Wpisy archiwalne w kategorii
Szosa
Dystans całkowity: | 176758.50 km (w terenie 619.00 km; 0.35%) |
Czas w ruchu: | 6527:23 |
Średnia prędkość: | 26.84 km/h |
Maksymalna prędkość: | 750.00 km/h |
Suma podjazdów: | 1954597 m |
Maks. tętno maksymalne: | 205 (179 %) |
Maks. tętno średnie: | 198 (101 %) |
Suma kalorii: | 3659879 kcal |
Liczba aktywności: | 2604 |
Średnio na aktywność: | 67.88 km i 2h 31m |
Więcej statystyk |
TDP Bielsko-Biała
Środa, 8 sierpnia 2018 Kategoria Samotnie, Szosa
Km: | 15.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:40 | km/h: | 22.50 |
Pr. maks.: | 55.00 | Temperatura: | 28.0°C | HRmax: | 152152 ( 77%) | HRavg | 115( 58%) |
Kalorie: | 258kcal | Podjazdy: | 240m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Trening 81
Wtorek, 7 sierpnia 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018, w grupie
Km: | 87.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:07 | km/h: | 27.91 |
Pr. maks.: | 68.00 | Temperatura: | 28.0°C | HRmax: | 169169 ( 86%) | HRavg | 136( 69%) |
Kalorie: | 1639kcal | Podjazdy: | 770m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Ostatni trening przed Road Trophy połączony z kibicowaniem kolarzom
walczącym w Tour de Pologne. Wyjechałem z domu o 12.25 i w Skoczowie dołączyłem
do Jas-Kółek. Zebrało się nas 5 osób i tak bocznymi drogami dojechaliśmy do
Ustronia. W Skoczowie do jazdy przygotowywał się Grześ ale nie czekaliśmy na
niego. Po wjeździe na dwupasmówkę zaczęliśmy jechać po zmianach i dopóki Otfin
nie złapał gumy to dobrze to wyglądało. Później zaczęły się zrywy i zaczęło się
dzielić, ja trzymałem się swoich założeń, czyli równej jazdy bez szarpania i
momentami odstawałem od reszty. Na skrzyżowaniu niebezpieczna sytuacja,
zatrzymanie się było możliwe, ale po co hamować i zatrzymywać się na czerwonym
świetle, może się uda przejechać. Na szczęście bezpiecznie udało się przejechać
i dalej już bez przygód. Tempo momentami było mocne, niepotrzebnie bo czasu
było sporo a nie wszyscy są tak mocni i mogłoby się to skończyć źle. W Wiśle
już utrudnienia, na szczęście udało się przejechać i zatrzymać w sklepie. Po
uzupełnieniu bidonów pozostało dojechanie do Zameczka. Jechaliśmy już
spokojniej i przed podjazdem pod Zaporę się rozdzieliliśmy. Podjazd na Zameczek
wjechałem spokojnie, na szczycie czekali już Staszek i Robert i po
przekroczeniu premii górskiej stanęliśmy kawałek niżej. Ludzi powoli
przybywało, udało się pozyskać gadżety Tauron a czas szybko leciał. Tempo
nadjeżdżających kolarzy nie było przesadnie mocne i można było chwile dłużej
podziwiać rozciągnięty Peleton. Sytuacja zmieniała się dynamicznie i podczas
drugiego przejazdu przez Premie Górską peleton już był nieźle przerzedzony. Jak
tylko przejechała główna Grupa to od razu wszyscy ruszyli a z tyłu jeszcze
jechali zawodnicy. Dopiero radiowóz z zieloną flagą zamykał wyścig. Sporo
kolarzy musiało zwalniać by przejechać, my też za szybko ruszyliśmy, ale za
nami były tylko 3 pojedyncze osoby i miały dosyć dużo miejsca by nas minąć.
Nagrodą za oczekiwanie był zjazd do Wisły. Bardzo dobrze zjechałem, parę osób
mi przeszkodziło w jeszcze lepszym zjeździe. Za rondem zjechaliśmy się i przez
zatłoczoną Wisłę i Ustroń dojechaliśmy pod sklep. Po uzupełnieniu zapasów wody
i dojeździe do Skoczowa rozdzieliliśmy się. W dosyć spokojnym tempie dojechałem
do domu. Noga dużo lepsza niż w weekend.








