Rozgrzewki i Rozjazdy
Niedziela, 17 czerwca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: | 55.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:26 | km/h: | 22.60 |
| Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1090kcal | Podjazdy: | 440m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
ITT Dolina Opatówki 2018
Sobota, 16 czerwca 2018 Kategoria avg>30km\h, Samotnie, Szosa
| Km: | 12.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:19 | km/h: | 37.89 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 26.0°C | HRmax: | 188188 ( 96%) | HRavg | 179( 91%) |
| Kalorie: | 375kcal | Podjazdy: | 140m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po krótkiej
przerwie w startach przyszedł czas na weekend w Wilczycach. Był to dla mnie
ważny sprawdzian, w tym sezonie nie zawsze wszystko wychodziło jak powinno i
ten weekend to miało być przełamanie tej niezbyt szczęśliwej passy.
Pierwszym etapem dwudniowych zmagań była czasówka, na krętej, pagórkowatej i niełatwej rundzie. Frekwencja nie była zbyt duża i na pierwszy rzut oka znalezienie czasowca ze ścisłej krajowej czołówki było trudne.
Przygotowany do startu byłem dobrze, czułem się nieźle i jedyny minus jaki można wskazać to brak dobrej rozgrzewki. Za bardzo nie miałem jak i gdzie się rozgrzać, nie chciałem jeździć po trasie by nie zostać zdyskwalifikowanym i nikomu nie przeszkodzić w jeździe.
Startowałem jako jeden z ostatnich, część osób już było na mecie, nie wiedziałem jaki czas trzeba wykręcić by znaleźć się w czołówce. Po starcie od razu kilka sekund w plecy, nie wpiąłem się od razu i niezbyt efektywnie ruszyłem do przodu. Pierwszy podjazd poszedł jako tako, moc niby wysoka a wydawało mi się, że jadę słabo, na zjeździe o dziwo też jechałem szybko, dalej próbowałem jechać równym tempem. Cały czas mi się wydawało, że jadę za słabo, że nie będę miał dobrego czasu. Najtrudniejszy podjazd wjechałem bardzo dobrym tempem, mocniej już jechać nie mogłem a nie wydawało mi się, że rywale pojadą tam szybciej. Po podjeździe małe utrudnienia, trzy odcinki żwiru, na dwóch pierwszych zwolniłem a trzeci przejechałem bez zbędnego zwalniania. Po krętym zjeździe nastąpiło krótkie wypłaszczenie i kolejny podjazd. Około kilometrowa droga bez zakrętów i lekko w górę. Zobaczyłem przed sobą dwóch zawodników, nie wiem czy startowali bezpośredni przede mną czy wcześniej, zmotywowało mnie to do jeszcze mocniejszej pracy. Podjazd skończył się szybko i już zaczynało lekko brakować sił, na wypłaszczeniach miałem problem jechać tak mocno jak pod górę i pewnie nieco traciłem. Ostatni podjazd wjechałem siłowo, pewnie przy wyższej kadencji mógłbym wjechać szybciej ale wybrałem taki styl jazdy. Ostatni odcinek prowadził głównie w dół, jechałem już bardzo mocno, dogoniłem jednego zawodnika i ścigałem się z nim do mety. Miałem przewagę, lecz zbyt szybko chciałem wjechać w ostatni zakręt i musiałem hamować i straciłem parę sekund. Ostatecznie na metę wjechaliśmy obok siebie. Nie byłem zadowolony ze swojej jazdy, wydawało mi się, że pojechałem słabo, że coś poszło nie tak jak powinno i zapewne będę znowu ostatni w swojej kategorii wiekowej.
Po ogłoszeniu wyników byłem w szoku, mój czas dał mi zwycięstwo w kategorii wiekowej i 2 miejsce w OPEN. Do pierwszego miejsca przepaść, ale przegrać z Mistrzem Świata w Tandemach to nie jest wstyd a nad rywalami miałem bezpieczną przewagę. Nie spodziewałem się takiego rezultatu, zawdzięczam go głównie niskiej frekwencji ale raczej to nie był przypadek. Po prostu trasa była jak dla mnie niemal idealna i forma też zrobiła swoje. Wiedziałem, że podium w sezonie będzie, przyszło w takim momencie w którym już miałem chwile zwątpienia i myślałem o dłuższej przerwie w startach. Podium cieszy tym bardziej, że jest osiągnięte w czasówce gdzie w dużym stopniu decydują umiejętności a nie taktyka, wyścig można wygrać dając jedną mocną zmianę na mecie a na czasówce trzeba jechać cały czas mocno i dlatego czasówki cenię sobie dużo bardziej niż wyścigi ze startu wspólnego.
Czasówka super zorganizowana, pomijając fakt tych małych utrudnień na trasie na które organizator nie miał wpływu.
Pierwszym etapem dwudniowych zmagań była czasówka, na krętej, pagórkowatej i niełatwej rundzie. Frekwencja nie była zbyt duża i na pierwszy rzut oka znalezienie czasowca ze ścisłej krajowej czołówki było trudne.
Przygotowany do startu byłem dobrze, czułem się nieźle i jedyny minus jaki można wskazać to brak dobrej rozgrzewki. Za bardzo nie miałem jak i gdzie się rozgrzać, nie chciałem jeździć po trasie by nie zostać zdyskwalifikowanym i nikomu nie przeszkodzić w jeździe.
