwą drogę i dotarłem do Piasku.
Dawno nie odwiedzałem tych terenów i miałem okazję przypomnieć
sobie trasę przez Studzienice. Ruch na drogach był ogromny i nawet
na bocznych drogach musiałem bardzo uważać, kilka razy musiałem
sprawdzać na mapie czy dobrze jadę. Poznałem kilka nowych dróg w
okolicy Miedźnej i odwiedziłem dobrze znane boczne dróżki w
Jawiszowicach. Powrót do domu był głównie ze sprzyjającym
wiatrem i szybko się jechało. Kolejne boczne drogi w okolicy
Kaniowa były zupełnie puste. Większy ruch już przy dojeździe do
Bielska i w samym mieście. Prawdziwy sajgon był w okolicy Zapory i
tam pełno samochodów a na ścieżce rowerowej taki ruch, że
zdecydowałem się jechać drogą. Ostatnie kilometry już na
zupełnym luzie. Mam nadzieję, że taka pogoda utrzyma się jeszcze
przez tydzień i uda się zakończyć sezon kolejną fajną trasą.






Zakończenie Sezonu 2018
Sobota, 13 października 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 77.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:41 | km/h: | 28.70 |
| Pr. maks.: | 71.00 | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | 189189 ( 96%) | HRavg | 151( 77%) |
| Kalorie: | 1732kcal | Podjazdy: | 1090m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Ostatni mocny
dzień w tym sezonie. Po 8 godzinach pracy, bez solidnego posiłku
przed wyjazdem nie miałem co liczyć na nic szczególnego. Biorąc
pod uwagę dwa ostatnie ciężkie tygodnie oraz coraz częściej
dające o sobie znać problemy zdrowotne spodziewałem się, że będę
tłem dla najlepszych. Dojechałem na start chwilę przed startem,
zjawiło się ponad 20 osób w tym dwóch mocnych zawodników z
szerokiej czołówki amatorskiej w Polsce. Ich obecność podziałała
na mnie bardzo mobilizująco i postanowiłem walczyć jak lew do
samej mety. Po starcie zostałem lekko z tyłu, złapałem swój rytm
i pomimo cierpienia na pierwszym podjeździe byłem w około 10
osobowej czołówce na wjeździe na pierwszą pełną rundę. Na
zjeździe trzymałem się z tyłu robiąc wszystko by nie odpaść,
przy skręcie na główną drogę do Cieszyna miałem kilka metrów
starty. Narzuciłem dosyć dobre tempo, pozwoliło mi to wyjść na
czoło i dyktować swoje warunki. Grupa już trochę się
przerzedziła a część osób straciła już dużo sił by się
utrzymać w czołówce. Wykorzystałem okazję i przez dłuższy czas
nie wychodziłem na czoło. Na podjeździe kończącym rundę
narzuciłem mocniejsze tempo, Patrycjusz poprawił i zostało nas 5.
Współpraca nieźle się układała, ja dawałem zmiany na
podjeździe, ktoś inny na zjeździe i tak leciały kolejne
kilometry. Przed Dębowcem nagle odjechał Amadeusz, nikt nie chciał
gonić, ja tez nie wyszedłem przed szereg i tak zrobiło się około
30 sekund przewagi. Na podjeździe już różnica nie uległa zmianie
a na zjazdach łatwiej utrzymać przewagę. Na podjeździe w Łączce
dałem bardzo mocną zmianę, tempo zdołał utrzymać tylko
Patrycjusz. Po skręcie w prawo lekko zwolniliśmy i znowu było nas
4. Tempo było mocne cały czas ale dogonienie Amadeusza nie było
możliwe. Brakowało jednej osoby która narzuciła by mocne tempo na
odcinku do Dębowca. Została nam walka o 2 miejsce. Na ostatni
podjazd wjechaliśmy razem i początkowo nikt nie był skory do
bardzo mocnej jazdy. Przed pierwszym zakrętem ruszyłem mocniej,
szybko wyprzedził mnie Patryk i próbowałem się za nim utrzymać.