Trening 80
Niedziela, 5 sierpnia 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: | 53.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:56 | km/h: | 27.41 |
Pr. maks.: | 57.00 | Temperatura: | 26.0°C | HRmax: | 153153 ( 78%) | HRavg | 123( 63%) |
Kalorie: | 820kcal | Podjazdy: | 480m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
O tym dniu szybko chciałbym zapomnieć. Mocy kompletnie
nie było i nawet jazda na lepszym rowerze nie należała do przyjemności.
Męczyłem się bardzo i nawet około 50 kilometrowa trasa bez większych podjazdów
dała mi ostro w kość. Po 35 kilometrach zatrzymałem się w wodopoju i dalej szło
już nieco lepiej ale dyspozycja była daleka od oczekiwanej.







Trening 79
Sobota, 4 sierpnia 2018 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: | 129.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 05:08 | km/h: | 25.13 |
Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 24.0°C | HRmax: | 177177 ( 90%) | HRavg | 137( 70%) |
Kalorie: | 2383kcal | Podjazdy: | 2270m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Plan na sobotni trening urodził się w piątek wieczorem. Nie miałem wcześniej możliwości objechać tras tegorocznego Road Trophy i dopiero na tydzień przed etapówką się udało. Nie byłem zbyt przygotowany, nie zdążyłem przygotować startowego roweru oraz wgrać tracka z trasą do licznika i w paru momentach miałem problem z orientacją.
Nie bardzo miałem ochotę na trasę 170-180 km i dlatego skorzystałem z usług PKP i wystartowałem z Milówki. Nie byłem świadom zmiany trasy etapu 2 i na dzień dobry zafundowałem sobie trudny odcinek z płytami. Już pierwszy podjazd pod wiaduktem poszedł słabo i wiedziałem, że będę się strasznie męczył. Płyty ledwo przepchałem na przełożeniu 39x32. Dalej było trochę lżej i jakoś się wtoczyłem na górę. Nie miałem za bardzo czasu na odpoczynek bo już po około kilometrze czekał mnie kolejny stromy podjazd. Poszło już nieco łatwiej ale te początkowe 7 kilometrów z przewyższeniem 300 metrów dało mi trochę popalić. Na szczęście ruch samochodowy był zerowy i na odcinku wzdłuż drogi ekspresowej nie musiałem używać hamulców. Po skręcie w kierunku Jaworzynki droga nieco zanieczyszczona przez leśników, w oddali słychać było piły. Noga nie podawała jak powinna a zbliżałem się do pierwszego zupełnie nie znanego mi fragmentu etapu 3. Zatrzymałem się przed skrętem w właściwą drogę i się upewniłem, że dobrze jadę. Początkowo był zjazd a później zrobiło się stromo, krótki stromy podjazd dał mi się we znaki i znowu nie wiedziałem gdzie jechać. Gdybym się nie zatrzymał i upewnił, że pomyliłem drogi to dojechałbym do Koniakowa. Droga była dosyć wąska ale z dobrą nawierzchnią, jeszcze raz się pomyliłem by wreszcie dojechać do głównej drogi. Jestem trochę zaskoczony tym odcinkiem, jest sporo krótkich ścianek które za drugim razem już będą bardzo odczuwalne. Zrobiło się już cieplej i musiałem więcej pić. Kolejny trudny podjazd czekał na mnie w Kiczorze. Dobrze znany mi z zeszłorocznego Road Trophy krótki podjazd dał mi nieźle w kość. Jak nie ma siły to tak to musi wyglądać. Jakoś się wtoczyłem na szczyt i szybko zjechałem w stronę Soli. Po zjeździe zaczęło się trochę lepiej jechać ale do dobrej jazdy sporo brakowało. Długi, nudny odcinek do granicy ciągnął mi się niemiłosiernie. Na Słowacji miła niespodzianka, nowa nawierzchnia na odcinku kilku kilometrów i bardzo przyjemna jazda. Dobre skończyło się za rozwidleniem na Oszczadnice i musiałem uważać na dziury których nie było jakoś szczególnie dużo ale były zauważalne. Po wjeździe na główną drogę zacząłem wypatrywać skrętu w nową drogę