Startowałem jako jeden z ostatnich, część osób już było na mecie, nie wiedziałem jaki czas trzeba wykręcić by znaleźć się w czołówce. Po starcie od razu kilka sekund w plecy, nie wpiąłem się od razu i niezbyt efektywnie ruszyłem do przodu. Pierwszy podjazd poszedł jako tako, moc niby wysoka a wydawało mi się, że jadę słabo, na zjeździe o dziwo też jechałem szybko, dalej próbowałem jechać równym tempem. Cały czas mi się wydawało, że jadę za słabo, że nie będę miał dobrego czasu. Najtrudniejszy podjazd wjechałem bardzo dobrym tempem, mocniej już jechać nie mogłem a nie wydawało mi się, że rywale pojadą tam szybciej. Po podjeździe małe utrudnienia, trzy odcinki żwiru, na dwóch pierwszych zwolniłem a trzeci przejechałem bez zbędnego zwalniania. Po krętym zjeździe nastąpiło krótkie wypłaszczenie i kolejny podjazd. Około kilometrowa droga bez zakrętów i lekko w górę. Zobaczyłem przed sobą dwóch zawodników, nie wiem czy startowali bezpośredni przede mną czy wcześniej, zmotywowało mnie to do jeszcze mocniejszej pracy. Podjazd skończył się szybko i już zaczynało lekko brakować sił, na wypłaszczeniach miałem problem jechać tak mocno jak pod górę i pewnie nieco traciłem. Ostatni podjazd wjechałem siłowo, pewnie przy wyższej kadencji mógłbym wjechać szybciej ale wybrałem taki styl jazdy. Ostatni odcinek prowadził głównie w dół, jechałem już bardzo mocno, dogoniłem jednego zawodnika i ścigałem się z nim do mety. Miałem przewagę, lecz zbyt szybko chciałem wjechać w ostatni zakręt i musiałem hamować i straciłem parę sekund. Ostatecznie na metę wjechaliśmy obok siebie. Nie byłem zadowolony ze swojej jazdy, wydawało mi się, że pojechałem słabo, że coś poszło nie tak jak powinno i zapewne będę znowu ostatni w swojej kategorii wiekowej.
Po ogłoszeniu wyników byłem w szoku, mój czas dał mi zwycięstwo w kategorii wiekowej i 2 miejsce w OPEN. Do pierwszego miejsca przepaść, ale przegrać z Mistrzem Świata w Tandemach to nie jest wstyd a nad rywalami miałem bezpieczną przewagę. Nie spodziewałem się takiego rezultatu, zawdzięczam go głównie niskiej frekwencji ale raczej to nie był przypadek. Po prostu trasa była jak dla mnie niemal idealna i forma też zrobiła swoje. Wiedziałem, że podium w sezonie będzie, przyszło w takim momencie w którym już miałem chwile zwątpienia i myślałem o dłuższej przerwie w startach. Podium cieszy tym bardziej, że jest osiągnięte w czasówce gdzie w dużym stopniu decydują umiejętności a nie taktyka, wyścig można wygrać dając jedną mocną zmianę na mecie a na czasówce trzeba jechać cały czas mocno i dlatego czasówki cenię sobie dużo bardziej niż wyścigi ze startu wspólnego.
Czasówka super zorganizowana, pomijając fakt tych małych utrudnień na trasie na które organizator nie miał wpływu.
Sprawdzenie roweru
Piątek, 15 czerwca 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 8.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:20 | km/h: | 24.00 |
| Pr. maks.: | 45.00 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 150kcal | Podjazdy: | 30m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Podsumowanie obozu
Czwartek, 14 czerwca 2018
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Od obozu minęło
już trochę czasu, czas na krótkie podsumowanie. Postawiłem sobie kilka celów i
udało się je zrealizować. Nie było to łatwe bo jednak łatwiej jest trenować
samemu a w grupie było trochę niepotrzebnego ścigania a także zróżnicowane możliwości
poszczególnych zawodników. Zaliczyłem sporo podjazdów w tym kilkanaście takich
których jeszcze nie jechałem. Nie walczyłem o rekordy bo nie o to w tym chodzi,
sam czas podjazdu nie jest ważny tak jak sposób podjeżdżania czy inne elementy
układanki.
Zaplanowany test FTP udało się przeprowadzić dopiero za drugim podejściem. Wybrany podjazd nie był idealny a także moment w którym robiłem test nie został wybrany najlepiej. Wynik wyszedł niezły, ale treningi które robiłem przed obozem i po obozie dały mi odpowiedź, że wynik wyszedł przekłamany. Poza tym testem chciałem zaliczyć jak najwięcej podjazdów dających przewyższenie co najmniej 10 kilometrowe. Zdecydowanie najlepszym podjazdem był Śląski Dom. Nawierzchnia pozostawiała sporo do życzenia a sam podjazd nie okazał się tak straszny jak o nim mówiono. Mój czas nie wyszedł jakiś szczególnie dobry, przy znajomości podjazdu, lepszym sprzęcie i jeździe na najlepszy wynik, czas 27-28 minut jest jak najbardziej w zasięgu.
Cały obóz oceniam bardzo dobrze, mam świadomość, że trenując samemu w podobnych warunkach mógłbym zrobić więcej i solidnej potrenować. Nawet to czyszczenie roweru po prawie każdej jeździe nie wpłynęło na ocenę i obóz przyniósł mi sporo korzyści. Oprócz tych dobrych, jak poprawa formy, odpoczynek zauważyłem też niedobre rzeczy. Od pewnego czasu a dokładniej 5 maja mam problemy z pamięcią. Pojawiają mi się dziury i zaniki pamięci o czym na obozie przekonałem się nie raz, np. gubiąc orientację. Problem jest poważny i nie wiem czy szybko uda mi się z nim uporać.
Udało się zaliczyć sporo podjazdów, na większości zanotowałem swoje najlepsze czasy, nie miałem takiego celu i to jest tylko dodatek do wykonanej pracy:

Podsumowanie liczbowe obozu:

Najlepsza moc:

Wszystkie jazdy:

Poniedziałek: Obóz Bukowina 1
Wtorek: Obóz Bukowina 2
Środa: Obóz Bukowina 3
Czwartek: Obóz Bukowina 4
Piątek: Obóz Bukowina 5
Sobota: Obóz Bukowina 6
Niedziela: Obóz Bukowina 7
Zaplanowany test FTP udało się przeprowadzić dopiero za drugim podejściem. Wybrany podjazd nie był idealny a także moment w którym robiłem test nie został wybrany najlepiej. Wynik wyszedł niezły, ale treningi które robiłem przed obozem i po obozie dały mi odpowiedź, że wynik wyszedł przekłamany. Poza tym testem chciałem zaliczyć jak najwięcej podjazdów dających przewyższenie co najmniej 10 kilometrowe. Zdecydowanie najlepszym podjazdem był Śląski Dom. Nawierzchnia pozostawiała sporo do życzenia a sam podjazd nie okazał się tak straszny jak o nim mówiono. Mój czas nie wyszedł jakiś szczególnie dobry, przy znajomości podjazdu, lepszym sprzęcie i jeździe na najlepszy wynik, czas 27-28 minut jest jak najbardziej w zasięgu.
Cały obóz oceniam bardzo dobrze, mam świadomość, że trenując samemu w podobnych warunkach mógłbym zrobić więcej i solidnej potrenować. Nawet to czyszczenie roweru po prawie każdej jeździe nie wpłynęło na ocenę i obóz przyniósł mi sporo korzyści. Oprócz tych dobrych, jak poprawa formy, odpoczynek zauważyłem też niedobre rzeczy. Od pewnego czasu a dokładniej 5 maja mam problemy z pamięcią. Pojawiają mi się dziury i zaniki pamięci o czym na obozie przekonałem się nie raz, np. gubiąc orientację. Problem jest poważny i nie wiem czy szybko uda mi się z nim uporać.
Udało się zaliczyć sporo podjazdów, na większości zanotowałem swoje najlepsze czasy, nie miałem takiego celu i to jest tylko dodatek do wykonanej pracy:

Podsumowanie liczbowe obozu:

Najlepsza moc:

Wszystkie jazdy:

Poniedziałek: Obóz Bukowina 1
Wtorek: Obóz Bukowina 2
Środa: Obóz Bukowina 3
Czwartek: Obóz Bukowina 4
Piątek: Obóz Bukowina 5
Sobota: Obóz Bukowina 6
Niedziela: Obóz Bukowina 7
Trening 57
Środa, 13 czerwca 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: | 44.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:46 | km/h: | 24.91 |
| Pr. maks.: | 56.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | 158158 ( 81%) | HRavg | 115( 58%) |
| Kalorie: | 967kcal | Podjazdy: | 670m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po ostatnich przygodach z kapciami zdecydowałem się kupić nowe opony. Chciałem dzisiaj jechać spokojnym tempem, ze względu na niepewną pogodę krążyłem w najbliższej okolicy. Miałem okazję sprawdzić gumy w różnych warunkach, suchej nawierzchni, mokrej nawierzchni, żwirze, podjeździe czy zjeździe. Jak na razie nie mam do nich żadnych zastrzeżeń, zobaczymy jak się będą spisywać w dłuższym okresie czasu.
Nie chciało mi się przekładać miernika mocy z drugiego roweru i jechałem bez cyferek. Tak się zagalopowałem, że założyłem pedały do których moje bloki nie pasowały, nie chciałem tracić czasu na zmianę i pojechałem w zwykłych butach, bez spd. Jazda nie była całkiem przyjemna ale dałem radę. Prawie dwie godziny jazdy i cała masa różnych podjazdów zaliczona.


Nie chciało mi się przekładać miernika mocy z drugiego roweru i jechałem bez cyferek. Tak się zagalopowałem, że założyłem pedały do których moje bloki nie pasowały, nie chciałem tracić czasu na zmianę i pojechałem w zwykłych butach, bez spd. Jazda nie była całkiem przyjemna ale dałem radę. Prawie dwie godziny jazdy i cała masa różnych podjazdów zaliczona.


Miasto 12
Wtorek, 12 czerwca 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 90.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1790kcal | Podjazdy: | 1200m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Trening 56
Wtorek, 12 czerwca 2018 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: | 51.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:33 | km/h: | 32.90 |
| Pr. maks.: | 59.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 178178 ( 91%) | HRavg | 141( 72%) |
| Kalorie: | 1248kcal | Podjazdy: | 350m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Pierwszy trening ukierunkowany na jazdę na czas. Po zreperowaniu uszkodzonej na Lubelskiej Vuelcie lemondki i ustawieniu pozycji wyjechałem z około 2 godzinnym opóźnieniem. Pogoda nie pozwoliła na wcześniejszy trening. Nie miałem już zbyt dużo czasu i z 5 planowanych powtórzeń zrobiłem 3 i to jeszcze tylko 2 wyszły jak powinny. Na 5 minutowe tempówki wybrałem odcinek Skoczów-Pierściec z dobrą nawierzchnią i jak mi się wydawało niezbyt dużym ruchem samochodowym. Podczas dojazdu do Skoczowa udało mi się sporo czasu jechać w pozycji czasowej, na lemondce. Pierwsza tempówka miała być najsłabsza, każdą kolejną chciałem pojechać mocniej. Dobrze się złożyło, że wiało w twarz i było ciężej, trzymanie założonej mocy było łatwiejsze. Dobre tempo i moc udało się utrzymać do końca i od razu nawrót. Podczas odpoczynku nie jechałem całkiem spokojnie, na mocy o połowę mniejszej ni podczas ćwiczenia. Drugie powtórzenie było mocniejsze, tak jak zakładałem, po nawrocie trochę samochodów i kilka niepotrzebnych spowolnień. Trzecie powtórzenie zacząłem najmocniej ze wszystkich ale już po około minucie musiałem sporo zwolnić a dalej nawet się zatrzymać, straciłem na tym bardzo dużo i pomimo bardzo mocnej jazdy do końca, moc z odcinka wyszła najniższa ze wszystkich. Powrót do domu był dosyć szybki, lemondka nawet na podjazdach dawała zysk czasowy. Przed wjazdem do Bielska, drogi bardzo mokre, podobno ulewa przeszła a na mnie nie spadła ani kropla deszczu.




