Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Miasto 25

Poniedziałek, 23 września 2019 Kategoria 50-100, b'Twin 2019, blisko domu, Miasto, Samotnie, Szosa
Km: 61.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:40 km/h: 22.88
Pr. maks.: 48.00 Temperatura: 14.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1210kcal Podjazdy: 840m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Podsumowanie 39 tygodnia 2019

Niedziela, 22 września 2019 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
W ostatnim tygodniu nie bazowałem na ustalonym planie i każdy trening zależał od dyspozycji dnia, warunków atmosferycznych oraz czasu. Poranki były już chłodne więc korzystałem z cieplejszych ciuchów i jeździłem głównie po płaskim. Uznałem że za wcześnie na typowe roztrenowanie i chciałem utrzymać obciążenie treningowe z poprzedniego tygodnia. Na koniec tygodnia zaliczyłem ciekawą trasę, w poprzednich latach nie miałem możliwości jeździć takich dystansów treningowych i byłem zadowolony, że się udało. Słabszą dyspozycję wynagrodziła piękna pogoda i widoki. Po kilku ciekawych trasach zaliczonych wiosną udało się powtórzyć trasę zaliczoną już w 2013 i 2015 roku z drobnymi modyfikacjami i teraz z czystym sumieniem mogę czekać na odpoczynek przed przygotowaniami do kolejnego sezonu. Poza tym udało się wystartować w czasówce w Czechach. Miałem spore nadzieje na podium, byłem świadomy swojej formy. Po raz kolejny popełniłem błędy które nieznacznie wpłynęły na mój czas i wynik ale od podium w dalszym ciągu dzieli mnie przepaść. Ostatnie kilka czasówek w płaskim terenie kończyłem na 4 miejscu, według nieoficjalnych wyników mój czas dawał 5 miejsce w kategorii i 8 OPEN z dużo niższą niż zwykle stratą do zwycięzcy.
1.Informacje o wadze:

Udało się ustabilizować wagę po zeszłotygodniowych wahaniach.
2.Obciążenie treningowe:

Bez większych problemów utrzymałem obciążenie treningowe z poprzedniego tygodnia. Wymagało to zaliczenia jednej aktywności z TSS około 250 i spadku TSB do 0 co nie jest widoczne w tej tabeli.
3.Najlepsze wartości mocy:

Kilka mocniejszych akcentów w ubiegłym tygodniu dało niezłe wartości mocy w czasie 1 oraz 2 minut a dobra czasówka na 5 i 10 minut.
4.Intensywność treningów:

Duża różnorodność treningów tym razem nie wpłynęła dobrze na moją dyspozycje. Najlepsza była w sobotę podczas czasówki a w niedziele z kolei najgorsza.
5.1. Dane liczbowe:
5.1.Dane z programu Golden Cheetach:
5.1.1.Dane ogólne:

5.1.2.Czas w strefach:

5.1.3.Dane szczegółowe:

4.2.Wstępny rozpis na 40 tydzień 2019:
W najbliższym czasie zamierzam się cieszyć jazdą, forma zaczyna spadać i nie chce za wszelką cenę tego spowalniać bo może się to źle skończyć. Przez ostatnie 3 miesiące utrzymałem bardzo dobry poziom, coś udało się ugrać ale sezon ma się ku końcowi i po planowanej na sobotę prawdopodobnie ostatniej w tym roku czasówce zaczynam trzytygodniowy okres roztrenowania. Czasu też zbyt dużo nie mam i chęci na jazdy godzinne lub krótsze wiec będę jeździł mniej i być może spokojniej. Chciałbym jeszcze zaliczyć kilka górskich tras ale to zależy od pogody.
5.4.Podsumowanie podjazdów:

Jeździłem głównie po płaskim, w górach byłem tylko raz i zaliczyłem 4 podjazdy poprawiając jeden rekord czasowy.
5.5. Analiza wyników mocy na 10 minut:
W tym roku często miałem okazje próbować swoich sił na odcinku 10 minutowym. Na początku roku prezentowałem bardzo słaby poziom, stopniowo podnosiłem swoje możliwości i w czerwcu osiągnąłem najlepsze wyniki na testach, wtedy też przyszła forma i gdy byłem świeży to miało to przełożenie na osiągane wyniki. Różnie z tą świeżością bywało i nie zawsze byłem w stanie dawać z siebie 100 %. Liczby mówiły, że początkiem września nie prezentowałem wcale gorszej formy na poszczególnych odcinkach, gorzej było z powtarzalnością. W czerwcu byłem w stanie robić nawet 5 powtórzeń po 5 minut na maksymalnej mocy 10 minutowej a we wrześniu już był z tym duży problem. Brak powtarzalności to główna przyczyna decyzji o startach w czasówkach. Na wyścigu konieczna jest powtarzalność a na czasówce maksymalna moc możliwa do osiągnięcia na określonej długości odcinku. Najlepsze wartości mocy w czasie 10 minut przedstawiają się następująco:

Wstawiłem tylko 10 najlepszych wyników z tego roku. Na przestrzeni trzech miesięcy nie ma dużych różnic, w tabeli brakuje m.in. podjazdu na Tyniok który jechałem bez miernika mocy a generowałem zapewne taką moc która znalazłaby się wśród 10 najlepszych wyników. Najbardziej cieszy fakt, że byłem w stanie dać z siebie tyle samo na kilku różnych podjazdach a nawet niemal zupełnie płaskiej czasówce. Zwykle maksimum możliwości pokazywałem tylko na podjeździe pod Równice. Może w tym roku uda się jeszcze zbliżyć do najlepszych rezultatów. W ubiegłym roku zanotowałem tylko dwa wyniki klasyfikujące się w tej tabeli, na czasówce Doliną Czarnej Wisełki i podczas jednego z treningowych podjazdów na Przegibek.

Trening 109

Niedziela, 22 września 2019 Kategoria 100-200, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 181.00 Km teren: 0.00 Czas: 06:11 km/h: 29.27
Pr. maks.: 68.00 Temperatura: 15.0°C HRmax: 176176 ( 90%) HRavg 141( 72%)
Kalorie: 3341kcal Podjazdy: 2200m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny dzień w którym plany zmieniły się wielokrotnie. Pętla którą wybrałem chodziła mi po głowie już jakiś czas temu, zazwyczaj brakowało czasu a także motywacji i w końcu się zdecydowałem. Wyjazd na wstępie opóźniony o godzinę z powodu całkowicie rozładowanego Garmina, na szczęście ładuje się dosyć szybko i wyjeżdżałem mając 35 ?terii i power-banka w rezerwie. Pogoda była bardzo ładna, zachęcająca do długiej jazdy czego nie można było powiedzieć o nogach. W ogóle nie chciały kręcić ale zamierzałem cieszyć się widokami i czerpać przyjemność z jazdy niezależnie od tego jak szybko i mocno jadę.
Wyjechałem o 8:30 gdy termometr wskazywał 13 stopni, całe 3 więcej niż godzinę wcześniej. Początek był obiecujący ale już po kilku minutach a konkretnie pierwszym podjeździe na trasie czułem, że nie jest to ten dzień gdy w nogach jest odpowiednia ilość mocy. Jechałem dalej, na płaskim i zjazdach spokojniej, na podjazdach mocniej i jakoś dojechałem do Straconki, tutaj już miałem pierwsze chwile zwątpienia i chciałem zawracać do domu. Pilnując czasu przyjąłem pierwszą dawkę jedzenia, tak się złożyło, że miało to miejsce przed samym początkiem podjazdu na Przegibek. Miałem motywacje do mocniejszej jazdy widząc przed sobą grupkę kolarzy. Gdy zrobiło się stromiej szybko zlikwidowałem dystans nas dzielący i jadąc swoim tempem wyprzedziłem wolniej podjeżdżających kolarzy. Równym tempem wjechałem na szczyt, miałem niezły czas i nie zastanawiałem się nad niczym i ruszyłem od razu w dół. Nie skupiłem się ani na technice ani na szybkości i dosyć wolno pokonałem techniczny fragment zjazdu a kawałek dalej kolarze których minąłem na podjeździe po kolei do mnie dojeżdżali i odjeżdżali. Po zjeździe miałem małą state i doskoczyłem do grupki. Po chwili gdy czułem, że tempo narzucane przez jednego z kolarzy jest dla mnie za mocne bez wahania puściłem koło mając w głowie dystans jaki jeszcze mnie czeka. Różnica stopniowo się powiększała i dużo większa zrobiła się dopiero na Zaporze w Tresnej gdzie cudem uniknąłem zderzenia z pojazdem włączającym się do ruchu a kolejny wykonywał manewr zawracania na podwójnej ciągłej linii i wtedy straciłem kolarzy z pola widzenia. Jechałem spokojnie aż do Żywca gdzie znowu musiałem się zatrzymać na skrzyżowaniu. Ruszając mocniej zapiekły mnie nogi ale mimo to starałem się jechać dosyć mocno, sekcja hopek na trasie Żywiec-Las poszła mi całkiem nieźle biorąc pod uwagę dyspozycje dnia. We znaki dawał się duży ruch pojazdów a także nienajlepsza nawierzchnia ale najważniejsze, że bezpiecznie pokonałem ten odcinek. Zjazd wykorzystałem na krótki odcinek i przyjęcie większej dawki energii przed zbliżającym się podjazdem na Przysłop. W Stryszawie byłem szybciej niż przewidywałem i zacząłem się zastanawiać