do Jaworzynki. Trochę się zagalopowałem, nie mogłem trafić w właściwą drogę i ominąłem fragment nieznanej mi trasy. Po wjeździe do Polski od razu stanąłem w sklepie. Później miałem pewien problem przez który o mało nie skończyłem swojej jazdy. Na szczęście szybko się z tym uporałem i mogłem jechać dalej. Na kolejnym podjeździe narzuciłem sobie trochę mocniejsze tempo. W Jaworzynce trochę więcej ludzi i samochodów, im bliżej Czech tym lepiej. W Czechach też wyremontowana droga, nie musiałem uważać na dziury na zjeździe do Bukowca. Do Polski wjechałem boczną drogą i zacząłem jechać wzdłuż Olzy. Nie dojechałem do Istebnej tylko po drodze skręciłem w lewo na nieznany mi podjazd na Bystre. Początek dosyć wymagający a dalej niemal płasko, podjazd ciągnie się ponad 5 kilometrów, po drodze małe utrudnienia przez wycinkę drzew. Podjazd kończy się nagle, dalej już tylko MTB. Zjazd w dół pomijając tą wycinkę drzew całkiem przyjemny. W Istebnej stanąłem po wodę i jedzenie i ruszyłem na Olecki, planowałem Pietraszonke ale remont drogi na Zaolzie skutecznie mnie zniechęcił. Początek jechałem spokojniej a w końcówkę już prawie na maksa. Nie był to dobry wjazd ale mogło być gorzej. Dojeżdżając na Kubalonkę wpadłem na niezbyt dobry pomysł, powrót przez Salmopol. Na zjeździe przez Zameczek spotkałem Marcina a dalej zostałem skutecznie przyblokowany przez samochód. Udało mi się go wyprzedzić na końcu zjazdu i bez utrudnień dotrzeć do Malinki. Podjazd na Salmopol poszedł słabo, upał, zmęczenie i dystans zrobiły swoje. Jakoś się wtoczyłem na górę i zacząłem zjazd. Nawierzchnia dalej pozostawia wiele do życzenia i nie poszalałem. Zostałem wyprzedzony przez Adriana Brzózkę i nawet nie próbowałem jechać na jego kole. Zjazd przez Szczyrk powolny, nie wpadłem na pomysł by jechać jeszcze Orle Gniazdo. Do Bielska szybko dojechałem i od razu wjechałem na ścieżkę rowerową, jadący przede mną kolarz zwlekał do momentu aż pojawił się radiowóz. Skręciłem w drogę prowadząca do kąpieliska i to nie był dobry pomysł. Cała droga zastawiona przez samochody a kolejka do wejścia sięgała prawie 100 metrów. Przez miasto przejechałem bez problemów i na koniec zafundowałem sobie jeszcze postój w wodopoju.




Nie bardzo miałem ochotę na trasę 170-180 km i dlatego skorzystałem z usług PKP i wystartowałem z Milówki. Nie byłem świadom zmiany trasy etapu 2 i na dzień dobry zafundowałem sobie trudny odcinek z płytami. Już pierwszy podjazd pod wiaduktem poszedł słabo i wiedziałem, że będę się strasznie męczył. Płyty ledwo przepchałem na przełożeniu 39x32. Dalej było trochę lżej i jakoś się wtoczyłem na górę. Nie miałem za bardzo czasu na odpoczynek bo już po około kilometrze czekał mnie kolejny stromy podjazd. Poszło już nieco łatwiej ale te początkowe 7 kilometrów z przewyższeniem 300 metrów dało mi trochę popalić. Na szczęście ruch samochodowy był zerowy i na odcinku wzdłuż drogi ekspresowej nie musiałem używać hamulców. Po skręcie w kierunku Jaworzynki droga nieco zanieczyszczona przez leśników, w oddali słychać było piły. Noga nie podawała jak powinna a zbliżałem się do pierwszego zupełnie nie znanego mi fragmentu etapu 3. Zatrzymałem się przed skrętem w właściwą drogę i się upewniłem, że dobrze jadę. Początkowo był zjazd a później zrobiło się stromo, krótki stromy podjazd dał mi się we znaki i znowu nie wiedziałem gdzie jechać. Gdybym się nie zatrzymał i upewnił, że pomyliłem drogi to dojechałbym do Koniakowa. Droga była dosyć wąska ale z dobrą nawierzchnią, jeszcze raz się pomyliłem by wreszcie dojechać do głównej drogi. Jestem trochę zaskoczony tym odcinkiem, jest sporo krótkich ścianek które