Wpisy archiwalne w kategorii
Podsumowanie Tygodnia
Dystans całkowity: | b.d. |
Czas w ruchu: | b.d. |
Średnia prędkość: | b.d. |
Liczba aktywności: | 1 |
Średnio na aktywność: | 0.00 km |
Więcej statystyk |
Podsumowanie 16 tygodnia 2022
Niedziela, 17 kwietnia 2022 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
W ostatnim tygodniu starałem się przerwać niefortunną passę która zaczęła się już jakiś czas temu i w końcu poświęcić na trening rowerowy więcej niż 10 godzin. Niestety mi się to nie udało, co prawda uzyskałem jakąś regularność i aż 6 razy siedziałem na rowerze ale zarówno ilościowo jak i jakościowo nie był to dobry tydzień treningowy. Po nieudanym starcie w Rurze na Kocierz nie straciłem motywacji i udowodniłem sobie, że podjeżdżać pod górę umiem jak mało kto i zaliczyłem solidny trening z dwoma podjazdami które pokonałem w czasach które okazały się nawiązaniem do najlepszych dla mnie lat. Przez pryzmat tego co dzieje się ze mną przez ostatnie półtora roku mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wygląda to jak łabędzi śpiew. Stan zdrowia pozwala twierdzić, że najlepsze lata mam już za sobą i jedyna zmiana jaka może nastąpić to tylko dalszy upadek w marazm. W dalszym ciągu nie poradziłem sobie z bólem mięśni i stawów, za bardzo nic mi nie pomaga, suplemencja witaminami i minerałami nie przynosi rezultatu, masaże i zabiegi regeneracyjne w niczym nie pomagają a kolejne wizyty u specjalistów są bez sensu bo niczego nowego się nie dowiaduję. Każdy trening to walka ze słabym organizmem, grymas bólu towarzyszy mi przez większość czasu jaki spędzam na rowerze i nawet nie próbuję tego ukrywać. Przez to co dzieje się w naszym kraju i za wschodnią granicą mam problemy także w pracy więc o wolnej głowie mowy być nie może. Jak dalej ma to tak wyglądać to pora wypiąć się na treningi i ściganie i zacząć jeździć wyłącznie rekreacyjnie. W sumie jednym z zadań na ten sezon jest przyjęcie jasnej strategii na kolejne lata. Jak nie będzie zauważalnego progresu zdrowia i wyników na wyścigach szosowych, zupełnie z nich zrezygnuję, jak nie będzie mi szło także na czasówkach nie będę się ścigał już na szosie. Jak nie przekonam się do startów w MTB to zupełnie zrezygnuję z treningów i ścigania w jakichkolwiek zawodach. Za dużo czasu już na to poświęciłem a efektów jakich oczekiwałem wciąż nie widać. Nie zamierzam jednak długo nad tym rozmyślać tylko dalej robić swoje a los może w końcu się odwróci i spojrzy w moją stronę bardziej przychylnym okiem. Końcem tygodnia pojawiło się jednak coś pozytywnego i dodatkowy bodziec do działania. Stworzyłem wreszcie projekt przyszłego roweru, w całości złożonego z części włoskich, na dobrych komponentach i być może w fabrycznej specyfikacji, kolor ramy też będzie się wyróżniał w wśród rowerów największych i najpopularniejszych marek. Jedyna zmiana jaką rozważam to wyższa grupa osprzętu która jednak nie jest konieczna aby rower miał być w jakimś stopniu lepszy. Najważniejsze, że będzie uniwersalny, z dużym zakresem zastosowania, od gór, przez pagórki, czasówki, płaskie wyścigi, po lekki teren dzięki opcji zamontowania opon gravelowych. Obecnie jestem w tak dobrej sytuacji finansowej, że stać mnie na każdej klasy rower ale do pełni szczęścia wystarczy mi rower klasy średniej w bardziej indywidualnej specyfikacji. Poprzednie rowery mimo, że były dobre to komponenty nie były dobrane idealnie skąd pojawiały się różne problemy i niepoprawne działanie. Mimo, że już ten rower widziałem zdjęcia wrzucę wtedy jak będzie gotowy a docelowo mam na nim otworzyć następny sezon rowerowy, być może pierwszy bez ścigania. Na razie pozostaje mi wytrwale trenować, pracować i odkładać finanse na osprzęt, tylko tego mi jeszcze brakuje aby sprzęt mógł ruszyć na szosy.
1.Waga w ostatnim tygodniu:
Waga w ostatnim tygodniu pozostała na poziomie z poprzednich kilkunastu dni Inne parametry zmieniały się oscylując wokół bazowych wartości.
2.Analiza obciążenia treningowego:
Słaby kolejny tydzień treningowy jeszcze bardziej ustabilizował wartości CTL oraz TSB, wciąż nie jestem w stanie nawet w najmniejszym stopniu nawiązać do poziomu z wyjazdu treningowego do Calpe.
3. Recenzja kół FFWD F3R:
Koła to jeden z najważniejszych elementów roweru. Na rynku dostępne są setki modeli kół wykonanych z różnego materiału, na różnych obręczach, piastach i szprychach.
Coraz częściej sięgamy po koła wykonane z karbonu. Co zyskujemy decydując się na ten typ kół?
- Wygląd – rower na karbonowych kołach wygląda zazwyczaj lepiej
- Sztywność – koła z włókna węglowego są zazwyczaj sztywniejsze i pozwalają na lepsze osiągi
- Komfort jazdy – na karbonowych kołach jazda zwykle jest przyjemniejsza, dobre piasty w połączeniu z opływowymi lekkimi obręczami dają uczucie dużo lżejszej jazdy,
- Wagę – koła o określonej wysokości stożka wykonane z włókna węglowego są lżejsze niż takie same wykonane z aluminium,
- Osiągi – dzięki dobrym kołom karbonowym możemy zyskać kilka Wat i być szybsi na drodze, zwłaszcza tam, gdzie łatwo wytraca się prędkość.
Poza dobrymi stronami karbonowych kół są też takie które stawiają je w gorszym świetle:
- Cena – dobre koła karbonowe muszą kosztować. Za produkty topowych marek musimy wyłożyć kilka tysięcy złotych.
- Trwałość i podatność na uszkodzenia: elementy wykonane z włókna węglowego są słabsze niż aluminiowe odpowiedniki, obręcze łatwiej przegrzać a po jednym mocniejszym uderzeniu koło może pęknąć. W obecnych czasach dużo bardziej opłaca się stosować karbonowe obręcze w połączeniu z hamulcami tarczowymi lub ostatecznie szytkami gdzie słabych punktów w obręczy jest mniej.
Decydując się na koła karbonowe powinniśmy wiedzieć w jakim celu je zakładamy. Jak każdy inny element roweru i nie tylko karbonowe koła mają swoich zwolenników jak i przeciwników. Do tych drugich należą często osoby które z różnych względów nie miały okazji jeździć na kołach. Zazwyczaj kierujemy się tym aby koła były lżejsze bądź sztywniejsze a również często chcemy mieć po prostu koła o wyższym stożku więc wówczas częściej sięgamy po karbon.
Czym kierować się wybierając koła karbonowe?
Przede wszystkim pod uwagę należy wziąć politykę danej firmy odnoszącą się do gwarancji oraz serwisu kół. Dobre marki dają na obręcze minimum 2 lata gwarancji i nie ma problemów z reklamacjami czy serwisem a kontakt z firmami na ogół jest dobry. Spory udział w cenie ma właśnie polityka i przywileje jakie ma użytkownik w przypadku awarii koła. Przy droższych modelach kół nie ma zazwyczaj problemów z reklamacjami. Drugą opcją jest zakup tanich kół nawet z chińskiego karbonu i w przypadku awarii zakup kolejnego kompletu.
Poza polityką dużą role w wyborze kół odgrywają opinie innych użytkowników a także jakość wykonania i trwałość kół, z tym bywa różnie i nie może być to wiodący czynnik.
Ważną rolę w wyborze odpowiedniego modelu kół ma także ich przeznaczenie. Czy zamierzamy się ścigać w zawodach czy tylko jeździć rekreacyjnie, czy wolimy szytki czy opony, czy posiadamy hamulce obręczowe czy tarczowe, czy stożek ma mieć 30 czy 80 mm wysokości, czy mają to być koła stosowane tylko okazjonalnie czy katowane w różnych warunkach. To są dylematy które ma każdy kto stoi przed zakupem kół wykonanych z karbonu.