czy nie zaliczyć np. Przełęczy Zubrzyckiej zamiast Przysłopa i Krowiarek lub dołożenia podjazdu pod Beskidzki Raj. Wahając się ruszyłem w kierunku centrum Stryszawy i przełęczy Przysłop. Wiedziałem, ze początek podjazdu jest łagodny i się ciągnie, tym razem dosyć szybko zleciał a gdy zrobiło się stromiej po raz kolejny przekonałem się o dzisiejszej niemocy. Niby na najtrudniejszym fragmencie ponad 15 % byłem w stanie jechać mocno ale na łatwiejszej części podjazdu nie byłem w stanie utrzymać mocy i wtedy podjąłem decyzje o jeździe prosto na Zawoje z pominięciem Beskidzkiego Raju. Zjazd krętą, dobrej jakości drogą został skutecznie spaprany przez samochody wymuszające ciągłe hamowanie nawet na prostych odcinkach. W Zawoi było nawet spokojnie ale po chwili pojawiło się więcej samochodów i pieszych. Zacząłem rozglądać się za otwartym sklepem ale poza stacją benzynową nic nie zauważyłem. Był tak duży ruch, że próba zjazdu na stacje znajdująca się po przeciwnej stronie była bardzo trudna i niebezpieczna wiec pojechałem dalej. Baterii w Garminie powoli ubywało wiec podłączyłem power-banka. Po krótkim postoju ruszyłem dalej, dosyć szybko i sprawnie dojechałem do najtrudniejszego fragmentu podjazdu pod Krowiarki. Na dobrą sprawę nie wiem gdzie zaczyna się ten odcinek i ruszyłem chyba za wcześnie. Chciałem utrzymać 300 Wat na całym podjeździe ale nie było to łatwe, podjazd ma bardzo zmienne nachylenie i równa jazda jest bardzo trudna. Im bliżej przełęczy tym było trudniej a samochodów na poboczu więcej. Na szczycie tłum ludzi i brak wolnej przestrzeni wiec zatrzymałem się na krótką chwile i powoli ruszyłem w dół. Kolejny postój w miejscu w którym pojawił się widok na zamglone Tatry, dużo lepszy widok pojawił się po wyjeździe z lasu wiec znowu się zatrzymałem. Gdy ruszyłem to zaczął dawać się we znaki silny południowo-zachodni wiatr co nie wróżyło nic dobrego na drugą cześć trasy. Po około 10 kilometrów drogi opadającej lekko w dół zauważyłem otwarty sklep i zatrzymałem się. Postój trochę się przedłużył i to był błąd. Nie umiałem się później rozkręcić. Nogi były słabe a tętno kosmicznie wysokie. Dzielenie walczyłem z wiatrem na odcinku Jabłonka-Lipnica i zdecydowałem się na kolejny postój zaraz za wjazdem na Słowację. Podziwiałem piękne widoki na Tarty i Fatrę ale sił nie odzyskałem. Po dojeździe do skrzyżowania z drogą w kierunku Korbielowa skończyła się męczarnia z wiatrem. W dalszym ciągu męczyłem się ale z wiatrem szło zdecydowanie łatwiej. Przed wjazdem do Polski kolejny przymusowy postój tym razem z powodu remontu mostu. Po wjeździe na szczyt od razu zacząłem zjeżdżać, pojawiło się także więcej samochodów i nie mogłem całkowicie puścić klamek. W bidonie już nie było nic i musiałem znowu zatankować. Tym razem postój był szybki i sprawny i po kilku minutach ruszyłem w dalszą drogę. Do Żywca jechało się fatalnie, głównie przez samochody i nerwowych kierowców trąbiących na mnie co chwile. Przez miasto przejechałem bez większych problemów a dojazd do Bielska już był spokojniejszy. Mocy w nogach nie było czego potwierdzeniem był fakt, że do Bielska holowałem dwóch rowerzystów, jednego na góralu z bardzo szerokimi oponami a drugiego starszego gościa na rowerze trekingowym z papierosem w ustach. To było najlepsze podsumowanie mojej dyspozycji. Ostatnie kilometry już mi się dłużyły i stopniowo zmniejszałem obciążenie i ostatnie kilka minut to był już zupełny luz. Tętno nie chciało spaść do 1 strefy ale nie przejmowałem się tym.
Cieszę się, że udało mi się przejechać tą trasę. Jechałem ją już trzeci raz i udało mi się poprawić czas o około 20 minut przy nie najlepszej dyspozycji. Była to ostatnia okazja na zaliczenie takiego dystansu który był zwieńczeniem tego innego ale równie ciężkiego jak poprzednie sezonu.