za drugim razem już będą bardzo odczuwalne. Zrobiło się już cieplej i musiałem więcej pić. Kolejny trudny podjazd czekał na mnie w Kiczorze. Dobrze znany mi z zeszłorocznego Road Trophy krótki podjazd dał mi nieźle w kość. Jak nie ma siły to tak to musi wyglądać. Jakoś się wtoczyłem na szczyt i szybko zjechałem w stronę Soli. Po zjeździe zaczęło się trochę lepiej jechać ale do dobrej jazdy sporo brakowało. Długi, nudny odcinek do granicy ciągnął mi się niemiłosiernie. Na Słowacji miła niespodzianka, nowa nawierzchnia na odcinku kilku kilometrów i bardzo przyjemna jazda. Dobre skończyło się za rozwidleniem na Oszczadnice i musiałem uważać na dziury których nie było jakoś szczególnie dużo ale były zauważalne. Po wjeździe na główną drogę zacząłem wypatrywać skrętu w nową drogę do Jaworzynki. Trochę się zagalopowałem, nie mogłem trafić w właściwą drogę i ominąłem fragment nieznanej mi trasy. Po wjeździe do Polski od razu stanąłem w sklepie. Później miałem pewien problem przez który o mało nie skończyłem swojej jazdy. Na szczęście szybko się z tym uporałem i mogłem jechać dalej. Na kolejnym podjeździe narzuciłem sobie trochę mocniejsze tempo. W Jaworzynce trochę więcej ludzi i samochodów, im bliżej Czech tym lepiej. W Czechach też wyremontowana droga, nie musiałem uważać na dziury na zjeździe do Bukowca. Do Polski wjechałem boczną drogą i zacząłem jechać wzdłuż Olzy. Nie dojechałem do Istebnej tylko po drodze skręciłem w lewo na nieznany mi podjazd na Bystre. Początek dosyć wymagający a dalej niemal płasko, podjazd ciągnie się ponad 5 kilometrów, po drodze małe utrudnienia przez wycinkę drzew. Podjazd kończy się nagle, dalej już tylko MTB. Zjazd w dół pomijając tą wycinkę drzew całkiem przyjemny. W Istebnej stanąłem po wodę i jedzenie i ruszyłem na Olecki, planowałem Pietraszonke ale remont drogi na Zaolzie skutecznie mnie zniechęcił. Początek jechałem spokojniej a w końcówkę już prawie na maksa. Nie był to dobry wjazd ale mogło być gorzej. Dojeżdżając na Kubalonkę wpadłem na niezbyt dobry pomysł, powrót przez Salmopol. Na zjeździe przez Zameczek spotkałem Marcina a dalej zostałem skutecznie przyblokowany przez samochód. Udało mi się go wyprzedzić na końcu zjazdu i bez utrudnień dotrzeć do Malinki. Podjazd na Salmopol poszedł słabo, upał, zmęczenie i dystans zrobiły swoje. Jakoś się wtoczyłem na górę i zacząłem zjazd. Nawierzchnia dalej pozostawia wiele do życzenia i nie poszalałem. Zostałem wyprzedzony przez Adriana Brzózkę i nawet nie próbowałem jechać na jego kole. Zjazd przez Szczyrk powolny, nie wpadłem na pomysł by jechać jeszcze Orle Gniazdo. Do Bielska szybko dojechałem i od razu wjechałem na ścieżkę rowerową, jadący przede mną kolarz zwlekał do momentu aż pojawił się radiowóz. Skręciłem w drogę prowadząca do kąpieliska i to nie był dobry pomysł. Cała droga zastawiona przez samochody a kolejka do wejścia sięgała prawie 100 metrów. Przez miasto przejechałem bez problemów i na koniec zafundowałem sobie jeszcze postój w wodopoju.




Trening 78
Czwartek, 2 sierpnia 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: | 87.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:24 | km/h: | 25.59 |
Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 27.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 140( 71%) |
Kalorie: | 1571kcal | Podjazdy: | 1310m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Po spokojniejszej
środzie chciałem pojeździć trochę w tempie wyścigowym. Wyjechałem najwcześniej
jak mogłem i po 16 już jechałem przez Jaworze. Na początek spokojnym tempem,
później zacząłem od kilkusekundowych zrywów i 30 sekundowego sprintu.