Moją uwagę przykuły zwłaszcza jedne koła – FFWD F3R w wersji pod szytkę. Skusiła mnie przede wszystkim cena, 1/3 ceny katalogowej to zbyt duża okazja aby wypuścić ją z rąk. Wraz z kołami otrzymałem, oryginalny pokrowiec, zaciski, komplet okładzin hamulcowych, przedłużki do wentyli wraz z mleczkiem uszczelniającym oraz obszerną instrukcję zawierającą m.in. informacje o procesie produkcji kół, do podrabianych kół nie dodano by tylu gadżetów. Koła zaskoczyły mnie pod każdym względem bardzo pozytywnie.
Jakość ich wykonania jest bardzo dobra, nie widać łączeń włókien węglowych, otwory na szprychy są rozmieszczone w idealnych odstępach a koła wykonane są z najwyższej jakości materiałów i są bardzo lekkie.
Problemów z założeniem szytek było znacznie mniej niż w przypadku poprzedników czyli No Limited Pro Race.
Wrażenia z jazdy są bardzo pozytywne. Już na pierwszy rzut zaskoczony byłem sztywnością tych kół, przy dosyć miękkiej ramie, sztywnej korbie czy wózku tylnej przerzutki od razu byłem w stanie wyłapać różnicę w sztywności.
Komfort jazdy jest nie do opisania. Na tych kołach jazda jest czystą przyjemnością.
Koła sprawdziły się w każdych warunkach atmosferycznych oraz ukształtowaniu terenu. Testowałem je przy słonecznej pogodzie, w deszczu, śniegu czy przy silnym wietrze. Na płaskiej drodze, zjazdach, podjazdach, na dobrej i złej jakości nawierzchni, podczas spokojnej jazdy, powtórzeń na wysokich mocach, jazdy na czas po płaskim i pod górę. W każdych warunkach spisywały się lepiej niż inne koła jakich używałem wcześniej. Nigdy nie byłem kimś kto przywiązuje wagę do sprzętu ale w przypadku tych kół poczułem różnicę i nie żałuję, że je kupiłem.
Szukając poprawy komfortu jazdy, sztywności roweru czy osiągów na rowerze warto zastanowić się nad zmianą kół. Po zmianie kół z aluminiowych na karbonowe da się zaobserwować wyraźną różnicę, jest to element który zazwyczaj daje po wymianie największe zyski. Z czystym sumieniem mogę polecić te koła, po miesiącu dosyć intensywnego i nieoszczędnego używania nie zauważyłem niczego niepokojącego a koła kręcą się jak nowe.
1.Waga w ostatnim tygodniu:
Waga w ostatnim tygodniu pozostała na poziomie z poprzednich kilkunastu dni Inne parametry zmieniały się oscylując wokół bazowych wartości.
2.Analiza obciążenia treningowego:
Słaby kolejny tydzień treningowy jeszcze bardziej ustabilizował wartości CTL oraz TSB, wciąż nie jestem w stanie nawet w najmniejszym stopniu nawiązać do poziomu z wyjazdu treningowego do Calpe.
3. Recenzja kół FFWD F3R:
Koła to jeden z najważniejszych elementów roweru. Na rynku dostępne są setki modeli kół wykonanych z różnego materiału, na różnych obręczach, piastach i szprychach.
Coraz częściej sięgamy po koła wykonane z karbonu. Co zyskujemy decydując się na ten typ kół?
- Wygląd – rower na karbonowych kołach wygląda zazwyczaj lepiej
- Sztywność – koła z włókna węglowego są zazwyczaj sztywniejsze i pozwalają na lepsze osiągi
- Komfort jazdy – na karbonowych kołach jazda zwykle jest przyjemniejsza, dobre piasty w połączeniu z opływowymi lekkimi obręczami dają uczucie dużo lżejszej jazdy,
- Wagę – koła o określonej wysokości stożka wykonane z włókna węglowego są lżejsze niż takie same wykonane z aluminium,
- Osiągi – dzięki dobrym kołom karbonowym możemy zyskać kilka Wat i być szybsi na drodze, zwłaszcza tam, gdzie łatwo wytraca się prędkość.
Poza dobrymi stronami karbonowych kół są też takie które stawiają je w gorszym świetle:
- Cena – dobre koła karbonowe muszą kosztować. Za produkty topowych marek musimy wyłożyć kilka tysięcy złotych.
- Trwałość i podatność na uszkodzenia: elementy wykonane z włókna węglowego są słabsze niż aluminiowe odpowiedniki, obręcze łatwiej przegrzać a po jednym mocniejszym uderzeniu koło może pęknąć. W obecnych czasach dużo bardziej opłaca się stosować karbonowe obręcze w połączeniu z hamulcami tarczowymi lub ostatecznie szytkami gdzie słabych punktów w obręczy jest mniej.
Decydując się na koła karbonowe powinniśmy wiedzieć w jakim celu je zakładamy. Jak każdy inny element roweru i nie tylko karbonowe koła mają swoich zwolenników jak i przeciwników. Do tych drugich należą często osoby które z różnych względów nie miały okazji jeździć na kołach. Zazwyczaj kierujemy się tym aby koła były lżejsze bądź sztywniejsze a również często chcemy mieć po prostu koła o wyższym stożku więc wówczas częściej sięgamy po karbon.
Czym kierować się wybierając koła karbonowe?
Przede wszystkim pod uwagę należy wziąć politykę danej firmy odnoszącą się do gwarancji oraz serwisu kół. Dobre marki dają na obręcze minimum 2 lata gwarancji i nie ma problemów z reklamacjami czy serwisem a kontakt z firmami na ogół jest dobry. Spory udział w cenie ma właśnie polityka i przywileje jakie ma użytkownik w przypadku awarii koła. Przy droższych modelach kół nie ma zazwyczaj problemów z reklamacjami. Drugą opcją jest zakup tanich kół nawet z chińskiego karbonu i w przypadku awarii zakup kolejnego kompletu.
Poza polityką dużą role w wyborze kół odgrywają opinie innych użytkowników a także jakość wykonania i trwałość kół, z tym bywa różnie i nie może być to wiodący czynnik.
Ważną rolę w wyborze odpowiedniego modelu kół ma także ich przeznaczenie. Czy zamierzamy się ścigać w zawodach czy tylko jeździć rekreacyjnie, czy wolimy szytki czy opony, czy posiadamy hamulce obręczowe czy tarczowe, czy stożek ma mieć 30 czy 80 mm wysokości, czy mają to być koła stosowane tylko okazjonalnie czy katowane w różnych warunkach. To są dylematy które ma każdy kto stoi przed zakupem kół wykonanych z karbonu.
Moją uwagę przykuły zwłaszcza jedne koła – FFWD F3R w wersji pod szytkę. Skusiła mnie przede wszystkim cena, 1/3 ceny katalogowej to zbyt duża okazja aby wypuścić ją z rąk. Wraz z kołami otrzymałem, oryginalny pokrowiec, zaciski, komplet okładzin hamulcowych, przedłużki do wentyli wraz z mleczkiem uszczelniającym oraz obszerną instrukcję zawierającą m.in. informacje o procesie produkcji kół, do podrabianych kół nie dodano by tylu gadżetów. Koła zaskoczyły mnie pod każdym względem bardzo pozytywnie.
Jakość ich wykonania jest bardzo dobra, nie widać łączeń włókien węglowych, otwory na szprychy są rozmieszczone w idealnych odstępach a koła wykonane są z najwyższej jakości materiałów i są bardzo lekkie.
Problemów z założeniem szytek było znacznie mniej niż w przypadku poprzedników czyli No Limited Pro Race.
Wrażenia z jazdy są bardzo pozytywne. Już na pierwszy rzut zaskoczony byłem sztywnością tych kół, przy dosyć miękkiej ramie, sztywnej korbie czy wózku tylnej przerzutki od razu byłem w stanie wyłapać różnicę w sztywności.
Komfort jazdy jest nie do opisania. Na tych kołach jazda jest czystą przyjemnością.
Koła sprawdziły się w każdych warunkach atmosferycznych oraz ukształtowaniu terenu. Testowałem je przy słonecznej pogodzie, w deszczu, śniegu czy przy silnym wietrze. Na płaskiej drodze, zjazdach, podjazdach, na dobrej i złej jakości nawierzchni, podczas spokojnej jazdy, powtórzeń na wysokich mocach, jazdy na czas po płaskim i pod górę. W każdych warunkach spisywały się lepiej niż inne koła jakich używałem wcześniej. Nigdy nie byłem kimś kto przywiązuje wagę do sprzętu ale w przypadku tych kół poczułem różnicę i nie żałuję, że je kupiłem.