SPAC Staříčká časovka 2019

Sobota, 21 września 2019 Kategoria 0-50, avg>30km\h, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Zawody 2019
Km: 7.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:11 km/h: 38.18
Pr. maks.: 52.00 Temperatura: 12.0°C HRmax: 188188 ( 96%) HRavg 178( 91%)
Kalorie: 159kcal Podjazdy: 40m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwsza z kilku planowanych na końcówkę sezonu czasówek. Już na starcie pojawiły się pewne komplikacje, pierwszy raz od dawna miałem problem ze snem w noc poprzedzającą start i przez to wstałem nieco później niż planowałem. Na czas dojechałem na miejsce startu, trafiłem bez problemu mimo pewnych utrudnień na drodze. Na początek poszedłem do biura załatwić formalności, dostałem tylko numer na plecy co świadczyło o tym, że nie ma elektronicznego pomiaru czasu. Gdy zacząłem szykować rower i wtedy pojawił się większy problem. Wyciągając tylne koło zauważyłem, że nie ma powietrza a rano wszystko było w porządku, pojawił się stres i musiałem wymienić dętkę. Cały proceder zajął około 10 minut co skróciło czas rozgrzewki. Gdy się uporałem ze sprzętem i doborem ubioru wysłałem moją osobę towarzyszącą na zwiedzanie Frydka a sam ruszyłem na rozgrzewkę. Zapomniałem zostawić w samochodzie pompkę i torebkę z narzędziami o czym zorientowałem się dopiero w trakcie czasówki. Nie chciałem ryzykować jazdy na krótko i założyłem rękawki. Pozycja była dobra, najlepsza jaką jestem w stanie teraz osiągnąć a dodatkowo założyłem ochraniacze na buty i nakładkę aerodynamiczną na kask. Rozgrzewkę na szybko skorygowałem i przeprowadziłem tak jak umiałem najlepiej według schematu. Na starcie zjawiłem się około 2 minuty przed startem. Gdy przyszła moja kolej to ruszyłem mocno pomimo problemów z wpięciem.
Przez pierwszą minutę jechałem naprawdę mocno a później pojawiły się drobne błędy, pierwszy to taki, że nie zwracałem wystarczającej uwagi na oznaczenia na drodze i cudem ominąłem dwie dziury wytracając przy tym trochę prędkości. Później kapnąłem się, że jadę z pompka i torebką z narzędziami i nie byłem wystraczająco skupiony na jeździe. Przed łukiem w prawo się zawahałem, oznaczenia na drodze nie były jednoznaczne, na środku szosy był uskok którego należało ominąć prawą stroną co sygnalizowała strzałka a w tym samym miejscu odbiegała boczna droga w prawo i byłem bliski odbicia w prawo w las. Tak się złożyło, że do nawrotu jechało się z wiatrem w plecy i lekko w dół co pozwalało na jazdę około 50 km/h i zapowiadało bardzo ciekawy powrót. Jechałem cały czas równo, mocno i z jakiś czas temu niewyobrażalną dla mnie kadencją oscylującą około 100. Miałem porównanie z najlepszymi zawodnikami i byłem zaskoczony, że trace do nich niewiele. Nawrót spaprałem, zbyt szybko przestałem kręcić, późno hamować i straciłem kilka sekund. Za nawrotem nie mogłem się rozkręcić i dobranie przełożenia pozwalającego na mocną i efektywną jazdę zajęło mi trochę czasu. Trzymałem się tylko wskazań mocy a ukształtowanie terenu i warunki wietrzne spowodowały, że nie dało się jechać szybciej niż 35-40 km/h. Droga zaczęła mi się dłużyć, kalkulowałem myśląc, że trasa ma 8 kilometrów a już po 7 wyjechałem na ostatnią 500 metrową prostą do mety i stopniowo zacząłem się rozpędzać. Dołożyłem ile mogłem i dałem z siebie wszystko ale tylko na ostatnich 100 metrach. Miałem mieszane uczucia co do swojej jazdy, kilka błędów, brak znajomości trasy oraz sprzęt odbiegający od najlepszych nie stawiały mnie w dobrej sytuacji. Uratować mnie mogła tylko mała konkurencja bo w mojej kategorii wystartowało tylko 7 czy 8 zawodników i miałem spore nadzieje na podium. Po krótkim rozjeździe wróciłem na miejsce startu oddać numer i czekałem na wyniki. Pojawiły się dosyć szybko ale były jeszcze nieoficjalne. Wiedziałem, że na podium nie stanę, zabrakło 29 sekund do podium zarówno w kategorii jak i w OPEN, na takim dystansie to jest przepaść i różnica co najmniej klasy, do zwycięzcy brakło 35 sekund, nigdy nie byłem tak blisko najlepszych na takim dystansie i płaskiej czasówce.
Musze być zadowolony z jazdy i wyniku. Wiele rzeczy świadczy o tym, że była to jedna z najlepszych czasówek w moim wykonaniu, na podium będę musiał jeszcze poczekać ale jest ono coraz bliżej. Inną sprawą jest sposób klasyfikacji i przynależności do kategorii. W cyklu SPAC niekoniecznie rok urodzenia decyduje o kategorii. Wśród  zawodników sklasyfikowanych w kategorii A którzy osiągnęli lepsze czasy niż ja tylko jeden formalnie do niej należy, zwycięzca to rocznik 1977, drugi zawodnik 1979 a czwarty 1981 a pozostali moi rywale to 1990. Nie przejąłem się tą sytuacją bo coraz większą uwagę przywiązuje do pozycji OPEN która mówi więcej o danym zawodniku i jest niepodważalna. Dałem z siebie wszystko i najlepsze odcinki około 10 minutowe jakie w tym roku przejechałem były bardzo podobne do wygenerowanej podczas czasówki mocy. Jest ona zaniżona przez moje błędy a także nawrót na którym straciłem najwięcej. Najbliższe czasówki będą już bardziej miarodajne i odzwierciedlające mój poziom i predyspozycje i tam moje szanse są dużo większe.