Planowałem kilka mocnych akcentów. Na początek pętla z krętym zjazdem i stromym
podjazdem. Zacząłem nietypowo, od zjazdu i początkowo jechałem mocno, do
momentu dojechania do samochodu. Musiałem odpuścić i dopiero po zjeździe
ruszyłem mocno, do podjazdu jechałem dosyć równo, na podjeździe wrzuciłem dosyć
twarde przełożenie i jechałem ile mogłem. Moje tempo nie było zadowalające ale
po podjeździe byłem zajechany a czekał mnie jeszcze kilometr łatwiejszego
terenu i tam też starałem się utrzymać wysokie tempo. Na koniec pętli finisz, z
niego zadowolony być nie mogę. Po spokojniejszym odcinku zrobiłem kolejny
akcent wyścigowy. Tym razem dwa podjazdy i zjazdy, na początek zjazd,
rozpędziłem się strasznie i ledwo wyrobiłem zakręt w lewo. Mocny interwałowy
odcinek dał mi się we znaki, na przemian, podjazd, wypłaszczenie, krótki zjazd
i kolejna wspinaczka. Pod koniec jechałem już naprawdę mocno i na zjeździe
lekko odpuściłem. Czułem w nogach te dwie tempówki i nie planowałem już
trzeciego tak długiego fragmentu. Przez Bielowicko przejechałem nieznanym mi
fragmentem i czekał na mnie krótki ale stromy podjazd w Łazach. Nachylenie
dochodziło do 20% na odcinku kilkuset metrów, końcówka jest już dużo
łatwiejsza. Powoli brakowało już wody i jedzenia ale nie zatrzymałem się
jeszcze w sklepie. Na podjeździe w kierunku Łazów znów jechałem mocniej,
zacząłem zbyt wcześnie i przez skrzyżowanie musiałem odpuścić i dzięki temu
przez te 2 minuty nie jechałem tak mocno jak chciałem. Po kolejnym dłuższym
fragmencie spokojnej jazdy kolejne 2 minuty jechałem mocno, tym razem wyszło
lepiej i spokojnie mogłem zatrzymać się w sklepie. Po uzupełnieniu zapasów zaliczyłem
jeszcze jeden nowy dla mnie podjazd w Jaworzu i kilka mocnych akcentów na
innych podjazdach i po powrocie do domu czułem trochę nogi. Najważniejsze, że
nie złapałem bomby jak w ostatnich dniach.




Trening 77
Środa, 1 sierpnia 2018 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: | 49.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:04 | km/h: | 23.71 |
Pr. maks.: | 50.00 | Temperatura: | 26.0°C | HRmax: | 154154 ( 78%) | HRavg | 123( 63%) |
Kalorie: | 777kcal | Podjazdy: | 460m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Po wtorkowym
ciężkim treningu nie miałem sił na kolejny ciężki trening. Myślałem, że pojadę
kawałek z TwomarkSport i w tym celu wyjechałem wcześniej by trochę rozkręcić
nogę. Krążyłem po okolicy i podjąłem decyzje o odpuszczeniu jazdy z Twomark.
Jeździłem najpierw po Jaworzu a później zwiedzałem Biery i okolice
„Dziewiarza”. Sprawdziłem praktycznie każdą uliczkę asfaltową i przy okazji
poćwiczyłem jazdę na zmiennej kadencji
oraz poruszanie się po wąskich, krętych uliczkach co może się przydać na
którymś z wyścigów. Pomimo dosyć spokojnej jazdy znowu pod koniec łapałem już
bombę, nie wiem czym jest to spowodowane ale ostatnimi czasy zdarzają mi się
takie dni, że mam problemy na dłuższych dystansach.