Szukając poprawy komfortu jazdy, sztywności roweru czy osiągów na rowerze warto zastanowić się nad zmianą kół. Po zmianie kół z aluminiowych na karbonowe da się zaobserwować wyraźną różnicę, jest to element który zazwyczaj daje po wymianie największe zyski. Z czystym sumieniem mogę polecić te koła, po miesiącu dosyć intensywnego i nieoszczędnego używania nie zauważyłem niczego niepokojącego a koła kręcą się jak nowe.
Podsumowanie 15 tygodnia 2022
Niedziela, 10 kwietnia 2022 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m |
Tydzień prawdziwej walki z przeciwnościami losu i problemami. Zaczęło się od tego, że spóźniłem się w poniedziałek do pracy, później aż 3 pogrzeby w ciągu 5 dni, z czego jeden w najbliższej rodzinie, następnie pojawił się ból stawów i mięśni w nogach, przyczyną którego okazało się niedotlenienie mięśni wywołanie problemami z płucami, podjąłem w międzyczasie kroki mające na celu przywrócić sprawność mojemu układowi oddechowemu który odpowiada za prawidłowe funkcjonowanie pozostałych organów organizmu. Sam fakt, że przy tych problemach i braku stosowania leków przeciwbólowych byłem w stanie chodzić do pracy i jeździć na rowerze, chociaż na marnym poziomie jest w pewnym sensie optymistyczny. W ciągu ostatnich 2 lat problemy ze stawami już nie raz mi dokuczały i zawsze sobie jakoś z nimi radziłem i następnie miałem wiele miesięcy spokoju. Od kilku lat stałem się bardzo chimerycznym kolarzem, nie bawi mnie jazda w deszczu czy zimnie a mieszanka tych czynników atmosferycznych jest już dla mnie i mojej głowy zabójcza więc podjąłem decyzję o rezygnacji ze startu w Rurze na Kocierz. Pierwszy wariant zakładał całkowitą rezygnacje ze startu ale w sobotę wieczór podjąłem decyzję o tym, że sprawdzę się w czasówce. Po co mi był ten sprawdzian, nie wiem. Wystartowałem, dojechałem do mety i tyle można powiedzieć dobrego o tych zawodach. Problemy zdrowotne odebrały mi nie tylko radość z jazdy ale też cenne Waty, już na płaskim odcinku trasy straciłem niemal 2 minuty do czołówki, na podjeździe pod Widokową przeżyłem dramat. Głupi błąd przed startem i zastosowanie kasety 11-28 przy korbie 52x36 kosztował mnie bardzo dużo. Przy normalnej nodze i braku bólu stawów spokojnie by mi to wystarczyło na tą ścianę, nie dość, że brakło mi przełożeń, to jeszcze przytkało mnie na tyle, że zacząłem tracić orientację. Spacer pod górę był konieczny, źle się z tym czuję ale to pokazuje, że każdy niezależnie od poziomu sportowego, wieku czy stażu na rowerze ma prawo do słabszych okresów. Pozytywny aspekt tej sytuacji jest taki, że nie czułem z tego powodu wyrzutów sumienia czy nawet stresu. W końcówce mimo dużych już start pojechałem całkiem nieźle. Już po czasówce wyrzuciłem wszystkie myśli z głowy i miałem w nosie to co powiedzą inni, to była słaba czasówka, to nie inni nadrobili do mnie straty tylko ja straciłem do czołówki. Nie wiem jakbym pojechał przy dobrym dniu, warunkach i bez problemów zdrowotnych i tego już się nie dowiem. Czekają mnie kolejne zawody i na nich zamierzam się skupić, już niedługo debiut w maratonie MTB, w międzyczasie może jakiś szosowy wyścig ale przede wszystkim czasówki będą w tym roku moim priorytetem, jak się uda zaliczę ich w sumie 15 i każda kolejna może być lepsza niż ta pierwsza.
Podsumowanie 15 tygodnia 2022
Niedziela, 3 kwietnia 2022 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m |
Po kilku tygodniach które mogę uznać za dobre pod względem treningowym trafił się taki w którym posypało się kilka rzeczy i musiałem zrezygnować z pierwszego startu na który zapatrywałem się przez ostatnie tygodnie. Wykorzystałem czas gorszej pogody na testy mocy które dały zaskakująco dobre wyniki. Dobrze przepracowany czas od listopada do marca przyniósł efekty w postaci solidnej nogi na początku kwietnia. Przy tym elemencie mogę postawić plusa a przy innych jest już różnie. Czeka mnie sporo pracy aby wszystko zaczęło się zazębiać i doprowadzić mnie do formy pozwalającej na walkę nie tylko na wyścigach ale pewne pokonywanie trudnych tras, unikanie kryzysów czy bez problemowy proces regeneracji, obecnie jest z tym problem. Już w ostatnich latach walczyłem o to aby nie doszło do sytuacji w której regularność treningów zostanie w większym stopniu zaburzona. Ten tydzień wyglądał właśnie tak, że z powodu fatalnej pogody i robienia wszystkiego aby nie musieć korzystać już z trenażera musiałem nieco spuścić z tonu. Już kilka razy w życiu gdy coś zaczęło się sypać to nie trwało to kilka dni czy tydzień tylko znacznie dłużej, oby w tym przypadku nie skończyło się tak samo. Po tym co działo się przez ostatnie dwa lata gdy nie można było niczego na dłuższą metę zaplanować i wielu kwestiach były problemy, organizacyjne, logistyczne myślałem, że nic już mnie nie zdziwi, przez wojnę za wschodnią granicą Polski problemy pojawiły się również w pracy, z dostępnością materiałów czy rąk ludzkich do pracy co poskutkowało opóźnieniami i oczywiście dużym stresem bo terminy nie są z gumy a za niedotrzymanie ich dla nikogo nie jest korzystne. Początek kwietnia okazał się najgorszym okresem w ostatnim czasie, po fatalnym roku 2021 ten wyglądał całkiem optymistycznie właśnie do początku obecnego miesiąca. Śmierć bardzo bliskiej osoby nie mogła przejść obok mnie obojętnie, to że znajomy zginął na drodze można uznać za wypadek ale śmierć w cierpieniach po długiej chorobie przy bardzo dobrych warunkach opiekuńczo – sanitarnych wywołała wielki smutek i pustkę w sercu, przy tym to nawet moje życie, pełne porażek i pecha który niemal na każdym kroku mi towarzyszy przestaje mieć znaczenie a człowiek jeszcze bardziej docenia dar jakim jest zdrowie i życie ludzkie które kiedyś się skończy i to jest najpewniejsza rzecz jaka człowieka w życiu czeka. Wszystko inne to tylko sprawy przyziemne. To właśnie tego dnia uświadomiłem sobie, że warto żyć chwilą i mimo sytuacji życiowej która jest różna znajdować czas dla siebie. To właśnie dlatego mimo braku czasu, sporej ilości problemów i obowiązków na głowie nie rezygnuję z jazdy na rowerze, dla lepszego zdrowia psychicznego chciałem od początku startować w zawodach i pokonywać własne słabości. Niestety los uważa inaczej i najpierw przez brak sprawnego sprzętu nie byłem w stanie cieszyć się z udanego rozpoczęcia sezonu rowerowego, następnie przez zdrowie które nie pozwala mi na jazdę w niskich temperaturach zrezygnować ze startu w Force MTB Maraton w Orzeszu i przez narastające zmęczenie tracić motywację do treningów. Oby coś w końcu drgnęło bo kolejnego pechowego sezonu nie zamierzam ciągnąć na siłę i być może skończę go nim się zacznie. Od 5 lat nie zacząłem dobrze sezonu i ta klątwa wciąż działa, jak nie choroby to Covid, jak nie problemy ze sprzętem to fatalna pogoda, jak nie brak czasu to mała ilość zawodów lub kompletnie nie odpowiadające mi trasy. Gdzie w takiej sytuacji znaleźć przyjemność, tylko na treningach które można realizować w dowolnym terminie a nie w sztywnie określonym dniu zawodów.
1.Dane o parametrach ciała:
Bez większych zmian wagi oraz innych parametrów.
2.Analiza obciążenia treningowego:
Mała ilość treningu oznaczała oczywiście spadek wartości wskaźników ATL, CTL oraz wzrost TSB.
1.Dane o parametrach ciała:

Bez większych zmian wagi oraz innych parametrów.
2.Analiza obciążenia treningowego:

Mała ilość treningu oznaczała oczywiście spadek wartości wskaźników ATL, CTL oraz wzrost TSB.
Podsumowanie 14 tygodnia 2022
Niedziela, 27 marca 2022 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m |
Trudny dla mnie był to tydzień. Czasu miałem mało i musiałem liczyć się z tym, że wybierając się na trening będę go kończył w spadającej temperaturze oraz po zmroku. Udało się jednak znaleźć kompromis i przy treningach krótszych niż 2 godziny, tylko raz wróciłem w niesprzyjających dla mnie warunkach. Treningowo nie był to zbyt wybitny tydzień, wybrałem się po raz pierwszy w tym roku w prawdziwy teren gdzie stwierdziłem, że wciąż mam braki techniczne ale moja jazda mimo trudnych warunków w terenie wyglądała lepiej niż w ubiegłym roku. Po pracy zwykle wyjeżdżałem na trening już zmęczony ale nie przeszkodziło mi to w tym aby realizować założenia treningowe. Podczas treningów znalazłem również czas na różnego rodzaju testy. Najpierw pracowałem nad ustabilizowaniem kadencji i podczas jednego z treningów udało mi się uzyskać zadowalający efekt, nawet przy zmęczeniu jestem w stanie utrzymywać wysoki rytm a wcześniej był z tym wyraźny problem. Kolejny test był już bardziej przyjemny, wreszcie założyłem nowe koła – FFWD F3R z szytkami Continental Competition w rozmiarze 700 x 28 C. Jazda na tych kołach to poezja, prawdziwy miód na serce, żadne z poprzednich kół tak nie niosły i nie były sztywne jak te. Niestety wraz ze zmianą kół pojawiły się spore problemy ze sprzętem co miało swoje odzwierciedlenie podczas czasówki otwierającej sezon 2022. Podczas czasówki dałem z siebie wszystko ale sprzęt zabrał mi sporo czasu, na płaskim brakowało przełożenia a pod górę przeskakujący łańcuch zabierał cenne Waty które tego dnia i tak nie były takie na jakie mnie obecnie stać. Rozpoczęcie sezonu w klubie dało mi sporo odpowiedzi na pytania. Pierwsza niewiadoma to była moja dyspozycja na tle innych, biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności jakie w tym roku nastąpiły nie stałem wcale na pozycji faworyta zawodów. Co prawda przepracowałem solidnie zimę i mam za sobą zgrupowanie w Calpe ale to tylko epizod, odskocznia od codzienności która nie pozwala mi trenować na 100 % i poświęcać tyle czasu co inni na rower. Mam też problemy z regularnością i bilansem przyjmowanych posiłków i zakłócony proces regeneracji. Dodatkowym utrudnieniem są niesprawne po Covid 19 płuca. Na trasie doszedł jeszcze problem ze sprzętem który spowodował kilka dodatkowych problemów, nie byłem w stanie przeprowadzić odpowiedniej rozgrzewki, w związku z tym motywację do walki na 100 % straciłem już na starcie zawodów, na trasie też nie obyło się bez problemów które jednak miały już znacznie mniejszy wpływ na straty czasu. Bez motywacji i od niechcenia jechałem tą czasówkę licząc tylko na to, że nic się już po drodze nie zepsuje. Zupełnie obojętnie podszedłem do zawodów co nie było takie łatwe w obliczu problemów jakie miałem na trasie. Jeszcze 2 lata temu byłbym wkurzony, gotowy rzucić rowerem w krzaki i nawet olać zawody ale praca nad sferą mentalną jaką wykonałem w ostatnich miesiącach przyniosła zaskakujące efekty. Sama czasówka to była oczywiście walka z własnymi słabościami bo trasa i warunki jak najbardziej mi odpowiadały bo predysponowały najmocniejszych zawodników a nie przypadkowych kolarzy. Już od lat potwierdza się scenariusz, że nie liczę się w czołówce zawodów z reguły przez problemy sprzętowe i zazwyczaj to jedyna szansa aby ze mną wygrać. Tak też mogło być tym razem ale mimo słabości jaką zaprezentowałem podczas zawodów znalazłem się w tym samym miejscu co zwykle i kolejny sezon zacząłem z wysokiego poziomu. Mimo tego, że nie zaprezentowałem pełni swoich możliwości to czuję jakąś satysfakcję, że podczas gdy inni jeżdżą na rowerze i trenują po wiele godzin dziennie ja pracuję po kilkanaście godzin na dobę, wracam zmęczony, mam braki snu, znajduję jeszcze czas na studia i obowiązki w domu osiągnąłem poziom do którego inni nie potrafią się zbliżyć. Teoretycznie to ja stoję na straconej pozycji a potrafię z niej skutecznie atakować, dla mnie te zawody to tylko trening a dla wielu jeden z najważniejszych startów w roku. Sezon się dopiero zaczyna i będzie jeszcze okazja pokazać swoje możliwości które w tym roku mam ogromne. Kategoria wiekowa się zmienia więc i poziom musi być wyższy, myślę, że sprostam temu wyzwaniu ale gdzieś z tyłu głowy pozostaje niepewność o sprzęt.
1.Informacje o parametrach ciała:
Waga w ostatnim czasie poszła do góry ale spodziewałem się tego i miałem na to wpływ, pozostałe parametry zmieniały się ale w przyjętych wcześniej granicach.
2.Dane o obciążeniu treningowym:
Ten tydzień nie wyglądał najlepiej treningowo, jeździłem niby dużo ale krótko i tylko 2 jazdy były mocniejsze, nie miało to jednak wpływu na CTL ale już TSB zmieniało się w różne strony.
1.Informacje o parametrach ciała:

Waga w ostatnim czasie poszła do góry ale spodziewałem się tego i miałem na to wpływ, pozostałe parametry zmieniały się ale w przyjętych wcześniej granicach.
2.Dane o obciążeniu treningowym:

Ten tydzień nie wyglądał najlepiej treningowo, jeździłem niby dużo ale krótko i tylko 2 jazdy były mocniejsze, nie miało to jednak wpływu na CTL ale już TSB zmieniało się w różne strony.
Podsumowanie 13 tygodnia 2022
Niedziela, 20 marca 2022 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m |
Bardzo ważny dla mnie był ten tydzień, oczywiście pod względem treningowym. Miałem okazję sprawdzić swój organizm w różnych warunkach, zarówno pogodowych, ukształtowania terenu jak i intensywności jazdy. Mimo tego iż obawiałem się, że nie będę mógł być zadowolony ze swojej dyspozycji na początku sezonu, moje obawy zostały rozwiane już podczas pierwszego treningu. Dawno nie byłem w górach w warunkach zimowych i w tej sytuacji mój organizm mimo, że bardzo ostatnio podatny na zmiany temperatury poradził sobie bardzo dobrze, przejechałem ponad 100 kilometrów w dobrym tempie i z całkiem niezłymi podjazdami. Następnie poddałem swój organizm kolejnej próbie, tym razem mocnej jazdy na podjazdach i tym samym zaliczyłem trzy podjazdy pod Przegibek. Tutaj trochę zawaliłem sprawę i zbyt asekuracyjnie dobrałem długość odcinka pokonanego w równym tempie i w efekcie za pierwszym razem podjazd skończył się przed upływem 12 minut, warunki mi nie pomagały bo znowu wiał zimny wiatr który skutecznie wychładzał mój organizm który słabnie w tych warunkach niemiłosiernie. Kolejne podjazdy już wyglądały poprawnie ale zauważyłem, że nie oddycham prawidłowo, zbyt mały udział płuc w procesie oddychania bardzo mnie zmartwił, na szczęście kolejnego dnia miałem kontrolną wizytę u lekarza który już na badaniu zauważył coś niepokojącego ale na ostateczną diagnozę muszę poczekać kilka kolejnych dni. Aby wszystko nie wyglądało tak różowo, mój organizm już zupełnie nie trawi siłowej jazdy i przekonałem się o tym na kolejnym wymagającym treningu. Zwykle imponowałem niezłą dyspozycją podczas wysiłków w 5 strefie ale w połączeniu z niską kadencją nie dało to niczego dobrego, ani nie byłem w stanie szybciej jechać pod górę a w efekcie nogi odmówiły posłuszeństwa w końcówce treningu i przez kilka dni nie potrafiły dojść do siebie. Efektem tego treningu była zła dyspozycja następnego dnia na wymagającej trasie którą pokonałem w tlenie. Męczyłem się bardzo, spalanie miałem jak jakiś stary czołg ale mimo to byłem zadowolony. To efekty pracy mentalnej jaką kontynuuje już drugi rok, w każdej jeździe, nawet tej najgorszej szukam pozytywów, rower ma dawać mi przyjemność a nie frustrację i z tej jazdy jestem zadowolony bo ponad 5 godzin w siodle udało się wytrzymać mimo dużych przeciwności losu i nie tylko. Ten tydzień był prawdziwym testem i pozwolił wyciągnąć mnóstwo wniosków. Muszę popracować nad lepszym bilansem energetycznym, trzymać się utartych schematów które działają i nie przejmować się otoczeniem a wtedy będę mógł czerpać maksimum przyjemności z jazdy na rowerze.
1.Analiza parametrów ciała:
Ten tydzień nie odbiegał od poprzednich pod względem parametrów ciała. Udało się utrzymywać wagę na zbliżonym poziomie. Pozostałe parametry mieściły się w granicach normy.
2.Obciążenie treningowe:
Wskaźniki ATL i CTL zaczęły się stabilizować, wpłynęło to na zbliżone już wartości TSB. Duża różnorodność treningów i spore obciążenie treningowe miały wyraźny wpływ na wartości tych parametrów. Kolejne tygodnie będą chyba nieco lżejsze pod tym względem.
1.Analiza parametrów ciała:

Ten tydzień nie odbiegał od poprzednich pod względem parametrów ciała. Udało się utrzymywać wagę na zbliżonym poziomie. Pozostałe parametry mieściły się w granicach normy.
2.Obciążenie treningowe:

Wskaźniki ATL i CTL zaczęły się stabilizować, wpłynęło to na zbliżone już wartości TSB. Duża różnorodność treningów i spore obciążenie treningowe miały wyraźny wpływ na wartości tych parametrów. Kolejne tygodnie będą chyba nieco lżejsze pod tym względem.
Podsumowanie 12 tygodnia 2022
Niedziela, 13 marca 2022 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m |
Tydzień o powrocie z Calpe przeznaczyłem na odpoczynek i adaptację do warunków atmosferycznych jakie panują w Polsce. Z roku na rok coraz trudniej mi przyzwyczaić się do niskich temperatur i mój organizm znosi je fatalnie, nie mówiąc już o tym, że w tych warunkach nie jestem w stanie jeździć tak wydajnie jak w optymalnych dla mnie temperaturach między 15 a 30 stopni. Nie miałem za bardzo czasu by myśleć o treningach czy nawet więcej uwagi poświęcić na stosowanie nawyków żywieniowych jakie wyrobiłem sobie w Hiszpani. Udało się jednak płynnie wrócić do rzeczywistości i z nową energią przystąpić do pracy i nawet domowe i inne obowiązki nie są już tak uciążliwe jak wcześniej, byłem już tym bardzo zmęczony i odskocznia była potrzebna. Znalazłem jednak czas na serwis roweru którym mogłem już wyjechać na szosy a do przygotowania jeszcze zostały mi koła. Ciekaw jestem jak będą spisywać się nowe koła karbonowe na topowych szytkach i stare treningowe na nowych łożyskach i po centrowaniu. Na razie jest to rezerwa jaką mogę później wykorzystać. Warto było zrobić dłuższą przerwę od szosy i teraz przyjemność z jazdy jest jeszcze większa niż wcześniej. Jednak męczenie się na trenażerze przez całą zimę, topornym MTB oraz pożyczonym rowerze w Calpe miało jakiś ukryty sens. Statystycznie jestem w podobnym miejscu jak w poprzednich latach, teraz jednak odczucia są zupełnie inne, czuję, że jest lepiej, jestem mocniejszy, waga jest niższa i już bliska startowej a sprzęt działa chyba sprawniej bo przy podobnych mocach jestem w stanie jeździć szybciej niż wcześniej. Muszę jednak jeszcze dopracować pewne detale aby w sezon wejść bardzo dobrze i utrzymać poziom na jaki pracowałem całą zimę a podkłady pod to budowałem przez całe lata regularnych treningów. Na tym etapie, bez większych przerw utrzymywanie pewnego poziomu jest dużo łatwiejsze ale trudniej jest zrobić wyraźny krok naprzód. Muszę jeszcze się sprawdzić w warunkach wyścigowych aby dowiedzieć się czy zrobiłem postęp w tym nad czym pracowałem. Po Hiszpani już udało się wrócić na właściwe tory w kontekście kadencji, utrzymywanie wysokiej przy stałej mocy nie stanowi dla mnie najmniejszego problemu. Kolejne aspekty pozostają pewną niewiadomą i następny tydzień będzie kluczowym testem dyspozycji przedsezonowej. Czuję jednak, że jeżeli coś nie będzie zgodnie z moimi oczekiwaniami to tylko na plus. Na tym etapie sezonu mogę powiedzieć, że zrobiłem wszystko, jestem przygotowany chyba najlepiej w życiu, mimo tego, że nie raz nie miałem głowy do treningów i pracowałem po kilkanaście godzin dziennie i godziłem pracę jeszcze z innymi obowiązkami którymi przeciętny kolarz nie zaplątuje sobie głowy. Poprzednie dwa lata były dla mnie różne pod wieloma względami a ten zapowiada się do pewnego momentu normalnie i warto rozpocząć go możliwie wcześnie i z grubej „Rury”.
1.Dane o parametrach ciała:
Udało się utrzymać wagę i inne parametry na właściwym poziomie.
2.Analiza obciążenia treningowego:
Obciążenie spadło wiec zmieniły się także wartości ATL, CTL oraz TSB. Na razie czekam na stabilizację wartości na poziomie a później jak ruszą wyścigi to znów pojawią się wahania bo inaczej się nie da.
1.Dane o parametrach ciała:

Udało się utrzymać wagę i inne parametry na właściwym poziomie.
2.Analiza obciążenia treningowego:

Obciążenie spadło wiec zmieniły się także wartości ATL, CTL oraz TSB. Na razie czekam na stabilizację wartości na poziomie a później jak ruszą wyścigi to znów pojawią się wahania bo inaczej się nie da.
Podsumowanie 10 tygodnia 2022
Niedziela, 6 marca 2022 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m |
Po powrocie z Hiszpani wróciły stare obowiązki i problemy ale po solidnej pracy wykonanej w Hiszpani i odpoczynku psychicznym nie było to dla mnie takim wyzwaniem jakim zwykle. Podczas pobytu w Hiszpani znalazłem wiele swoich słabych stron nad którymi chciałbym popracować w najbliższym czasie. Kilka z nich już w Calpe udało się poprawić i miało to bardzo duży wpływ na dyspozycję podczas treningów, muszę na nowo wyrobić sobie nawyki, zarówno żywieniowe jak i treningowe co zaniedbałem bardzo w poprzednim roku. Wróciłem cały do domu i z tego mogę być zadowolony. Co prawda zastałem tutaj inną rzeczywistość i trochę przypomina to 2020 rok gdy też wiosną doszło do wyraźnych zmian ale wówczas byłem w niezłej dyspozycji sportowej, podobnie jak teraz. Oczywiście wyjazd do Hiszpani ma na to pośredni wpływ, równie dobrze mógłbym wziąć wolne w pracy i próbować trenować w kraju ale nie byłoby takiego samego efektu, zmiana otoczenia ma wyraźny wpływ na to, jak reaguje organizm na bodźce i obciążenia treningowe. Tak intensywnych 10 dni jak w Hiszpanii nie miałem nigdy a nieraz odczuwałem znacznie większe zmęczenie. Wśród wielu czynników kluczowe dla mnie znaczenia ma fakt, że muszę mieć czas aby poświecić go tylko pasji i nie myśleć o problemach życia codziennego, w obecnej sytuacji w jakiej się znajduję takich chwil jest bardzo mało i wyjeżdżając z kraju zapewniłem sobie znacznie więcej czasu na realizację tej pasji, Czy będę startował w wyścigach i walczył o jakieś cele jest to już sprawa drugorzędna, czerpałem z jazdy przyjemność i nawet teraz, gdy czasu mam mało i wiele spraw na głowie w ten sposób spoglądam na jazdę na rowerze. Może nie mogę nazywać się kolarzem, nie walczę o KOMY na Stravie, jeżdżę znacznie wolniej od innych, jestem słaby technicznie i bardzo chimeryczny. Daję z siebie wszystko tylko wtedy kiedy trzeba, większość czasu jeżdżąc spokojnie, mam swoje mocne ki słabe strony, jak każdy kolarz i momenty w których ciężko mnie pokonać ale przede wszystkim liczy się przyjemność jaką daje mi jazda na rowerze. Będąc w Hiszpani jeszcze bardziej to zrozumiałem, tam byłem przy innych turystą, mimo mocnej jazdy na podjazdach nie mieściłem się nawet w 1/3 stawki na segmentach, jeździłem bardzo wolno, wszyscy mnie wyprzedzali a mimo to czerpałem z tego przyjemność. Ktoś powie, że jestem nienormalny i mam niezdrowe podejście ale lepsze to, niż podporządkowanie wszystkiego rowerowi, jazda na wynik i frustracja po zajęciu 4 czy 5 miejsca w wyścigu. Ja już swoje udowodniłem, pokazałem, ze potrafię wygrać zawody czy plasować się regularnie w czołówce a wiele osób którzy nastawiają się na wynik nie mają takich osiągnieć w sporcie. W ostatnim czasie jeszcze bardziej zrozumiałem jak ważna jest praca nad sfera mentalną. Z roku na rok coraz więcej poświęcam na to czasu, coraz mniej przejmuję się gwiazdami, hejetrami i tymi co przyczyn swoich słabych wyników szukają u innych osób. Wraz z tym moje wyniki na rowerze, mimo braku formy i ciągłych problemów zdrowotnych wciąż są dobre a ja potrafię cieszyć się drobnostkami nie nastawiając na duże rzeczy. Jeszcze 2 lata temu miałem zupełnie innej podejście do sportu i treningów czego efektem był fakt, że przestało mnie to cieszyć. Nawet jakbym był hegemonem, wygrywał wszystkie wyścigi to i tak nie dałoby to pożądanego efektu, kolarstwo i sport mogą dla człowieka być tylko zabawą, pasją, odskocznią od problemów i nie da się z nich żyć. Przez całe życie goniłem za wykształceniem by teraz pozwolić sobie na różnego typu zabawy i wydatki które sprawiają mi przyjemność ale nie dają po kieszeni. Praca w budownictwie jest dla mnie taką samą pasją jak kolarstwo a daje mi dużo więcej niż jazda na rowerze. Cały czas zamierzam robić swoje, bazuję na własnym doświadczeniu które w mniejszym lub większym stopniu procentuje.
1. Dane o parametrach ciała:

Solidne treningi wpłynęły także na duże wahania parametrów ciała które jednak nie wyszły poza przyjęte normy.
2. Analiza obciążenia treningowego:
Najbardziej intensywny okres treningowy w moim życiu poskutkował wysokimi wskaźnikami ATL i CTL oraz rekordowo niskim TSB. Treningi przeprowadzone teraz zaczną przynosić efekty za kilka tygodni i mogą być solidną podstawą pod kolejne treningi. Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji i muszę nieco zluzować aby organizm mógł nieco odpocząć co zmienjszy ryzyko przetrenowania.
1. Dane o parametrach ciała:

Solidne treningi wpłynęły także na duże wahania parametrów ciała które jednak nie wyszły poza przyjęte normy.
2. Analiza obciążenia treningowego:

Najbardziej intensywny okres treningowy w moim życiu poskutkował wysokimi wskaźnikami ATL i CTL oraz rekordowo niskim TSB. Treningi przeprowadzone teraz zaczną przynosić efekty za kilka tygodni i mogą być solidną podstawą pod kolejne treningi. Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji i muszę nieco zluzować aby organizm mógł nieco odpocząć co zmienjszy ryzyko przetrenowania.
Podsumowanie 9 tygodnia 2022
Niedziela, 27 lutego 2022 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m |
Ostatni tydzień mogę podzielić na dwie zasadnicze części. Pierwszą poświeciłem na prace i ostatnie przygotowania do wyjazdu a drugą na odpoczynek i trening w Hiszpani. Przed wyjazdem złapały mnie lekkie problemy zdrowotne i miałem ograniczone możliwości oddechowe. W pracy spędziłem przez 2 dni ponad 20 godzin aby podczas urlopu na tracić czasu na załatwianie spraw zawodowych. Jakoś nie czułem podniecenia wyjazdów które mi towarzyszyło w ostatnich tygodniach. Duży nacisk położyłem na aklimatyzację w innych warunkach klimatycznych. Te hiszpańskie kilkanaście stopni to jak u nas około 20, zupełnie inne powietrze ale równie dokuczliwy wiatr. Na początek sezonu to jednak idealne warunki do treningów. Tak jak zaplanowałem, oderwałem się od rzeczywistości i mogłem uwolnić głowę od pracy. Nawet podróż samolotem przebiegła sprawnie i bez komplikacji. W Hiszpani kolejne zaskoczenie w postaci bardzo dobrej wytrzymałości. Gdzieś z tyłu głowy miałem fakt, że odpowiednio zbilansowane treningi na trenażerze okażą się wystarczającą bazą do treningów w Hiszpani ale, że będzie aż tak dobrze to się nie spodziewałem.
1. Dane o parametrach ciała:

Przed wyjazdem do Calpe moja waga była stabilna, nie zabrałem ze sobą wagi więc nie monitorowałem na bieżąco jej zmian. Inne parametry były w normie i organizm normalnie zareagował na wzrost obciążeń treningowych.
2.Analiza obciążenia treningowego:

W ostatnich dniach więcej trenowałem co od razu zaowocowało wzrostem wskaźników ATL i CTL oraz gwałtownym spadkiem TSB.
1. Dane o parametrach ciała:

Przed wyjazdem do Calpe moja waga była stabilna, nie zabrałem ze sobą wagi więc nie monitorowałem na bieżąco jej zmian. Inne parametry były w normie i organizm normalnie zareagował na wzrost obciążeń treningowych.
2.Analiza obciążenia treningowego:

W ostatnich dniach więcej trenowałem co od razu zaowocowało wzrostem wskaźników ATL i CTL oraz gwałtownym spadkiem TSB.
Podsumowanie 8 tygodnia 2022
Niedziela, 20 lutego 2022 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m |
Ciężki tydzień dla mnie był czasem wielu wyzwań. Udało się w końcu pokręcić nieco na zewnątrz, wrócić do treningów siłowych ale czasu na dłuższe treningi nie było. Mając w głowie już wyjazd do Calpe nie zdecydowałem się też na mocniejsze jednostki treningowe. W ostatniej chwili udało się załatwić wszystkie formalności związane z wyjazdem ale wciąż wyjazd nie był w 100 % pewny. Najważniejsze, że udało się uporządkować wiele spraw i podczas urlopu będę mógł uwolnić głowę od wszelkich problemów i naładować akumulatory.
1.Dane o parametrach ciała
Stabilizacja parametrów ciała nie wpłynęła na dobrą dyspozycję organizmu.
2.Analiza obciążenia treningowego:
Luźniejszy okres treningowy zaowocował ustabilizowaniem się wartości parametrów CTL, ATL oraz wzrostem TSB.
1.Dane o parametrach ciała

Stabilizacja parametrów ciała nie wpłynęła na dobrą dyspozycję organizmu.
2.Analiza obciążenia treningowego:

Luźniejszy okres treningowy zaowocował ustabilizowaniem się wartości parametrów CTL, ATL oraz wzrostem TSB.
Podsumowanie 7 tygodnia 2022
Niedziela, 13 lutego 2022 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m |
Ostatnie dni dały mi sporo do myślenia. Mimo tego, że czasu nie było, udało się zaliczyć kilka treningów rowerowych co wpłynęło na nieco lepsze samopoczucie. Niestety im bliżej weekendu tym czułem się gorzej, uszkodzony nadgarstek już prawie wyleczony ale pojawiły się kolejne problemy zdrowotne takie jak co jakiś czas doskwierający ból mięśni czy stawów oraz znacznie dłuższy czas regeneracji spowodowany ogólnym osłabieniem organizmu. Z kilku powodów zrobiłem dwa testy na Covid które mogły wyjaśnić wszystko ale negatywne wyniki wykluczyły kolejny już w moim przypadku przypadek Covida. Wyjazd do Hiszpani zbliża się wielkimi krokami, do tego czasu daję organizmowi czas na regenerację. Miałem w ostatnich tygodniach sporo pracy, na treningach też pracowałem dosyć intensywnie, warunki atmosferyczne zmieniają się jak w kalejdoskopie, złożenie się tych czynników spowodowało spadek wydolności organizmu który złapał jakąś zadyszkę i być może kolejną infekcję. Pogodziłem się już z faktem, że po zawirowaniach Covidowych nie wrócę do czasów gdy mój organizm był silny i odporny i jak coś łapałem to były to choroby poważne które leczy się tylko w szpitalu. Liczę na to, że gdy przyjdzie wiosna ze stabilną pogodą wrócę do pełni sił, może już w Calpe za 10 dni będzie lepiej. Na razie skupiam się wyłącznie na regeneracji i odliczam dni do urlopu który jest mi bardzo potrzebny. Zwykle gdy inni trenowali w ciepłych krajach ja męczyłem się w Polsce godząc treningi z wielogodzinną pracą, zazwyczaj wychodziłem na tym nieźle. Obecnie jednak czasu mam znacznie mniej niż kiedyś i taki wyjazd jest mi potrzebny jak psu buda. Przede wszystkim głowa musi odpocząć od obowiązków i problemów i być może ten wyjazd rozpocznie lepszy rozdział w moim życiu. Na razie jest sporo niewiadomych, zwykle byłem przeciwnikiem zmian, trzymałem się oklepanych schematów które jednak w pewnym momencie przestały być skuteczne. W pewnym sensie zmiany zacząłem już w 2020 roku gdy zmieniłem podejście mentalne do wielu spraw, 2021 rok był dla mnie ogromnym ciosem który niemal nie sprowadził mnie do parteru, powoli zaczyna wszystko wracać do tego co było wcześniej ale organizm nie nadąża za zmianami. Po 10 dniach w Hiszpani na pewno będę mógł wyciągnąć wiele wniosków i zobaczyć świat w innych barwach. Obecnie moja motywacja jest wysoka, często mam problemy z koncentracją i brakuje energii, ciężko jest też wybiegać daleko w przyszłość i przez to wiele spraw załatwiam na ostatnią chwilę i po łepkach więc na tym muszę się skupić. Być może za dużo wziąłem na swoje barki ale życie to twarda szkoła i trzeba sobie radzić w każdej sytuacji i stawać się silniejszym każdego dnia. Najważniejsze, że staram się iść do przodu, szukam nowych wyzwań, stawiam kolejne cele do których powoli zmierzam, najczęściej są zbyt ambitne i jest problem z ich realizacją. Ambitny człowiek a takim mogę nazwać siebie zwykle stawia sobie wysokie cele, nie zadowala się drobnostkami, jak coś robi to stara się robić to na 100 %. Przychodzą jednak momenty zwątpienia i ja takie również miałem, chociażby w końcówce ubiegłego roku gdy nie potrafiłem pozbyć się problemów zdrowotnych które w dalszym ciągu mi towarzyszą ale w mniejszym stopniu. Pogodziłem się jednak z tym faktem i jest mi lżej ale wielokrotnie już się przekonałem, że za dużo mnie to wszystko kosztuje energii i nerwów i dlatego co jakiś czas trzeba zluzować. Wyjazd do Hiszpani ma właśnie głównie na celu złapanie luzu psychicznego. Myślę, że co rok dwa takie wyjazdy są potrzebne dla lepszej równowagi i utrzymywania koncentracji oraz energii przez cały rok. W sumie już kilka lat temu miałem podobne myśli w głowie, w tedy nie zastosowałem tego manewru ale teraz już nic nie stoi na przeszkodzie. Inni do Hiszpani jeżdżą głownie to to aby potrenować i zyskać przewagę nad rywalami z wyścigów w których później biorą udział, dla mnie to tylko dodatek. Główny cel to wrócić silniejszym i naładować akumulatory przed kolejnymi miesiącami które u mnie zapowiadają się bardzo pracowicie.
1.Informacje o parametrach ciała:
Nieco gorsze wartości parametrów wpłynęły na samopoczucie i dyspozycję która w ostatnich dniach nie była najlepsza.
2.Dane o obciążeniu treningowym:
Równie wymagający tydzień jak poprzednie spowodował dalszy wzrost CTL oraz uczucia zmęczenia organizmu.
3.Recenzja roweru Romet Mustang Evo 2:
Już kilka lat temu myślałem nad zakupem dobrego roweru MTB. Wówczas odłożyłem plany na bliżej nieokreśloną przyszłość i w 2021 roku wróciłem do tego pomysłu. Początkowo myślałem o tym aby sprzęt mieć dopiero na jesień lub kolejną wiosnę ale okoliczności sprzyjały aby już latem szlifować technikę w terenie. Szukając optymalnego roweru nie byłem w stanie znaleźć nic sensownego a terminy oczekiwania na niedostępny sprzęt przekraczały przyjęte normy i wtedy postanowiłem kupić jakikolwiek sprzęt spełniający wyłącznie dwa kryteria:
- dostępność
- wytrzymała i lekka rama na której będzie można zbudować lepszy sprzęt niż w wersji fabrycznej
Idać tym tokiem trafiłem na firmę Romet i serię rowerów Mustang Evo. Rowery zbudowane na karbonowej ramie w trzech wersjach, najwyższy model z napędem 1x12, nieco niższy z napędem 1 x 11 oraz najniższy z nieco innymi komponentami i na napędzie 2 x 11. Postawiłem na środkowy model który wydawał mi się najbardziej optymalny z całej serii. W przyszłości planuję kupić nowy napęd oraz koła więc nie wchodziłem za wszelką cenę w 12 rzędowy napęd. Na rower czekałem ledwie tydzień i już był u mnie. Byłem nieco zaskoczony konfiguracją która różniła się od fabrycznej ale zawierała głównie komponenty z wyższej półki więc nie mam na co narzekać.
Wśród komponentów znalazły się takie które w przyszłości zostaną wymienione oraz takie które zostaną na stałe.
RAMA: Sprzęt zbudowany jest na karbonowej ramie przystosowanej do montażu kół 29”. Rozmiar ramy jaki wybrałem to 18,5”, dzięki temu rower zyskał bardziej agresywną geometrię. Rama wykonana z włókna węglowego jest niezwykle sztywna i dzięki temu rower ma zastosowanie zarówno w trudnym terenie jak i na różnego typu bezdrożach.
WIDELEC: SR Suntour XCR-32-DS AIR TEPARED 100 mm – 15 mm:
Powietrzny widelec o skoku 100 milimetrów spełnia wszystkie oczekiwania początkującego kolarza. Dużą zaletą jest blokada amortyzatora co przydaje się w jeździe po asfalcie lub ubitej nawierzchni. W przyszłości zostanie wymieniony na coś lepszego.
NAPĘD: Shimano SLX M7000 – 1 x 11: Podstawowy napęd montowany w rowerach wyścigowych płynnie działający w każdym terenie. W moim rowerze zastosowano przerzutkę Shimano XT przystosowaną do napędów 12 rzędowych i przez to trudniej wyregulować napęd. Stopniowanie kasety 11-46 nie jest optymalne do jazdy po górach i przy korbie 32 brakuje przełożenia przy nachyleniu powyżej 15 %. W najbliższym czasie rower zyska nową kasetę o stopniowaniu 11-51.
HAMULCE: Shimano MT400: Podstawowe hamulce współpracujące z piastami MT400. Skuteczność hamowania jest wysoka ale wymagana jest częsta kontrola ilości płynu hamulcowego.
KOŁA: Zbudowane na całkiem podstawowych obręczach i piastach Shimano MT 400. Wymagają częstego serwisu i centrowania. Jest to kolejny element roweru który zostanie zastąpiony czymś lepszym. Opony Michelin Country Grip 29x 2,1” nie należą do najlepszych ale nie sprawiają większych problemów.
POZOSTAŁE KOMPONENTY: Rower zbudowany jest na komponentach z logiem firmy Romet. Dosyć ciężka kierownica, mostek i sztyca również kiedyś zostaną zmienione. W najbliższym czasie tradycyjna sztyca zostanie zastąpiona sztyca regulowaną.
Za komfort jazdy odpowiada siodełko Selle Italia X Base które od razu mi przypasowało.
Jednym z pierwszych zakupów były pedały Shimano SPD PD-M324 które służą zarówno jak zwykle platformy jak i w standardzie SPD w połączeniu z butami rowerowymi.
Rower nie wygląda jakoś szczególnie. Na początek kolejnej przygody z MTB jest jednak idealny i posiada duży potencjał do zmian w konfiguracji które w momencie jak wciągnę się bardziej w świat MTB na pewno nastąpią. Zastanawiam się też nad zakupem pomiaru mocy ale wymaga to również zmiany korby na wyższy model lub zainwestowanie w Shimano Rally. Pójście łatwiejszą drogą i zamontowanie pomiaru jednostronnego nie wydaje się również głupim pomysłem. Na razie nie chcę inwestować w zabawki które nie koniecznie się w tym momencie sprawdzą. Mam na czym jeździć i mimo, że nie jest to sprzęt topowej marki za którą musiałbym dopłacić, spełnia moje oczekiwania.
1.Informacje o parametrach ciała:

Nieco gorsze wartości parametrów wpłynęły na samopoczucie i dyspozycję która w ostatnich dniach nie była najlepsza.
2.Dane o obciążeniu treningowym:

Równie wymagający tydzień jak poprzednie spowodował dalszy wzrost CTL oraz uczucia zmęczenia organizmu.
3.Recenzja roweru Romet Mustang Evo 2:
Już kilka lat temu myślałem nad zakupem dobrego roweru MTB. Wówczas odłożyłem plany na bliżej nieokreśloną przyszłość i w 2021 roku wróciłem do tego pomysłu. Początkowo myślałem o tym aby sprzęt mieć dopiero na jesień lub kolejną wiosnę ale okoliczności sprzyjały aby już latem szlifować technikę w terenie. Szukając optymalnego roweru nie byłem w stanie znaleźć nic sensownego a terminy oczekiwania na niedostępny sprzęt przekraczały przyjęte normy i wtedy postanowiłem kupić jakikolwiek sprzęt spełniający wyłącznie dwa kryteria:
- dostępność
- wytrzymała i lekka rama na której będzie można zbudować lepszy sprzęt niż w wersji fabrycznej
Idać tym tokiem trafiłem na firmę Romet i serię rowerów Mustang Evo. Rowery zbudowane na karbonowej ramie w trzech wersjach, najwyższy model z napędem 1x12, nieco niższy z napędem 1 x 11 oraz najniższy z nieco innymi komponentami i na napędzie 2 x 11. Postawiłem na środkowy model który wydawał mi się najbardziej optymalny z całej serii. W przyszłości planuję kupić nowy napęd oraz koła więc nie wchodziłem za wszelką cenę w 12 rzędowy napęd. Na rower czekałem ledwie tydzień i już był u mnie. Byłem nieco zaskoczony konfiguracją która różniła się od fabrycznej ale zawierała głównie komponenty z wyższej półki więc nie mam na co narzekać.
Wśród komponentów znalazły się takie które w przyszłości zostaną wymienione oraz takie które zostaną na stałe.
RAMA: Sprzęt zbudowany jest na karbonowej ramie przystosowanej do montażu kół 29”. Rozmiar ramy jaki wybrałem to 18,5”, dzięki temu rower zyskał bardziej agresywną geometrię. Rama wykonana z włókna węglowego jest niezwykle sztywna i dzięki temu rower ma zastosowanie zarówno w trudnym terenie jak i na różnego typu bezdrożach.
WIDELEC: SR Suntour XCR-32-DS AIR TEPARED 100 mm – 15 mm:
Powietrzny widelec o skoku 100 milimetrów spełnia wszystkie oczekiwania początkującego kolarza. Dużą zaletą jest blokada amortyzatora co przydaje się w jeździe po asfalcie lub ubitej nawierzchni. W przyszłości zostanie wymieniony na coś lepszego.
NAPĘD: Shimano SLX M7000 – 1 x 11: Podstawowy napęd montowany w rowerach wyścigowych płynnie działający w każdym terenie. W moim rowerze zastosowano przerzutkę Shimano XT przystosowaną do napędów 12 rzędowych i przez to trudniej wyregulować napęd. Stopniowanie kasety 11-46 nie jest optymalne do jazdy po górach i przy korbie 32 brakuje przełożenia przy nachyleniu powyżej 15 %. W najbliższym czasie rower zyska nową kasetę o stopniowaniu 11-51.
HAMULCE: Shimano MT400: Podstawowe hamulce współpracujące z piastami MT400. Skuteczność hamowania jest wysoka ale wymagana jest częsta kontrola ilości płynu hamulcowego.
KOŁA: Zbudowane na całkiem podstawowych obręczach i piastach Shimano MT 400. Wymagają częstego serwisu i centrowania. Jest to kolejny element roweru który zostanie zastąpiony czymś lepszym. Opony Michelin Country Grip 29x 2,1” nie należą do najlepszych ale nie sprawiają większych problemów.
POZOSTAŁE KOMPONENTY: Rower zbudowany jest na komponentach z logiem firmy Romet. Dosyć ciężka kierownica, mostek i sztyca również kiedyś zostaną zmienione. W najbliższym czasie tradycyjna sztyca zostanie zastąpiona sztyca regulowaną.
Za komfort jazdy odpowiada siodełko Selle Italia X Base które od razu mi przypasowało.

Jednym z pierwszych zakupów były pedały Shimano SPD PD-M324 które służą zarówno jak zwykle platformy jak i w standardzie SPD w połączeniu z butami rowerowymi.
Rower nie wygląda jakoś szczególnie. Na początek kolejnej przygody z MTB jest jednak idealny i posiada duży potencjał do zmian w konfiguracji które w momencie jak wciągnę się bardziej w świat MTB na pewno nastąpią. Zastanawiam się też nad zakupem pomiaru mocy ale wymaga to również zmiany korby na wyższy model lub zainwestowanie w Shimano Rally. Pójście łatwiejszą drogą i zamontowanie pomiaru jednostronnego nie wydaje się również głupim pomysłem. Na razie nie chcę inwestować w zabawki które nie koniecznie się w tym momencie sprawdzą. Mam na czym jeździć i mimo, że nie jest to sprzęt topowej marki za którą musiałbym dopłacić, spełnia moje oczekiwania.