Nie wiedziałem co dziej e się z tyłu, byłem bardzo zmotywowany by
nie dać odjechać Patrycjuszowi. Zrobił kilka sekund przewagi i
utrzymał to na ostatniej prostej. Przybliżyliśmy się do Amadeusza
ale brakło kilkaset metrów podjazdu i może by kolejność na mecie
była inna. Udało mi się zająć 3 miejsce i po raz 4 zwyciężyć
w Końcowej Klasyfikacji. W tym roku nie było łatwo i zdołałem
odeprzeć ataki Otfina depczącego mi po piętach. Ujechałem się
nieźle, dałem z siebie wszystko a nawet więcej i muszę być
zadowolony. Gdyby mi ktoś powiedział przed wyścigiem, ze będę
się liczył w walce o podium to bym w to nie uwierzył. Po ściganiu
miłe spotkanie w bufecie i powrót do domu. Powrót był ciężki,
czułem w nogach mocną godzinę jazdy. Na wieczór jeszcze kolejna
niespodzianka, zostałem po raz pierwszy Wujkiem.






Roztrenowanie 7
Piątek, 12 października 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 26.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:06 | km/h: | 23.64 |
| Pr. maks.: | 50.00 | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | 180180 ( 92%) | HRavg | 130( 66%) |
| Kalorie: | 493kcal | Podjazdy: | 340m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Krótki wyjazd w
celu sprawdzenia możliwości organizmu przed weekendem. Przy okazji
sprawdziłem rower przed Zakończeniem Sezonu. Zrobiłem kilka
krótkich zrywów w celu sprawdzenia mocy. Pierwszy poszedł
przeciętnie, myślałem, że więcej jestem w stanie z siebie dać.
Długo dochodziłem do siebie po tym krótkim wysiłku. Drugi akcent
był już dłuższy i mocniejszy. W ciągu 2 minut wygenerowałem
bardzo ładną moc i to był mały promyk nadziei przed sobotą. Na
koniec dołożyłem kilka podjazdów, na jednym z nich próbowałem
zafiniszować i dosyć wysoką moc uzyskałem w ciągu kilku sekund.
Pomimo bardzo krótkiej ale intensywnej jazdy czułem zmęczenie po
tej jeździe.






Roztrenowanie 6
Środa, 10 października 2018 Kategoria Samotnie, Szosa
| Km: | 51.00 | Km teren: | 1.00 | Czas: | 02:02 | km/h: | 25.08 |
| Pr. maks.: | 55.00 | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | 148148 ( 75%) | HRavg | 112( 57%) |
| Kalorie: | 651kcal | Podjazdy: | 320m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Kolejny wyjazd po
13 godzinach w pracy, nie było innej możliwości jak zupełnie
spokojna, rekreacyjna jazda. Wyjechałem z domu i znowu skierowałem
się na Jaworze a dalej Jasienicę i Międzyrzecze. W Jasienicy
dogoniłem jakiegoś rowerzystę i jechałem chwile przed nim, jak
zaczął się podjazd to mnie minął, jechał sobie lekko i wtedy
się zorientowałem, że jedzie na elektrycznym rowerze. Nie zrobił
jakiejś piorunującej przewagi i chwilę po zjeździe do
Międzyrzecza dogoniłem go. Złapał moje koło i tak sobie
jechaliśmy, nie przeszkadzało mi to aż do ronda w Ligocie. Tam
wjechałem dosyć szybko na rondo i towarzysz chciał mnie tam
wyprzedzić myśląc że jadę w lewo, bardzo niebezpieczna sytuacja
skończyła się szczęśliwie i od tego momentu jechałem sam. W
Zabrzegu odbiłem w lewo na Czarnolesie i sprawdziłem stan
nawierzchni na tym odcinku. Można go określić jednym słowem,
tragedia. Dużo lepiej i swobodniej jechało się przez las do zapory
niż z Zabrzega do PKP w Czarnolesiu. Po przejechaniu zatłoczonej
zapory i dojeździe do Goczałkowic musiałem się zatrzymać.