Rozgrzewka i rozjazd

Sobota, 21 września 2019 Kategoria 0-50, Cube 2019, Samotnie, Szosa
Km: 34.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:11 km/h: 28.73
Pr. maks.: 55.00 Temperatura: 13.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 684kcal Podjazdy: 280m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze

Trening 108

Piątek, 20 września 2019 Kategoria 0-50, avg>30km\h, blisko domu, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 31.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:02 km/h: 30.00
Pr. maks.: 61.00 Temperatura: 8.0°C HRmax: 172172 ( 88%) HRavg 133( 68%)
Kalorie: 543kcal Podjazdy: 220m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Krótki wyjazd w celu sprawdzenia roweru przed sobotnią czasówką. Poranek znowu był zimny i samo ubieranie się zajęło dużo czasu. Głównym celem jazdy był test sprzętu ale także ustawienie dokładnej pozycji na lemondce. Lemondkę przykręciłem na oko i byłem gotowy na korekty ustawień. Już po wyjeździe z domu byłem w stanie skorzystać z przystawki czasowej i sporą cześć trasy przejechałem na lemondce. Po kilku kilometrach już wiedziałem, że żadne korekty nie są konieczne i mogłem sprawdzić także nogę. Krótki zryw dał mi odpowiedź, że noga jest taka jak być powinna i zaprzestałem kolejnych mocnych akcentów. Duży wpływ na jazdę miał wiatr i to także była próba przed właściwym sprawdzianem bo warunki miały być podobne. W końcówce zrobiło się cieplej ale wiatr miał większy wpływ i wcale lepiej się nie jechało. Po godzinie wróciłem do domu.