Trening 55
Niedziela, 10 czerwca 2018 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: | 121.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 04:34 | km/h: | 26.50 |
| Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 19.0°C | HRmax: | 183183 ( 93%) | HRavg | 139( 71%) |
| Kalorie: | 3200kcal | Podjazdy: | 2270m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bardzo dobry trening, taki jak najbardziej lubię, z dużą ilością podjazdów.
Po piątkowym teście FTP jeszcze nie doszedłem do pełni sił i czułem pewien
dyskomfort podczas jazdy. Żeby było przyjemniej to pojechałem na karbonowym
rowerze. Wyjazd o dosyć wczesnej porze by uniknąć dużego ruchu samochodowego.
Od początku jechało się ciężko, po chwili zorientowałem się, że wieje w twarz.
Z wiatrem walczyłem aż do Buczkowic, przynajmniej była bardzo dobra rozgrzewka.
Później wiatr nie był już tak odczuwalny ale zbliżały się podjazdy. Miałem plan
by jechać cały czas na 80-100 % progu FTP. Czasy nie miały żadnego znaczenia i
trzymałem się tylko wartości mocy. Pierwszy podjazd na Orle Gniazdo zacząłem za
mocno, ale po chwili udało mi się osiągnąć założone tempo. Bardzo równym tempem
wjechałem na szczyt. Zjazd po mokrej drodze sobie odpuściłem i do skrzyżowania
dojechałem spokojnie. Droga w kierunku Soliska też szybko biegła i nie wiem
kiedy znalazłem się u podnóża podjazdu na Salmopol. Rozpocząłem spokojniej i trzymałem
równe tempo przez cały podjazd. Nie sprawdziłem temperatury na szczycie i
zacząłem zjeżdżać, zjazd był mokry, wolny i zimny. Nie chciało mi się zatrzymywać
i lekko zmarzłem. Po zjeździe mało samochodów i nawet jadąc do Czarnego było
pusto na drodze. Za zaporą miła niespodzianka – nowa nawierzchnia, szkoda, że
podjazd na Zameczek też nie dostał nowej bo dziur jest coraz więcej. Na Zameczek
jechało się w miarę dobrze i pojechałem nieco mocniej niż dwa poprzednie
podjazdy. Odcinek do Istebnej nie należał do przyjemnych, sporo żwiru i
samochodów przez które musiałem kilka razy się zatrzymać. Na dodatek
przestrzeliłem jeden zakręt i zjechałem inną drogą. Podjazd na Koczy Zamek miał
być ostatnim, planowałem jechać przez Milówkę i Lipową do Buczkowic. Podjazd
szedł topornie, na najstromszych fragmentach brakowało mi przełożeń, ledwo
wjechałem na szczyt. Zaczynając zjazd zapomniałem o stanie drogi do Istebnej.
Nie wiem jak udało mi się ominąć wszystkie dziury ale bez problemów zjechałem
do Istebnej i zacząłem kolejny podjazd, na Kubalonkę. Nie przepadam za tym
podjazdem, spora ilość wypłaszczeń nie pozwala na złapanie jakiegoś rytmu. Był
to mój najsłabszy w dniu dzisiejszym podjazd. Przed zjazdem nie wiedziałem
jeszcze czy pojadę przez Szczyrk czy Ustroń. Zjazd znowu nie był zbyt szybki,
sporo samochodów się pojawiło i musiałem hamować. Przed rondem skręciłem na
stację i skierowałem w stronę Szczyrku. Miałem chwilowy kryzys, co prawda
jechałem dosyć szybko ale męczyłem się bardzo, dopiero krótki postój pozwolił
odzyskać siły. Ostatni podjazd poszedł mi najlepiej, noga podawała bardzo
dobrze, pod koniec podjazdu podkręciłem nieco tempo, chciałem fajnie
zafiniszować ale pojawił się autobus i zepsuł zabawę. Brakło mi wody i w
Szczyrku zatrzymałem się w sklepie. Uzupełniłem bidony, posiliłem się i
spokojnie jechałem dalej. Po drodze jeszcze jeden krótki akcent i jeden mocniej
pojechany podjazd.
Super trening zaliczony. Forma jest bardzo dobra. Jak ją utrzymam jeszcze 3 tygodnie to będę bardzo zadowolony.