Takiego tłoku na deptaku w Goczałkowicach nie widziałem chyba
nigdy, przeważały osoby starsze i być może było tam jakieś
spotkanie emerytów. Dalej jechałem pustymi, bocznymi drogami do
Mazańcowic na kontrolę remontu mostu. Remont jest już w
zaawansowanym stanie i przed końcem roku powinien być koniec. Do
Bielska też dosyć długo jechałem i przejechałem niedawno
położonym nowym asfaltem. Fajna alternatywa, jeżdżę tam
codziennie do pracy a na treningu jeszcze tam nie jechałem. Pod
koniec zrobiło się już chłodno i powoli zaczynało się już
ściemniać. Był to jeden z ostatnich popołudniowych wyjazdów w
tym roku.




Roztrenowanie 5
Wtorek, 9 października 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
| Km: | 62.00 | Km teren: | 2.00 | Czas: | 02:21 | km/h: | 26.38 |
| Pr. maks.: | 55.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 148148 ( 75%) | HRavg | 119( 61%) |
| Kalorie: | 892kcal | Podjazdy: | 330m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Kolejny bardzo
ciężki tydzień rozpoczęty. Po dwóch długich dniach w pracy nie
miałem ochoty na jazdę. Żal było marnować pogodę i zdecydowałem
się na spokojną jazdę. Pogoda niemal idealna do jazdy, ciepło i
praktycznie bezwietrznie. Nie miałem innej opcji jak spokojna jazda
po płaskim i idealnie do tego nadaje się runda wkoło Jeziora
Goczałkowickiego. Jechało się całkiem dobrze i kilometry szybko
uciekały. Po dojeździe do Chybia dołączył się do mnie jakiś
kolarz i jechaliśmy razem. Gdy byłem na zmianie to w pewnym
momencie towarzysz zaatakował, ja jechałem równym tempem a on po
czasie nie wytrzymał i dojechałem do niego, znowu jechał chwilę
na moim kole i powtórzył manewr. Tym razem wytrzymał krócej ale
dojechaliśmy do Strumienia i rozdzieliliśmy się. Ja pojechałem w
kierunku Pszczyny. W połowie drogi wzdłuż jeziora wyprzedził
mnie traktor z jakimś kolarzem jadącym za nim. Nie podpiąłem się
ale cały czas miałem traktor w zasięgu wzroku i na jednym z
podjazdów w Łące traktor odjechał a kolarz nie był w stanie
nawet jechać moim tempem. Na zjeździe mnie dojechał ale kolejny
trudniejszy fragment sprawił, że został już na dobre, nawet jazda
za traktorem niewiele mu pomogła. Po wjeździe na Zaporę w
Goczałkowicach byłem zaskoczony kompletnymi pustkami i otwartymi
bramkami. Pojechałem do końca wału i przez las do Czarnolesia.
Skręciłem w prawo i pojechałem poszukać jakiegoś łącznika z
pozostałą częścią Zabrzega. Nic takiego nie znalazłem,
uruchomiłem nawigację w Garminie i znalazłem drogę , żeby się
tam dostać musiałem przedostać się przez kilka torów i kawałek
lasu, przy okazji znalazłem kilka grzybów które włożyłem do
pustego bidonu w którym wiozłem kamizelkę którą ubrałem i
przedostałem się na drogę złożoną z płyt. Odcinek płyt
ciągnął się około kilometra i później już ubitą drogą
dotarłem do asfaltu w Zabrzegu. Dobrze znaną drogą dojechałem do
Bronowa i w coraz bardziej zapadającym zmroku skierowałem się
prosto na Bielsko. W Międzyrzeczu sprawdziłem kolejny nieznany mi
podjazd a w Bielsku ścieżkę rowerową która skończyła się
nagle i żeby wjechać na jezdnie to musiałem przedostać się przez
wysoki krawężnik.