Trening 76
Wtorek, 31 lipca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: | 86.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:19 | km/h: | 25.93 |
Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 23.0°C | HRmax: | 186186 ( 95%) | HRavg | 139( 71%) |
Kalorie: | 1556kcal | Podjazdy: | 1350m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Po
niezbyt udanym weekendzie startowym przyszła kolej na ostatnie mocniejsze
treningi przed etapówką Road Trophy. Forma jest niezła, najważniejszy jest
odpoczynek i na tym skupie się w ostatnim tygodniu poprzedzającym trzydniowe
zmagania w okolicy Istebnej. Miałem zamiar zrobić dwie 20 minutowe tempówki w
okolicy progu FTP. W tym celu pojechałem w kierunku Równicy. Jadąc bocznymi
drogami trafiłem na wypadek samochodowy i małe utrudnienia. Było bardzo ciepło
a nawet upalnie i wody w bidonach ubywało. Przepchałem się przez Ustroń i
dotarłem do Jaszowca. Zacząłem mocno i trzymałem tempo cały czas, założoną moc
udało mi się utrzymać do samego końca właściwego podjazdu a dalej zaczęły się
schody, jeszcze 2 minuty wysiłku mnie czekały a sporo ludzi samochodów i
rowerzystów nie ułatwiały zadania. Dopiero ostatnie 40 sekund wysiłku było na
tyle mocne, że wynik wyszedł tylko nieco niższy niż założony. Po wolnym
zjeździe w dół drugi akcent zacząłem jeszcze przed skrzyżowaniem, nie byłem w
stanie jechać na tyle mocno jak powinienem i nawet dobra jazda na podjeździe i
mocna końcówka nie sprawiły, że wynik wyszedł dobry. Zbyt mała moc wyszła na
tym powtórzeniu i nie mogę być z tego zadowolonym. Na przyszłość przed takim
treningiem musze być bardziej wypoczęty i przede wszystkim zmienić podjazd.
Przy moim poziomie wytrenowania, ponad 6 kilometrowy odcinek o nachyleniu ponad
5% jest zbyt krótki by jechać przez 20 minut ze zbliżoną mocą. Po szybszym
zjeździe pojechałem sprawdzić dawno nie zaliczony podjazd na Poniwiec. Nie
jechałem tam na czas i moje tempo było słabe, podjazd fajny ze stromą końcówką.
Na szczycie miernik mocy przestał działać, może już wcześniej nie działał
właściwie i wyniki 20 minutowe nie wyszły dokładne. Po zjeździe musiałem
odwiedzić bufet i uzupełnić bidony. Pomimo ciągłego nawadniania i jedzenia
złapałem bombę i ostatnie około 10 kilometrów było walką o przetrwanie.








Rozgrzewki i Rozjazdy
Niedziela, 29 lipca 2018 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: | 48.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:50 | km/h: | 26.18 |
Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 27.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 950kcal | Podjazdy: | 200m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
ITT Przełomy Wisłoka 2018
Niedziela, 29 lipca 2018 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
Km: | 7.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:17 | km/h: | 24.71 |
Pr. maks.: | 43.00 | Temperatura: | 24.0°C | HRmax: | 185185 ( 94%) | HRavg | 172( 88%) |
Kalorie: | 233kcal | Podjazdy: | 240m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Po wczorajszym wyścigu nie czułem żadnego zmęczenia. Wszystko
było dobrze zorganizowane, strój, rower przygotowany i wyjeżdżając o planowanej
godzinie na rozgrzewkę jeszcze nic się nie działo. Po kilku minutach zauważyłem
dziwne zachowanie się tylnej przerzutki, nie zrzucała jak należy a przy każdej
próbie wrzucenia większej koronki nie było właściwej reakcji. Po kilku próbach
przerzutka już nie działała i wiedziałem, że poszła linka. Znowu pech, nigdy
nie może być dobrze, po raz kolejny nie mogłem pojechać tak jak potrafię, a większość
osób patrzy tylko na wynik a ten jest zupełnie nie adekwatny do moich obecnych
możliwości. Mając około 30 minut czasu pomyślałem o wymianie linki na nową
którą miałem w pokoju. Zjechałem na kwaterę, tak się zbierałem z domu, ze nie
miałem ani obcinaczek do linek ani wszystkich narzędzi. Wymiana linki mogła
tylko pogorszyć sprawę więc wróciłem w okolice startu i pożyczyłem śrubokręt i
ustawiłem przerzutkę na maksymalnie lekkim przełożeniu. Udało się uzyskać 36x15
a każda próba wrzucenia na 52 z przodu kończyła się zrzuceniem łańcucha na 13 z
tyłu. Nie miałem zbyt czasu na kombinowanie i na krótką rozgrzewkę pojechałem
na 36x15, wiedziałem, ze będzie ciężko ale musiało to wystarczyć. Dłuższa
rozgrzewka nie miała znaczenia bo i tak walczyłem tylko o dojechanie do mety.