Trening 107

Środa, 18 września 2019 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Cube 2019, Samotnie, Szosa
Km: 57.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:54 km/h: 30.00
Pr. maks.: 62.00 Temperatura: 6.0°C HRmax: 181181 ( 92%) HRavg 140( 71%)
Kalorie: 989kcal Podjazdy: 420m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Po wolnym dniu od roweru nie chciało się zbytnio wychodzić na zewnątrz. Temperatura oscylująca w okolicy 6 stopni nie była odpowiednim motywatorem ale w końcu wziąłem się za szukanie ciepłych ciuchów w szafie i skompletowanie odpowiedniego zestawu zajęło mi 15 minut. Musiałem ubrać kilka warstw i obrany zestaw okazał się odpowiedni do warunków: koszulka, bluza i kamizelka dawała uczucie komfortu, spodenki i ocieplane nogawki stwarzały pewien dyskomfort ale z czasem przestałem zwracać na to uwagę. Inne dodatki typu rękawiczki z długimi placami, ochraniacze na buty, buff, bandana czy nakładka na kask chroniły przed zimnem pozostałe części ciała. Zestaw okazał się idealny na 5-10 stopni, z taką temperaturą musiałem się dzisiaj zmierzyć.
Jak już udało się wyjechać to nie mogłem się rozkręcić. Z miasta wyjechałem ścieżka rowerową, dużo razy musiałem hamować, zwalniać do zera a na bardziej równą i efektywniejszą jazdę musiałem poczekać aż do wyjazdu z Bielska. Na podjeździe zrobiłem tradycyjne schodki, tym razem tylko dwa razy zwiększałem tempo. Po tym krótkim przerywniku wróciłem do jazdy w strefie 1-2, organizm męczył się strasznie a ciężko miało być dopiero później. Dawno nie robiłem tempówek na płaskiej drodze z dużym wpływem wiatru, gdyby nie planowany start w płaskiej czasówce to nie zdecydowałbym się na taki trening. Po kilkunastu minutach walki z wiatrem ruszyłem mocno, nie umiałem się rozkręcić, ciężko było utrzymać moc na poziomie FTP. Z czasem szło lepiej ale do dobrego brakowało. Po 6 minutach siłowni z wiatrem zwolniłem do strefy 2 i powoli wracałem do pełni sił. Po dojeździe do Chybia zacząłem drugą tempówkę, tym razem chciałem jechać trochę mocniej w czasie 5 minut. Już początek był obiecujący a później gdy wiatr był boczny jechałem już dużo szybciej utrzymując stałą moc. Na koniec tempówki znowu zmagałem się z przeciwnym i bardzo silnym wiatrem. Jazda z bocznym wiatrem wyglądała nieźle, krety odcinek wzdłuż stawów do Ochab nie dawał szans na równą jazdę i dlatego przed trzecią tempówką nie byłem całkiem zregenerowany. Była ona zdecydowanie najtrudniejsza, do silnego wiatru, zmęczenia i chłodu doszła jeszcze nierówna nawierzchnia. Nie byłem w stanie jechać odpowiednio mocno i równo a gdy z przeciwka pojawił się samochód i musiałem zwolnić to odpuściłem po 4 minutach. Moc z tempówki wyszła niemal identyczna jak podczas wcześniejszej 5 minutowej próby, powinno wyjść więcej i dlatego nie byłem zadowolony. Kolejne tempówki były już dużo łatwiejsze bo na podjazdach i każda kolejna była krótsza. Po krótkim postoju w Dębowcu ruszyłem w kierunku Skoczowa z wiatrem wiejącym w plecy. Pierwszy podjazd odpuściłem i dopiero po przejechaniu drugiego newralgicznego i technicznego odcinka w Simoradzu ruszyłem mocniej. Jechałem cały czas równo trzymając moc na przełomie 5 i 6 strefy. Mogłem dać z siebie więcej ale takiej mocy nie utrzymałbym do końca tempówki a w końcówce nachylenie znacząco spadło co też znacznie utrudniało sprawę. Wiatr wiejący w plecy spowodował, ze musiałem jechać dosyć szybko. Ostatnie trzy odcinki testowe czekały na mnie na podjazdach w kierunku Bielska. Szybka jazda po płaskiej drodze za Skoczowem uświadomiła mi jak mocno wieje i dlatego start 2 minutowej próby był bardzo szybki. Jechałem cały czas równo aż do momentu gdy nachylenie spadło poniżej 3 % i musiałem dobrać bardziej odpowiednie przełożenie i nie byłem w stanie jechać już tak mocno. Zmęczenie było już duże a czas pomiędzy kolejnymi zrywami był coraz krótszy. Po kilku minutach lżejszej jazdy ruszyłem mocno, przyśpieszyłem już na zjeździe i z dużą prędkością zacząłem krótki i niewymagający podjazd. W końcówce już miałem problem aby utrzymać właściwą moc. Przed ostatnią próbą odpoczynek był bardzo krótki i popełniłem także mały błąd nie włączając okrążenia w liczniku. Po kilkunastu sekundach sprintu zorientowałem się i odpuściłem dalszą szarpaninę. Może i dobrze, bo moje wyniki na bardzo krótkich odcinkach są fatalne a rezultaty osiągane podczas kolejnych powtórzeń mówią o tym, że na wyścigach nie mam czego szukać. Nie jestem w stanie generować takich samych mocy na kolejnych powtórzeniach i ratuje mnie tylko skracanie czasu kolejnych akcentów. Jedna próba na maksa jeszcze wygląda u mnie nieźle i dlatego ten trening przekonał mnie do tego, że obrana droga i zaplanowanie startu w kilku czasówkach to był dobry pomysł na zakończenie tego sezonu. Duży wpływ na moją dyspozycje miała także pogoda, nigdy dobrze nie czułem się w niskich temperaturach a kilka warstw ubrań powoduje, że jeżdżę dużo gorzej niż przy kilkunastostopniowych temperaturach.