Super trening zaliczony. Forma jest bardzo dobra. Jak ją utrzymam jeszcze 3 tygodnie to będę bardzo zadowolony.


Rozjazd
Sobota, 9 czerwca 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: | 19.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:56 | km/h: | 20.36 |
| Pr. maks.: | 47.00 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | 121121 ( 62%) | HRavg | 94( 48%) |
| Kalorie: | 358kcal | Podjazdy: | 150m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Trening 54
Piątek, 8 czerwca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: | 64.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:31 | km/h: | 25.43 |
| Pr. maks.: | 58.00 | Temperatura: | 27.0°C | HRmax: | 196196 (100%) | HRavg | 136( 69%) |
| Kalorie: | 1702kcal | Podjazdy: | 800m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bardzo ważny dzień, na ten test czekałem od kilku dni. Dobrze się zregenerowałem i całkiem dobrze się czułem, jedynie pogoda mogła pokrzyżować plany. Miałem nadzieję, że objadę na sucho i z tą myślą ruszyłem w kierunku Ustronia. Plan A zakładał test na podjeździe na Salmopol, dojeżdżając do Ustronia już grzmiało a nad górami były ciemne chmury. Rozgrzałem się dobrze i musiałem wprowadzić w życie plan B. Test zdecydowałem się przeprowadzić na podjeździe pod Równicę. Dobrze, że pojechałem na treningowym rowerze na którym trochę mocy idzie w błoto bo brakłoby podjazdu. Ruszyłem dosyć spokojnie i jechałem dokładnie tak jak zakładałem, już po kilku minutach wiedziałem, że na pewno przy wypłaszczeniu będę przed upływem 20 minut. Bardzo równa jazda zaowocowała kolejnymi zyskami czasowymi, gdy robiło się trochę lżej to moc spadała poniżej zamierzonej. Po 15 minutach już miałem serdecznie dość, za wszelką cenę chciałem dojechać do końca testu. Tętno wzrosło niemiłosiernie a moc nie chciała iść w górę, gotowałem się, od wypłaszczenia jechałem już cały czas z głową wlepioną w licznik i dobrze, że nie było dużego ruchu turystycznego i droga była pusta. Ostatnie minuty testu to już walka z głową i nie wiem jak udało mi się wykrzesać jeszcze trochę mocy. Udało się utrzymać wynik uzyskany w pierwszych 18 minutach testu i ostatnie metry podjazdu to już była istna tragedia. Na szczycie prawie spadłem z roweru i dobre kilka minut dochodziłem do siebie. Wynik z testu wyszedł jak na mnie genialny. Wiem, że znajdą się tacy co będą sądzić inaczej, ale nie każdy z nich jest w stanie osiągnąć podobny lub lepszy. Jestem przekonany, że z takim rezultatem znajduję się w czołówce, najlepszej 50 amatorów ścigających się na wyścigach. Test wyszedł dobrze, ale to co działo się później nie należało już po przyjemności. Zjazd poszedł jako tako, sporo samochodów i pieszych nie pomogło w szybkiej jeździe. Jak skończył się zjazd to nie umiałem jechać, jazda nie była lekka i przyjemna a do tego wiatr nie pomagał. W sklepie uzupełniłem bidony a także zapasy energii, nie pomogło to wiele i po krótkim czasie dopadła mnie bomba. Wlekłem się w stronę domu i gdy miałem już wszystkiego dosyć to złapałem gumę. Nie pamiętam kiedy tak długo zmieniałem dętkę i sporą stratą czasu dotarłem wreszcie do domu. Przed domem drogi mokre, musiała przejść ulewa a na mnie nie spadła ani kropla. Poza tym i dobrym wynikiem testu nic przyjemnego raczej mnie dzisiaj nie spotkało.