Ruszyłem dosyć dobrze i pierwszy trudniejszy fragment pojechałem mocno, na łatwiejszych fragmentach mieliłem z kadencją ponad 100 i traciłem cenne sekundy. Nie wiem ile na tym fragmencie straciłem ale na pewno sporo. Po skręcie w prawo zrobiło się trudniej i tutaj już cierpiałem, nie znoszę przepychania a ostatnie 3 kilometry praktycznie tak wyglądały. Nie patrzyłem na licznik tylko daleko przed siebie i wtedy zobaczyłem przed sobą mojego jedynego rywala. Cierpiałem coraz bardziej ale nie poddawałem się. Moje nogi na mecie mówiły dość, nie byłem jakoś szczególnie ujechany, moc z czasówki bardzo słaba, czas zresztą też, nie wiem jaki cudem udało mi się wygrać. To jeden z niewielu pozytywów tego dnia. Jestem zły, że to znowu mnie dopadł pech i nie mogłem powalczyć o całkiem realny cel jakim było TOP 3 w OPEN na tej czasówce. Nie wiem co mam zrobić z tym sprzętem, oszczędzam go, nie jeżdżę na nim na co dzień, nie kupuje najtańszych części, regularnie go serwisuje a defekty ciągle się przytrafiają. W domu się zdziwiłem, że linka jest cała i w jakiś sposób zablokowała się w klamkomanetce. Jedyną przyczyną tego musiała być jazda z luźną linką, po zmianie przełożenia i na jakiejś nierówności to wyskoczyło. To by pasowało, bo gdyby linka strzeliła to byłyby już jakieś sygnały wcześniej. Forma jest dobra a za 2 tygodnie powinna być jeszcze lepsza. Dzięki tym dwóm średnio udanym startom awansowałem na 1 miejsce w Generalce. Utrzymać to będzie bardzo trudno, ale na TOP 3 na koniec cyklu mam spore szanse i o to będę walczył do końca. Ciężki tydzień mnie czeka a po nim zupełnie luźny okres i kolejny ważny start.




Ruszyłem dosyć dobrze i pierwszy trudniejszy fragment pojechałem mocno, na łatwiejszych fragmentach mieliłem z kadencją ponad 100 i traciłem cenne sekundy. Nie wiem ile na tym fragmencie straciłem ale na pewno sporo. Po skręcie w prawo zrobiło się trudniej i tutaj już cierpiałem, nie znoszę przepychania a ostatnie 3 kilometry praktycznie tak wyglądały. Nie patrzyłem na licznik tylko daleko przed siebie i wtedy zobaczyłem przed sobą mojego jedynego rywala. Cierpiałem coraz bardziej ale nie poddawałem się. Moje nogi na mecie mówiły dość, nie byłem jakoś szczególnie ujechany, moc z czasówki bardzo słaba, czas zresztą też, nie wiem jaki cudem udało mi się wygrać. To jeden z niewielu pozytywów tego dnia. Jestem zły, że to znowu mnie dopadł pech i nie mogłem powalczyć o całkiem realny cel jakim było TOP 3 w OPEN na tej czasówce. Nie wiem co mam zrobić z tym sprzętem, oszczędzam go, nie jeżdżę na nim na co dzień, nie kupuje najtańszych części, regularnie go serwisuje a defekty ciągle się przytrafiają. W domu się zdziwiłem, że linka jest cała i w jakiś sposób zablokowała się w klamkomanetce. Jedyną przyczyną tego musiała być jazda z luźną linką, po zmianie przełożenia i na jakiejś nierówności to wyskoczyło. To by pasowało, bo gdyby linka strzeliła to byłyby już jakieś sygnały wcześniej. Forma jest dobra a za 2 tygodnie powinna być jeszcze lepsza. Dzięki tym dwóm średnio udanym startom awansowałem na 1 miejsce w Generalce. Utrzymać to będzie bardzo trudno, ale na TOP 3 na koniec cyklu mam spore szanse i o to będę walczył do końca. Ciężki tydzień mnie czeka a po nim zupełnie luźny okres i kolejny ważny start.




Miasto 16
Piątek, 27 lipca 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: | 68.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 1350kcal | Podjazdy: | 1000m | Aktywność: Jazda na rowerze |