Miasto 24

Poniedziałek, 16 września 2019 Kategoria 50-100, b'Twin 2019, blisko domu, Miasto, Samotnie, Szosa
Km: 61.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:30 km/h: 24.40
Pr. maks.: 48.00 Temperatura: 12.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1210kcal Podjazdy: 1250m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Trening 106

Poniedziałek, 16 września 2019 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 58.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:56 km/h: 30.00
Pr. maks.: 64.00 Temperatura: 16.0°C HRmax: 129129 ( 66%) HRavg 158( 81%)
Kalorie: 859kcal Podjazdy: 520m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Po mocnej niedzieli powinienem zrobić rozjazd. Żal mi było marnować słonecznego i dosyć ciepłego dnia i wybrałem się na około 2 godzinny trening tlenowy. Całkiem nie zaufałem pogodzie i pomimo przyjemnej temperatury pozwalającej na jazdę na krótko ubrałem rękawki. Nie zaplanowałem wcześniej trasy wiec jechałem całkiem spontanicznie. Czułem się nieźle co potwierdzała dobrze kręcąca noga. Jazda pod wiatr nie była uciążliwa i nie miałem żadnych problemów z utrzymaniem tempa. Zupełnie inaczej mogło być na podjazdach, pierwsze wzniesienia przed Skoczowem szły opornie ale już w kierunku Górek jechało się lepiej a całkiem dobrze wyglądał podjazd w kierunku Lipowca gdzie pomimo wiatru wiejącego w twarz byłem w stanie jechać efektywnie i trzymać dobre tempo. Na zjeździe puściłem się dosyć odważnie i mogę być zadowolony z przejazdu tego technicznego i wymagającego odcinka. Dobrze kręcąca noga spowodowała, że szybko znalazłem się w miejscu w którym zmieniłem kierunek na taki z sprzyjającym wiatrem. Krótka przerwa w Kisielowie wydłużyła się do kilku minut ale dzięki temu miałem pustą drogę i bez żadnych przeszkód dojechałem do zakorkowanego Skoczowa. Tam podjąłem szybką decyzje o skorzystaniu z przejazdu pod dwupasmówką. Sprawnie dostałem się na drugą stronę omijając długi korek do skrzyżowania. Mając jeszcze dużo czasu skręciłem na Pierściec. Szybko przejechałem kilka kilometrów do przejazdu kolejowego a później już pojawiły się schody, najpierw gorsza nawierzchnia a później dosyć wymagający podjazd w Roztropicach. Wjechałem go spokojnie głównie dzięki podmuchom wiatru w plecy. Wpływ tego czynnika zaobserwowałem także później gdy bardzo szybko pokonywałem odcinek z Rudzicy do Międzyrzecza. Podjazd też nie był tak wymagający jak wskazywał jego profil i czekał mnie już tylko zjazd do Bielska i ciągnący się odcinek prowadzący lekko w górę. Ostatnie kilka kilometrów odpuściłem. Dobre tempo spowodowało, że trasa okazała się krótka i zajęła mi niecałe 2 godziny.


Podsumowanie 38 tygodnia 2019

Niedziela, 15 września 2019
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: min/km:
Pr. maks.: Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m
Ubiegły tydzień był ostatnim w którym trenowałem według wcześniej ustalonego schematu. Minął dosyć szybko, pod znakiem zmęczenia i pecha który znowu mnie prześladował. Pogoda i czas pozwoliły na trzy dobre treningi w tygodniu i jeden w weekend. Maksymalny poziom możliwości utrzymuję już prawie 3 miesiące ale mam wyraźny problem z powtarzalnością co jest jednym z przyczyn braku formy wyścigowej. Jestem w stanie dać z siebie dużo na odcinku do 30 minut ale na tym koniec, wszelkie próby powtórzenia są dużo słabsze lub kończą się przedwcześnie. Jak trafi się super dzień to wygląda to lepiej ale  takie dni zdarzają się coraz rzadziej i w ostatnim tygodniu  nie było ani jednego takiego dnia. Dobra noga pozwoliła mi z optymizmem patrzeć na weekend kiedy po raz kolejny miałem się zmierzyć z Równicą. Po zeszłorocznej edycji Rajdu z Metą na Równicę byłem mocno zawiedziony swoją postawą, dałem z siebie wszystko ale nie miałem żadnych szans na zwycięstwo i byłem zmotywowany do rewanżu w tym roku. O najgorszym występie w tych zawodach szybko zapomniałem a do startu jakoś specjalnie się nie przygotowywałam, 10 dni przed właściwym sprawdzianem zrobiłem test i podczas próby byłem w stanie powtórzyć to co zaprezentowałem na teście i dołożyć do tego mocny i efektywny początek podjazdu. Pomogła w tym dobra rozgrzewka i sporo odpoczynku w poprzednich dniach. Okazało się że poziom który prezentuję pozwolił na walkę o zwycięstwo i poprawę najlepszego czasu. Po wjeździe na Równicę spróbowałem sił na podjeździe pod Salmopol i dając z siebie wszystko nie byłem w stanie powtórzyć poziomu jaki zaprezentowałem na Równicy. Dobra noga i poziom jaki jestem w stanie zaprezentować podczas jednego powtórzenia skłonił mnie do zmiany planów i przedłużenia sezonu startowego.
1.Informacje o wadze:

Po kilku tygodniach stabilizacji mija waga zaczęła się wahać i iść do góry.
2.Obciążenie treningowe:

Problemy z miernikiem mocy spowodowały, że dane w tej tabeli są zupełnie nie adekwatne do rzeczywistych. Obciążenie było większe niż w poprzednim tygodniu.
3.Najlepsze wartości mocy:

Tylko podczas trzech treningów miałem dane z miernika mocy. Wartości jakie osiągałem nie były rekordowe chociaż w kilku „peakach” niewiele do najlepszych brakowało.
4.Intensywność treningów:

Po raz kolejny treningi były zarówno mocne jak i spokojne. Dobrze rozplanowałem siły i najlepszy dzień trafił się na sam koniec tygodnia.
5.1. Dane liczbowe:
5.1.Dane z programu Golden Cheetach:
5.1.1.Dane ogólne:

5.1.2.Czas w strefach:

5.1.3.Dane szczegółowe:

5.2.Wstępny rozpis na 39 tydzień 2019:
W najbliższym czasie będę jeździł już dla przyjemności. Jak będę miał ochotę mocniej pociągnąć to tak zrobię, głównym celem na najbliższe dwa tygodnie będzie utrzymanie formy pozwalającej na walkę podczas czasówek 10-30 minutowych. Do końca sezonu chciałbym jeszcze wystartować w przynajmniej dwóch czasówkach. Głównymi czynnikami decydującymi będzie czas i pogoda. Jak będzie padać to odpuszczam.

5.3.Informacje o podjazdach:

Udało się zaliczyć kilka podjazdów, na większości jechałem mocnym tempem i poprawiłem kilka rekordów czasowych m.in. na moją ulubioną Równicę.

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 15584 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 17798 km
Evo 2 10055 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum